W ocenach oddziaływania regulacyjnego projektów aktów prawnych, rządowi prawodawcy permanentnie zaniedbują rubrykę dotyczącą demografii, nawet gdy dane rozstrzygnięcie bezsprzecznie na nią wpływa. – W obliczu zapaści urodzeń rząd musi bezzwłocznie zmienić swoje postępowanie – alarmują eksperci.
Według przewidywań GUS w 2026 r. przyjdzie na świat w Polsce zaledwie 210 tys. dzieci. Dekadę wcześniej, w 2015 r., było to 370 tys.
Wiktor Ferfecki
Reklama
Z niniejszego artykułu zaznajomisz się z:
- Czemu prawodawcy często ignorują analizę wpływu nowych przepisów na trendy demograficzne w Polsce?
- Jakie są ewentualne konsekwencje wprowadzenia związków partnerskich dla demografii zdaniem specjalistów?
- Co sugerują badania dotyczące polityki prorodzinnej i jej powiązania z ilością urodzeń?
- Czy istnieje korelacja między ocenami skutków regulacji a przyszłą sytuacją demograficzną Polski?
- Jakie koncepcje przedstawiają eksperci w kwestii obowiązkowej analizy wpływu aktów prawnych na demografię?
– Związki partnerskie mogą stanowić odpowiedź na potrzebę stabilności, niezwykle istotną, która w połączeniu z innymi strategiami, które realizujemy, pomocą taką, jak świadczenie dla babci, tworzeniem żłobków, polityką powiązaną z ochroną zdrowia, z rynkiem pracy, spowodują, że suma tych rozwiązań wpłynie na podniesienie liczby narodzin – oznajmiła w Polsat News wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej Aleksandra Gajewska z KO. To jedna z wielu wypowiedzi polityków formacji rządzącej, sugerujących, iż związki partnerskie mogą oddziaływać na wskaźnik urodzeń.
Reklama Reklama
W sądzie i w urzędzie Rząd zaakceptował projekt ustawy o statusie osoby bliskiej w relacji. Co obejmuje?
Uprawnienie do dziedziczenia oraz wspólnego rozliczania się, jak również uzyskiwania informacji o stanie zdrowia -…
Projekt go ustanawiający przeszedł już procedurę w rządzie i został przekazany do Sejmu, aczkolwiek pod zmienioną nazwą: „o statusie osoby najbliższej w relacji i umowie o wspólnym gospodarowaniu”. Niemniej jednak, wbrew deklaracjom polityków koalicji, z finalnej wersji projektu nie wynika, aby po zatwierdzeniu mógł on oddziaływać na urodzenia. W jego ocenie wpływu regulacyjnego, podobnie jak w przypadku wielu innych ustaw, rząd nie zadał sobie trudu, aby oszacować wpływ na demografię.
Eksperci sygnalizują, iż kryzys urodzeń może pogrążyć Polskę w poważnych tarapatach
Ta ostatnia pikuje w Polsce. W 2024 r. wskaźnik urodzeń, czyli średnia liczba potomstwa, które wydałaby na świat kobieta w ciągu okresu rozrodczego, wyniósł zaledwie 1,099, czyli połowę progu, który zagwarantowałby odtwarzalność pokoleń. Jego utrzymanie się na poziomie z 2024 r. skutkowałoby tym, że do końca stulecia ludność Polski skurczyłaby się do… 11,2 mln. Jak wynika z licznych analiz, obok depopulacji, która w największym stopniu dotknie obszary prowincjonalne, następnym problemem będzie starzenie się społeczeństwa, destabilizujące systemy ochrony zdrowotnej i emerytalnej. Jak wynika z najnowszej ekspertyzy ośrodka analitycznego GRAPE, strukturalnego spowolnienia gospodarczego, wywołanego załamaniem demografii, nie zdołają zatrzymać ani postęp technologiczny, ani masowa imigracja.
Reklama Reklama Reklama
Gospodarka Polska utraci 10 mln ludzi. „Prościej żyć w duecie z psem niż z niemowlakiem”
Populacja Polski uszczupli się do 28,4 mln osób już w 2060 r., ukazał w symulacji GUS. Tymczasem rod…
Wśród licznych rekomendacji, które w tej sytuacji prezentują eksperci, jest obowiązkowe analizowanie wpływu tworzonych aktów prawnych na demografię. Piszą o tym między innymi Michał Kot i Bartosz Marczuk w książce „Jak uniknąć demograficznej katastrofy”: „sugerujemy wprowadzenie w ustawodawstwie zasady family mainstreaming – każdy nowy akt prawny musi zostać zaopiniowany pod kątem wpływu na kreowanie kultury rodzinnej i demografię”. Problem polega na tym, że rząd już teraz mógłby to czynić. Jednakże się na to nie decyduje.
Rzecz w tym, że do projektów ustaw obowiązkowo opracowywane są tzw. oceny skutków regulacji (OSR), w których szacuje się, między innymi, jakie spodziewane efekty przyniesie wprowadzenie nowych przepisów, na jakie podmioty będą one wpływać i jakie będą ich koszty. Punkt dziesiąty rządowego druku nosi nazwę „wpływ na pozostałe obszary”, a wśród ośmiu pól, w których można postawić znak X, jedno nosi nazwę „demografia”. Poniżej pozostawiono nawet miejsce do opisania tego wpływu. I rządowi prawodawcy nagminnie tego znaku X nie umieszczają.
Prawodawcy nie kalkulują wpływu projektów ustaw na demografię
Przykłady? Projekt o statusie osoby bliskiej w relacji, przyjęty w grudniu przez rząd, nie jest jedynym głośnym przypadkiem, w którym pominięto kwestię demografii. W ostatnich tygodniach szeroko dyskutowana jest reforma Państwowej Inspekcji Pracy, która miała umożliwić inspektorom przekształcenie umów cywilnoprawnych i B2B w stosunek pracy. Projekt przygotowało Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, niemniej jednak został niespodziewanie wstrzymany przez premiera Donalda Tuska i ma powstać jego nowa wersja. W dotychczasowej wersji projektu również nie zaznaczono rubryki z napisem „demografia”. W innym miejscu OSR napisano eufemistycznie: „stabilność zatrudnienia oraz dostęp do świadczeń rodzinnych może również mieć pozytywny wpływ na podniesienie wskaźnika urodzeń (TFR)”, dodając: „niezmierne”.
O tym, że oba projekty mogłyby mieć wpływ na liczbę urodzeń, mówią eksperci. Według Michała Kota, byłego dyrektora rządowego Instytutu Pokolenia i współautora książki „Jak uniknąć demograficznej katastrofy”, wprowadzenie umowy o wspólnym pożyciu mogłoby oddziaływać negatywnie na wskaźnik urodzeń, ponieważ – jak wynika z badań – otoczeniem najbardziej sprzyjającym posiadaniu potomstwa jest małżeństwo. – Wprowadzenie możliwości zawierania relacji, dających profity związane z małżeństwem, lecz bez obowiązków z nim związanych, mogłoby osłabić skłonność do zawierania małżeństw. A ponieważ małżeństwa dają większe poczucie bezpieczeństwa i stabilności, co jest znaczącym elementem przy podejmowaniu decyzji o zostaniu rodzicem, mogłoby to mieć negatywny wpływ na liczbę narodzin – zauważa. Dodaje, iż pozytywny wpływ na demografię mogłaby mieć natomiast dobrze przemyślana reforma PIP, podnosząca stabilność zatrudnienia młodych pracowników, co jest jednym z kluczowych aspektów sprzyjających posiadaniu dzieci.
Reklama Reklama Reklama
Ocena tego, w jaki sposób związki partnerskie wpłynęłyby na demografię, jest na tym etapie bardzo trudna
– Ciężko jednoznacznie oszacować, jak na demografię wpłynęłaby legalizacja związków partnerskich lub podobnej formuły pod inną nazwą – ocenia z kolei Mateusz Łakomy, autor książki „Demografia jest przyszłością”. – Gdyby związki partnerskie czerpały z zasobu osób w relacjach nieformalnych, bez zamiaru zawarcia małżeństwa, efektem mogłoby być pewne wzmocnienie poczucia stabilności i skłonności do powiększenia rodziny. Jeżeli jednak związki partnerskie wywoływałyby zniechęcenie do zawierania małżeństw albo rozmycie ich postrzegania, wpływ na demografię byłby raczej negatywny – mówi.
Jego zdaniem reforma PIP oddziaływałaby na liczbę urodzeń w nieznacznym stopniu. – Wśród najmłodszych pracowników umowy cywilnoprawne czy samozatrudnienie jako zamiennik etatu nie są pospolitym zjawiskiem. Istotniejszym problemem są umowy o pracę, lecz na czas oznaczony, a to nie one stanowią zasadniczy przedmiot reformy – dodaje.
Opinie Ekonomiczne Prof. Chłoń-Domińczak: Dlaczego ekonomiści rozmawiają o demografii
Demografia staje się dziś głównym wyzwaniem dla Polski. Niska dzietność, słabe zdrowie społeczeńs…
Podobnie jak Michał Kot uważa jednak, że rządowi prawodawcy winni oszacować wpływ obu projektów na demografię. Nie zrobili tego też w wielu innych przypadkach, nawet takich, które wydawałyby się oczywiste. Przykłady? Rubryki z napisem „demografia” nie zaznaczono nawet w przypadku ustawy „Aktywny rodzic”, wprowadzającej tzw. babciowe czy w nieuchwalonym projekcie o „kredycie mieszkaniowym #naStart”, czyli o tzw. kredycie 0 proc., który miał w założeniu poprawić dostęp młodych ludzi do mieszkań.
Czy rząd lekceważy kryzys demograficzny?
Skąd taka opieszałość urzędników? – Demografia jest nagminnie pomijana w ocenie skutków regulacji, ponieważ urzędnicy nie dostrzegają swojego wpływu na nią. Zatem zamiast pytać w OSR ogólnie o demografię, ta kategoria powinna zostać rozbita na podkategorie. I nie chodzi tu jedynie o kwestie finansowe, mieszkaniowe i związane z instytucjonalną opieką nad dziećmi, lecz także o takie zagadnienia, jak prestiż rodzicielstwa czy zdolność budowania relacji przez młodych ludzi – mówi Michał Kot.
Reklama Reklama Reklama
Zdaniem Bartosza Marczuka i Michała Kota, autorów książki „Jak uniknąć demograficznej katastrofy”, powstające akty prawne powinny być analizowane kompleksowo, jeśli chodzi o ich wpływ na poszczególne sfery związane z demografią
– Urzędnicy, nawet jeśli są świadomi, że projektowane rozwiązania mogą mieć wpływ na demografię, nie traktują tego priorytetowo – twierdzi Mateusz Łakomy. Dodaje, że kolejnym powodem może być chęć uniknięcia przez nich dodatkowych komplikacji. – Jeśli rubrykę z napisem „demografia” pozostawią pustą, nikt nie będzie im zadawał trudnych pytań. A co, jeśli dany projekt ma negatywny wpływ na demografię? Zaznaczyć rubrykę czy nie? Lecz tych rozterek raczej nie ma, bo rzadko zdają sobie sprawę, iż ich działanie mimo wszystko na demografię oddziałuje – uzupełnia.
A jak tłumaczy się rząd? Centrum Informacyjne Rządu zapytane przez „Rzeczpospolitą” o brak oszacowania wpływu ustawy o statusie osoby bliskiej na demografię odpowiada, że byłby on korzystny. „Stabilne i trwałe relacje – niezależnie od ich formy prawnej – sprzyjają decyzjom o posiadaniu potomstwa. Osoby, które żyją razem przez dłuższy czas, częściej decydują się na powiększenie rodziny. Poza sytuacją finansową czy stabilną pracą bardzo istotne jest poczucie bezpieczeństwa i trwałości relacji. Uznanie związków partnerskich przez prawo może zachęcić także te pary, które nie chcą zawierać związku małżeńskiego, do wspólnego zamieszkania i planowania życia. Jeżeli prawo zapewnia im realne bezpieczeństwo – np. w sprawach dziedziczenia, mieszkania, wspólnych rozliczeń, podatków czy dostępu do ubezpieczenia zdrowotnego – łatwiej jest podjąć decyzję o powiększeniu rodziny” – pisze nam CIR.
Społeczności lokalne W 2024 r. zmniejszyła się liczba mieszkańców w 80 proc. gmin. Jak demografia transformuje samorządy?
W minionym roku zredukowała się liczba ludności 89 proc. powiatów i 92 proc. miast na prawach pow…
Dlaczego zatem prawodawcy nie wpisali tego do oceny skutków regulacji? Na to pytanie Centrum Informacyjne Rządu wprost nie odpowiada. „Pomysł demografów dotyczący oceny każdej nowej ustawy także pod kątem wpływu na sytuację demograficzną – zwłaszcza w czasie kryzysu demograficznego, z którym dzisiaj się konfrontujemy – jest wart rozważenia i dalszej analizy. Obecnie prawo nie nakłada takiego obowiązku” – konkluduje.
