225 mln USD długu i opustoszałe regały. Tajniki bankructwa kolosa ekskluzywnego handlu detalicznego
Upadłość Saks Global kładzie się cieniem na cały sektor luksusowego retailu. Z dokumentów sądowych wynika, że firma jest zadłużona u kluczowych brandów świata – w tym Chanel oraz LVMH – na niemal 225 milionów dolarów. Wyjawione sumy demonstrują rozmiar zobowiązań i tłumaczą, dlaczego wiele marek wstrzymało dostawy jeszcze przed oficjalnym obwieszczeniem upadłości.
W tym artykule dowiesz się:
- jaką kwotę Saks Global jest winna największym grupom luksusowym,
- które marki mogły przyspieszyć krach, wycofując asortyment,
- co nowe władze planują uczynić, by odzyskać uznanie rynku,
- jakie reperkusje może to wywołać dla europejskiej gałęzi mody.
Luksus bez produktów? Chanel i Kering od miesięcy czekają na zapłatę
Zgodnie z rejestrami złożonymi w sądzie w Teksasie, Chanel ma do odzyskania 136 mln USD – to największa pojedyncza wierzytelność w całym procesie upadłościowym. Na drugiej pozycji znalazł się koncern Kering, właściciel Gucci oraz Balenciagi, z żądaniem wynoszącym blisko 60 milionów dolarów.
Spis wierzycieli zawiera również inne luksusowe imperia:
- LVMH (Louis Vuitton, Dior),
- Capri Holdings (Michael Kors, Jimmy Choo),
- Mayhoola (Valentino),
- Richemont (Cartier, Van Cleef & Arpels).
Każda z tych spółek ma do odzyskania około 30 mln USD.
Sprawdź więcej: Ikona luksusu ogłasza bankructwo. Czy to kres ery domów handlowych?
Efekt kuli śnieżnej: brak asortymentu, rozczarowanie klientów oraz puste butiki
Długi Saks Global wobec marek nie tylko powiększały zadłużenie – były także jednym z powodów spadku obrotów. Wiele brandów zaczęło wstrzymywać ekspedycję, ograniczać dostawy lub narzucać nowe warunki płatności. To przekładało się bezpośrednio na puste regały oraz słabsze odczucia zakupowe w takich miejscach jak Saks Fifth Avenue czy Neiman Marcus.
W konsekwencji klienci odchodzili z niczym, a malejąca dostępność towarów zaczęła napędzać spiralę krachu. Marka straciła nie tylko płynność finansową, lecz i renomę.
Nowe władze, stare zobowiązania
Na czele operacji ratunkowej stanął Geoffroy van Raemdonck, uprzedni CEO Neiman Marcus, który przejął dowodzenie po ustąpieniu dotychczasowego prezesa. Do zespołu dołączyli również jego współpracownicy: Brandy Richardson jako CFO oraz Darcy Penick jako Chief Commercial Officer.
Saks Global zapewnia, że planuje terminowo uiszczać nowe należności, ale nie jest jasne, jak ureguluje zaległe długi – zwłaszcza wobec marek, które mają status wierzycieli nieuprzywilejowanych, a zatem mogą odzyskać zaledwie cząstkę należnych kwot.
Mimo że Brunello Cucinelli – jeden z wierzycieli – publicznie zapewnił o swoim przekonaniu do nowego zarządu, wiele brandów może długo wahać się nad dalszą współpracą.
Sygnał dla całej gałęzi: nazbyt duże ryzyko?
Kłopoty Saks Global to coś więcej niż jedynie dramat pojedynczej spółki. To ostrzeżenie dla całego sektora luksusowego – w szczególności w czasach globalnych wstrząsów gospodarczych oraz niepewności konsumenckiej. Jeżeli nawet potentat z historią oraz mocnym portfolio marek nie jest w stanie utrzymać wiarygodności swoich dostawców, to co z mniejszymi podmiotami?
Czy luksusowi giganci odzyskają swoje miliony?
Pytanie brzmi: czy Chanel, Kering, LVMH i inni faktycznie odzyskają pieniądze? A jeśli nie – jak wpłynie to na ich relacje z detalistami, którzy dotychczas uchodzili za filary amerykańskiego luksusu?
Kryzys Saks Global może być początkiem nowego etapu w stosunkach marek z partnerami handlowymi – bardziej przezornego, mniej kredytowego oraz znacznie bardziej kontrolowanego.
Może Cię zaciekawić: Dokąd podąża moda luksusowa w Polsce? Ewolucja branży, klient premium, trendy
Zdjęcie główne: Spotlight Launchmetrics
