Prezydenckie trzy sprzeciwy. Jakie weto złożył Karol Nawrocki?

Głowa państwa, Karol Nawrocki, postanowił odrzucić trzy akty prawne. Jeden z nich dotyczy tzw. ustawy, której celem miało być zwalczanie nielegalnych treści w sieci. Prośba specjalistów skierowana do Marty Nawrockiej nie przyniosła rezultatu. Prezydent zawetował również akt prawny dotyczący Narodowego Centrum Badań i Rozwoju oraz istotny dla firm ubezpieczeniowych. O swoim rozstrzygnięciu zawiadomił w komunikacie na platformie X.

Karol Nawrocki zawetował trzy ustawy
Karol Nawrocki zawetował trzy ustawy | Foto: Anita Walczewska/East News / East News
  • Prezydent Karol Nawrocki obwieścił weto trzech ustaw, w tym jednej traktującej o ograniczeniach treści w Internecie
  • Pomimo, że regulacja o usługach cyfrowych wprowadzała system kontroli treści oparty na decyzjach sądowych, to prezydent ją odrzucił
  • Apel specjalistów do pierwszej damy Marty Nawrockiej o wsparcie regulacji, ze względu na troskę o najmłodszych, nie wpłynął na werdykt prezydenta
  • Więcej informacji o biznesie znajdziesz na stronie Businessinsider.com.pl

“W tym tygodniu zaparafowałem kolejne dwanaście ustaw przekazanych przez Marszałka Sejmu. To istotne zmiany w prawie pracy, projektach inwestycyjnych gmin, w bezpieczeństwie Morza Bałtyckiego czy ustawa normalizująca działalność spółdzielni mieszkaniowych. W sumie już 144 razy mój podpis widniał pod ustawami skierowanymi do mnie przez Parlament” — zakomunikował prezydent. Nie wszystkie regulacje zostały jednak zaakceptowane.

Zobacz też: Istotne decyzje nie będą już podejmowane w tajemnicy. Prezydent podpisał ustawę dla właścicieli mieszkań spółdzielczych

Dalsza część tekstu znajduje się pod materiałem wideo

Thomas Oth: Coca-Cola chce dalej inwestować w Polsce

Narocki blokuje trzy ustawy

“Podjąłem decyzję o trzech ustawowych wetach” — oznajmił Karol Nawrocki. Jedno z nich odnosi się do ustawy cyfrowej, której paragrafy — w opinii prezydenta — miałyby umożliwiać cenzurowanie materiałów w internecie. Dokument przygotowany przez parlament miał zagwarantować wdrożenie unijnego aktu o usługach cyfrowych. “Istnieją bariery, których nie wolno przekraczać. Zatem zdecydowałem o trzech ustawowych wetach” — powiadomił Nawrocki w piątek na platformie X.

Nawrocki zablokował tzw. ustawę cyfrową, o Narodowym Centrum Badań i Rozwoju oraz nowelizację Kodeksu cywilnego i ustawy o obowiązkowych ubezpieczeniach, pozwalającą na kontakt z ubezpieczonymi drogą elektroniczną. Zaznaczył, że ustawa o NCBiR mogłaby prowadzić do upolitycznienia środowiska naukowego, zamieniłaby badania naukowe w instrumenty kontroli politycznej. Prezydent twierdzi również, że zawetował ustawę, umacniającą korporacje, ponieważ wystarczyłoby przeoczyć sms czy mail, by utracić prawo do rekompensaty.

W zamieszczonym nagraniu prezydent objaśnił swoją decyzję: “Kiedy rząd pracuje efektywnie, weta nie ma. Kiedy prawo, które przygotowuje jest wadliwe, weto jest nieodzowne”.

Prezydent uzupełnił również, że postanowił o trzech kolejnych wetach, ponieważ “jest stróżem konstytucji, a rządzący muszą pojąć, że nie jest ich notariuszem”. “Będę zatwierdzał ustawy, gdy służą Polakom. Będę je odrzucał, gdy godzą w wolność, godność i bezpieczeństwo” — orzekł.

Czytaj też: Czy nadejdzie automatyczna cenzura w sieci? Sejm już oddał głosy. Teraz nowe prawo w rękach prezydenta

Ustawa cyfrowa. Karol Nawrocki w kilku minutach objaśnia swoje weto

Prezydent najobszerniej argumentował weto w kwestii ustawy cyfrowej, a konkretnie nowelizacji ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną (druk sejmowy nr 1757).

“Ustawa tzw. DSA w zamyśle miała chronić obywateli. Wirtualny świat niesie ze sobą liczne zagrożenia. To sprawa niezwykle istotna, wymagająca skutecznej i przemyślanej regulacji. Z tego powodu nie można było jej zepsuć złymi dodatkami legislacyjnymi. Po raz kolejny do dobrych rozwiązań dołączono szkodliwe klauzule” — stwierdził Karol Nawrocki.

Prezydent oznajmił, że już w trakcie procedury legislacyjnej ustawy miał poważne obawy co do jej akceptacji. “To były założenia, które cedują kontrolę nad treściami w sieci urzędnikom, którzy są podlegli rządowi, a nie niezależnym sądom. Wprowadzono rozwiązanie niedorzeczne” — dowodził Nawrocki.

Nawrocki: to cenzura wprowadzona pod pretekstem ochrony dzieci

To oznacza, że apel 132 ekspertów i ekspertek do Marty Nawrockiej o wsparcie ustawy nie odniósł skutku. Przekonywali oni małżonkę prezydenta, że jest to ustawa, która da polskim rodzicom skuteczne instrumenty do walki o bezpieczeństwo dzieci w Internecie, do walki z potentatami pokroju TikToka, Instagrama czy YouTube’a, narazi dzieci na dalszy niekontrolowany kontakt z niebezpiecznymi materiałami, jak również na uzależnienia od technologii i problemy psychiczne.

Karol Nawrocki stwierdził jednak, że sprzeciw wobec decyzji urzędnika, to rozwiązanie absurdalne, bo wciąż dochodzi do sytuacji, gdzie urzędnik podporządkowany rządowi decyduje o tym, co jest dozwolone w internecie pod pozornymi wzniosłymi hasłami bezpieczeństwa, dobra ogółu i protekcji najsłabszych.

Nawrocki ogłosił też, że w ciągu miesiąca przygotuje swój projekt, który nie będzie wprowadzał administracyjnej cenzury, ale ochroni dzieci przed nielegalnymi materiałami w internecie.

— Wolność słowa musi być chroniona przez sądy — szybko, efektywnie i obiektywnie — podkreślił. Apelował również do specjalistów i organizacji pozarządowych o wsparcie w przygotowaniu projektu.

Decyzja będzie kontrolowana przez sąd

Same motywacje prezydenta nie do końca są zgodne z treścią ustawy, o której szczegółowo pisaliśmy na łamach Business Insider Polska. Pierwotny projekt być może wzbudzał zastrzeżenia, na które też zwracali uwagę sygnatariusze apelu, ale finalnie uchwalona ustawa już nie.

Po pierwsze Sejm przyjął poprawki Senatu, które zniosły rygor natychmiastowej wykonalności decyzji. Dzięki temu zintensyfikowano kontrolę sądową nad procedurą blokowania treści. Wniesienie sprzeciwu co do zasady zawiesza wykonanie decyzji — ma to zminimalizować ryzyko nieodwracalnych konsekwencji dla legalnych treści.

To oznacza, że decyzje o ograniczaniu dostępu do treści będą zawsze podlegać pełnej kontroli sądowej. Treści będą blokowane dopiero po upływie terminu na złożenie sprzeciwu do sądu.

Tryb wydawania nakazów blokowania treści ma dotyczyć ściśle określonych przestępstw. Obejmie m.in.:

  • handel ludźmi,
  • wykorzystywanie seksualne nieletnich,
  • oszustwa internetowe,
  • kradzież tożsamości,
  • zlecenie zabójstwa
  • czy nakłanianie do samobójstwa.

Skargi będzie można kierować do prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej, a obecnie również do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji — w zakresie treści publikowanych na platformach wideo oraz Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) — w obszarze platform e-commerce. Autor treści będzie stroną postępowania z pełnym prawem do wyjaśnień i odwołania.

Wdrożenie DSA w Polsce

Akt o usługach cyfrowych (Digital Services Act) to unijna regulacja stworzona po to, by chronić prawa osób w konfrontacji z gigantami pokroju TikToka, Instagrama czy YouTube’a. Obecnie osoby poszkodowane lub ich rodzice mogą jedynie zgłosić nadużycie samej platformie internetowej i oczekiwać, często bez rezultatu, na reakcję — lub wybrać jeszcze trudniejszą ścieżkę, czyli udać się do sądu.

DSA został już wdrożony przez takie państwa, jak Francja, Włochy, Estonia czy Słowacja. Wszędzie tam powołano krajowe organy, do których — w razie nadużyć ze strony platform — mogą się zgłosić obywatele i obywatelki tych państw.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *