Wyłącznie wyliczenie procentu od fragmentu pożyczki alokowanej na pokrycie opłat, nawet jeśli okazało się sprzeczne z prawem UE, samo w sobie nie stwarza podstaw do zastosowania instrumentu kredytu bezkosztowego. Radca prawny Wojciech Wandzel, reprezentujący instytucje bankowe, objaśnia, w jaki sposób interpretuje najnowszy werdykt TSUE, istotny dla rzeszy kredytobiorców. To oni bowiem ponoszą konsekwencje przegranych postępowań.
Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej ogłosił w czwartek 23 kwietnia 2026 r. orzeczenie dotyczące metody kalkulacji oprocentowania kredytów dla konsumentów (sprawa C‑744/24).
W komunikacji wielu biur prawnych oraz quasi-prawnych w kwestiach SKD, wyrok ten przedstawiany jest jako moment otwierający możliwość przyznawania odszkodowań od kredytodawców z racji kredytu bezkosztowego. Taka interpretacja stanowi jednakże nadużycie intencji rzeczonego wyroku i nie uwzględnia wcześniejszych decyzji TSUE w sprawach dotyczących kredytów konsumenckich.
Czytaj też: TSUE ogłasza orzeczenie w sprawie sankcji kredytu darmowego. Daje szansę milionom klientów
Co stwierdził Trybunał w świeżym orzeczeniu?
W kwietniowym werdykcie Trybunał odpowiadał na pytanie prejudycjalne zadane przez Sąd Rejonowy w mieście Włodawa w sprawie dotyczącej kredytu konsumenckiego. Szczegółowo chodzi o wyliczanie oprocentowania kapitałowego od pełnej kwoty kredytu wykorzystanej przez klienta, innymi słowy zarówno od tej części kredytu, która przelana była “na ręce” kredytobiorcy, jak również od tej partii, która dedykowana była na sfinansowanie kosztów związanych z udzieleniem kredytu — takich jak marża lub (w omawianej sprawie) opłaty składki ubezpieczeniowej.
Powszechną praktyką, zaakceptowaną przez regulatora oraz szefa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, było finansowanie prowizji oraz pozostałych kosztów powiązanych z uruchomieniem kredytu. Oznaczało to, że klient nie był zmuszony do pokrywania owych wydatków z własnych środków podczas zaciągania pożyczki, tylko były one refundowane z przyznanego mu kredytu. W związku z tym, że dana suma podnosiła wartość pożyczki udzielonej konsumentowi, odsetki kapitałowe uiszczał on od całej tej kwoty, to znaczy zarówno od sumy, którą otrzymał bezpośrednio, jak i od tej, która kompensowała jego obowiązek regulowania prowizji lub innych opłat związanych z uzyskaniem kredytu.
Trybunał orzekł, że przepisy unijne nie stoją na przeszkodzie, aby opłaty za udostępnienie kredytu były finansowane. Trybunał ustalił, że prawo unijne oponuje wobec implementacji zapisów umownych, które mówią, że oprocentowanie kredytu obliczane jest nie tylko od tej części kredytu, która wypłacona jest bezpośrednio kredytobiorcy, ale także od tej części pożyczki, która skierowana była na kompensację kosztów związanych z udostępnieniem kredytu. Zasygnalizował, że za takim stanowiskiem opowiadają się wymagania związane z klarownością rynku porozumień kredytu konsumenckiego oraz stosowaniem jednolitej terminologii i jednolitych reguł jego rozliczania na przestrzeni całego rynku europejskiego.
TSUE zauważył, że w takiej sytuacji (tj. finansowania kosztów kredytu) instytucje pożyczkowe mogą stosować wyższą wartość procentową całkowitej kwoty kredytu, prezentującą koszt niepobierania odsetek od kwot związanych z wydatkami kredytu (motyw 60 wyroku). W taki sposób podmioty kredytowe mogą “zrekompensować” sobie brak odsetek od fragmentu kredytu — poprzez naliczanie wyższych odsetek od części przekazywanej “do rąk” kredytobiorcy. Tego typu rozwiązanie w mniemaniu TSUE będzie bardziej czytelne i umożliwi zachowanie jednolitości na poziomie unijnym, a także jest spójne z intencjami Dyrektywy 2008/48/WE (motyw 61 wyroku).
Czytaj też: “Chce mi się płakać”. Uwierzył reklamie o bezpłatnym kredycie, teraz musi regulować należności
Czego natomiast Trybunał w niniejszym orzeczeniu nie wspomniał?
