Podpisany przez premiera Donalda Tuska Zbiór Dobrych Praktyk Nadzoru Właścicielskiego oraz nowelizacja ustawy o gospodarowaniu majątkiem państwowym mają na celu polepszenie przejrzystości oraz zasadności rekrutacji do władz spółek Skarbu Państwa – stwierdził w rozmowie z PAP minister aktywów państwowych Wojciech Balczun.

Jak oznajmił Balczun, Kodeks Dobrych Praktyk Nadzoru Właścicielskiego w firmach Skarbu Państwa stał się realnością – dokument został sygnowny przez premiera Donalda Tuska w minionym tygodniu.
W poniedziałek, o godz. 10:00, w siedzibie resortu Aktywów Państwowych odbędzie się konferencja prasowa z udziałem ministra Wojciecha Balczuna, podczas której zostanie przedstawiony Kodeks Dobrych Praktyk Nadzoru Właścicielskiego, jak również planowane zmiany w przepisach, których celem jest podniesienie wymagań funkcjonowania organów nadzorczych przedsiębiorstw z udziałem Skarbu Państwa.
Jak akcentuje minister aktywów państwowych, kodeks stanowi element tworzenia otoczenia podnoszącego standardy kompetencyjne w przedsiębiorstwach z udziałem Skarbu Państwa.
Minister komunikuje, że wprowadzanie w życie Kodeksu odbywa się równocześnie z pracami nad matrycami kompetencji, a przygotowywana nowelizacja ustawy o zarządzaniu mieniem państwowym stanowi odpowiedź na postulaty dotyczące klarowności naboru do rad nadzorczych i zarządów, zgłaszane zarówno przez kręgi polityczne, jak i koalicjantów rządu.
– Jestem niezmiernie usatysfakcjonowany z faktu, że posuwamy się systematycznie do przodu. Uskuteczniliśmy już pierwszy pilotaż matrycy kompetencji w największych podmiotach, to jest dwadzieścia parę spółek. Dokonaliśmy analizy kompetencji członków rad nadzorczych poszczególnych firm, wyciągnęliśmy także z tego wnioski – powiedział w rozmowie z PAP Wojciech Balczun.
Jak zasygnalizował, przeprowadzona ankieta dostarczyła mnóstwo wiadomości, lecz jednocześnie uwidoczniła obszary wymagające dalszego dopracowania, tak by dobór składu rad nadzorczych był możliwie jak najbardziej merytoryczny i wolny od usterek systemowych.
– Uskuteczniona ankieta dostarczyła nam wielu odpowiedzi, ale wykazała też, co jeszcze musimy udoskonalić, żeby rady nadzorcze były wybierane w sposób jak najbardziej zasadny – tak abyśmy uniknęli różnych pomyłek. Już aktualnie w najważniejszych i największych podmiotach poziom kompetencji jest wysoki, lecz zdarzają się pewne niedopasowania, które chcemy wyrugować – rzekł Balczun.
Minister zaakcentował, że celem jest odejście od jednolitych, zawężonych profili kompetencyjnych w radach nadzorczych na rzecz zróżnicowanych zespołów.
– Rady nadzorcze powinny być dobierane wedle kryterium, które będzie uwzględniało różnorodne kompetencje. Pragniemy oddalić się od normy, że mamy w radzie na pięć osób czterech adwokatów. Pragniemy mieć w niej nie tylko prawników, ale ekonomistów, finansistów, osoby, które posiadają doświadczenie branżowe i wiedzę odnoszącą się do aktywności danej spółki. Jest w tym obszarze potencjał do poprawy – oznajmił.
Balczun napomknął również o możliwości sięgania po rozwiązania inspirowane modelami funkcjonującymi w Stanach Zjednoczonych, polegające na angażowaniu do rad nadzorczych osób z dużym dorobkiem zawodowym i menedżerskim.
– Mam ideę trochę w odniesieniu do modeli amerykańskich, by pozyskiwać do rad nadzorczych osoby, które dysponują niepodważalnymi osiągnięciami zawodowymi, menedżerskimi, biznesowymi, poświadczonymi spektakularnymi sukcesami, które na przykład nie są już w pełni aktywne zawodowo, ale stale mogą być źródłem wiedzy i doświadczenia. Kilka decyzji tyczących się powołania osób o takim profilu do rad nadzorczych już miało miejsce – powiedział.
Jak dodał, takie podejście zwiększa bezpieczeństwo podejmowanych decyzji tak w radach nadzorczych, jak i w zarządach spółek.
– Byłby to model pokrewny do rad dyrektorów w Stanach Zjednoczonych. Uświadamiam sobie, że działamy w odmiennym porządku prawnym, lecz jeżeli ktoś przebył całą ścieżkę kariery, posiadał realne obiektywnie zweryfikowane osiągnięcia czy sukcesy, nie miał na swoim koncie żadnych afer, to jest pewnego typu poręczenie i możemy wykorzystywać z doświadczeń takiej osoby – wyjawił Balczun.
Minister wymienił także kryteria, którymi kieruje się podczas decyzjach personalnych w zarządach spółek nadzorowanych przez MAP – wymienił m.in. efektywność, polepszenie wyników, dynamizowanie procesów oraz otwartość na synergie.
– W każdym miejscu, gdzie uskuteczniane są zmiany w zarządach, posiadają one swoje umotywowanie. Zresztą Kodeks Dobrych Praktyk Nadzoru Właścicielskiego przewiduje, że tego typu umotywowania będą sporządzane przez rady nadzorcze. Prościej będzie dociekać powodów i oceniać tego typu decyzje z zewnątrz – powiedział.
– Naszym zadaniem jako właściciela albo wiodącego udziałowca, posiadającego uprawnienia kontrolne czy większość w niektórych podmiotach, zwłaszcza tych publicznych – jest stałe, czynne i codzienne monitorowanie tego, co się w nich dzieje. Zarządy i rady nadzorcze spółek powinny zawsze być dopasowane do tych firm w sposób optymalny, by ich praca rzeczywiście przyczyniała się do budowy wartości przedsiębiorstw. To z kolei będzie przekładało się na dywidendę dla Skarbu Państwa, a dzięki sprawnej działalności gospodarczej i dobrym rezultatom – również na środki przeznaczane na inwestycje i rozwój. To jest jeden z elementów wzmacniania naszej gospodarki – dołączył.
Jak oznajmił, w ciągu najbliższych dekad będą przeprowadzane w kraju ogromne inwestycje, w tym budowa elektrowni jądrowej oraz realizacja projektów powiązanych z transformacją energetyczną.
– W dużej mierze te inwestycje są realizowane przez sektor publiczny i jest to jeden z podstawowych elementów, dzięki któremu Polska zachowa status europejskiego lidera wzrostu – oznajmił minister.
Zapytany o nastawienie MAP do wypłacania przez spółki dywidendy, odparł: „Za każdym razem powinna być zdrowa równowaga. Naturalnym prawem właściciela jest wyczekiwanie dywidendy, jednak nie możemy patrzeć tylko z tej perspektywy. Jeżeli wysysalibyśmy spółki ze środków finansowych, zabrakłoby funduszy na inwestycje, a one są kluczowe. Niektóre branże np. sektor wydobywczy, w tym KGHM, wymagają stałych, ogromnych nakładów inwestycyjnych, by zapewnić sobie postęp i stabilność funkcjonowania”.
Odnosząc się do ocen spółek przez inwestorów i analityków, Balczun zaznaczył, że mimo iż kapitalizacja giełdowa jest ważna, nie powinna być jedynym kryterium oceny.
– Cieszymy się z tego powodu bardzo i z dumą demonstrowaliśmy, co stało się w minionym roku na przykład z PZU, Orlenem czy z PKO BP, kiedy dwie ostatnie spółki przekroczyły wycenę na poziomie 100 mld zł. Równocześnie posiadamy świadomość, że rynki są zmienne i musimy wnikliwiej przypatrywać się temu, co dzieje się w spółkach – powiedział.
Jak zaakcentował, resort realizuje podejście określane przez niego jako „aktywny właściciel”.
– To jest nasz nieformalny program, który roboczo nazywamy „aktywny właściciel”. Przyglądamy się opracowywaniu i wdrażaniu strategii, czy jest implementowana we właściwy sposób i we właściwym czasie. Analizujemy, czy brane są pod uwagę trendy rynkowe, czy spółka jest reaktywna i ukierunkowana tylko na konsumpcję w dobrej sytuacji rynkowej – powiedział Balczun.
Anna Pełka, Aneta Oksiuta, Piotr Rożek (PAP)
pel/ aop/ pr/
