Nowe kryteria rolnika zawodowego. Komu odebrane będą fundusze UE i jaka będzie reakcja prezydenta?

To jedno z kluczowych posunięć dla gospodarzy rolnych tuż obok porozumienia UE-Mercosur. W środę zajmie się nią izba wyższa parlamentu. Mowa o ustawie, której celem jest umocnienie pozycji gospodarzy rolnych aktywnych zawodowo. Jednak opozycja i pewna część środowiska przestrzegają, że nowe regulacje mogą doprowadzić do tego, że setki tysięcy gospodarstw utracą dotacje unijne. Wyjaśniamy, co dokładnie się zmienia w przepisach.

Male gospodarstwa nie dostaną dopłat? Taki ma być efekt nowej ustawy
Male gospodarstwa nie dostaną dopłat? Taki ma być efekt nowej ustawy | Foto: Stanislaw Bielski/REPORTER, Dmytro Ihoshyn / East News/Shuterstock
  • W niedługim czasie zapowiada się nowy konflikt na linii rząd — prezydent
  • Tym razem przedmiotem sporu jest ustawa, która odnosi się do subwencji dla 1,2 mln gospodarzy rolnych
  • W środę ustawa będzie rozpatrywana przez Senat. Jeśli nie wprowadzi poprawek, trafi do podpisu głowy państwa
  • Karol Nawrocki równocześnie pracuje nad swoim projektem, ponieważ przez pomysł rządu nawet 600 tys. gospodarzy rolnych może stracić fundusze unijne
  • Więcej wiadomości o biznesie znajdziesz na Businessinsider.com.pl

“To doniosły moment dla polskiego rolnictwa” — oznajmiło Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Odnosi się do dnia 23 stycznia bieżącego roku. Wtedy to Sejm przyjął ustawę o zmianie niektórych ustaw w celu umocnienia pozycji gospodarzy rolnych aktywnych zawodowo.

Posłowie pracowali nad nią w bardzo szybkim tempie. Rządowy projekt ustawy został wniesiony do Sejmu 31 grudnia roku bieżącego. Gwałtowne pierwsze czytanie odbyło się 21 stycznia roku bieżącego, a dwa dni później już drugie i trzecie. Obecnie ustawa, która dotyczy ok. 1,2 mln gospodarzy rolnych i ponad 14 mld zł będzie rozpatrywana przez Senat. Dla przynajmniej 600 tys. gospodarstw może to oznaczać stratę przychodów. Z tego powodu zapowiada się kolejny spór nie tylko na linii koalicja-opozycja, ale również rząd-prezydent. O co konkretnie chodzi?

Zobacz też: Kto zyska, a kto straci na umowie z Mercosurem?

Nowa definicja rolnika aktywnego zawodowo

Istotą sprawy jest to, że ustawa wprowadza nową definicję rolnika aktywnego zawodowo. Wyłącznie ci rolnicy, którzy ją spełniają, będą mogli otrzymywać unijne subwencje.

W ten sposób, jak czytamy w Ocenie Skutków Regulacji, “ograniczone zostanie zjawisko ubiegania się o płatności przez posiadaczy gruntów, którzy w rzeczywistości nie prowadzą działalności rolniczej”.

Zgodnie z nowymi regulacjami za aktywnego rolnika będą uznawani automatycznie ci, którzy posiadają zwierzęta, przynależą do spółdzielni czy grup producenckich, korzystają z określonych dopłat np. związanych z produkcją, ekoschematami, nabyli materiał siewny z dopłatą. Rząd przewiduje, że automatyzm obejmie ok. 570 tys. rolników. Oni nie muszą się niepokoić nową ustawą.

660 tys. pozostałych rolników, aby uzyskać dopłaty, będzie musiało dowieść, że są rolnikami aktywnymi zawodowo. W jaki sposób? Będą dwie metody do wyboru. Jedna to przedstawienie kosztów prowadzenia gospodarstwa, a druga to udokumentowanie osiąganych z niego zysków. Jednak nie każde zyski i koszty będą wystarczające.

Minister rolnictwa w rozporządzeniu określi bowiem wysokość kosztów i przychodów w przeliczeniu na 1 hektar. Pomimo że znany jest już projekt rozporządzenia, to kwoty jeszcze nie.

Projekt rozporządzenia minsitra rolnictwa
Projekt rozporządzenia minsitra rolnictwa | Sejm

Wiadomo już natomiast, jakie dokumenty będą poświadczać poniesione wydatki lub uzyskane dochody.

Na przykład przedstawiając koszty, rolnicy będą zobowiązani przedstawić: dowody zakupu nawozów, paliwa, wynajmu maszyn rolniczych, potwierdzenie wypłaty wynagrodzenia pracownikom czy opłaty czynszu dzierżawnego.

Uzyskanie przychodów potwierdzą faktury lub umowy sprzedaży produktów rolnych, np. mleka, mięsa, zboża itp.

Co istotne, w 2026 r. ustawa nie dotknie najmniejszych rolników. Zgodnie z przepisami przejściowymi rolnicy, którzy w 2025 r. otrzymali dopłaty nie wyższe niż równowartość 1125 euro (ok. 4830 zł), w 2026 r. będą jeszcze uznani z mocy ustawy za rolników aktywnych zawodowo.

Przepis przejściowy
Przepis przejściowy | Sejm

Dzięki temu, jak prognozuje MRiRW, w 2026 r. nowe regulacje dotkną jedynie 60 tys. rolników, lecz w 2027 r. już 660 tys. W rezultacie może się okazać, że 600 tys. rolników utraci dopłaty.

Zobacz też: Polacy boją się umowy z Mercosurem. Ekspert wyjaśnia, czy grozi nam krach

O co chodzi w sporze o definicję aktywnego rolnika i dopłaty?

Stefan Krajewski, minister rolnictwa, jest zdania, że ustawa w sposób bezpośredni wzmacnia rolników, którzy faktycznie ponoszą ryzyko i koszty produkcji. I zapewnia, że nowe rozwiązania w żaden sposób nie wykluczają małych gospodarstw oraz rolników prowadzących jednocześnie działalność rolniczą i pozarolniczą.

Jarosław Rzepa, poseł sprawozdawca z PSL, zapewniał w Sejmie, że “mechanizm jest prosty i uczciwy: weryfikacja aktywności na podstawie minimalnych przychodów lub kosztów, które — podkreślam — są ustanowione na racjonalnym poziomie”. Jego zdaniem jest to ustawa, która eliminuje tych, którzy rolnikami nie są, a umacnia pozycję tych, którzy troszczą się o bezpieczeństwo żywnościowe Polski.

Posłowie PiS, część rolników, ale także Jan Krzysztof Ardanowski nie zgadzają się z ministrem Krajewskim i posłami PSL.

Zbigniew Kuźmiuk, poseł PiS, uważa, że pod tą elegancką nazwą “rolnika aktywnego” kryje się propozycja likwidacji małych gospodarstw rolnych na polskiej wsi. “Wszystko wskazuje na to, że jeśli w 2027 r. z 1,2 miliona gospodarstw uprawnionych do otrzymywania dopłat bezpośrednich zostanie 600 tys., to będzie dobrze” — grzmiał z trybuny sejmowej.

Krzysztof Kapinos, poseł PiS z okręgu rzeszowskiego, przekonywał, że na Podkarpaciu 90 proc. gospodarstw ma do 10 hektarów, i ci rolnicy nie prowadzą produkcji towarowej, ale utrzymują ziemię i produkują dla rodzin. A jego zdaniem ta ustawa pozbawia ich dopłat.

Część tzw. dużych rolników także dostrzega problemy w nowych przepisach. Damian Niedziela, rolnik ze Świętokrzyskiego, ostrzegał w Sejmie przed chaosem związanym z udowadnianiem dzierżawy. — Ja dzierżawię ponad 150 hektarów od kilkudziesięciu właścicieli. Jak mam teraz ściągnąć wszystkich do urzędu, skoro część mieszka za granicą albo nie żyje? To jest nierealne — mówił. Chodzi o to, że obecnie uznawana jest umowa ustna dzierżawy, a od 2026 r. będzie ważna tylko pisemna.

Inni rolnicy z kolei obawiają się nadmiernej biurokracji.

Zobacz też: Embargo na ukraińskie zboże pod znakiem zapytania. Zniesienie możliwe już w styczniu [WYWIAD]

Prezydent tej ustawy raczej nie podpisze

Poseł Jan Krzysztof Ardanowski, były minister rolnictwa, który w lipcu 2024 r. opuścił PiS, także nie rozumie determinacji, szczególnie PSL-u, w forsowaniu ustawy.

Prawdopodobnie, jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Po pierwsze, na następną siedmiolatkę budżet unijny jest znacząco mniejszy. Największa redukcja budżetu będzie dla Polski, a jednocześnie program PSL-u na ostatnie wybory, mówi o tym, że PSL zwiększy dopłaty dla rolników do 1200 zł do hektara. No, niemożliwe. Pieniędzy unijnych mniej, a obiecano więcej. W związku z tym, co zrobić? Odebrać mniej więcej połowie rolników po to, żeby ewentualnie w części zrekompensować tym innym. No to jest dość makiaweliczne podejście.” — argumentował w Sejmie Ardanowski.

Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa za 2025 r. w ramach dopłat bezpośrednich i obszarowych wypłaciła rolnikom 14,41 mld zł.

Zdaniem Adamowskiego natomiast “nie jest tak, że rolnicy, którzy nie uprawiają ziemi, otrzymują pieniądze”. I dodał, że na pewno potrzebna jest pomoc dla rolników produkcyjnych, towarowych, ponieważ otrzymają silny cios przez żywność z Mercosuru i z Ukrainy. Zaznaczył jednak, że wsparcie nie może ograniczać się do odebrania pieniędzy części rolników oraz poróżnieniu i podzieleniu wsi.

Jan Krzysztof Ardanowski zadeklarował również, że prezydent wkrótce przedstawi projekt ustawy wprowadzający ochronę funkcji produkcyjnych wsi.

Na tej podstawie można przypuszczać, że prezydent Karol Nawrocki nie podpisze ustawy. Ciężko bowiem zakładać, że Senat poprawi ustawę zgodnie z oczekiwaniami prezydenta.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *