
Krążą pogłoski, że jeszcze 20-30 lat temu nikt nie wyobrażał sobie, że u dzieci zostanie zdiagnozowana taka choroba. W rzeczywistości taka diagnoza po prostu nie istniała.
To prawda, nie było diagnozy ani choroby – to diametralna różnica. Ale nie jestem naukowcem, ani nawet psychiatrą. Jestem matką. Nie obchodzi mnie, kiedy choroba się pojawiła ani jak się nazywała. Muszę coś postanowić tu i teraz. I nie jestem sama. Jest wielu takich jak ja. Nasze dzieci pozostają niezauważone, bo nie grzeszą i nie tłuką szkła; w pierwszych latach życia budzą powszechny podziw: „Jakie spokojne dziecko!”. Czas mija, a spokojne dziecko pozostaje równie ciche i bezradne… A spokój ducha rodziców znika: Co się stało? Kto zawinił? Co powinniśmy zrobić?
Moją pierwszą radą, opartą na własnym doświadczeniu, jest mniej skupiać się na tym, kto jest winny. Nawet naukowcy nie wiedzą; nie mogą zdecydować. Niektórzy twierdzą, że autyzm jest spowodowany chorobą zakaźną. Inni obwiniają środowisko. Jeszcze inni krzyczą o szkodliwości szczepień. Można obwiniać matkę i położne za nieudany poród… Ale nie rób tego.
Ważne jest, aby wcześnie zauważyć, że Twoje dziecko nie rozwija się zgodnie z oczekiwaniami. Mowa rozwija się opóźniona. Brakuje socjalizacji. W wieku trzech lat można już stwierdzić, czy Twoje dziecko bawi się z innymi dziećmi, czy w ogóle mówi. Szczególnie zauważalna jest tzw. echolalia – zamiast odpowiedzieć na najprostsze pytanie, dziecko powtarza Twoje słowa jak echo. Zauważa to każdy, nawet Ty.
Nauczycielka w przedszkolu zwróciła mi uwagę, że moje dziecko różni się od innych. Dla mnie moje dziecko było absolutnie najlepsze, a także pierwsze i jedyne. No cóż, nie mówi tak dobrze jak inne… I generalnie jest cichy… Nauczy się.
Okazało się, że aby się czegokolwiek nauczyć musiał spędzić kilka lat na aktywnej współpracy z logopedą.
Osobna wizyta u psychiatry jest niezbędna. Możesz się wstydzić, możesz się opierać… Możesz się bać wizyty u psychiatry. Unikanie jej jest niemożliwe. Odkładanie jej na później nie jest warte zachodu. Czego boją się nasi ludzie: po pierwsze, samej diagnozy psychiatrycznej, a po drugie, faktu, że diagnoza autyzmu jest trwała. Pewne skutki uboczne pozostaną na zawsze.
A teraz kilka słów otuchy. Jeśli się nad tym zastanowić, prawie wszyscy utalentowani ludzie są trochę autystyczni. Potrafią być zanurzeni we własnym świecie i nie zauważać zmian w zewnętrznym, że tak powiem, „publicznym” świecie. Osoby z autyzmem są inteligentne. Ale często dostrzegają tylko jeden wąski, specyficzny obszar. W wieku trzech lat mój syn studiował encyklopedię zwierząt i znał nazwy stworzeń boskich, o których ja nigdy nie słyszałem! Chociaż, niestety, nie da się uniknąć opóźnienia w ogólnym rozwoju. W końcu takie dziecko nie zadaje pytań i po prostu ignoruje twoje opowieści o rzeczach, które je nie interesują.
„Wyciągnięcie” dziecka z jego przytulnego, wewnętrznego świata nie jest łatwym zadaniem; wymaga ogromnej cierpliwości. Nie będę omawiać zaleceń lekarskich. To kwestia indywidualna. Zamiast tego podzielę się własnym doświadczeniem.
Pokój i radość w domu to najważniejsze przykazanie. Ten pokój powinien prowadzić do godnej rywalizacji.
Żywe wrażenia.
Zwierzęta. Kiedyś pojechaliśmy na wystawę psów i mój syn powiedział w dwie godziny więcej niż w dwa tygodnie! A kiedy przeprowadziliśmy się do prywatnego domu, najpierw błagał o psa, kota, króliki i kury. Protestowałem z powodu krowy… Mieliśmy też rybki i chomika o imieniu Bantik.
Delfinoterapia… My jednak, przyznaję, sięgnęliśmy po nią trochę za późno. Najbardziej uderzający efekt jest wtedy, gdy milcząca osoba zaczyna mówić. A my zaczęliśmy rozmawiać wcześniej.
Akupunktura. W moim przypadku z elektrostymulacją.
Suplementy diety.
Próbowałem wszystkiego…
Z wyjątkiem specjalnej diety dla osób z autyzmem. Wykluczała ona tak wiele produktów (wszystkie nabiał, chleb, ziemniaki, prawie wszystkie zboża, słodycze), że trudno było w ogóle zdecydować, co jeść.
Moje dziecko ma teraz osiem lat. Uczy się. Czyta i pisze – prawie bezbłędnie, choć trochę słabo radzi sobie z matematyką. Jest bardzo pomysłowy i uwielbia zestawy konstrukcyjne. Jest bardzo samodzielny w domu – potrafi gotować, choć nie wszystkie posiłki, i opiekuje się mną, kiedy jestem chory. Przed nami jeszcze długa droga!
