Minister właściwy ds. rodziny, pracy i polityki społecznej oznajmiła w Polsat News, iż działania nad nowelizacją Inspekcji Pracy, powstrzymaną przez Donalda Tuska powrócą niebawem pod rozpatrywanie rządu. – To nasza batalia, rządu, państwa, z plagą naruszania prawa pracy, z przesuwaniem ludzi na samozatrudnienie, odbieraniem kobietom uprawnień do świadczenia – rzekła Agnieszka Dziemianowicz-Bąk w "Graffiti".

Minister resortu rodziny Agnieszka Dziemianowicz-Bąk w sprawie modyfikacji PIP
– Działania w temacie nowelizacji Państwowej Inspekcji Pracy są realizowane – obwieściła Dziemianowicz-Bąk, zaznaczając, iż w kooperacji z Ministerstwem Sprawiedliwości szykowany jest “szereg zmian, aby efektywnie mierzyć się z umowami śmieciowymi”. Rzekła, że “w tym momencie jesteśmy na etapie Komisji Europejskiej”. Projekt, który został zahamowany przez Donalda Tuska, znowu pojawi się pod obrady rządu.
– Musi być zgoda na te zmiany ze strony Komisji, ponieważ reforma PIP jest tym, co jest zapisane w Krajowym Planie Odbudowy – oznajmiła Dziemianowicz-Bąk, sygnalizując, iż ma nadzieję, że “w lutym już poprawiony projekt zostanie zaaprobowany”.
Co dalej z nowelizacją PIP? Minister zapowiada bój z “patologią”
Minister zasygnalizowała, że działania odnoszą się przede wszystkim do tego, by decyzje podejmowane przez Państwową Inspekcję Pracy podlegały kontroli sądowniczej. – To znaczy, jeżeli pracodawca albo pracownik, któraś ze stron postanowi odwołać się do sądu, to by ta decyzja zaczynała obowiązywać w momencie, w którym sąd ją potwierdzi, czyli decyzja się uprawomocni – mówiła.
WIDEO: “Działania nad reformą PIP trwają”. Minister poinformowała o detalach

Szefowa ministerstwa pracy, rodziny i polityki społecznej wspomniała także, że “niezbędne są rozstrzygnięcia, które te postanowienia sądowe przyśpieszą“. Oceniła, że aby “skutecznie walczyć z umowami śmieciowymi, z tą bolączką”, potrzebujemy zarówno silnej Państwowej Inspekcji Pracy, jak i mocnych sądów pracy.
– Sądy pracy były przez ostatnie wiele lat minionych rządów masowo likwidowane. Zbigniew Ziobro kasował te agendy. Ustawił ludzi w takiej sytuacji, w której jeśli pracownik na przykład traci zatrudnienie i chce dochodzić sprawiedliwości o powrót do pracy, to często musi z takiego – relacjonowała polityczka.
Agnieszka Dziemianowicz-Bąk zabrała głos w kwestii nowelizacji PIP. “Działamy wspólnie”
Wyjaśniła, że nowelizacja Państwowej Inspekcji Pracy oznacza “walkę rządu z plagą łamania prawa pracy, z przesuwaniem ludzi na samozatrudnienie, pozbawianiem kobiet uprawnień do świadczenia”. Według niej debata na ten temat powinna toczyć się poza politycznymi podziałami.
– Wszyscy realizujemy jeden cel, ponieważ potrzebujemy zarówno wsparcia i nowelizacji Państwowej Inspekcji Pracy, zgodnie z tym co jest ujęte w Krajowym Planie Odbudowy, zgodnie z tym nad czym do tej pory pracowaliśmy, ale potrzebujemy także (…) żeby umocnić ten segment sądowniczy, żeby wymiar sprawiedliwości odgrywał tutaj także znaczącą rolę – mówiła.
Nowelizacja PIP. Premier Donald Tusk podjął decyzję
Projekt nowelizacji Państwowej Inspekcji Pracy w pierwotnej postaci zakładał przyznanie tej instytucji upoważnień do przekształcania umów cywilnoprawnych (umów zlecenie, B2B oraz umów o dzieło) w stosunki pracy na podstawie decyzji administracyjnej. Projekt na początku grudnia 2025 roku został zaaprobowany przez Stały Komitet Rady Ministrów.
W styczniu media obiegła wieść o tym, że premier Donald Tusk podjął decyzję, aby nie prowadzić dalej prac nad reformą. Oświadczył wówczas, że zbyt duża władza dla urzędników, wprowadzana reformą byłaby niszcząca dla firm i oznaczałaby utratę pracy dla wielu osób.
– Odszukamy metodę, by szybko opracować dobry projekt reformy Państwowej Inspekcji Pracy – zapowiadał Tusk po spotkaniu z marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym, obiecując, że “nie będzie on dawał pełnej, arbitralnej władzy urzędnikowi, ale jednocześnie będzie chronił pracowników przed nadużywaniem elastycznych form zatrudnienia”.
Minister wypowiadała się o sytuacji w Polsce 2050. “Życzę szybkiego zakończenia napięć”
Minister odniosła się także do sytuacji w Polsce 2050. Powiedziała, że życzy temu stronnictwu “szybkiego zakończenia tych wewnętrznych napięć, sporów, chaosów”. W programie Polsat News odniosła się do wewnętrznej wymiany zdań na jednym z komunikatorów ugrupowania, kiedy Marta Cienkowska miała wprost mówić o “przewrocie”.
Dziemianowicz-Bąk powiedziała, że słysząc o tej wypowiedzi “nie było jej do śmiechu”. – Dostrzegam, że ten kłopot jest poważny. To znaczy to są głębokie problemy pochłaniają Polskę 2050 i szczerze życzę, aby z tych problemów jak najprędzej się to stronnictwo wydostało, ponieważ każdy z naszych koalicjantów dobrze, by zajmował się tym, co do niego należy, resortami, działkami polityki, za
które odpowiada, a nie musiał być uwikłany często nie z własnej indywidualnej woli, w jakieś wewnętrzne potyczki – mówiła.
Odniosła się jednocześnie do sytuacji w swoim ugrupowaniu, Nowej Lewicy. – Lewica jest odpowiedzialną partią, jest dojrzałą partią. My, kiedy mamy odmienne opinie czy odmienne perspektywy, to siadamy do stołu i się dogadujemy. I tak było w przypadku wyborów przewodniczącego Nowej Lewicy. Usiadł Włodzimierz Czarzasty, Krzysztof Gawkowski, ja, Tomasz Trela i się porozumieliśmy w jaki sposób chcemy, żeby partia dalej funkcjonowała – podsumowała minister.
Dostrzegłeś coś ważnego? Prześlij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
WIDEO: "Kiedy Giertych zemdlał i wyjechał, to był bohaterem". Błaszczak wskazał na Ziobrę

Alicja Krause/polsatnews.pl
