Mimo że w naszym kraju najniższe wynagrodzenie wzrosło do kwoty 4806 zł, to w zestawieniu z berlińskimi kosztami życia sytuacja wygląda niekorzystnie. Mieszkaniec Niemiec może nabyć za swoje zarobki trzykrotnie więcej artykułów takich jak makaron oraz niemal dwukrotnie więcej produktów takich jak jajka w porównaniu do Polaka. Dziennikarze Deutsche Welle porównali faktury z sieci Lidl w Warszawie i Berlinie – rozbieżności w sile nabywczej są uderzające.
W Niemczech pensja minimalna to 13,90 euro, natomiast w Polsce 31,40 zł za godzinę. Jednakże przepaść w możliwościach nabywczych jest jeszcze wyraźniejsza.
Monika Stefanek, Deutsche Welle, Monika Sieradzka
Reklama
Z niniejszego artykułu dowiesz się:
- Jak kształtują się różnice w zdolności kupna między Polską a Niemcami przy aktualnych minimalnych stawkach?
- Jaki wpływ mają daniny i składki na płace netto w Polsce i Niemczech?
- W jakich produktach codziennego użytku dysproporcje cenowe są najbardziej zauważalne między oboma państwami?
- Jak poziom opłat za mieszkanie wpływa na budżet przeciętnego samotnego mieszkańca w Berlinie i Warszawie?
- Jakie wsparcie finansowe jest dostępne dla osób otrzymujących najniższe stawki w Niemczech oraz w Polsce?
- Dlaczego rozbieżności w potencjale nabywczym mogą być spore pomimo zbliżonych zarobków nominalnych?
Niemcy zajmują czwartą pozycję w UE pod względem wysokości minimalnego wynagrodzenia. Polska znajduje się na dziewiątym miejscu. Lecz jak naprawdę wygląda siła nabywcza w obu krajach?
Reklama Reklama
Od 1 stycznia 2026 roku zarówno w Polsce, jak i w Niemczech podniesiono najniższe stawki za pracę. Polski pracownik otrzymuje 4806 zł brutto, o ile jest zatrudniony w pełnym wymiarze godzin. Jeżeli natomiast pracodawca wypłaca mu wynagrodzenie zależne od przepracowanych godzin, na przykład na podstawie umowy zlecenia, musi to być co najmniej 31,40 zł brutto za godzinę. Jest to podwyżka o 90 groszy za godzinę w porównaniu z rokiem 2025.
Waluty Po wprowadzeniu euro w Bułgarii inflacja… zmalała
Roczny wskaźnik inflacji CPI w Bułgarii w pierwszym miesiącu po przyjęciu wspólnej waluty obniżył się…
W Niemczech minimalna stawka godzinowa wzrosła w porównaniu z poprzednim rokiem o 1,08 euro i wynosi obecnie 13,90 euro brutto. Po przeliczeniu na złotówki daje to kwotę około 59 zł, czyli niemal dwukrotność najniższej stawki w Polsce. W perspektywie miesięcznej niemiecki pracownik zarabia około 2400 euro brutto (około 10 124 zł).
Reklama Reklama Reklama
Kwota, którą faktycznie otrzymuje niemiecki pracownik na rękę, jest uzależniona od wielu czynników – głównie od klasy podatkowej, która uwzględnia m.in. stan cywilny pracownika, dochody partnera lub partnerki czy posiadanie potomstwa. Ponadto od wynagrodzenia brutto odliczane są składki na ubezpieczenie zdrowotne, emerytalne i pielęgnacyjne oraz ubezpieczenie na wypadek utraty zatrudnienia. W przypadku przynależności do związku wyznaniowego dochodzi jeszcze podatek kościelny.
Zatem odliczeń od pensji jest więcej niż w Polsce, gdzie od wynagrodzenia brutto potrąca się – poza podatkiem – składki ZUS: emerytalną, rentową oraz na ubezpieczenie zdrowotne i chorobowe.
7175 zł kontra 3605 zł na rękę. Zestawiliśmy „czyste” wypłaty osoby samotnej w Berlinie i Warszawie
Jako przykład w naszym porównaniu posłużył typowy, bezdzietny singiel pracujący w Berlinie i Warszawie za minimalną stawkę. W Niemczech po odjęciu wszelkich opłat otrzyma on około 1700 euro (7175 zł) na rękę, podczas gdy jego polski odpowiednik dostanie połowę tej kwoty, czyli 3605,85 zł.
Ale czy w Niemczech osoba pracująca za minimalną stawkę jest w stanie pozwolić sobie na nabycie dwukrotnie większej ilości produktów niż Polak zarabiający najniższą krajową? Postanowiliśmy to zweryfikować. W tym celu porównaliśmy ceny kilkunastu produktów w marketach Lidl w Berlinie i Warszawie. Z każdej kategorii wybraliśmy najtańsze artykuły dostępne w danym dniu w sklepie.
Pełny koszyk w Berlinie, połowa w Warszawie. Porównaliśmy siłę nabywczą najniższej krajowej
Zatem statystyczny Niemiec za całą swoją pensję netto może nabyć 6820 sztuk jajek (10 sztuk po 2,49 euro), zaś Polak 3436 szt. (10 szt. po 10,49 zł). Mieszkaniec Berlina może również pozwolić sobie na 1789 litrów mleka (1 l za 0,95 euro), 1717 sztuk masła (0,99 euro za 250 g – standardowa kostka w Niemczech jest większa niż w Polsce) czy około 225 kg sera żółtego (1 kg za 7,56 euro). W Polsce będą to odpowiednio: 1095 litrów mleka (1 l za 3,29 zł), 602 kostki masła (5,99 zł za 200 g) oraz 120 kg sera żółtego (1 kg za 29,99 zł).
Reklama Reklama Reklama
Z analizy cen wynika, że Niemca otrzymującego minimalną pensję stać na dużo więcej, nierzadko może kupić blisko dwa razy tyle produktów spożywczych co Polak. Podobne tendencje można zaobserwować wśród ogółu zarabiających. Z wyliczeń Polskiego Instytutu Ekonomicznego wynika, że siła nabywcza Polaków osiąga wskaźnik 66 (UE=100), co oznacza, że realnie możemy nabyć około jedną trzecią mniej niż przeciętny Europejczyk. Dla porównania: Rumunia osiąga już wynik 73, a Niemcy – ponad 120, czyli prawie dwukrotnie więcej niż w Polsce.
Społeczeństwo Sondaż: Polacy ocenili, jak zmieniła się ich sytuacja materialna w 2025 roku
„Jak zmieniła się sytuacja finansowa Pani/Pana i Pani/Pana rodziny w 2025 roku?” – takie pytanie…
W sytuacji, gdy na niemieckiej półce sklepowej ten sam produkt jest tańszy niż w Polsce, różnica ta staje się jeszcze bardziej wyraźna – na korzyść niemieckiego portfela. I tak, w niemieckim Lidlu zdecydowanie tańsze niż w Polsce są na przykład olej i makaron. Mieszkaniec Berlina z minimalnym wynagrodzeniem może sobie pozwolić na 1006 litrowych butelek oleju słonecznikowego (1 l za 1,69 euro), podczas gdy mieszkaniec Warszawy kupi za swoją minimalną pensję jedynie 343 litry (1 l za 10,49 zł), czyli niewiele ponad jedną trzecią tego, co zachodni sąsiad. Najtańszy makaron znaleziony w berlińskim Lidlu kosztował 1,29 euro za kg, a w Polsce 7,99 zł. Oznacza to, że Niemiec może nabyć 1317 kg makaronu, a Polak jedynie 451 kg – czyli ponad trzykrotnie mniej.
Z kolei Niemcy zdecydowanie więcej płacą za ziemniaki, cukier czy jabłka. Kilogramowe opakowanie ziemniaków kosztuje w berlińskim Lidlu 1,29 euro. Statystyczny Niemiec z minimalną pensją może ich zatem nabyć 1317 kg. W tym przypadku siła nabywcza jest porównywalna (2,99 zł/kg w Polsce) i w efekcie Polak kupi zbliżoną ilość ziemniaków, co jego sąsiad zza Odry, choć i w tym przypadku nieco mniej, bo 1205 kg.
Podobnie sprawa wygląda z cukrem, który w Polsce jest o wiele tańszy – najtańszy w warszawskim Lidlu kosztował 2,69 zł za kilogram. Polskiego pracownika stać zatem na nabycie 1340 kg miesięcznie. Tymczasem Niemiec – choć zapłaci za kilogram cukru drożej, bo 0,99 euro – i tak będzie mógł go kupić znacznie więcej: aż 1717 kg.
Reklama Reklama Reklama
Następnym przykładem jest popularny w dyskontach filet z kurczaka. W Niemczech za 600-gramowe opakowanie tego mięsa trzeba zapłacić (bez promocji) około 6,79 euro. W efekcie statystyczny niemiecki singiel w Berlinie może sobie pozwolić na 250 opakowań fileta. Jego warszawski odpowiednik kupiłby za swoją pensję 242 takie opakowania, mimo znacznej różnicy w cenie – 600 gramów w Warszawie kosztuje 14,80 zł, a więc dwukrotnie mniej niż w niemieckiej stolicy.
3090 puszek piwa kontra 1025. Ile można nabyć za minimalną w Polsce i w Niemczech
Stosunkowo zbliżone ceny kawy (w Polsce kilogram najtańszego produktu kosztuje w Lidlu 59 zł, a w Niemczech 12,99 euro) skutkują podobnym efektem: podczas gdy Niemiec może kupić miesięcznie około 130 kg kawy, Polak już tylko 61 kg.
Zadowoleni mogą być również niemieccy miłośnicy piwa – za swoją miesięczną płacę minimalną kupią 3090 półlitrowych puszek tego napoju w cenie 0,55 euro. Polscy amatorzy piwa kupią natomiast 1025 półlitrowych puszek w cenie 2,99 zł za sztukę. Z danych Destatis wynika, że ceny napojów alkoholowych w Niemczech w październiku 2025 roku były o 14 procent niższe od średnich cen w UE (jedynie we Włoszech było taniej), a w Polsce były o 9 procent wyższe od unijnej średniej.
Berlin kontra Warszawa: Kryzys mieszkaniowy dotyka najuboższych
Ostateczna kwota, która pozostaje w portfelu, zależy jednak od całościowych kosztów utrzymania. Blisko 85 proc. mieszkańców Berlina mieszka w wynajmowanych lokalach. Dawno już przestała obowiązywać zasada, że na wynajem powinno się wydawać nie więcej niż jedną trzecią swoich miesięcznych zarobków, zwłaszcza w dużych miastach Niemiec. Szczególnie osoby, które niedawno zawarły umowy najmu, muszą płacić znacznie więcej niż te, które wynajmują mieszkanie od dłuższego czasu. W pierwszym przypadku wynajem może pochłonąć nawet połowę pensji.
Zgodnie z ostatnim oficjalnym zestawieniem czynszów w Berlinie z 2024 roku średni czynsz wynosił 7,21 euro za metr kwadratowy. Jednakże, według danych portalu Mietspiegeltabelle.de, który szacuje ceny najmu na podstawie aktualnych cen rynkowych, w 2025 roku wynajęcie 1 m kw. mieszkania w stolicy Niemiec kosztowało 16,26 euro. Lokale jednopokojowe kosztowały nawet ponad 18 euro za m kw. Oznacza to, że berliński singiel za 30-metrową kawalerkę zapłaci przynajmniej 540 euro (bez opłat). Należy jednak pamiętać, że mieszkania w Niemczech zazwyczaj są sporo większe pod względem metrażu niż w Polsce. Z powodu kryzysu na rynku nieruchomości trudno jest też wynająć lokum, nawet dysponując wystarczającymi dochodami.
Reklama Reklama Reklama
W Polsce najemców nie chronią żadne regulacje ograniczające ceny wynajmu. Osoba samotna zarabiająca najniższą krajową w Warszawie musiałaby wydać na wynajem kawalerki co najmniej trzy czwarte swoich dochodów. Cena metra wynajmu na rynku prywatnym w Warszawie wynosi około 80 zł, jest zatem zbliżona do berlińskiej. Do tego należy doliczyć opłaty za media, w tym energię elektryczną. Ten ostatni jest w Niemczech najdroższy w całej UE – informuje Eurostat. Gospodarstwo domowe musiało w zeszłym roku zapłacić średnio 38,3 centa za 1 kilowatogodzinę, podczas gdy w Polsce w przeliczeniu było to 26 centów.
Praca to za mało? Jak Niemcy pomagają przetrwać za minimalną
Wysokie ceny wynajmu oraz koszty życia powodują, że wiele osób pracujących za najniższą stawkę w Niemczech nie jest w stanie się utrzymać. Wsparcie oferuje im państwo, które proponuje liczne zasiłki i programy wspierające osoby o niskich dochodach. Według portalu Statista w 2025 roku z tej formy pomocy korzystało w Niemczech 810 tysięcy osób pracujących.
W Polsce próg dochodowy uprawniający do otrzymywania pomocy społecznej jest znacznie niższy od minimalnych zarobków, w związku z czym nie ma możliwości uzyskania zasiłku wyłącznie z powodu niskiego wynagrodzenia. Szacuje się, że minimalne wynagrodzenie otrzymuje obecnie od 2,2 mln do 3 mln z nieco ponad 15 mln osób pracujących w Polsce. W Niemczech, według danych Destatis, jest to około 4,8 mln osób z 45,8 mln wszystkich pracujących.
![]()
