Głowa państwa ostrzega przed konfrontacją. Plan Nawrockiego wywoła burzę w sądach.

Perspektyw na ugodę brak. Polska wciąż nie poczyniła postępów w kwestii odzyskiwania rządów prawa. Karol Nawrocki, zgodnie z obietnicą, odrzucił nowelizację ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa przygotowaną przez koalicję rządzącą. Gwarancje, że to polubowne wyjście, okazały się bezskuteczne. Równocześnie prezydent zaprezentował własną propozycję. Jeśli zostałaby przyjęta, spowodowałaby więcej szkód niż Zbigniew Ziobro.

Prezydent Karol Nawrocki proponuje większy chaos w sądach niż Zbigniew Ziobro
Prezydent Karol Nawrocki proponuje większy chaos w sądach niż Zbigniew Ziobro | Foto: Aerial Mike, Mikołaj Bujak/KRPP, zipzapic.com / Shutterstock/KPRP

O tym, że reorganizacja Krajowej Rady Sądownictwa (KRS) opracowana przez ministerstwo sprawiedliwości ma niewielkie widoki na akceptację prezydenta, było wiadomo od dawna. W tym względzie nie ma zaskoczeń. Prezydenckie weto stanowiło jedynie formalne zakończenie scenariusza, który rozwijał się od miesięcy.

Jednakże prawdziwe poruszenie wywołała alternatywna propozycja Karola Nawrockiego. Kontrowersje wzbudza to, kto stworzył projekt, w jakim stopniu i w jakiej roli – bezpłatnie czy za wynagrodzeniem – uczestniczył w tym adwokat Bartosz Lewandowski, reprezentujący między innymi Zbigniewa Ziobrę.

x.com

Kwestię tę poruszył Marcin Szwed z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, który odkrył, że w dokumencie zawierającym uzasadnienie projektu ustawy turbokagańcowej jako jego autor figuruje… Bartosz Lewandowski. Szwed zwrócił się do Kancelarii Prezydenta o informacje w tej sprawie w trybie dostępu do informacji publicznej.

x.com

To zaledwie jeden z problemów związanych z projektem. Prezentowana pod wzniosłą nazwą ustawa “o przywróceniu prawa do sądu oraz rozpoznania sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki” nie jest próbą porozumienia, lecz atakiem na sądy. W rezultacie, szanse na przywrócenie praworządności są minimalne. Tak prezentuje się obecny stan rzeczy.

Daleka droga do naprawy KRS

Odrzucona ustawa o KRS to już druga inicjatywa koalicji 15 października w tej kwestii, która została odrzucona. Pierwsza nowelizacja, przygotowana, gdy resortem sprawiedliwości zarządzał Adam Bodnar, została podważona przez Trybunał Konstytucyjny na wniosek Andrzeja Dudy.

Po prezydenckim wecie wobec ustawy, która miała przywrócić sędziom prawo wyboru członków Rady, nie ma perspektyw na rychłe porozumienie. Zresztą nigdy go nie było, ponieważ obie strony zajęły nieustępliwe stanowiska.

Jednak czas ucieka. Kadencja obecnej KRS upływa 12 maja br. To sugeruje, że najbliższe wybory prawdopodobnie odbędą się na podstawie podważanych, lecz obowiązujących przepisów.

Dzięki obwieszczeniu marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego procedura już się rozpoczęła. A zgodnie z nią sędziów członków KRS wybiera Sejm spośród kandydatów zgłoszonych przez grupę minimum 25 aktywnych sędziów lub 2 tys. obywateli. Sejm, czyli politycy.

Kandydowanie ogłosili już sędziowie związani z byłym ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobro, w tym m.in. Łukasz Piebiak. Kandydatów promuje Dagmara Pawełczyk-Woicka, obecna przewodnicząca KRS. Apeluje do obywateli o udział w wyborach.

x.com

Rządząca koalicja, w tym Waldemar Żurek, minister sprawiedliwości, mówi zaś o planie B. 15 kandydatów na członków KRS spośród sędziów zamierza wyłonić w prawyborach, których potem, zgodnie z obowiązującą ustawą, zatwierdzi Sejm. Ten zamysł spotyka się z krytyką opozycji.

Grozi nam nowa neoKRS?

W istocie jednak nie ma znaczenia, czy kandydatów wskażą w wyborach sędziowie, czy obywatele. Skutek będzie taki sam. Ostatecznie wybierze ich Sejm, a kolejna KRS będzie identyczną neo KRS jak obecna. Skład będzie odmienny, ponieważ odmienna jest większość Sejmowa niż cztery lata temu, lecz będzie wybrany przez polityków, na tych samych zasadach.

Nowa KRS będzie wskazywać prezydentowi sędziów do nominacji. Tyle że Karol Nawrocki 6 sierpnia br. w przemówieniu inauguracyjnym zadeklarował, że będzie mianował “tych sędziów, którzy porządek konstytucyjny zgodnie z konstytucją i ustawami przyjętymi przez polski parlament i podpisanymi przez pana prezydenta respektują. Tak postrzegam porządek prawny państwa polskiego”.

Nie będzie natomiast promował ani mianował tych sędziów, którzy naruszają porządek konstytucyjny prawny Rzeczypospolitej Polskiej. Wszystko wskazuje na to, że za takich uzna kandydatów wskazanych przez kolejną wadliwie wybraną KRS. Sytuację mogą mu ułatwić posłowie, o ile w jej składzie nowej KRS zasiądą sędziowie z jednego stowarzyszenia.

Zatem chaos w sądach może się jeszcze pogłębić. Zarówno prezydentowi, jak i koalicji nie zależy bowiem na uspokojeniu nastrojów i kompromisie.

Prezydent twierdzi, że odrzucił upolitycznienie KRS. Włodzimierz Czarzasty uważa, że odrzucił praworządność.

Czytaj też: Pałacowi górą? Sędzia Kozielewicz ocenia projekt ministra Żurka w sprawie KRS

Atak na sędziów

Jednocześnie jednak prezydent przedstawił projekt ustawy “o przywróceniu prawa do sądu oraz rozpoznania sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki”. Od dawna żadna inicjatywa ustawodawcza nie wywoływała tak skrajnych emocji.

Marszałek Sejmu otwarcie stwierdza, że “projekt prezydenta narusza niezawisłość sędziowską i konstytucyjny podział władzy. To jest ustawa, która zmusza sędziów do robienia różnych rzeczy pod groźbą do 10 lat pozbawienia wolności”. Z tego powodu zwróci się o jej opinię do Komisji Weneckiej.

x.com

Nic dziwnego, ponieważ projekt jawi się jako atak na sędziów. Jego analiza pokazuje, że mamy do czynienia z próbą domknięcia systemu za pomocą narzędzi, które w państwie prawa wywołują niepokój. To nie są już tylko zmiany proceduralne, to systemowa pułapka na niepokornych sędziów.

Po pierwsze projekt wprowadza kategoryczny zakaz kwestionowania kompetencji konstytucyjnych organów państwa i legalności powołań.

Po drugie przewiduje, że “umyślna odmowa wykonywania wymiaru sprawiedliwości” – rozumiana m.in. jako odmowa orzekania z neosędziami lub ich wyłączanie – jest równoznaczna z rezygnacją z urzędu. To najbardziej radykalne rozwiązanie, na zasadzie “sędzio, sam się pozbyłeś”.

Nawet wspomniana już Dagmara Pawełczyk-Woicka zauważyła na portalu X, że projekt wymaga dalszych prac legislacyjnych, a automatyczne usunięcie sędziego z urzędu nie jest właściwe.

Uczestników postępowań sądowych prezydent również przywołuje do porządku. Grozi im, że jeśli będą podważać status sędziów, nie otrzymają odszkodowania za przewlekłość postępowania. Prezydent Nawrocki zdaje sobie jednak sprawę, że sam kij to za mało. Potrzebna jest także marchewka. Dlatego, by zyskać społeczne poparcie, zwiększa, i to dwukrotnie, rekompensaty za zbyt długo trwające postępowania.

Jednakże te zapisy brzmią jak systemowy szantaż: jeśli pragniesz sprawiedliwości proceduralnej, zapomnij o pieniądzach, jeśli pragniesz pieniędzy, milcz i akceptuj każdy skład orzekający.

Czytaj też: Prezydencki projekt zmian w sądownictwie trafia do Sejmu. O co chodzi w nowych przepisach?

“W sposób autorytarny” – pomyłka czy szczerość?

Prezydent zamierza również przejąć od ministra sprawiedliwości kluczowe uprawnienia kadrowe, w tym prawo do ogłaszania konkursów, co de facto czyni go “nadministrem” sprawiedliwości.

W treści projektu, w art. 18, znalazł się również przepis, który zapisze się w historii legislacyjnych osobliwości. Prezydent pragnie ogłaszać o wolnych stanowiskach sędziowskich “w sposób autorytarny”.

Art. 18 projektu prezydenta
Art. 18 projektu prezydenta | KPRP

Prawnicy Pałacu mogą usiłować wyjaśnić ten termin specyficznym rozumieniem “władczego” charakteru aktu, lecz w języku polskim słowo to ma jednoznaczny wydźwięk. To symboliczne podsumowanie całej idei projektu: władza nie debatuje, władza rozkazuje.

Prezydencki projekt nie zażegna kryzysu, gdyż nie eliminuje jego przyczyny – wadliwego sposobu powoływania KRS. Zamiast sprawnych i niezależnych sądów otrzymujemy ustawę, która przekształca sędziów w zastraszonych urzędników, a salę sądową w pole minowe, gdzie pojedyncze pytanie o status orzekającego może zniweczyć nie tylko proces, lecz także życie zawodowe sędziego.

Prezydent nie ma co liczyć na przychylną opinię Komisji Weneckiej. Jego projekt natomiast wyraźnie ukazuje kierunek zmian.

W porównaniu z dotychczasowymi regulacjami z czasów Zbigniewa Ziobry, projekt Nawrockiego stanowi krok w stronę pełnej autokracji sądowej. To atak na sądy i sędziów.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *