Rada Pokoju oficjalnie funkcjonuje jako organizacja ogólnoświatowa, powołana za aprobatą Organizacji Państw Zjednoczonych. Tak twierdzi dr Matusz Piątkowski, specjalista od prawa międzynarodowego. Podkreśla jednak, że jej siłą napędową jest Chairman, inaczej Donald Trump, a regulamin przekracza zakres ustalony przez ONZ. Z tego powodu wiele krajów zastanawia się, czy do niej dołączyć. W tym także Polska.
- Prezydent USA Donald Trump i delegaci z 19 spośród 60 zaproszonych krajów podpisali 22 stycznia bieżącego roku dokument założycielski Rady Pokoju (Board of Peace)
- Dr Mateusz Piątkowski z Uniwersytetu Łódzkiego tłumaczy, czy jest to prywatny klub Donalda Trumpa, czy już organizacja o zasięgu światowym
- Ekspert wyjaśnia również, dlaczego budowa Rady narusza standardy prawa międzynarodowego i wskazówki ONZ
- Ekspert nie ma również wątpliwości, że na dołączenie Polski do Rady zgodę musi wyrazić Parlament
- Więcej informacji o biznesie znajdziesz na Businessinsider.com.pl
Jolanta Ojczyk, Business Insider Polska: Jaki jest status Rady Pokoju z perspektywy prawa międzynarodowego?
Dr Mateusz Piątkowski, Katedra Prawa Międzynarodowego i Stosunków Międzynarodowych, Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego: W pierwszej kolejności należy zauważyć, że po raz pierwszy od 1945 r. mamy sytuację, w której prezydent USA opracował mechanizm częściowo konkurencyjny dla Organizacji Narodów Zjednoczonych, ale w pewnym sensie za jej akceptacją. Zamysł Rady Pokoju to koncepcja prezydenta Donalda Trumpa, zaaprobowana przez najważniejszy organ ONZ, czyli Radę Bezpieczeństwa. W rezultacie Rada Pokoju to specyficzna organizacja, która dysponuje już solidną “dźwignią” prawnomiędzynarodową w formie dosyć istotnych uprawnień przyznanych przez RB ONZ w kontekście Strefy Gazy.
Zobacz też: Domański w Davos. O Trumpie, progu podatkowym i wydatkach socjalnych Polski
Statut Rady Pokoju jest nietypowy, odbiega od rezolucji ONZ
Mówi pan o uchwale w sprawie planu pokojowego dla Strefy Gazy?
Tak. Mowa o uchwale Rady Bezpieczeństwa ONZ nr 2803 z 17 listopada 2025 r., w której RB ONZ z zadowoleniem konstatuje utworzenie Rady Pokoju w celu wsparcia odbudowy Strefy, upoważnia do rozmieszczenia Międzynarodowych Sił Stabilizacyjnych i dopuszcza powołanie Komitetu Palestyńskiego jako rządu tymczasowego dla Strefy. Należy tu podkreślić, że rezolucja została przyjęta 13 głosami “za”, przy wstrzymaniu się od głosu Rosji i Chin. W tym za głosowały Francja i Wielka Brytania.
Oba te kraje, podobnie jak Polska, nie podpisały dokumentu założycielskiego.
Tutaj trzeba zaznaczyć, że Rada Bezpieczeństwa ONZ nie narzuciła obowiązku bycia członkiem Rady Pokoju. W 10 punkcie rezolucji wezwała wszystkich członków ONZ do poparcia działań Rady Pokoju. Jednakże wówczas nie był znany statut Rady Pokoju, który jest dość osobliwy.

Co pan ma na myśli?
Kiedy analizowałem udostępniony projekt statutu Rady Pokoju, to moją uwagę przykuła niezwykle silna rola przewodniczącego (Chairmana) i uproszczony tryb podejmowania decyzji. Donald Trump jest wyraźnie wymieniony w Karcie Rady Pokoju jako jej pierwszy przewodniczący z ogromnym zakresem uprawnień. Jedynie przewodniczący ma prawo zapraszać państwa do uczestnictwa w radzie. Przewodniczący ma wyłączne prawo do kreowania, zmieniania lub likwidowania podmiotów zależnych Rady Pokoju. Ma prawo weta w stosunku do decyzji państw członkowskich. Wyłącznie przewodniczący ma prawo desygnować swojego następcę. Wszelkie modyfikacje w Karcie i dyrektywy administracyjne wydane przez Radę Pokoju wymagają akceptacji przez przewodniczącego.
Poza tym struktura i funkcje Rady Pokoju mają znacząco wykraczać poza kontekst Bliskiego Wschodu, o którym wspomina rezolucja ONZ.
Widać, że aspiracje pomysłodawców przekraczają ramy jednego konfliktu. I przypuszczalnie z tego względu państwa nie garną się do pertraktacji umowy. To sugeruje, że Rada Pokoju w zamyśle Donalda Trumpa ma być bardziej skuteczna, bardziej efektywna niż ONZ. Być może ma stanowić platformę do rozwiązywania innych konfliktów.
Na przykład zakończenia wojny między Rosją a Ukrainą?
Być może. Z regulaminu wynika, że ma to być organizacja, która działa w rejonach konfliktów.
Zobacz też: Donald Trump grozi Europie “wielkim odwetem”. Chodzi o Grenlandię
Rada Pokoju może stanowić polityczną konkurencję dla ONZ
Czy narasta rywalizacja dla ONZ?
Z formalnego punktu widzenia, nie. ONZ ma mocne ugruntowanie, wręcz ekskluzywne, ponadto członkostwo w niej jest powszechne. Zgodnie z art. 103 Karty Narodów Zjednoczonych zobowiązania z niej wynikające mają priorytet w przypadku kolizji z zobowiązaniami członków, wynikającymi z jakiejkolwiek innej umowy międzynarodowej. Jedynie Rada Bezpieczeństwa może upoważnić do użycia siły zbrojnej w celu przywrócenia pokoju.
A na płaszczyźnie politycznej? Rada Pokoju to konkurencja dla ONZ?
Patrząc z perspektywy politycznej, trudno zaprzeczyć wrażeniu, że coś w tym może być. Siłą napędową tej instytucji, takim jej “Zgromadzeniem Ogólnym” i “Radą Bezpieczeństwa” ma być Chairman, czyli prezydent Donald Trump. Dlatego trudno nie odnieść wrażenia, że jest to próba zastąpienia ONZ czy stworzenia jakiejś jej innej wersji. Dostępny projekt statutu nie nawiązuje do Karty Narodów Zjednoczonych, nie wspomina o ONZ i jej roli w zachowaniu pokoju i bezpieczeństwa. Raczej wskazuje, że ONZ nie jest skuteczna w oczach jego twórcy. Z tej perspektywy Rada Pokoju, choć powstała z inicjatywy ONZ, to raczej zmierza do utworzenia alternatywnej organizacji niesienia pokoju. Rada w znacznym stopniu wykracza poza pierwotny cel inicjatywy, jakim było zakończenie wojny Izraela z Hamasem w Strefie Gazy.
Wracając do pierwszego pytania, czy Rada Pokoju to już organizacja międzynarodowa, czy prywatna inicjatywa prezydenta Trumpa, jak niektórzy mówią prywatny klub, do którego wejście kosztuje miliard dolarów. A może jest jak Grupa Wyszehradzka czy Trójmorze?
Obecnie Rada Pokoju to międzynarodowa organizacja rządowa, będąca podmiotem prawa międzynarodowego. Aczkolwiek zwykle proces tworzenia takiej organizacji wygląda inaczej i trwa znacznie dłużej. Zazwyczaj zaproszenia otrzymują państwa, tutaj dostali politycy. Zazwyczaj organizowana jest konferencja założycielska, na której inicjatorzy organizacji ustalają zapisy statutu. Dlatego jak wspomniałem to już bardziej organizacja polityczna. Nie ma takiego umocowania jak ONZ dzięki wspomnianemu art. 103 KNZ. Nie gwarantuje też jak ONZ suwerennej równości państw. Rada Pokoju nie jest także organizacją powszechną, ale może wywołać wiele problemów prawnych. Już widać bowiem, że ma sposobność zmuszania państw do uczestnictwa w niej.
Bez aprobaty Sejmu Polska nie dołączy do Rady Pokoju
Zaproszenie do rady dostał Karol Nawrocki, ale także Władimir Putin. Czy Polska powinna zasiadać z nim przy jednym stole, czy jak Wielka Brytania odmówić z tego powodu?
Wizerunkowo zaproszenie Władimira Putina nie wygląda dobrze, Rosja nie jest państwem pokojowym. Z drugiej strony ruch Trumpa nie dziwi. Nikt dotąd nie wykluczył Rosji z ONZ. Rosja jest stałym członkiem Rady Bezpieczeństwa ONZ, więc trudno byłoby zignorować Rosję. Istotniejsze jest, że prezydent Karol Nawrocki otrzymał zaproszenie. Gorzej byłoby, gdyby go nie otrzymał, bo, jak wiemy, nieobecni nie mają głosu. A tak możemy negocjować zaproponowane warunki. Na tym polega dyplomacja.
Prezydent Karol Nawrocki wziął udział w uroczystościach, ale nie podpisał dokumentu założycielskiego. Gdyby to zrobił, wbrew rządowi, to co dalej?
W świetle Konstytucji zgoda na udział Polski w organizacji międzynarodowej wymaga uprzedniego “przyzwolenia” Sejmu. Art. 89 konstytucji mówi jasno, że ratyfikacja umowy międzynarodowej wymaga uprzedniej zgody wyrażonej w ustawie, jeżeli umowa dotyczy m.in.: członkostwa Polski w organizacji międzynarodowej. Jednym słowem prezydent mógłby wstępnie podpisać, ale potem musiałby uzyskać zgodę Sejmu na ratyfikację, czyli jej ostateczne zatwierdzenie. Bez tego umowa nie byłaby dla Polski wiążąca. To Sejm wyraża ostatecznie zgodę dla głowy państwa na związanie Polski traktatem. Samo podpisanie umowy w trybie złożonym nie jest tożsame z byciem jej stroną, do tego konieczna jest ratyfikacja, a także przesłanie oświadczenia ratyfikacyjnego do depozytariusza.
Sam pan zauważył, że to Karol Nawrocki został zaproszony do Rady Pokoju, a nie Polska. Czy w takiej sytuacji na pewno niezbędna jest ratyfikacja?
Prezydent reprezentuje kraj, a więc tak. Członkami Rady mogą być tylko państwa. Sam prezydent to dostrzega, mówiąc, że “udział Polski w Radzie Pokoju jest istotny i potrzebny, natomiast tego typu porozumienie międzynarodowe musi przejść całą procedurę konstytucyjną, co było tematem rozmowy z prezydentem Donaldem Trumpem i zostało przyjęte z dużym zrozumieniem”. Widać więc ostrożność Polski, ale także innych krajów w działaniu. W tej sytuacji warto obserwować, zobaczyć, co zrobią inne państwa. A jak na razie widać, że inne państwa nie kwapią się do negocjacji, i jak mówiłem, mają do tego powody.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
