Blik i fiskus. Które transakcje mogą wywołać zainteresowanie?

“Urząd Skarbowy monitoruje transakcje BLIK”. Takie wiadomości krążą w mediach społecznościowych i na wybranych platformach. Co więcej, w niektórych publikacjach pojawiają się twierdzenia, że fiskusa interesują nawet niewielkie transfery od rodziny lub przyjaciół, np. za posiłek. Wyjaśniamy od razu: realia są odmienne. Wyjaśniamy.

Płatności BLIK zyskały w Polsce ogromną popularność. To dogodny sposób regulowania należności za produkty i usługi. I tak jak każdy przelew, mogą zwrócić uwagę fiskusa. Organy podatkowe mają możliwość analizowania:

— czy transfery BLIK są podarunkami lub zapomogami, od których należałoby uiścić podatek,

— czy może chodzić o sprzedaż w ramach niezarejestrowanej działalności zarobkowej, od której także należałoby opłacić podatek,

— czy wydatek, za który ktoś płaci BLIK-iem, znajduje odzwierciedlenie w zadeklarowanych źródłach przychodu.

— Z perspektywy urzędu skarbowego BLIK nie stanowi wyjątku. To po prostu jedna z form przekazu pieniężnego. Dla fiskusa istotna jest nie technologia, ale obieg pieniędzy i jego podłoże — tłumaczy Jacek Dziuba, konsultant podatkowy i specjalista ds. finansów.

Czytaj też: Autem na narty? Te kary czekają na kierowców w Czechach, Austrii oraz na Słowacji

Czy urząd skarbowy analizuje i weryfikuje transfery BLIKiem?

Tak, urząd skarbowy może zweryfikować przelewy przez BLIK, podobnie jak i pozostałe transfery podatników. Nie ma tu jednak automatyzmu.

Jak objaśnia Jacek Dziuba, urzędy podatkowe dysponują instrumentami umożliwiającymi badanie przepływów na kontach bankowych podatników. — Odnosi się to zarówno do tradycyjnych przelewów, jak i ekspresowych płatności mobilnych, w tym BLIK-a. Nie oznacza to jednak, że każdy transfer jest nieustannie “obserwowany” przez pracownika urzędu — mówi Jacek Dziuba.

Doradca podatkowy wyjaśnia, że urzędy podatkowe przeprowadzają tzw. ocenę ryzyka. Zatem uwzględniają m.in. to, czy płatność jest jednorazowa, czy powtarzalna, na jakie kwoty opiewają transfery oraz czy osoba realizująca przelew BLIK-iem (lub w inny sposób) może sobie pozwolić na dany wydatek (czy znajduje on odzwierciedlenie w zadeklarowanych i opodatkowanych dochodach lub wpływach podatnika).

W zasadzie pojedynczy przelew z adnotacją “zwrot za obiad” raczej nie przyciągnie uwagi fiskusa. Sytuacja może wyglądać inaczej w przypadku regularnych wpływów lub znaczniejszych kwot, nieposiadających pokrycia w oficjalnych dochodach — mówi Jacek Dziuba.

Jakie przelewy między osobami prywatnymi analizują urzędy podatkowe

Najczęściej niepokoje dotyczą przelewów pomiędzy osobami fizycznymi.

Fiskus ma możliwość ich kontrolowania i faktycznie to robi. — Jeśli urząd zauważy powtarzające się przelewy albo większe sumy pieniędzy, może dojść do wniosku, że podatnik otrzymał datek — objaśnia Jacek Dziuba.

— Istotne jest wówczas to, czy darowizna została poprawnie zgłoszona do opodatkowania i udokumentowana (przelewem). W praktyce urzędy skarbowe badają nie tylko sam fakt przelewów, ale również ich cykliczność i stosunek pomiędzy stronami (ofiarodawcą a obdarowanym) — oznajmia doradca podatkowy.

Przypomnijmy, że w przypadku darowizn obowiązują kwoty wolne od podatku (oblicza się je w okresach pięcioletnich), a transfery pieniężne między członkami najbliższej rodziny przekraczające kwoty wolne są zwolnione z podatku, pod warunkiem że zostaną zgłoszone przez obdarowanego do urzędu skarbowego w przeciągu sześciu miesięcy.

Aktualnie kwota wolna od podatku od spadków i darowizn wynosi:

  • 36 tys. 120 zł w sytuacji, gdy nabywca jest klasyfikowany do I grupy podatkowej (najbliżsi krewni, np. małżonkowie, rodzice i dzieci),
  • 27 tys. 90 zł w sytuacji, gdy nabywca jest klasyfikowany do II grupy podatkowej (dalsza rodzina) oraz
  • 5733 zł w sytuacji, gdy nabywca jest klasyfikowany do III grupy podatkowej (osoby niespokrewnione).

Zwrot kosztów to nie datek?

Co w sytuacji, gdy przelew BLIK (lub jakikolwiek inny) dotyczy zwrotu kosztów — za wyjazd, wspólne zakupy lub rachunki? Podatnicy często obierają taką linię obrony przed fiskusem, licząc na to, że urząd skarbowy nie potraktuje zwrotu jako darowizny. W gruncie rzeczy każdy transfer może zostać uznany za darowiznę. Istotne jest to, czy zawiera się w limicie kwoty zwolnionej z opodatkowania.

Pojedynczy zwrot wydatków raczej nie zostanie potraktowany jako datek. Problem pojawia się, gdy takich przelewów jest dużo i są regularne. Wówczas urząd może uznać, że mamy do czynienia z zyskiem majątkowym — potwierdza Jacek Dziuba. Specjalista tłumaczy, że w jednej ze spraw opisywanych w mediach fiskus podważył kilkanaście przelewów od rodzica na konto dziecka. Problem polegał na tym, że darowizny przewyższały limit kwoty wolnej od podatku. Argumentacja podatnika okazała się bezskuteczna.

Czy opis transferu ma znaczenie?

Wielu podatników zakłada, że stosowny tytuł transferu — “zwrot za wyjazd”, “oddaję” rozwiązuje kwestię, a zatem że fiskus nie zainteresuje się takim przelewem. W rzeczywistości opis jest ważny, ale to nie zawsze wystarcza. — Opis przelewu może być pomocny, lecz nie stanowi tarczy ochronnej — podkreśla Jacek Dziuba. — Jeżeli z analizy wynika, że przelewy są systematyczne i wysokie, sam opis nie przekona urzędu, że nie doszło do darowizny albo uzyskania przychodu.

Przelewy BLIK od różnych osób to działalność gospodarcza?

Jeszcze większe ryzyko występuje, gdy przelewy pochodzą od wielu odmiennych osób. W takich okolicznościach fiskus może dojść do wniosku, że podatnik prowadzi działalność gospodarczą, której nie zarejestrował. To oznacza, że podatnik powinien odprowadzać podatek dochodowy na zasadach ogólnych.

— Jeżeli na rachunek regularnie wpływają środki od różnych osób, urząd może uznać, że jest to zapłata za usługi lub produkty. Wtedy konsekwencje mogą być dotkliwe: obowiązek uiszczenia zaległego podatku, odsetek, a nawet obowiązek uregulowania składek ZUS wstecz — przestrzega ekspert.

Jak zaznacza Jacek Dziuba, najlepszym zabezpieczeniem jest spójność, dokumentowanie transakcji i zdrowy rozsądek — zarówno w relacjach prywatnych, jak i komercyjnych.

Dodajmy, że fiskus kontroluje także stronę wydatkową. Jeśli nabyłeś produkt lub usługę, za którą zapłaciłeś BLIK-iem, to urząd skarbowy może prześledzić, czy wydatek znalazł pokrycie w zadeklarowanych przez podatnika źródłach zarobku. Jeśli nie, a podatnik nie będzie w stanie udowodnić urzędnikom, skąd miał środki na taki zakup, to w rachubę wchodzi 75 proc. podatek od niezgłoszonych źródeł dochodów.

Autor: Łukasz Zalewski, reporter działu Prawo Business Insider Polska

Dziękujemy za przeczytanie naszego artykułu do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *