Wprowadzenie standardowego formularza umowy o kredyt hipoteczny podniesie konkurencyjność na tym rynku, uwagę przykuwa dynamicznie wzrastający udział w oferowaniu kredytów opartych o zmienne oprocentowanie – twierdzą bankowcy.

"Aktualnie szybko wzrasta udział pożyczek na zmienne oprocentowanie. Mamy prawdopodobnie około 25 proc. sprzedaży na zmienne oprocentowanie, a rok temu było to około 10 proc. Jeśli do tego dołożymy, że w bieżącej sprzedaży z 25 proc. są to refinansowania, które z założenia muszą być na stałe oprocentowanie, to tam, gdzie klient posiada wybór, to przypuszczalnie już z 50 proc. albo i więcej jest oferowane na zmienne oprocentowanie" – oznajmił na Forum Bankowym wiceprezes Banku Pekao Marcin Gadomski.
"Jest to problem, w którym powinniśmy usiąść i bardzo dokładnie nad tym podyskutować, czy ewentualnie jako branża to samoregulować. To jest ten moment zwrotny, kiedy +wchodzi+ na rynek zmienne oprocentowanie” – dodał.
Wiceprezes PKO BP Tomasz Pol stwierdził, że wprowadzenie ujednoliconego wzorca umowy kredytowej wzmocniłoby współzawodnictwo między bankami.
"Jesteśmy orędownikami wzorcowej umowy (…) zakładamy, że będzie to forma łagodnej legislacji, to minimum tego, co powinniśmy osiągnąć. Pamiętajmy również, że unormowanie tego modelowego wzorca musi być także tak sporządzone, aby było giętkie. Tam są różne elementy w tej materii, które z upływem czasu się modyfikują” – powiedział Pol.
"W chwili obecnej niewielka grupa czterech-pięciu banków generuje ponad 80 proc. wartości sprzedaży. Nie jest tak, że pozostali nie chcą wcale zajmować się kredytem hipotecznym, tylko część tych banków ma po prostu określone spojrzenie na to, jakie zagrożenia niesie ze sobą ten produkt” – powiedział Pol.
Jego zdaniem, spory odsetek transakcji gotówkowych nie jest powiązany z brakiem dostępności kredytów, a jedynie z kwestią bogacenia się społeczeństwa.
Prezeska Millennium Bank Hipotecznego Agata Chrzanowska zwróciła uwagę na powiększający się udział przedterminowych spłat kredytów hipotecznych.
"Z perspektywy banku pojawiło się niebezpieczeństwo, jednak przypuszczalnie to będzie +new normal+, to są przedpłaty (…), przez większą część roku pracujemy nad tym, aby utrzymać portfel, a okres trwania kredytu nam się skrócił z 12 do 8 lat” – powiedziała Agata Chrzanowska.
Magdalena Proga-Stępień, wiceprezeska Santander Bank Polska oceniła, że wpływ na ten rynek będą miały zmiany demograficzne.
"Dostrzegam tutaj takie wyzwania jak demografia, wyzwania społeczne, które zmieniają potrzeby kredytowania. My jako instytucje kredytujące musimy je dobrze rozumieć, interpretować, a nawet prognozować, ponieważ to czasami są tendencje, które realnie urzeczywistnią się za parę, czy kilkanaście lat” – powiedziała Proga-Stępień. (PAP Biznes)
seb/ osz/
