
Być może jestem bardzo sceptyczny co do wniosku o licencję na rakiety Patriot, ale tak naprawdę jest to jedyne rozwiązanie, nie tylko dla Ukrainy, ale dla całego świata zachodniego, a liczby dowodzą tego w prosty sposób.
Ukraina nadal porusza kwestię przekazania licencji na produkcję pocisków przeciwlotniczych zachodnim partnerom, o czym poinformował prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Choć może się to wydawać bardzo optymistycznym życzeniem, bo przecież biznes zbrojeniowy to tylko biznes, a produkcja broni i amunicji jest obecnie bardzo opłacalna, to jednak wciąż chodzi o przetrwanie, i to nie tylko Ukrainy.
Faktem jest, że produkcja środków do zwalczania zagrożeń balistycznych nie nadąża za rzeczywistymi potrzebami. W szczególności Lockheed Martin ogłosił dane dotyczące produkcji pocisków przeciwlotniczych Patriot PAC 3-MSE na cały rok 2025 – 620 sztuk rocznie, co stanowi 20-jednostkowe przekroczenie planu. Daje to średnio 51,6 pocisków MSE miesięcznie.

Od razu zaznaczmy, że nie ma sensu doliczać do tej liczby danych pochodzących od japońskiego Mitsubishi Heavy Industries, jedynego licencjonowanego producenta MSE. Jest to bowiem zespół wykorzystujący amerykańskie komponenty w ilości do 30 sztuk rocznie i wyłącznie na potrzeby Japońskich Sił Samoobrony.
Jednocześnie, według doniesień Dowództwa Sił Powietrznych, Federacja Rosyjska wystrzeliła w styczniu przeciwko Ukrainie 75 pocisków balistycznych i aerobalistycznych. W niepełnym miesiącu lutym, według stanu na dzień 23 lutego 2026 r., wystrzelono 117 pocisków balistycznych, aerobalistycznych i hipersonicznych.
Oznacza to, że cała produkcja pocisków MSE w zakładach Lockheed Martin i ogólnie na całym świecie jest niewystarczająca. A to biorąc pod uwagę fakt, że ukraińscy artylerzyści przeciwlotniczy używają tylko jednego pocisku do przechwytywania zagrożeń balistycznych, zamiast standardowego kosztu dwóch, a w szczególnie trudnych przypadkach nawet czterech. I to pod hipotetycznym warunkiem, że Ukraina otrzymałaby całą produkcję tych pocisków przeciwlotniczych na świecie i nie napotkałaby na blokadę ich transferu.

Kluczowa jest zatem kwestia zwiększenia produkcji broni antybalistycznej, a można to osiągnąć jedynie poprzez rozbudowę linii produkcyjnych i skalowanie łańcuchów dostaw. I to jest problem nie tylko Ukrainy, ale całego świata zachodniego. Ponieważ tylko na „osi zła” Rosji-Iranu-KRLD istnieje swobodny przepływ technologii rakietowych i transfer samych pocisków. A jeśli dodamy do tego czynnik Chin, sytuacja staje się absolutnie krytyczna.
A sytuacja, w której Niemcy aktywnie poszukują partnerów do przekazania Ukrainie 35 pocisków Patriot MSE, co wystarczy na jeden dzień, jest już ostateczną diagnozą nie dla Ukrainy, ale dla samych Niemiec i całego NATO. Powinno to stać się katalizatorem innego podejścia, które musi zostać przyjęte w trybie awaryjnym.
I generalnie rzecz biorąc, jedynym ratunkiem w tej sytuacji jest to, że Ukraina samodzielnie rozwiązała kwestię ataków dalekiego zasięgu na produkcję pocisków balistycznych w Federacji Rosyjskiej. I dlatego fakt, że FP-5 „Flamingo” uderzył w rosyjską „Zakład Wotkiński”, gdzie produkowane są pociski balistyczne, ma prawdziwie strategiczne znaczenie.
