Sytuacja kobiet w środowisku naukowym systematycznie się polepsza, jednak działania te wymagają intensyfikacji. Wsparcie mogą zapewnić: krajowa strategia na rzecz równouprawnienia, uniwersyteckie plany równości płci, inkluzywne słownictwo i system kwotowy w ciałach doradczych – oto konkluzje płynące z prac Rady ds. Kobiet przy ministerstwie nauki.

7 marca roku ubiegłego, tuż przed Międzynarodowym Dniem Kobiet, w ministerstwie nauki oficjalnie utworzono Radę ds. Kobiet w Szkolnictwie Wyższym i Nauce. W jej skład weszło ponad 20 kobiet naukowców. Ów zespół, pracujący pod przewodnictwem politolożki, prof. Anny Pacześniak z Uniwersytetu Wrocławskiego, został jednak rozwiązany po paru miesiącach funkcjonowania – decyzją ministerstwa z 30 lipca roku ubiegłego. W grudniu Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego zakomunikowało, że w pierwszym trymestrze 2026 r. przewidywane jest ustanowienie nowego zespołu ds. równości, który zastąpi dwa obecne gremia ministerialne (Radę ds. Kobiet i Zespół ds. identyfikacji dobrych praktyk oraz opracowania mechanizmów przeciwdziałania mobbingowi, wspierania dobrostanu osób zatrudnionych i kształcących się w systemie szkolnictwa wyższego i nauki, a także profilaktyki zdrowia psychicznego w środowisku akademickim).
Rozwiązanie Rady "zdecydowanie przedwcześnie"
– Przemiany społeczne zmierzają w kierunku, w którym sytuacja kobiet w nauce i tak będzie ulegać poprawie, ale winniśmy dążyć do przyspieszenia tych procesów. Kobiety w świecie nauki wypracowały wiele rozwiązań oddolnie, ale nie powinny być nadal zmuszane do odgrywania roli „siłaczek” – skonstatowała prof. Pacześniak. I sprecyzowała, że jak dotąd państwo zakłada, iż skoro niektórym kobietom udało się utorować drogę, to znaczy, że wszystkie kobiety mogą podążać ich śladem tą samą, usłaną trudnościami drogą.
W rozmowie z PAP badaczka przedstawiła okoliczności zakończenia działalności rady. Dodała, że w chwili jej powołania nie wyznaczono terminu zakończenia funkcjonowania. Członkinie Rady wnioskowały więc, że gremium będzie funkcjonować do czasu opracowania kompleksowych rozwiązań dotyczących równości płci w nauce. Zespół wyodrębnił obszerną listę wyzwań, którymi trzeba się zająć, trwały prace nad rekomendacjami. Tymczasem zespół został rozwiązany po zaledwie czterech miesiącach.
– Z naszej perspektywy zakończenie działalności nastąpiło zdecydowanie przedwcześnie. Kilka miesięcy to zbyt krótki okres, by wypracować wszelkie konieczne działania. Należy jednak podkreślić, że jako osoby zorientowane na realizację powierzonych nam zadań, po uzyskaniu informacji, że ministerstwo postanowiło rozwiązać Radę w połowie okresu wakacyjnego, zintensyfikowałyśmy prace i przygotowałyśmy listę zaleceń wraz z propozycjami konkretnych modyfikacji w prawie – zaznaczyła politolożka.
Równouprawnienie potrzebuje mężczyzn
Od początku istnienia rady pojawiały się opinie, że nie powinna ona składać się wyłącznie z kobiet. Spodziewano się, że do zespołu dołączą również mężczyźni. – Jako członkinie Rady zdawałyśmy sobie sprawę, że opinia publiczna może mieć obiekcje: jeśli mamy poruszać temat równości, powinny być w to zaangażowane obie płcie. Jako politolożki i socjolożki dostrzegamy również konsekwencje tego, że młodzi mężczyźni, w tym studenci, niekiedy czują się pominięci czy sfrustrowani polityką publiczną ukierunkowaną wyłącznie na kobiety. Jednorodny pod względem płciowym skład zespołu mógł być w ich odczuciu postrzegany jako potwierdzenie takiego obrazu rzeczywistości. Było dla nas jasne, że perspektywa mężczyzn jest niezbędna, zwłaszcza gdy mówimy o polityce naukowej państwa, która wszak dotyczy wszystkich – naukowców, studentów i administracji, dlatego podczas formułowania rekomendacji dla ministerstwa nie zapominałyśmy o perspektywie obu płci – wyjaśniła prof. Pacześniak.
Krajowa Strategia i plany na uniwersytetach
Pomimo krótkiego okresu funkcjonowania rada zdołała przygotować dokument zawierający rekomendacje. Najważniejszym postulatem jest opracowanie Krajowej Strategii Równości. Prof. Pacześniak zaznaczyła, że kompleksowa strategia dotycząca równości, w tym równości płci, powinna stanowić trwały element Polityki Naukowej Państwa.
Kolejna rekomendacja odnosi się do tworzenia na uniwersytetach (zarówno publicznych, jak i prywatnych) planów równości płci. – Zalecamy, aby ministerstwo wprowadziło obowiązek opracowywania i monitorowania takich planów. Jest to niezbędne chociażby z uwagi na wymogi unijne w procesie pozyskiwania funduszy na badania – zwróciła uwagę rozmówczyni PAP. Dodała również, że państwo winno wesprzeć uniwersytety finansowo, organizacyjnie i merytorycznie w tym procesie, a nie jedynie narzucać im nowe obowiązki generujące koszty.
Kwoty 30 proc. w ciałach decyzyjnych
Rada wnioskuje również o wprowadzenie tzw. kwot w uniwersyteckich gremiach decyzyjnych. – Proponujemy powrót do regulacji gwarantujących reprezentację obu płci w organach doradczych ministerstwa (np. w zespołach czy radach powoływanych przez ministerstwo) oraz we władzach uczelni: rektorskich, dziekańskich i w senatach. Wnioskujemy o minimum 30-procentową reprezentację każdej z płci. Gdyby wdrożyć właśnie to zalecenie, Rada taka jak nasza nie mogłaby składać się z samych kobiet, co dobitnie pokazuje, że nie kierowałyśmy się partykularnymi interesami – powiedziała przewodnicząca zlikwidowanej rady.
Według prof. Pacześniak rozwiązanie kwotowe jest bardziej realne niż 50-procentowy parytet i nie stanowiłoby dla większości uczelni poważnego wyzwania. Zauważyła przy tym, że chociaż ogólnie rzecz biorąc w polskiej nauce świetnie radzą sobie zarówno kobiety, jak i mężczyźni, to obecność poszczególnych płci nie zawsze znajduje odbicie w organach podejmujących istotne decyzje.
Feminatywy w dokumentach oficjalnych
Ostatnim z postulatów jest używanie w oficjalnych dokumentach państwowych i uniwersyteckich języka niedyskryminującego oraz feminatywów.
Nie chodzi o to, by narzucać komukolwiek, jak ma mówić w życiu prywatnym. Chodzi o to, by w ustawach czy statutach uczelni stosować feminatywy obok określeń w rodzaju męskim, które dotychczas uznawano za neutralne – wyjaśniła badaczka.
Dla przykładu zamiast pisać tylko o „studentach”, dokumenty powinny wymieniać „studentów i studentki” lub stosować formę „osoby studiujące”.
Wypracowany przez radę dokument z rekomendacjami został przekazany ministerstwu. Według informacji prof. Pacześniak ma on służyć m.in. parlamentarzystom z komisji ds. edukacji i nauki jako wsparcie w przyszłych pracach legislacyjnych.
Ludwika Tomala (PAP)
lt/ bar/
