Ta firma zdawała się mieć wszystko, by triumfować. Proponowała jedzenie “na szybko”, jednakże w stosunkowo zdrowej wersji, pojawiła się w doskonałym momencie — i na domiar wszystkiego miała oparcie najbogatszego obywatela Polski. Zadajemy więc pytanie specjalistom, czemu się to nie udało, a North Food, właściciel North Fish, znajduje się na progu bankructwa.

- Michał Sołowow to jeden z najbardziej znanych polskich biznesmenów — lecz ten interes mu zdecydowanie nie wyszedł
- Jak informuje “Gazeta Wyborcza”, spółka North Food złożyła wniosek o orzeczenie niewypłacalności
- W naszym kraju działa przeszło 30 lokali North Fish
- Ma to miejsce w okresie, gdy sektor szybkich restauracji w Polsce rozwija się w zawrotnym tempie. Co zatem zawiodło?
- Nasi rozmówcy z branży w gruncie rzeczy są zgodni co do trzech kluczowych powodów
- Dodatkowe informacje o biznesie znajdziesz na stronie Businessinsider.com.pl
Wszędzie w Polsce otwierają się lokale typu fast food. Prym wiedzie naturalnie McDonald’s, który posiada już ponad 600 placówek. Lecz popularne są również inne firmy — KFC, Burger King, Popeyes, Max Premium Burgers, niedługo ma pojawić się w Polsce Wendy’s… Rozwijają się również spore sieci z kebabami, często założone przez rodzimych przedsiębiorców.
W tej sytuacji mogą zaskakiwać tarapaty firmy North Food — operatora sieci North Fish. Wygląda na to, że marka posiadała wszelkie atuty, aby osiągnąć powodzenie. Przedsiębiorstwo zaistniało na rynku w 2002 r. Ówcześnie rynek QSR (Quick-Service Restaurant — innymi słowy “Restauracje szybkiej obsługi”) zaczynał nabierać tempa, napędzany sukcesami McDonald’s czy KFC. Dodatkowo North Fish proponował posiłki nieco “lżejsze”, przede wszystkim z rybami. Co więcej, sieć jest zarządzana przez Michała Sołowowa, najbogatszego Polaka z zestawienia “Forbesa”, który stworzył niejedno imperium biznesowe.
Dalsza część artykułu znajduje się pod materiałem wideo:
"Każda miska wymaga 20 ogonów i nosów". Nadają drugie życie deskorolkom
Przedstawiciele biznesmena na razie nie chcą odnieść się do wieści “Gazety Wyborczej”.
Zobacz: Restauracje North Fish w obliczu likwidacji. Sąd podejmuje decyzję
Dlaczego North Fish nie zdobył serc Polaków?
Założyciele polskiej sieci niewątpliwie inspirowali się niemieckim formatem Nordsee. Ta firma ma blisko 400 punktów, głównie w swoim kraju, lecz usiłowała również podbić kiedyś Polskę, i również jej się nie udało.
— To nie jest zbieg okoliczności, że rybne lokale szybkiej obsługi nie przyjęły się na naszym rynku. Ryby są kosztowne i nie zaspokajają głodu tak dobrze, jak burgery czy kebaby. A mówiąc prościej, klient QSR w Polsce pragnie po prostu się najeść — i przy tym nie wydać majątku — relacjonuje nam jedna z osób z sektora gastronomicznego, która woli pozostać anonimowa.
Znany przedsiębiorca z dziedziny gastronomicznej, Jakub Tepper, podniósł w swoim wpisie na X jeszcze jeden aspekt. “North Fish, moim zdaniem, w ogóle nie wykreował marki. Miał przeciętny, zwyczajny, lecz w sumie akceptowalny produkt, tylko nie zbudowano potrzeby na niego” — oznajmił.
HtmlCode
Należy przyznać, że polska koncepcja nie miała łatwego zadania. Musiała stanąć do boju z marketingowymi potęgami takich sieci jak McDonald’s, KFC czy ostatnio np. także ze szwedzką siecią Max Premium Burgers. Nie żeby nie próbowano. Widać, iż decydenci North Fish usiłowali podpiąć się pod najmodniejsze trendy.
Gdy McDonald’s podbijał Polskę “Drwalem”, firma Sołowowa wprowadzała… “Burger Rybaka”. Innym razem sieć North Fish wprowadziła na przykład burgery w… niebieskich bułkach. Lecz te działania reklamowe nie przyniosły większych rezultatów. Z danych firmy dataplace.ai wynika w gruncie rzeczy, że po debiucie “Drwala” udział McDonald’s w rynku powiększył się o przeszło 18 proc. Przegrali konkurenci — w tym KFC czy Max Burgers, ale North Fish w istocie nie wziął udziału w tej walce.

Ostatnimi czasy natomiast rynek szybkiego jedzenia zyskał innego, poważnego gracza — Żabkę. Firma oferuje ciepłe dania we wszystkich swoich kilkunastu tysiącach placówek. A Żabki są dosłownie wszędzie — na osiedlach, dworcach, przy autostradach… Nie dziwi zatem, że hot-dogi czy pizze sieci sprzedają się wspaniale.
Zobacz: Tak dobrze sprzedaje się pizza w Żabce. Firma publikuje dane
Sieć North Fish postawiła na centra handlowe
Tymczasem sieć North Fish była niemal wyłącznie w centrach handlowych. Te wciąż są popularne, jednakże inne firmy znacznie bardziej eksperymentują z formatami i starają się być bliżej klienta. Być może Michał Sołowow, który osobiście inwestował w galerie handlowe, był przekonany, że to tam znajdzie klientów. Lecz ostatnie, pandemiczne czasy wiele zmieniły — i North Fish niekoniecznie się do tego dostosował.
— Ogromny sukces sushi w Polsce dowiódł, że na naszym rynku jest miejsce na restauracje rybne. Ale w “szybkim” wydaniu to się po prostu nie udaje. Choć może to się zmienić, przecież moda na lżejsze posiłki rośnie. Kto wie, być może North Fish, jeśli zdoła przetrwać te trudności, jeszcze odzyska popularność — mówi nam jeden z rozmówców z branży. Ale — jak twierdzą nasi informatorzy — firma musiałaby uporać się z trzema kluczowymi przeszkodami, aby przetrwać. To brak rozpoznawalnej marki, niechęć Polaków do ryb — a także nadmierne poleganie na centrach handlowych.
Autor: Mateusz Madejski, dziennikarz Business Insider Polska
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
