IBRiS Poll in Rzeczpospolita: US Envoy’s Words – Impact on Bilateral Ties

Kochamy Stany Zjednoczone, lecz czy podzielamy sympatię do prezydenta Donalda Trumpa? Wysoko cenimy niezależność i wyrażamy troskę o pozycję, jaką zajmuje Polska w polityce amerykańskiej. „Rzeczpospolita” postawiła Polakom sześć kluczowych pytań dotyczących stosunków z największym globalnym mocarstwem.

44 proc. głosujących na PiS, którzy wzięli udział w ankiecie, sądzi, że decyzja ambasadora Toma Rose'a w kwestii Czarzastego podważa wiarygodność USA jako sojusznika RP

Foto: PAP/Leszek Szymański

Estera Flieger

Reklama

Prezydent Donald Trump pragnie zdobyć Pokojową Nagrodę Nobla. Jednak marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty nie zamierza go w tym poprzeć: 2 lutego oznajmił, iż nie złoży podpisu pod petycją, którą w tej sprawie skierowali przewodniczący Izby Reprezentantów Kongresu USA Mike Johnson oraz przewodniczący Knesetu Państwa Izrael Amir Ochanna. – Dlatego że on (na Nobla – przyp. red.) nie jest jej godzien – wyjaśnił swoje postanowienie. 

Reklama Reklama

Trzy dni później Tom Rose, ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce, oświadczył, że Amerykanie zawieszają kontakty z Włodzimierzem Czarzastym. Uzasadnieniem miały być „bulwersujące i niczym nieusprawiedliwione zniewagi wobec Donalda Trumpa”, które urastają do rangi „poważnej przeszkody w znakomitych relacjach z premierem Donaldem Tuskiem i jego rządem”. 

Niemniej jednak na tym ambasador Rose nie poprzestał. Wieczorem 6 lutego wywołał napięcie w stosunkach polsko-amerykańskich, odpowiadając z prywatnego konta na platformie społecznościowej X studentowi z Białegostoku: „Czy powinniśmy wycofać (z Polski – przyp. red.) naszych żołnierzy i sprzęt? – zapytał wprost dyplomata. Dnia następnego wpis skasował, lecz zdążył on zyskać rozgłos na arenie międzynarodowej. W rozmowie z Jędrzejem Bieleckim dla „Rzeczpospolitej” podtrzymał swoje stanowisko odnośnie do Włodzimierza Czarzastego. Zaznaczył również, że „amerykańskie oddziały wojskowe naturalnie tutaj pozostaną. Chyba że Polska, z jakichś niewiarygodnie nierozsądnych przyczyn, miałaby uznać, że już ich nie potrzebuje”.

Dyplomacja Ambasador USA dla „Rzeczpospolitej”: Nasze wojska zostaną w Polsce

Dla USA bardzo trudne byłoby zaakceptowanie po wyborach parlamentarnych rządu z udz…

Reklama Reklama Reklama

Zaś sam Rose doprowadził do „zjednoczenia” polskiej sceny politycznej – koalicja rządząca, jak również Razem i Konfederacja były zgodne: Polska jest państwem suwerennym, a dyplomata złamał tę zasadę. Natomiast PiS i prezydent Karol Nawrocki opowiedzieli się nie za marszałkiem Sejmu, a za ambasadorem USA. Czyja intuicja była lepsza? Na zlecenie „Rzeczpospolitej” IBRiS zapytał Polaków, jak oceniają stosunki polsko-amerykańskie oraz postępowanie Czarzastego i Rose’a (sondaż zrealizowano w dniach 11-12 lutego metodą telefonicznych, standaryzowanych wywiadów – CATI; próba: 1000 osób). 

Wyborcy większości ugrupowań partyjnych wyrażają negatywną opinię o deklaracji ambasadora Rose’a

Jak zerwanie przez ambasadora USA w Warszawie kontaktów z marszałkiem polskiego Sejmu wpływa na wiarygodność Ameryki jako sprzymierzeńca Polski?  Według 53,5 proc. ankietowanych raczej lub zdecydowanie ją pomniejsza. Według 14,6 proc. zapytanych o zdanie Polaków raczej lub zdecydowanie ją umacnia. Brak zdania deklaruje 31,9 proc. respondentów. 

Foto: Tomasz Sitarski

44 proc. głosujących na PiS, którzy wzięli udział w ankiecie, uważa, że decyzja Rose’a w sprawie Czarzastego osłabia wiarygodność Stanów Zjednoczonych jako sojusznika Polski. 29 proc. ankietowanych w tej grupie ma odmienne zdanie (a 26 proc. nie ma zdania). 70 proc. ankietowanych, którzy 15 października 2023 r. oddali głos na KO, jest przekonanych, że zerwanie kontaktów z marszałkiem Sejmu przez ambasadora USA nie przysparza wizerunkowi sojusznika zza oceanu sympatii wśród Polaków. 

W każdej z pozostałych grup wyborców sytuacja wygląda podobnie, np. 44 proc. popierających Konfederację uczestników badania ocenia komunikat Rose’a krytycznie, 12 proc. natomiast pozytywnie (brak zdania deklaruje – najwięcej w porównaniu do elektoratów pozostałych partii – 43 proc.). 

Foto: Paweł Krupecki

Reklama Reklama Reklama

Czy Włodzimierz Czarzasty, mówiąc, że Donald Trump nie powinien otrzymać Pokojowej Nagrody Nobla, obraził prezydenta USA? Według większości badanych (50,3 proc.) zdecydowanie lub raczej nie. Odmiennego zdania jest 38,1 proc. zapytanych o opinię Polaków (11,6 proc. nie ma zdania). Większość respondentów jest przekonana o tym, że ambasador Stanów Zjednoczonych winien wyjaśnić, jakie sformułowania marszałka Sejmu w jego opinii znieważyły prezydenta Trumpa (71,8 proc. – to suma odpowiedzi „zdecydowanie tak” i „raczej tak”; inaczej uważa 15,2 proc. uczestników badania, a 13 proc. nie ma opinii).

Ambasador Tom Rose włączył się w rozgrywkę zainicjowaną przez Włodzimierza Czarzastego. PiS popełnił poważny błąd

Czy Polska powinna przejawiać większą asertywność (lub stanowczość) w relacjach z USA? Takiej potrzeby nie dostrzega 21,4 proc. pytanych o zdanie Polaków. Jednak 61,5 proc. udzieliło odpowiedzi twierdzącej. Brak zdania deklaruje 17,1 proc. uczestników badania. 

Wyborcy Karola Nawrockiego z pierwszej tury podzielili się: 39 proc. badanych w tej grupie jest zdania, że Polska powinna przyjąć bardziej asertywną lub stanowczą postawę w stosunkach ze Stanami Zjednoczonymi, a tyle samo nie wprowadziłoby w tym zakresie żadnych zmian (21 proc. nie ma zdania). Jednak więcej wyborców PiS (44 proc.) oczekuje zdecydowanego kursu wobec USA niż opowiada się za kursem obecnym (33 proc.). 

Foto: rp.pl/Weronika Porębska

– Problem PiS jest szerszy: osoby związane z partią polityczną od dłuższego czasu nie potrafią różnicować opinii odnośnie do prezydenta Stanów Zjednoczonych. Partia obrała przesadnie optymistyczne założenie, iż jego triumf wzmocni prawicę w Europie, w tym w Polsce, a nawet pomoże jej w odzyskaniu władzy. Tymczasem praktyka drugiej kadencji Donalda Trumpa unaocznia, że mamy do czynienia – nie są to moje słowa, a amerykańskiego generała, który pragnie pozostać anonimowy – z rozpuszczonym dzieckiem, któremu odmówiono zabawki, a jednocześnie jest najpotężniejszym człowiekiem na świecie. Świat to widzi. I polskie społeczeństwo także. PiS w związku z tym stał się więźniem własnego zapału. To prawda, że zawsze był bliżej partii republikańskiej. Lecz zabrakło decyzji, by przekaz uczynić bardziej subtelnym. Nie chodzi o gwałtowny zwrot, lecz o przyjęcie bardziej wyważonego stanowiska. Nie postępując tak, PiS popełnił poważny błąd taktyczny – objaśnia dr Maciej Onasz, politolog z Uniwersytetu Łódzkiego.  – Po drugiej stronie mamy natomiast Włodzimierza Czarzastego, który zidentyfikował nastroje własnego elektoratu – wyborcy Nowej Lewicy są szczególnie krytycznie nastawieni do Donalda Trumpa. W tym sensie zadziałał cynicznie – bo taka jest polityka, a jednocześnie rozsądnie. Kiedy emocje opadną, powinien wysłać ambasadorowi USA wiązankę kwiatów, dziękując, że tak ochoczo włączył się w zaplanowaną przez niego grę. 

Lecz rozmówca „Rzeczpospolitej” podkreśla, że wnioski te są zasadne na poziomie interesów partyjnych, podczas gdy z perspektywy państwa wygląda to inaczej. – Przed nami trzy lata kadencji Donalda Trumpa. Zgadzam się, wytyczanie granic jest uzasadnione, gdyż nie jesteśmy kolonią, lecz otwarte pozostaje pytanie o styl, w jakim uczynił to marszałek Sejmu. Mówiąc inaczej: z bazą należy się zgodzić, lecz nadbudowa była ryzykowna, a wręcz szkodliwa z punktu widzenia bezpieczeństwa Polski. Czy Włodzimierz Czarzasty miał rację? Tak. Czy powinien wypowiadać się w ten sposób? Nie – podsumowuje dr Onasz. 

Reklama Reklama Reklama

Foto: rp.pl/Weronika Porębska

Polska powinna być bardziej asertywna lub stanowcza w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi zdaniem 52 proc. badanych, którzy w pierwszej turze wyborów prezydenckich oddali głos na lidera Konfederacji – Sławomira Mentzena i 59 proc. wyborców Grzegorza Brauna, stojącego na czele Konfederacji Korony Polskiej. Twierdząco na to pytanie odpowiedziało 85 proc. wyborców Rafała Trzaskowskiego, 74 proc. wyborców Adriana Zandberga i 48 proc. Szymona Hołowni.

Z aprobatą nie spotyka się też krytyka Grzegorza Brauna. Słowa Toma Rose’a, który mówi, że Ameryce trudno byłoby zaakceptować go w polskim rządzie, aż 51 proc. zapytanych o zdanie Polaków postrzega jako ingerencję w polską politykę wewnętrzną (opinię tę podziela 50 proc. wyborców PiS, 48 proc. KO, 63 proc. Lewicy i 72 proc. Konfederacji). 31,6 proc. respondentów zgadza się z tym, że jako sojusznik ma prawo tak twierdzić (ze stanowiskiem tym utożsamia się 40 proc. wyborców PiS, 36 proc. KO, 25 proc. Lewicy i 15 proc. Konfederacji). 17,4 proc. badanych nie ma w tej kwestii zdania.

Foto: rp.pl/Weronika Porębska

Czy w opinii Polaków sojusz Polski ze Stanami Zjednoczonymi jest jedyną opcją?

Czy Polska posiada alternatywę dla sojuszu z USA? 40,7 proc. zapytanych o zdanie Polaków uważa, że nie (stanowi to sumę odpowiedzi „raczej nie” – 31,6 proc. i „zdecydowanie nie” – 9,1 proc.). Jest to o 13,5 punktu procentowego więcej niż osób zdecydowanie lub raczej przekonanych, że istnieje inna możliwość (łącznie jest takich osób 27,2 proc.). Natomiast 32 proc. respondentów nie ma zdania.

Reklama Reklama Reklama

Najwięcej przekonanych o braku alternatywy dla sojuszu Polski ze Stanami Zjednoczonymi jest wśród wyborców PiS (56 proc.) i Konfederacji (51 proc.). Najmniej natomiast wśród tych zapytanych o zdanie Polaków, którzy 15 października 2023 r. głosowali na Koalicję Obywatelską (34 proc.) i Lewicę (27 proc.). W przypadku Trzeciej Drogi odsetek ten wynosi 41 proc. 

Foto: rp.pl/Weronika Porębska

19 proc. wyborców PiS oceniło, że zdecydowanie lub raczej istnieją inne możliwości. Elektorat KO jest podzielony, ponieważ przekonanych o istnieniu alternatywy jest w tej grupie o trzy punkty procentowe mniej niż osób uznających, że taka opcja raczej lub zdecydowanie nie istnieje. 43 proc. zapytanych o zdanie wyborców Lewicy uważa, że istnieją inne opcje. Najmniej jest takich osób w elektoracie Konfederacji (18 proc.) i Trzeciej Drogi (22 proc.). 

Natomiast więcej wyborców Karola Nawrockiego z pierwszej tury (38 proc.) niż Rafała Trzaskowskiego (21 proc.) uważa, że Polska ma alternatywę dla sojuszu z USA. I to wyborcy Rafała Trzaskowskiego (49 proc.) częściej niż Karola Nawrockiego (33 proc.) odpowiadali, że raczej lub zdecydowanie takiej możliwości nie ma.

Foto: rp.pl/Weronika Porębska

Reklama Reklama Reklama

– Zachodzi zmiana pokoleniowa. Mieliśmy tendencję do pozytywnej oceny Amerykanów i polityki Stanów Zjednoczonych, nawet w czasie pierwszej kadencji Donalda Trumpa. Nie pojawiały się wówczas obawy, które są obecne teraz, a potęguje je poczucie zagrożenia. Polacy rozważają więc trwałość sojuszu i, co za tym idzie, nasze bezpieczeństwo, dostrzegając, że pozycja Polski w rozumowaniu Donalda Trumpa nie jest tak wysoka, jak by sobie tego życzyli, a jego polityka jest transakcyjna, ukierunkowana na doraźne korzyści w postaci choćby Nagrody Nobla – mówi „Rzeczpospolitej” dr Mateusz M. Piotrowski, koordynator Programu Amerykańskiego w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych (PISM). 

Prawo na świecie Ekspert: Pojmanie Maduro można traktować jako polityczny kidnaping

Sytuacja w Wenezueli obrazuje utrwalanie się podziału na kilka stref wpływów, w których mocarstwa…

Czy w „czasach przedwojennych” Stany Zjednoczone z rozwiązania stają się współtwórcą problemu? – Rozstrzygnięcie wywołuje wiele pytań, np. o to, czy Stany Zjednoczone przyjdą nam w sukurs. Nie jest niczym nowym, iż amerykański prezydent poszukuje niekonwencjonalnych metod na dojście do porozumienia z Władimirem Putinem, lecz w takim wydaniu tego jeszcze nie widzieliśmy. Podobnie jak nie jest zaskoczeniem działanie wbrew utartym regułom, jak w Wenezueli, ponieważ wcześniej miało to miejsce chociażby na Bliskim Wschodzie. Lecz różnica polega na tym, że Stany Zjednoczone oficjalnie zrzuciły białe rękawiczki i nie zamierzają stać na straży wartości spajających świat transatlantycki – zostajemy z tym sami wraz z całą Europą, Kanadą i kilkoma sojusznikami w Azji, z którymi wzajemnie zacieśniliśmy więzy. Zaś mocarstwa, w tym właśnie Stany, które można dziś wymienić obok Chin i Rosji, oddalają się, tworząc nowy porządek i dyktując innym jego zasady – odpowiada ekspert. 

No votes yet.
Please wait...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *