Trybunał UE orzekł w sprawie kredytów frankowych. Zmienione reguły rozrachunków.

W czwartek Sąd Unii Europejskiej (TSUE) ogłosił istotny werdykt odnośnie do rozliczeń stron po uznaniu umów frankowych za nieważne. Pomimo iż przez lata orzecznictwo TSUE było bezsprzecznie pomyślne dla klientów, zagadnienie rozliczeń wciąż stanowi jeden z nielicznych obszarów braku jasności. Tym razem TSUE przesądził, czy wnoszenie argumentu potrącenia przy jednoczesnym podważaniu ważności umowy przez instytucje bankowe jest zgodne z europejskim prawem konsumenckim. Jest to jedna z najbardziej problematycznych kwestii, istotnych dla odsetek za zwłokę.

TSUE wydał w czwartek wyrok w sprawie zarzutu potrącenia stosowanego przez banki (sygnatura akt C-902/24).
TSUE wydał w czwartek wyrok w sprawie zarzutu potrącenia stosowanego przez banki (sygnatura akt C-902/24). | Foto: Alexandros Michailidis, Bartolomiej Pietrzyk / Shutterstock

Sędziowie w Luksemburgu w czwartek orzekli, że banki mogą warunkowo zabezpieczać swoje żądania o zwrot środków, jednakże nie może to się dziać ze szkodą dla ochrony konsumenta.

Mowa o sprawie o sygnaturze C-902/24 Herchoski, do której pytania prejudycjalne skierował warszawski Sąd Okręgowy. Punktem wyjścia było postępowanie dotyczące Santander Banku Polska. Co było podłożem dzisiejszej decyzji TSUE?

Zobacz też: Sejm. Kluczowa poprawka do ustawy frankowej. “To nie są bagatelne kwoty”

TSUE zajął stanowisko w temacie rozliczeń frankowiczów i banków

Postępowanie przed sądem warszawskim dotyczyło kredytobiorców, którzy w 2008 r. wzięli w banku kredyt we frankach o wartości 360 tys. zł. Cztery lata temu wnieśli pozew przeciwko bankowi, domagając się stwierdzenia nieważności umowy oraz zwrotu uiszczonych rat (łącznie ok. 327 tys. zł).

Bank jednak utrzymywał, że umowa jest ważna i nie zawiera nieuczciwych postanowień, ale jednocześnie — jeszcze zanim zapadł wyrok — wezwał kredytobiorców do oddania pożyczonego kapitału i wzniósł zarzut potrącenia własnej wierzytelności.

Sednem sporu było zatem to, czy bank jeszcze w trakcie procesu może równocześnie bronić się przed unieważnieniem umowy i “na wszelki wypadek” zgłaszać zarzut potrącenia własnej wierzytelności (zwrotu przekazanego klientowi kapitału). Sąd warszawski miał obawy, czy takie postępowanie nie koliduje z unijną Dyrektywą 93/13/EWG, chroniącą konsumentów przed nieuczciwymi warunkami w umowach.

Zarzut potrącenia — zgodnie z Kodeksem postępowania cywilnego — daje pozwanemu możliwość obrony poprzez udowodnienie dłużności powoda. Jeżeli obie strony sporu są jednocześnie swoimi dłużnikami i wierzycielami, zarzut ten umożliwia rozliczenie do wysokości mniejszej wierzytelności.

Zobacz też: Ten wyrok TSUE wpłynie na polskich sędziów. Czy zmusi banki do zmiany strategii?

Istotne wnioski z werdyktu TSUE odnośnie do zarzutu potrącenia

TSUE orzekł, że dyrektywa unijna nie stoi na przeszkodzie, aby banki wnosiły zarzut potrącenia, także jako formę ewentualnej obrony.

Pozwala to na rozrachunek obu stron w ramach jednego procesu, co podnosi sprawność sądownictwa i redukuje koszty. Żądanie banku o zwrot kapitału nie może stać się według werdyktu TSUE natychmiast wymagalne, nim sąd nie uzna nieważności umowy.

Skuteczność takiego potrącenia jest jednak zależna od tego, czy klient został wcześniej poinformowany o konsekwencjach nieważności umowy, w tym o obowiązku oddania kapitału.

TSUE zatwierdził, że bank nie ma prawa do wynagrodzenia za korzystanie z kapitału (nie jest to nowa konstatacja). Może domagać się jedynie zwrotu nominalnej kwoty kredytu oraz ustawowych odsetek za zwłokę.

Trybunał zwrócił szczególną uwagę na aspekt kosztów sądowych. Rozliczenie procesowe po uwzględnieniu zarzutu potrącenia musi być skonstruowane tak, aby nie zniechęcać kredytobiorców do dochodzenia swoich uprawnień. Ten mechanizm nie może stać się instrumentem finansowego wywierania presji na klientów, którzy postanowili zakwestionować niedozwolone klauzule w umowach.

Co z odsetkami? Wezwanie do oddania kapitału wystosowane przez bank nie generuje skutków prawnych (w tym naliczania odsetek), dopóki sąd prawomocnie nie stwierdzi nieważności umowy.

Werdykt ten może przyczynić się do zmniejszenia chaosu proceduralnego w polskich sądach oraz ograniczyć falę tzw. powództw wzajemnych, które wnoszą banki (żądając zwrotu kapitału). O tym problemie, obciążającym i tak przeciążone polskie sądy, wspominaliśmy m.in. tutaj.

Stanowisko ZBP w kontekście dzisiejszego orzeczenia

Banki mogą potrącić kapitał z ratami. Sąd Najwyższy Unii Europejskiej jednoznacznie to potwierdził. Banki mogą zgłaszać zarzut potrącenia nawet mimo podważania nieważności umowy. To rozstrzygnięcie jest zgodne z dotychczasową praktyką stosowaną przez banki i umożliwia wszechstronne rozliczenie stron w ramach jednego postępowania” — oznajmił Związek Banków Polskich w przesłanym komentarzu do redakcji Business Insidera.

Zobacz też: Znamy wyrok w ważnej sprawie frankowej. Kredytobiorca żądał dodatkowych pieniędzy

Według ZBP dzięki potrąceniu zostaje zniwelowana niepewność stron w kwestii rozliczenia. “Potrącenie jest korzystne nie tylko dla stron, ale i dla wymiaru sprawiedliwości, ponieważ nie będzie potrzebne wnoszenie osobnego powództwa o zwrot kapitału” — dodano.

W opinii ZBP Trybunał zaakcentował, że gdyby bank był pozbawiony opcji wniesienia wobec klienta zarzutu potrącenia, jego prawo do efektywnej ochrony sądowej zostałoby naruszone w sposób nieproporcjonalny.

Kancelarie zwracają uwagę na kwestię odsetek

— Dzisiejszy werdykt TSUE rozstrzyga kilka istotnych kwestii prawnych związanych ze sporami frankowymi. W pierwszej kolejności Trybunał rozwiał wszelkie wątpliwości odnośnie do zeszłorocznego werdyktu dotykającego problematyki teorii salda, podkreślając, że banki nie mogą dochodzić od klientów pełnej kwoty kapitału, bez uwzględnienia już wpłaconych rat. To potwierdza, że teoria salda działa jednostronnie w odniesieniu do banków, a nie klientów — ocenił radca prawny Wojciech Bochenek, partner w kancelarii Bochenek Ciesielski i Wspólnicy, reprezentującej klientów w sporach z bankami.

Kwestia teorii salda i teorii dwóch kondykcji jest dyskutowana przez banki i kancelarie frankowe od wielu lat, a odżyła przede wszystkim po werdykcie TSUE w sprawie C-396/24 (znanej jako Lubrecznik) z 19 czerwca 2025 r.

Sprawa ta była szeroko analizowana i obie strony sporu dostrzegały w niej argumenty za swoim stanowiskiem: kancelarie frankowe wciąż upierają się przy dwóch kondycjach, co znajduje swoje uzasadnienie w ich modelu biznesowym.

— TSUE wskazał, że dyrektywa nie stoi w sprzeczności z uznaniem przez sąd zgłoszonego w procesie zarzutu potrącenia przez bank. W opinii TSUE takie podejście chroni klienta, a równocześnie pozwala uniknąć powielania postępowań sądowych i powiązanych z tym kosztów — podkreśla mec. Bochenek.

Zwraca jednak uwagę, że jednocześnie Trybunał uwypuklił bardzo istotny aspekt związany z naliczaniem ustawowych odsetek za zwłokę na rzecz banku. Jeśli w sporze z klientem bank twierdzi, że umowa jest ważna, a zarazem wzywa klienta do oddania całego kapitału i wnosi w procesie ewentualny zarzut potrącenia, to w opinii TSUE każde takie wezwanie nie będzie miało skutków prawnych.

— To znaczy, że nie będzie dawało uprawnienia do naliczania odsetek od czasu ostatecznego rozstrzygnięcia przez sąd nieważności umowy kredytowej — wyjaśnia mec. Bochenek.

I podkreśla, że czwartkowy werdykt TSUE w sprawie C-902/24 Herchoski winien zostać uwzględniony w obecnych pracach legislacyjnych nad tzw. ustawą frankową.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *