Zara pod obstrzałem UOKiK. Greenwashing może słono kosztować sieć odzieżową
“Ekologiczna moda” czy “lepsze dla środowiska” – te slogany coraz powszechniej występują w przekazach marek z segmentu fast fashion. Obecnie jedna z nich znalazła się na celowniku Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Szef UOKiK przedstawił Zarze oskarżenia dotyczące greenwashingu, czyli wprowadzania w błąd klientów poprzez niedokładne bądź przesadnie optymistyczne zapewnienia ekologiczne. Ryzyko jest spore – możliwa sankcja może sięgnąć nawet 10% przychodów za każdą zakwestionowaną praktykę.
W tym artykule dowiesz się:
- co jest przedmiotem oskarżeń UOKiK pod adresem Zary,
- czym konkretnie jest greenwashing i jak zidentyfikować jego przejawy,
- dlaczego program “Join Life” wywołał wątpliwości organu regulacyjnego,
- jakie mogą być następstwa dla Zary i całego sektora fast fashion.
“Join Life” – autentyczna inicjatywa czy “eko-ściema”?
Oskarżenia wobec Zary skupiają się wokół programu Join Life, a więc działu i oznaczeń dostępnych w sklepie online oraz aplikacji marki. To tam pokazywały się obietnice dotyczące między innymi energii z OZE, “zero waste”, “zerowej emisji netto” lub realizacji celów zrównoważonego rozwoju ONZ.
Problemem – w ocenie UOKiK – nie jest samo informowanie o ambicjach proekologicznych, ale brak klarownej informacji, czego dokładnie one dotyczą. Klient mógł przypuszczać, że deklaracje obejmują całą działalność firmy, podczas gdy w rzeczywistości ich zasięg bywał silnie ograniczony. Na przykład hasło “zero waste we własnych obiektach” w Polsce mogło dotyczyć tylko poszczególnych placówek, a nie całej sieci.
Może Cię zaciekawić: Przetwarzanie ubrań może potęgować emisję mikroplastiku – wynika z raportu
Atesty, wartości procentowe i niedopowiedzenia
Następny obszar zastrzeżeń dotyczy specyfikacji produktów i oznaczeń certyfikatów. UOKiK podkreśla, że ukazywanie procentowego udziału surowca wraz ze skrótem certyfikatu mogło sugerować, że prawie cały produkt spełnia konkretne normy środowiskowe. Tymczasem rzeczywisty udział certyfikowanych lub odzyskanych materiałów mógł być znacznie mniejszy.
Brakowało też zasadniczych danych:
- co dokładnie oznacza dany certyfikat,
- jaki jest faktyczny udział “eko” surowców,
- jakie są ograniczenia ogłaszanych działań.
W rezultacie klienci mogli przeceniać realny wpływ zakupu na środowisko.
Zara uprawia Greenwashing? Sieć sklepów na cenzurowanym Prezesa UOKiK
Prezes UOKiK nie ma wątpliwości, że ekologiczne slogany nie mogą być uproszczeniem ani grą na emocjach. Jak zaznacza Tomasz Chróstny:
“Ekologiczne slogany nie mogą być skrótem myślowym ani zabawą w zgadywanie: jeżeli firma mówi ‘100%’, ‘bezemisyjne’ lub ‘do recyklingu’, musi to oznaczać dokładnie to – jednoznacznie, z danymi i w skali, którą da się zweryfikować”.
Jeśli oskarżenia wobec Zary okażą się prawdziwe, marka może zapłacić do 10% obrotu za każdą podważoną praktykę.
Fast fashion na rozdrożu?
Oskarżenia o greenwashing wobec Zary pokazują, że epoka niezobowiązujących, marketingowych obietnic “eko” w fast fashion dobiega kresu. UOKiK coraz dobitniej daje do zrozumienia, że ekologiczna narracja musi iść w parze z precyzją, informacjami i pełną jawnością. Dla całej branży to czytelny znak: ekologia nie może być tylko elementem wizerunku – staje się obszarem faktycznej odpowiedzialności prawnej.
Rekomendujemy: UOKiK nie zwalnia tempa. Pierwsze oskarżenia o stosowanie greenwashingu, aż cztery podmioty na celowniku
Zdjęcie główne: Unsplash
