Sejmowy marszałek a sprawa niezgłoszonego beneficjenta

Spóźnione zgłoszenie do rejestru korzyści Włodzimierza Czarzastego, jak również prezentowane przez media relacje z rosyjskim światem biznesu wciąż wywołują silne reakcje. Incydent z marszałkiem Sejmu ujawnia braki w systemie kontroli osób zajmujących najwyższe stanowiska publiczne oraz generuje pytania o efektywność instrumentów bezpieczeństwa państwa.

Włodzimierz Czarzasty tłumaczy, że wpisy uzupełnił po konsultacji z prawnikami Kancelarii Sejmu
Włodzimierz Czarzasty tłumaczy, że wpisy uzupełnił po konsultacji z prawnikami Kancelarii Sejmu | Foto: East News
  • Marszałek Sejmu z zwłoką poinformował w rejestrze korzyści o zasiadaniu w organach Fundacji SLD i Fundacji Wielkiego Błękitu
  • Późna aktualizacja może sugerować przekroczenie obowiązku notyfikacji i prowadzić do kar regulaminowych, a w skrajnych przypadkach — odpowiedzialnością prawną
  • Czarzasty zapewnia, że fundacje nie prowadziły działalności, a brak zgłoszenia był niedopatrzeniem. Mimo to, sprawa ponownie wzbudza debatę o weryfikacji deklaracji osób publicznych
  • Więcej informacji o biznesie znajdziesz na Businessinsider.com.pl

Na przełomie stycznia media dały priorytet sprawie powiązań biznesowych marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego oraz jego małżonki z Rosjanką Swietłaną Czestnych. Zagadnienie zostało upublicznione przez “Gazetę Polską”, która uwypukliła fakt, że Czarzasty przez dwa lata był członkiem sejmowej komisji ds. służb specjalnych, nie przechodząc weryfikacji Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Dalsza część artykułu znajduje się poniżej materiału wideo

ENERGYLANDIA OD ZAPLECZA – Procesy technologiczne, których nie widać | Business Insider Polska

Obowiązek informowania o pełnionych funkcjach w rejestrze korzyści

Centralną kwestią pozostaje opóźniona adnotacja Włodzimierza Czarzastego w sejmowym rejestrze korzyści. Marszałek wyjawił pełnienie funkcji w zarządach Fundacji SLD i Fundacji Wielkiego Błękitu stosunkowo niedawno, mimo że piastował te stanowiska od lat. Według wiadomości „Rzeczpospolitej”, złamanie zasad może prowadzić do konsekwencji — od uwagi po upomnienie — a w ekstremalnych przypadkach nawet oskarżeniami prawnymi za niezrealizowanie powinności urzędnika publicznego. Jednocześnie dziennik spekuluje, że scenariusz karny jest mało prawdopodobny.

Kim jest Swietłana Czestnych

Swietłana Czestnych pracuje w Rosyjskim Domu Aukcyjnym w Sankt Petersburgu, który angażuje się nie tylko w obrót dziełami sztuki, lecz również w sprzedaż majątku Federacji Rosyjskiej. Rosjanka posiada też akcje w spółce hotelarskiej, gdzie rolę wiceprezesa pełni małżonka marszałka Sejmu.

Czestnych brała również udział w tworzeniu publikacji wydanych przez wydawnictwo Muza, z którym wcześniej związany był Czarzasty. Jedna z nich — „Białowieża — rezydencja carska” — była współfinansowana przez Rosyjski Dom Aukcyjny oraz Rosyjski Ośrodek Nauki i Kultury, określany przez część mediów jako instytucja połączona z rosyjskimi służbami.

Jak podała „Rzeczpospolita”, były zastępca koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn orzekł, że Czestnych winna znaleźć się na liście sankcyjnej. Sprawę rosyjskich wątków analizowano także podczas ostatniego spotkania Rady Bezpieczeństwa Narodowego zwołanego przez prezydenta Karola Nawrockiego.

Niezależnie od tego, część mediów podkreśla sprawę powiązań Włodzimierza Czarzastego z Marianem Kubalicą, prezesem Fundacji Wielkiego Błękitu, dawnym dyrektorem Polkomtela i TVP oraz byłym przewodniczącym Stowarzyszenia “Ordynacka”. Serwis Niezalezna.pl wskazał, że Kubalica regularnie umieszcza w mediach społecznościowych treści oceniane jako sprzyjające Rosji.

Wyjaśnienia marszałka i status fundacji

Czarzasty zaznacza, że Fundacja SLD jest w trakcie likwidacji, a Fundacja Wielkiego Błękitu od lat nie realizuje żadnych działań. Twierdzi również, że o potrzebie uzupełnienia rejestru dowiedział się z doniesień prasowych i niezwłocznie wprowadził poprawki po konsultacjach z prawnikami Kancelarii Sejmu. „Rzeczpospolita” uwypukla jednak, że obowiązek powiadomienia wynika już z samego faktu bycia członkiem w organach fundacji — niezależnie od skali jej aktywności.

Na tym etapie zagrożenia dla marszałka są głównie wizerunkowe. Według „Rzeczpospolitej” realne konsekwencje prawne wydają się mało realne, jednak sprawa kolejny raz podkreśla niedoskonałość w kontroli nad sprawozdawczością osób piastujących najważniejsze stanowiska publiczne.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *