Relacje byłych studentów Wyższej Szkoły Kształcenia Zawodowego we Wrocławiu stawiają w złym świetle poziom edukacji na tej placówce. Uczestnicy kursów poinformowali "Newsweek" o nieistniejących spotkaniach, braku komunikacji z opiekunami naukowymi oraz systemie umożliwiającym ukończenie semestru w zaledwie parę godzin. Absolwenci podają w wątpliwość wartość zdobywanych w WSKZ dyplomów, sama szkoła natomiast zapewnia o przestrzeganiu norm edukacyjnych i mówi o wprowadzaniu w błąd opinii publicznej.

Afera WSKZ we Wrocławiu ma ciąg dalszy. Po tym, jak upubliczniono, że semestr nauki dało się ukończyć nawet w godzinę, kursanci opisują kolejne przypadki edukacji online w tej szkole.
Semestr nauki w tydzień na WSKZ
"Newsweek" prezentuje historię pani Agnieszki, nauczycielki z Małopolski, która zdecydowała się na studia uzupełniające z filozofii i etyki, by podnieść kwalifikacje zawodowe w czasie pandemii. Wybór padł na wrocławską WSKZ ze względu na pozytywne recenzje w Internecie oraz atrakcyjną cenę w wysokości 3,5 tys. złotych. Jednakże rzeczywistość okazała się być odmienna od oczekiwań, ponieważ poziom merytoryczny testów studentka uznała za dramatycznie słaby. Pierwszy semestr udało jej się skończyć w zaledwie siedem dni, wykorzystując przy rozwiązywaniu zadań internetową wyszukiwarkę.
Pani Agnieszka podkreślała, że w trakcie edukacji brak kontaktu z „osobą z krwi i kości” był powszechny, a ona sama mimo przygotowania pracy końcowej nie znała nawet swojego promotora. Dostęp do następnych etapów kształcenia był udostępniany po sześciu miesiącach, co według kursantki miało jedynie pozorować normalny tok nauki. Największe problemy wystąpiły jednak podczas próby zaliczenia praktyk oraz kontaktu z władzami szkoły – usiłowania znalezienia siedziby szkoły zakończyły się klęską, gdyż pod wskazanym adresem znajdował się zwykły budynek mieszkalny, w którym nikt nie pracował. Ostatecznie p. Agnieszka otrzymała dyplom drogą pocztową, mimo że nie zaliczyła wymaganych praktyk z zakresu etyki.
Szkoła naprawia błąd
Przypadek studenta, który mógł ukończyć semestr w godzinę bez czytania materiałów, rektor WSKZ dr Henryk Fedewicz wytłumaczył niedoskonałością techniczną, którą szkoła już usunęła. Według jego zapewnień placówka posiada jeden z najnowocześniejszych systemów informatycznych, który jednak nie jest w pełni odporny na usterki lub niedozwolone działania użytkowników.
WSKZ faktycznie wprowadziła zmiany w funkcjonowaniu platformy: prezentacji nie można już tylko "odhaczyć", a materiały trzeba przeczytać lub przesłuchać, sama aktywność natomiast rejestrowana jest w karcie przeglądarki i wstrzymywana przy przełączeniu karty lub otworzeniu pliku na komputerze. Studenci zauważyli, że przy błędnym rozwiązaniu testu trzeba odczekać pół godziny przed następną próbą, przyznają jednak, że system można oszukać, zostawiając otwarty slajd i czekając na kolejny.
Zjazdy bez nadzoru i słaby poziom testów
Michał, jeden z dawnych studentów WSKZ, wspomina straszliwą organizację zjazdów bezpośrednich, które odbywały się jedynie dwa razy na semestr. Sale wykładowe były zatłoczone, a studenci musieli siedzieć na schodach lub ziemi, podczas gdy wykładowca używał sprzętu nagłaśniającego o bardzo niskiej jakości. Sprawdzanie obecności sprowadzało się do skanowania kodów QR przy wejściu, co prowokowało nadużycia i podpisywanie list za innych.
Rozmówcy "Newsweeka" przyznawali, że w wrocławskiej szkole nie było egzaminów, a jedynie testy, które można było rozwiązać z pomocą sztucznej inteligencji. Jeden z absolwentów WSKZ mówił o powtarzających się pytaniach i potwierdził, że zjazdy się nie odbywały, z kolei poziom materiałów dydaktycznych określił jako niski: wykłady były wcześniej nagrywane, a pliki PDF pisane językiem, który nie pasuje do poziomu akademickiego. Student zwrócił także uwagę na jakość samych studiów uzupełniających, których absolwenci są zatrudniani w szkołach i przedszkolach i wpływ tego zjawiska na system edukacji.
Dyplomy bez wartości?
Osoby, które zorientowały się w niskim standardzie usług i chciały zrezygnować ze studiów, często spotykały się z oporem ze strony WSKZ. Niektórzy pomimo wypisania się z zajęć wciąż otrzymywali wezwania do zapłaty, a uczelnia, korzystając z usług przedsiębiorstw windykacyjnych, żądała opłat nawet za okresy, w których studenci nie brali już udziału w zajęciach. Część kursantów decydowała się na kontynuowanie nauki tylko po to, by nie stracić zainwestowanych środków i nie narażać się na postępowanie sądowe.
Uczestnicy WSKZ najczęściej zwracają uwagę na słaby poziom nauczania, ale są osoby, które problem zauważają w systemie umożliwiającym funkcjonowanie podobnych placówek. Jeden z absolwentów otwarcie obarcza winą za to ministerstwo i kolejne zarządy, które "albo ignorują sprawę, albo wręcz stają się rzecznikami takich placówek".
WSKZ: Studia prowadzone są zgodnie z prawem
Wyższa Szkoła Kształcenia Zawodowego we Wrocławiu w oświadczeniu po publikacji "Newsweeka" oskarża o prezentowanie faktów w sposób "w sposób stronniczy i prowadzący do nieuzasadnionych uogólnień". Placówka podkreśla, że funkcjonuje zgodnie z Prawem o szkolnictwie wyższym i nauce, a w piśmie odnosi się do konkretnych spraw.
- Incydent techniczny przedstawiany jako „ukończenie semestru w godzinę” – Szkoła utrzymuje, że twierdzenie o możliwości ukończenia studiów w godzinę opiera się na błędnym zrozumieniu awarii systemu. Po aktualizacji platformy wystąpiła usterka na koncie studenta, która pozwalała na przechodzenie przez materiały bez zachowania wymaganego czasu. Błąd został już wyeliminowany, co – jak zaznacza rektor – przyznał sam "Newsweek" w następnym artykule. WSKZ posiada akt notarialny potwierdzający prawidłowe działanie platformy i monitorowanie aktywności użytkowników, a rektor przypomina, że zgodnie z prawem studia podyplomowe muszą trwać minimum dwa semestry, wymagać uzyskania co najmniej 30 punktów ECTS oraz spełnienia kryteriów ustalonych w programie studiów.
- Nauczanie z wykorzystaniem metod i technik na odległość – WSKZ zapewnia, że nauczanie uzupełniające prowadzi z pełnym respektowaniem limitów i wymogów prawnych. Kluczowym argumentem szkoły jest fakt, że studia I i II stopnia oraz jednolite magisterskie nie są prowadzone wyłącznie online. Uczelnia dowodzi, że w ofertach kierunków zawsze znajduje się informacja o konieczności realizacji zajęć w siedzibie szkoły, co media miały pominąć.
- Zarzut odnośnie oferty dydaktycznej – Kontrowersje wokół „oferty” mają wynikać jedynie z błędu natury technicznej – złego umiejscowienia odniesienia w uchwale rekrutacyjnej. Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego zostało powiadomione o sprawie, a problem został naprawiony w ramach działań naprawczych.
- Zajęcia prowadzone stacjonarnie i dokumentowanie przebiegu edukacji – WSKZ oświadcza, że przekazała do resortu kompletną dokumentację potwierdzającą spójność planów zajęć w ramach całego semestru. Zalecenia pokontrolne potraktowano jako narzędzie do podniesienia standardów jakości kształcenia i uporządkowania procesów.
Rektor dr Henryk Fedewicz sugeruje, że publikacje mogą być inspirowane działaniami konkurencji i zapowiada kroki prawne wobec osób rozpowszechniających nieprawdziwe wiadomości o szkole:
W ocenie Szkoły publikacje te wpisują się w narrację inspirowaną działaniami podmiotów konkurencyjnych, zainteresowanych osłabieniem zaufania do WSKZ i jej pozycji na rynku edukacyjnym. Uczelnia dysponuje również informacjami wskazującymi, że tego rodzaju działania medialne mogą być kontynuowane. Okoliczność ta nie zmienia jednak faktu, że WSKZ będzie w sposób konsekwentny i stanowczy bronić swojej renomy oraz przedstawiać właściwym organom pełny materiał wyjaśniający. – czytamy w stanowisku WSKZ z 26 lutego 2026 r.
Oprac. AD