Pomimo, że spór przed organem sądowym państwa dotyczył tego, czy prawidłowo wyliczona w umowie kredytu konsumenckiego była RRSO, co TSUE odnotował (motywy 22-23 wyroku), TSUE w swoim orzeczeniu w ogóle nie odniósł się do wspomnianego zagadnienia.
Trybunał w analizowanym orzeczeniu w żaden sposób nie przesądził, czy kalkulowane przed finalizacją umowy kredytu RRSO, w oparciu o zawarte w umowie oprocentowanie fragmentu kredytu alokowanego na regulowanie kosztów, oznacza, że RRSO zostało wyliczone błędnie. A w konsekwencji TSUE nie podjął decyzji o niedopuszczalności tego typu naliczania oprocentowania.
Jest to jednocześnie kwestia wyjątkowo istotna. Sankcja kredytu darmowego skorelowana jest bowiem z naruszeniem zaledwie niektórych powinności wypływających z regulacji dotyczących kredytów konsumenckich, a głównie z naruszeniem restrykcyjnie ustalonych powinności informacyjnych narzuconych na kredytodawcę. Jedną z nich jest wskazanie konsumentowi rzeczywistej rocznej stopy oprocentowania (RRSO) wyliczonej w sposób zdefiniowany w przepisach prawa unijnego i wdrażających je przepisach prawa polskiego.
Wyłącznie naliczenie odsetek od partii kredytu skierowanej na zapłatę kosztów, nawet jeśli okazało się niekompatybilne z regulacjami unijnymi, nie stanowi samo w sobie powodu do implementacji SKD. W takim przypadku konsument mógłby żądać co najwyżej (a i to przy spełnieniu szeregu dalszych determinant) zwrotu sumy odpowiadającej kwocie odsetek naliczonych i pobranych od tego fragmentu kredytu, który przeznaczony był na pokrycie kosztów. Byłaby to w efekcie suma symboliczna w zestawieniu do SKD — czyli do wyeliminowania całości odsetek i wydatków kredytu. Roszczenia w tej wysokości w większości przypadków byłyby nieopłacalne dla egzekwowania przy pomocy biur lub quasi-biur prawnych reklamujących się na rynku usług dla konsumentów. Stąd pochodzi dążenie tych podmiotów do narzucenia tezy, że z najnowszego orzeczenia TSUE wynika argumentacja dla stosowania SKD, podczas gdy tego rodzaju wnioski z omawianego orzeczenia nie płyną.
Czytaj też: Tu szef ZBP jest w błędzie. Co orzekł TSUE w kwestii kredytu bez odsetek? [POLEMIKA]
Co TSUE wspomniał wcześniej?
Omawiany wyrok TSUE należy rozpatrywać w połączeniu z wyrokiem TSUE z dnia 13 lutego 2025 r. (sygn. akt C‑472/23), który również zapadł w “polskiej” sprawie. Ten wyrok również dotyczył kwestii oprocentowania fragmentu kredytu skierowanego na pokrycie wydatków jego udostępnienia, a więc w istocie analogicznego zagadnienia.
Pytanie postawione ówcześnie przez sąd odsyłający — i odpowiedź TSUE — odnosiła się jednak nie do dopuszczalności, a właśnie konsekwencji uznania tego rodzaju naliczania oprocentowania za niedozwolone. Polski sąd przyjął założenie, że takie wyliczanie odsetek jest zakazane. W związku z tym zapytał wtedy TSUE, czy oznacza to, że za wadliwe uznać należy RRSO wyliczone przy uwzględnieniu wspomnianych niedopuszczalnych odsetek.
Trybunał w 2025 r. kategorycznie oznajmił, że RRSO musi być wyliczana na podstawie kosztów, jakie klient jest zobligowany ponieść na bazie warunków zapisanych w umowie kredytu, w tym warunków, które następnie okażą się niewiążące dla klienta. Oznacza to, że nawet jeśli nie powinno się pobierać odsetek od tej partii kredytu, która dedykowana była na uregulowanie kosztów jego uruchomienia, to zważywszy na to, że umowa przewidywała owe odsetki, RRSO wyliczone z ich uwzględnieniem wyliczone było poprawnie.
Analogicznie, całkowity koszt kredytu ponoszony przez konsumenta w rozumieniu art. 3 lit. g) dyrektywy 2008/48 powinien obejmować wydatki, jakie konsument jest zobowiązany ponieść na podstawie warunków umowy, w tym warunków, które następnie okażą się niezobowiązujące dla konsumenta.
RRSO ma w końcu odzwierciedlać to, co jest zawarte w umowie, nawet jeśli znajdują się w niej postanowienia niekompatybilne z prawem unijnym, a zatem niezwiązane dla konsumenta. Identycznie, całkowity koszt kredytu, a za nim pełna suma do zapłaty uwzględniająca oprocentowanie finansowanych kosztów kredytu była przedstawiona prawidłowo.
W związku z tym, że RRSO i pełny koszt kredytu ma zawierać również koszty odsetek naliczanych od tego fragmentu kredytu, który był przeznaczony na pokrycie kosztów, skoro takie odsetki były zawarte w umowie, nawet jeśli zgodnie z prawem nie powinny być wyliczane, to ta reguła rozciąga się na całą sieć pojęciową powiązaną z parametrami kredytu. Nie sposób sobie wyobrazić, żeby odsetki te winny być uwzględniane na potrzeby obliczenia RRSO, ale już nie całkowitego kosztu kredytu albo całkowitej kwoty do zapłaty — tego typu raz ich uwzględnianie, a raz nieuwzględnianie, doprowadziłoby do całkowitego rozbicia spójności sieci pojęciowej dotyczącej kredytu konsumenckiego i pozbawienia tych danych faktycznej wartości informacyjnej dla konsumenta.
Innymi słowy, z omawianego tutaj orzeczenia TSUE wynika, że informacja o parametrach kredytu udzielana konsumentowi przed zawarciem umowy ma odzwierciedlać parametry wynikające z treści niniejszej umowy. Jeśli następnie z jakichkolwiek powodów okaże się, że danych kosztów zdefiniowanych w umowie konsument nie powinien był ponieść, to nie zmienia to faktu, że były one obecne w umowie i w związku z tym, musiały być uwzględnione w informacji przekazanej klientowi.
Skoro z kolei RRSO, podobnie jak pozostałe parametry kredytu wyliczone były w takich umowach prawidłowo, to prawidłowa była informacja o tych parametrach umowy udostępniona konsumentowi, a w konsekwencji nie ma podstaw do stosowania sankcji kredytu darmowego. Sankcja ta może być stosowana przy udostępnieniu niepoprawnej RRSO, co nie miało miejsca. Nie jest ona przewidziana za pobranie odsetek w wyższej niż dopuszczalna wysokości. Konsumentowi może przysługiwać co najwyżej (a i to jest zależne od szeregu kolejnych okoliczności) roszczenie o zwrot odsetek wyliczonych od tej partii kredytu, która była dedykowana na pokrycie kosztów jego udostępnienia, a zatem o kwotę symboliczną w porównaniu do tej, która wynikałaby z wdrożenia sankcji kredytu darmowego.
Nie ma przy tym większego znaczenia fakt, że w wyroku C-472/23 TSUE odnosił się do reperkusji uznania zapisów umownych przewidujących naliczanie odsetek od fragmentu kredytu skierowanego na pokrycie kosztów za abuzywne. Czy bowiem rzeczone zapisy uznać za sprzeczne z dyrektywą 93/13 czy też z dyrektywą 2008/48 — to z perspektywy prawa europejskiego następstwa tego rodzaju konkluzji są identyczne. Mianowicie konsument nie jest zobligowany do regulowania tego rodzaju odsetek, a nakaz ich regulowania nie dotyczy konsumenta już od momentu sfinalizowania umowy. Pomimo tego, mając na uwadze to, że odsetki te były ujęte w umowie — to w zgodzie z wyrokiem TSUE w sprawie C‑472/23 — winny były być uwzględnione w RRSO, a przedkontraktowa i kontraktowa informacja o RRSO uwzględniająca rzeczone odsetki jest poprawna. W rezultacie uznania, że odsetki te są niedozwolone, konsument pozyskuje osobliwy “bonus” — to jest nie musi tej części odsetek opłacać. Niemniej jednak “bonus” ten nie przekłada się na modyfikację (a tym bardziej retrospektywną) powinności informacyjnych, które dotykają tego, co jest zawarte w umowie i nie mogą być formowane przez następcze stwierdzenie, że konsument nie musi opłacać części odsetek.
Wartość informacji udostępnianych konsumentowi
Zastosowanie interpretacji przeciwnej do demonstrowanej powyżej prowadziłoby bowiem do paradoksu, w którym umowa przewidywałaby, że odsetki będą wyliczane również od partycji kredytu dedykowanej na pokrycie jego kosztów, a mimo to informacje o parametrach kredytu ujęte w formularzu informacyjnym udostępnianym klientowi przed zawarciem umowy ukrywałyby dane na temat rzecznych odsetek. Z tego powodu konsumentowi przekazywana byłaby informacja o niższym RRSO i skromniejszych kosztach kredytu — niż wynikało to z treści umowy, zakładającej pobieranie odsetek od partycji kredytu przeznaczonej na spłatę kosztów. Tego rodzaju informacja wprowadzałaby konsumenta w błąd, w czasie gdy następnie — realizując umowę zgodnie z jej treścią — bank pobierałby większe odsetki, niż można byłoby wywnioskować z informacji.
Tymczasem celem RRSO oraz pozostałych informacji o parametrach kredytu jest danie możliwości konsumentom na porównywanie ofert kredytu u różnych kredytodawców na etapie przedkontraktowym. Prezentuje to między innymi motyw 19 dyrektywy 2008/48, według którego na tym etapie klienci powinni uzyskać dane zapewniające im maksymalną klarowność i porównywalność ofert. Ma to na celu umożliwienie podejmowania przez nich decyzji z pełną świadomością faktów. W motywie 43 dyrektywy zauważono dodatkowo, że: “aby wspomóc ustanowienie i funkcjonowanie rynku wewnętrznego oraz zagwarantowanie konsumentom w całej Wspólnocie znacznego poziomu ochrony konieczne jest zapewnienie w całej Wspólnocie porównywalności informacji dotyczących rzeczywistych rocznych stóp oprocentowania”. Cele te odzwierciedla również treść standardowego europejskiego dokumentu informacyjnego dotyczącego kredytu konsumenckiego, w którym w rubryce Rzeczywista roczna stopa oprocentowania (APR) podkreślono, że “jest to łączny koszt wyrażony jako procent pełnej wartości kredytu w skali roku. APR ma Pani/Panu pomóc z zestawieniu poszczególnych ofert”.
Uszczuplenie RRSO na etapie przedkontraktowym powodowałoby, że taka oferta kredytodawcy jawiła by się dla konsumenta jako korzystniejsza niż w rzeczywistości, to znaczy gdyby RRSO zostało wskazane poprawnie, czyli w większej wysokości. Zakłócałoby to lub wypaczało swobodę kontraktowania konsumenta w warunkach “pełnej znajomości faktów” zagwarantowaną przepisami unijnymi. Kluczowe znaczenie ma bowiem wpływ RRSO właśnie na etapie przedkontraktowym, gdy klient nie podjął jeszcze definitywnej decyzji, którą ofertę kredytu wybierze oraz z którym kredytodawcą zawrze umowę. Klient ma mieć zapewnioną możliwość selekcji najkorzystniejszej (subiektywnie) dla siebie propozycji kredytowej po uprzednim przeanalizowaniu propozycji innych podmiotów kredytowych (z którego to prawa oczywiście może zrezygnować). Samo zdefiniowanie zaniżonego RRSO w umowie kredytu konsumenckiego jest już kwestią wtórną.
Natomiast zupełnie inaczej należy oceniać sytuację, w której RRSO w umowie kredytu konsumenckiego byłoby zawyżone (większe niż w rzeczywistości). Naliczanie odsetek umownych od finansowanych kosztów kredytu wywołałoby większe RRSO niż w sytuacji, gdyby odsetki umowne od tej części kredytu nie były naliczane. Wskutek orzeczenia, że te odsetki nie powinny być wyliczane, RRSO w umowie kredytu będzie określone na wyższym pułapie, niż gdyby było kalkulowane bez tych odsetek.
Jeśli jednak oferta umowy kredytu zawierająca większe RRSO niż RRSO kalkulowane bez uwzględniania omawianych odsetek zostanie zaakceptowana przez klienta, wówczas logiczny i racjonalny jest wniosek, że klient zaakceptowałby identyczną propozycję kredytu u tego samego kredytodawcy, gdyby RRSO było mniejsze. Większe RRSO implikuje bowiem mniej atrakcyjną ofertę kredytu, a mniejsze bardziej korzystną. Stąd oferta, w obrębie której doszłoby do uszczuplenia RRSO zaprezentowanego w umowie, pozbawiałaby klienta możliwości zestawienia ofert oraz mogła wygenerować sytuację, że zawarłby on umowę myśląc, że jej zapisy są dla niego korzystniejsze niż w rzeczywistości. Natomiast taka sytuacja nie ma miejsca, gdy kredytodawca zawyża wartość RRSO — wówczas jego oferta jest mniej atrakcyjna dla klienta i nie może go nakłonić do sfinalizowania umowy.
Zawyżone RRSO w umowie kredytu konsumenckiego nie determinuje więc decyzji konsumenta o zawarciu niniejszej umowy. Uzasadnienia zawarcia umowy w takiej sytuacji należy upatrywać w innych uwarunkowaniach niż poziom RRSO, jak przykładowo bliskość placówki banku, możliwość podpisania umowy online, reputacja banku, dobre wspomnienia konsumenta związane z bankiem, długość okresu kredytowania, szybki oraz efektywny proces kredytowy, ekspresowa wypłata kredytu czy inne.
Proporcjonalność sankcji
W następstwie powyższego, przekazanie klientowi wiedzy o RRSO (oraz konsekwentnie — o pozostałych parametrach kredytu) wyliczonej przy uwzględnieniu odsetek naliczanych od fragmentu kredytu zadedykowanego na pokrycie kosztów, nawet wobec ustalenia, że owe odsetki nie powinny być naliczane, jest prawidłowe. Rzeczona informacja koresponduje bowiem z treścią umowy i jej założeniami.
Ponadto zaś przekazanie tego typu informacji nie działa na szkodę klienta ani na korzyść kredytodawcy. Tak wyliczone RRSO jest w końcu większe, niż gdyby odsetki te nie były uwzględniane, co sprawia, że oferta kredytowa postrzegana jest jako mniej atrakcyjna. W następstwie ustalenia obecnie, że rzeczone odsetki nie powinny być pobierane, konsument pozyskuje “bonus” w postaci braku obowiązku ich spłaty, lecz nie jest poszkodowany przez to, że podane mu przed zawarciem umowy kredytowej wiadomości prezentowały go jako atrakcyjniejszy, niż okazało się finalnie. Przeciwnie, prezentowały go jako mniej atrakcyjny, niż przy uwzględnieniu niniejszego bonusu.
Ta okoliczność musi być z kolei uwzględniana podczas dyskusji odnośnie potencjalnych sankcji. Wystarczający poziom protekcji konsumentów czy wysoki poziom ochrony ich interesów (motywy 8 oraz 9 dyrektywy 2008/48) nie zakłada ochrony absolutnej, którą w analizowanym przypadku byłby kredyt darmowy. Nie oznacza to nagminnego przyznawania prymatu prawom kredytobiorcy nad prawami kredytodawcy. Zamiarem dyrektywy 2008/48 jest również progres efektywnego rynku kredytowego, nieskrępowany przepływ propozycji kredytowych na optymalnych warunkach (motywy 6 i 8), a także ochrona wspólnego rynku i dostarczenie wszelkim kredytodawcom analogicznych warunków do prowadzenia działalności. Dodatkowo, zgodnie z orzecznictwem Trybunału, cele polegające na zagwarantowaniu stabilności systemu bankowego i finansowego oraz minimalizowaniu ryzyka systemowego są celami interesu ogólnego, do którego zmierza Unia.
Warto przywołać, że zgodnie z art. 23 dyrektywy przewidziane w prawie krajowym sankcje za naruszenia przepisów krajowych wdrażających wspomnianą dyrektywę muszą być skuteczne, proporcjonalne oraz odstraszające. Istotne jest przy tym, że dyrektywa 2008/48 w żaden sposób nie konkretyzuje, która z tych cech przedstawionych w art. 23 cechujących sankcje jest priorytetowa, a w konsekwencji należy zaakceptować równoważność wspomnianych cech.
Co więcej, Trybunał w wyroku z dnia 10 czerwca 2021 r. w “polskiej” sprawie C‑303/20 Ultimo Portfolio Investment wyartykułował bezpośrednio, iż to w gestii sądów krajowych, które posiadają wyłączną jurysdykcję w zakresie interpretacji i aplikowania prawa krajowego, pozostaje ustalenie, czy przy uwzględnieniu wszystkich okoliczności sprawy omawiane sankcje spełniają rzeczonych kryteriów oraz czy są skuteczne, proporcjonalne i odstraszające.
Trybunał również podkreślał, że w kontekście zasady proporcjonalności to do sądu odsyłającego należy “dokonanie ostatecznej weryfikacji przy całościowej ocenie wszystkich mających znaczenie okoliczności prawnych i faktycznych, czy niniejsza regulacja krajowa jest odpowiednia, aby zagwarantować realizację zamierzonych celów, oraz czy nie wykracza ona poza to, co jest niezbędne, aby osiągnąć te cele”.
Trybunał orzekł, że: “artykuł 23 Dyrektywy 2008/48 należy interpretować w taki sposób, że weryfikacja, czy sankcje — w zgodzie z tym, co przewidziano w niniejszym przepisie — mają efektywny, proporcjonalny i odstraszający charakter […] winno być realizowane z uwzględnieniem, zgodnie z art. 288 akapit trzeci TFUE, nie tylko przepisu prawa krajowego, który został konkretnie ustanowiony w celu transpozycji wspomnianej dyrektywy, lecz również ogółu wszelkich przepisów niniejszego prawa, interpretowanych tak daleko, jak to realne, w świetle brzmienia oraz zamiarów rzeczonej dyrektywy, w taki sposób, aby wspomniane sankcje spełniały kryteria ustanowione w jej art. 23”. W uzasadnieniu celnie założył, że: “organy sądownicze powinny zarządzać przestrzenią uznania, pozwalającym im w uwarunkowaniach szczególnego przypadku wybrać środek właściwy do rangi rozpoznanej usterki obowiązkowi”. Oznacza to, że “w celu spełnienia zaleceń ustanowionych w art. 23 Dyrektywy 2008/48 organ sądowniczy odsyłający może wdrożyć ją łącznie z Dyrektywą 93/13”.
Niezależnie więc od faktu, że — jak wcześniej zaakcentowano — sama zadekretowana w najświeższym wyroku TSUE niedopuszczalność pobierania części odsetek nie znaczy, że RRSO oraz pozostałe parametry kredytu były zaprezentowane niepoprawnie, a w konsekwencji nie oznacza sankcji kredytu darmowego, to nawet w sytuacji, gdyby w takim przypadku uznać, że RRSO była nieprawidłowo zawyżona, to nie przenosiło się to w żaden sposób na stratę (czy ewentualną szkodę) dla klienta, jak i na korzyść dla podmiotów pożyczkowych. Skoro tak, to aplikowanie sankcji kredytu darmowego byłoby w tej sytuacji rażąco nieadekwatne i naruszałoby wyżej zacytowane orzecznictwo TSUE.
Brak otwarcia ścieżki do SKD
Wbrew szumnym twierdzeniom kancelarii oraz quasi-kancelarii promujących się na rynku obsługi konsumentów w sprawach SKD, najnowszy wyrok TSUE nie toruje drogi do dochodzenia roszczeń wypływających z rzeczonej sankcji. Wręcz przeciwnie, w niniejszym wyroku TSUE w ogóle nie odniósł się do kwestii sankcji, ani konsekwencji niedopuszczalności wyliczania odsetek od partii kredytu dedykowanego na pokrycie opłat jego udostępnienia. Do tych zagadnień TSUE odnosił się natomiast w uprzednich werdyktach, zwłaszcza w werdykcie w sprawie C‑472/23, którym w rzeczywistości zablokował możliwość otrzymania SKD w sytuacji wyliczania odsetek od finansowanych kosztów kredytu.
W przypadku najnowszego kwietniowego wyroku, analogicznie jak notorycznie już uprzednio, kancelarie oraz quasi-kancelarie poszukujące klientów spośród klientów oznajmiają medialnie kolejny ogromny sukces, przełom, otwarcie ścieżki itp. Przypomnijmy, że pomimo owej wzmożonej akcji medialnej, w blisko 85-90 procentach postępowań tyczących się SKD triumfują kredytodawcy. Naturalnie, w nieznacznej procentowo ilości specyficznych przypadków umowa mogła być dotknięta wadami skutkującymi racjonalnością SKD, natomiast wspomniana statystyka obrazuje, że krzykliwe zapowiedzi medialne ścierają się następnie z rzeczywistością. Z kosztami pozostają natomiast klienci, którzy dali się skusić wypowiedziom medialnym. W owym przypadku rekomendować można im, ażeby nie bazowali na tezach z działań marketingowych, tylko spokojnie oczekiwali na to, czy omawiany wyrok TSUE realnie wpłynie na modyfikację linii orzeczniczej sądów polskich, obecnie w sprawach o SKD zdecydowanie korzystnej dla kredytodawców.
Adw. Wojciech Wandzel
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
