Andrzej Elżanowski: Przytuliskami zarządzają biznesmeni. Czipowanie bezskuteczne.

Czy uważa pani, że osoba zamierzająca uśmiercić zwierzę, pominie usunięcie mikroczipa? Notowane są także sytuacje, w których czip odzyskiwany był od martwego psa i aplikowany żywemu – w ten sposób właściciel szemranego schroniska otrzymywał dzienną opłatę za dwa psy – oznajmia prof. Andrzej Elżanowski.

Mikroczipowanie zwierząt jest korzystne głównie dla odnalezionych pupili posiadających właścicieli, jednak nie stanowi to reformy systemowej, gdyż to nie znalezione zwierzęta są źródłem bezdomności – tłumaczy prof. Andrzej Elżanowski.

Foto: stock.adobe.com

Estera Flieger

Reklama

Dlaczego potrzebna była Doda, aby zaczęto poruszać temat problemu patologicznych schronisk, który wcale nie jest nowy?

Władze ignorują humanitarną ochronę zwierząt, mimo znaczącego zainteresowania społeczeństwa, co zostało wyrażone przez ponad pół miliona podpisów pod społecznym projektem tzw. ustawy łańcuchowej. To, co prof. Antoni Dudek powiedział kiedyś o Jarosławie Kaczyńskim – „darzy zwierzęta miłością, lecz władzę bardziej” – charakteryzuje wielu innych polityków. Dopiero dzięki współczesnej „celebrytokracji”, która generalnie sprzyja sprawie zwierząt, politycy poczuli się zobligowani do zmierzenia się z problemem. Rząd uświadomił sobie, że prawa zwierząt są ważne dla jego wyborców. W tle znalazła się seria przerażających odkryć w schroniskach dla zwierząt bezdomnych. 

Reklama Reklama

Czy obawia się pan, że zainteresowanie okaże się krótkotrwałe i nie zajdą żadne zmiany?

Owszem. Dzielę obawę, że po ustaniu medialnego szumu, wszystko wróci do stanu poprzedniego. Powiększa to fakt, że od około 15 lat dyskusja jest zdominowana przez parlamentarne (wcześniej poselskie) zespoły prowadzone przez posłów Pawła Suskiego i Katarzynę Piekarską, które promują mikroczipowanie jako uniwersalne rozwiązanie wszelkich problemów związanych z bezdomnością zwierząt oraz blokują pozostałe inicjatywy. Narzucanie stanowiska z uprzywilejowanej pozycji na Wiejskiej daje efekty i aktualnie nawet osoby z dobrymi zamiarami, ale nie rozumiejące sedna sprawy, powtarzają jak mantrę, że potrzebne są rozwiązania systemowe i… wymieniają mikroczipowanie. To po prostu nierozsądne.

Prawo dla Ciebie Eksperci: kontrole są obojętne na stan psychiczny zwierząt, istotna jest pełna miska

Specjaliści są zdania, że aby kontrole w schroniskach dla zwierząt bezdomnych były efektywne,…

Dlaczego?

Rzecz jasna, mikroczipowanie zwierząt jest wskazane zwłaszcza dla zagubionych zwierząt posiadających właścicieli, lecz nie stanowi to zmiany systemowej, gdyż to nie zagubione zwierzęta stanowią przyczynę bezdomności. Źródłem tragicznej sytuacji bezdomnych kotów oraz psów w Polsce jest kryminogenny tryplet, na który składają się: brak nadzoru starosty lub wojewody nad gminami, zarządzanie schroniskami przez przedsiębiorców oraz niedostatek odpowiednich schronisk (do 200 na skalę kraju), usytuowanych przynajmniej w tym samym powiecie i zobowiązanych do przyjęcia zwierząt z gminy.

Obecnie psy nierzadko są wywożone do prywatnego schroniska oddalonego o 200-300 km od gminy, która nawet przy dobrych chęciach, praktycznie nie ma żadnej kontroli nad jego działalnością. Prywatne schronisko jako firma utrudnia lub uniemożliwia kontrolę społeczną i zazwyczaj nie wpuszcza nawet wolontariuszy. I w tym przypadku mikroczipowanie nie przyniesie efektu. Dla przestępców czipy nie stanowią żadnej bariery. Czy uważa pani, że osoba mająca zamiar zabić zwierzę, nie usunie czipa? Notowane są także przypadki, w których czip usunięty z martwego psa, był aplikowany psu żywemu – w ten sposób właściciel patologicznego schroniska otrzymywał dzienną stawkę za dwa psy.

Reklama Reklama Reklama

Lata mijają, a sytuacja pozostaje bez zmian. Zespół Parlamentarny, który jest zafiksowany na mikroczipowaniu zwierząt i nie bierze pod uwagę zasadniczych wad obecnej ustawy, stanowi część problemu, a nie rozwiązanie. Przez dwie dekady nie podjął nawet próby zakazania wiązania psów bez obroży (to jest bezpośrednio na łańcuchu) oraz trzymania psów nie tylko bez ocieplonej budy, ale w ogóle bez budy (tylko w jakimś schronieniu, np. starej pralce). A czy wie pani, że ta ostatnia tzw. ustawa łańcuchowa nadal nie wymagała nawet ocieplenia budy? Ten wymóg został dodany dopiero przez Senat.

Czytaj więcej:

Administracja Nieprawidłowości w programach opieki nad zwierzętami bezdomnymi. Czy gminy realizują przepisy ustawy?

Pro

W tym czasie bezustannie opowiadano o mikroczipowaniu. Mogę pogratulować aktywistom Zespołu: zdołali zindoktrynować społeczeństwo do tego stopnia, że wszyscy to za nimi powtarzają. Towarzyszy temu przekaz, że w państwach, gdzie nie ma zwierząt bezdomnych, sukces ten osiągnięto dzięki mikroczipowaniu. To prawda, w tych krajach zwierzęta są czipowane, ponieważ społeczności kulturowo północnej Europy od dawna troszczą się o los kotów i psów na tyle, że policja angażuje się w poszukiwania zaginionych zwierząt. Ale nie to jest powodem braku bezdomnych psów. Korelacja nie oznacza związku przyczynowo-skutkowego. Nie ma tam bezdomnych zwierząt, bo od dawna kraje te pokryte są siecią schronisk i współpracujących z nimi lokalnych stowarzyszeń.

Co stanowi źródło problemu bezdomności zwierząt w Polsce?

Brak kontroli nad gminami, które nie realizują swoich zobowiązań oraz brak sieci regionalnych schronisk, co utrudnia wszystkim gminom wiejskim, a niektórym wręcz uniemożliwia odpowiedzialne postępowanie ze zwierzętami bezdomnymi. Jednostką koordynującą i kontrolującą zapobieganie bezdomności zwierząt powinno być starostwo powiatowe, które dysponuje schroniskiem przyjmującym bezdomne zwierzęta z terenu powiatu i odpowiada za nie, a także działa jako centrum sterylizacji, czipowania oraz adopcji. Bez sieci należycie nadzorowanych schronisk nie rozwiążemy problemu bezdomności zwierząt. Obecnie w całym kraju brakuje około 200 schronisk. Z tego powodu mikroczipowanie jest problemem drugorzędnym w stosunku do stworzenia infrastruktury zarządzania bezdomnością.

Brak zwierząt bezdomnych występuje w krajach Europy kulturowo północnej, na przykład w Holandii i Niemczech. Kluczowe były lokalne organizacje opieki nad zwierzętami posiadające lokalne schroniska.

Bez sieci należycie nadzorowanych schronisk nie rozwiążemy problemu bezdomności zwierząt. Obecnie w całym kraju brakuje około 200 schronisk. Z tego powodu mikroczipowanie jest problemem drugorzędnym w stosunku do stworzenia infrastruktury zarządzania bezdomnością

prof. Andrzej Elżanowski

Reklama Reklama Reklama

To, co w Polsce powinno być najistotniejsze, to wyznaczenie schroniska, do którego automatycznie powinien być przekazywany znaleziony na obszarze powiatu bezdomny pies lub kot. Schroniska te powinny być zarządzane przez wiarygodną organizację pożytku publicznego (OPP) lub – w razie jej braku – przez samo starostwo z kontrolą społeczną, a działanie starostw wraz z ich schroniskami powinno być monitorowane przez wojewodę. To są zmiany strukturalne, które nie generują żadnych istotnych kosztów, ponieważ na wyłapywanie i utrzymywanie zwierząt bezdomnych już teraz wydaje się miliony, z czego spora część jest marnowana i trafia w ręce nieuczciwych przedsiębiorców.

Dlaczego uważa pan, że społeczny projekt zmiany ustawy o ochronie zwierząt, który podpisało ponad pół miliona obywateli, nie rozwiązuje problemów zwierząt bezdomnych?

Ponieważ nawet nie usiłuje rozwiązać żadnego z wcześniej nakreślonych problemów. Projekt akceptuje i utrwala na czas nieokreślony dwie zasadnicze, wzajemnie powiązane wady obecnego systemu, tj. brak administracyjnego nadzoru nad działaniami gmin oraz powierzanie zwierząt przedsiębiorcom.

Dodatkowo, zamiast ustanowić obowiązkowy nadzór Inspekcji Weterynaryjnej nad wszystkimi hodowlami zwierząt towarzyszących (kotów, psów, fretek i innych) poprzez dodanie hodowli do „działalności nadzorowanej w Ustawie z dnia 11 marca 2004 r. o ochronie zdrowia zwierząt oraz zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt”, pozostawia kontrolę hodowli tym samym skompromitowanym stowarzyszeniom kynologicznym. W jaskrawej sprzeczności z poszanowaniem praw zwierząt konsekwentnie faworyzuje hodowle komercyjne – przy całej surowości niemal bezwarunkowego wymogu sterylizacji zwierząt przez opiekunów, brak jakichkolwiek wymagań oraz ograniczeń wobec hodowców komercyjnych. Projekt ten został przygotowany przez osoby wyraźnie niekompetentne, o czym świadczą absurdalnie nieudolne definicje podstawowych pojęć, takich jak dobrostan lub definicja kotów tzw. wolno żyjących.

Z jednej strony, Polska jest jednym z krajów, gdzie najwięcej obywateli posiada psy, a produkcja karmy czy akcesoriów jest intratna. Część właścicieli zwierząt – nie zawsze z korzyścią dla ich potrzeb – traktuje je niemal jak małych włochatych ludzi. Z drugiej strony, to historia choćby Sobolewa, psa Pioruna wyrzuconego z balkonu czy szczeniąt porzucanych w foliowych workach. To dwie przeciwstawne postawy. Skąd to się bierze?

W wielu państwach bardzo dobrze udokumentowano zdecydowaną i skrajną różnicę w sposobie traktowania zwierząt przez ludność wiejską oraz miejską. Dane zgromadzone przez Najwyższą Izbę Kontroli są jednoznaczne: najwięcej przypadków maltretowania zwierząt ma miejsce na terenach wiejskich.

Kolejna kwestia: ta ogromna liczba psów wynika z popularności psów rasowych. Być może najlepiej wyjaśniłby to psycholog społeczny, jednak nie można akceptować ogromu zła, który wynika z tej kombinacji głupoty i snobizmu.
To samonapędzający się interes, niestety z udziałem producentów karmy i części lekarzy weterynarii. Nie jest nawet zakazana zbrodnia na psach, jaką jest hodowla ras brachycefalicznych (są to psy i koty o skróconej czaszce i płaskim pysku, np. mopsy; zwierzęta z tego powodu mają między innymi trudności z oddychaniem – red.), a także ras ze skłonnością do encefalopatii (zespół objawów neuropsychiatrycznych, które są spowodowane poważną chorobą wątroby – red.).

Rzecz o prawie Michał Długosz: Ustawowe minimum, moralne maksimum w ochronie zwierząt

Obecnie ochrona zwierząt jest kwestią losową: zależy od wrażliwości sąsiadów, determinacji wolontariuszy…

Reklama Reklama Reklama

Zdumiewa mnie, że osoby pozytywnie nastawione do zwierząt akceptują zło komercyjnych hodowli psów rasowych. Dlaczego przy tak dużej liczbie zwierząt bezdomnych, miłość do czworonogów ukierunkowują poprzez ich zakup? To jedynie potęguje bezdomność zwierząt.

Myślę także o innym zjawisku, które określam mianem stopniowanego gatunkizmu: dla sympatyków rasowych psów i kotów nie liczy się cierpienie innych zwierząt. Z tego powodu producenci karmy nie mają skrupułów, aby sprzedawać im produkty z królików, które dla innych są uroczymi zwierzętami towarzyszącymi, a w szczególności z cieląt i jagniąt odebranych od cierpiących matek.

Popularny jest argument: „Nie wiadomo, jaki będzie pies ze schroniska. Może agresywny, straumatyzowany”. Albo: „Potrzebuję psa konkretnej rasy, ponieważ będę z nim biegał”. 

To oczywiście argument nacechowany egoizmem, gdyż już na wstępie towarzysz życia jest traktowany instrumentalnie, chociaż troska o własny interes przy wyborze towarzysza życia może być usprawiedliwiona. Jeśli ktoś nie kieruje się wyłącznie chęcią uratowania psa, a pragnie połączyć przyjemne z pożytecznym (dla siebie), to z pewnością może starannie wybrać zwierzę spośród tych w schronisku – są tam również czworonogi już dobrze wychowane. Co więcej, w schroniskach znajdują się także psy rasowe, a także działają fundacje, które troszczą się o bezdomne psy konkretnych ras. Chcesz mieć towarzysza do biegania? Być może warto wybrać go w schronisku, korzystając z rady behawiorysty. Niestety, w schroniskach jest tak wiele psów, że wybór jest praktycznie nieograniczony. Korzystając z okazji, pragnę wyrazić podziw dla tych wszystkich, którzy adoptują zwierzęta skrzywdzone i najuboższe, jednak z pewnością nie można tego wymagać od każdego.

Prof. Andrzej Elżanowski

Zoolog oraz bioetyk; wydział Artes Liberales Uniwersytetu Warszawskiego. Członek Zarządu Polskiego Towarzystwa Etycznego. Przez 16 lat prowadził badania naukowe w USA i Niemczech. Angażuje się w działania na rzecz ochrony praw zwierząt: wymusił m.in. wprowadzenie w Polsce skali inwazyjności doświadczeń na zwierzętach oraz przyczynił się do zmian Ustawy o ochronie zwierząt (w tym zniesienia wyjątków od zakazu uboju bez ogłuszania). Był głównym współautorem wyjściowego projektu ostatniej nowelizacji Ustawy o ochronie zwierząt (z 2010 r.), pomysłodawcą kampanii (2012–2014) przeciwko ubojowi rytualnemu i głównym krytykiem rządowego projektu Ustawy o ochronie zwierząt wykorzystywanych do celów naukowych oraz edukacyjnych, co doprowadziło do jej udoskonalenia.  Wspiera autorytetem obecne kampanie przeciwko brutalnej eksploatacji zwierząt. Od 1983 r. wegetarianin, od 2013 weganin.

 

Reklama Reklama Reklama

 

 

 

 

No votes yet.
Please wait...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *