Bezlitosne działania czeskiej i austriackiej policji. Polacy tracą auta poza granicami kraju.

Wycieczka autem w ramach leasingu do Republiki Czeskiej, Republiki Słowackiej lub Republiki Austrii może generować sporo nerwów. Spowodowane jest to przepisami obowiązującymi u naszych sąsiadów z południa i w Austrii. Służby mundurowe mogą bowiem obywatelowi Polski, który podróżuje samochodem w leasingu, odebrać numery rejestracyjne, a nawet sam pojazd. I dzieje się tak, nawet gdy to nie kierowca jest winny.

Przygody Polaków korzystających z samochodów w leasingu w Czechach, Austrii albo na Słowacji potrafią być przykre. Chodzi o to, że np. czeska policja ma możliwość skonfiskowania polskich tablic rejestracyjnych, chociaż jedynym “przewinieniem” kierowcy było poruszanie się pojazdem należącym do firmy leasingowej. Co ciekawe, regulacje na Słowacji i w Austrii są jeszcze bardziej rygorystyczne. Z relacji czytelników Business Insidera wynika, że poważne kłopoty ze słowacką policją dotyczą też wypadków na drodze i to, nawet gdy Polak nie jest sprawcą. Nie należy rezygnować z dochodzenia swoich praw. Trzeba niezwłocznie żądać od policji rzetelnego wykonania obowiązków i sporządzenia protokołu oddającego rzeczywisty przebieg zdarzeń.

Wyjaśniamy, co wynika z czeskich, słowackich i austriackich regulacji prawnych, jak wygląda sytuacja na drodze i jakie sankcje grożą m.in. polskim kierowcom planującym podróż do krajów sąsiadujących z nami od południa.

Czytaj też: Fiskus monitoruje samotnych rodziców. Sprawdź, co kontrolują urzędnicy

— W Czechach funkcjonuje nowelizacja (ustawa nr 418/2021 Sb. — przyp. red.), która przyznała policji i służbie celnej nowe kompetencje. Podczas kontroli drogowej mogą żądać opłacenia wszystkich przeterminowanych, prawomocnie nałożonych kar finansowych związanych z danym pojazdem, w tym także, gdy jest on w leasingu — informuje w rozmowie z Business Insiderem Łukasz Mazur, doradca podatkowy i ekspert ECDP Group. Natomiast za jazdę autem bez tablic grożą jeszcze dotkliwsze kary.

Ekspert tłumaczy także, jak powinni postąpić Polacy, którzy znajdą się w trudnej sytuacji oraz prostuje zalecenia, które pojawiły się na stronie gov.pl.

Co może zrobić czeska policja w przypadku podróżowania samochodem w leasingu?

Z relacji Łukasza Mazura wynika, że w Czechach, jeżeli kierowca lub właściciel nie ureguluje należności na miejscu, funkcjonariusze mogą zabrać tablice rejestracyjne pojazdu (SPZ) lub zastosować blokadę na koło (“botička”), uniemożliwiając kontynuowanie podróży. Co istotne, jazda bez tablic jest również karana…

Przepisy te obowiązują od 1 stycznia 2022 r., jednak dopiero niedawno w Polsce zrobiło się głośno o przypadkach konfiskaty tablic rejestracyjnych.

Zmiany w przepisach wprowadzono, ponieważ dotychczasowy poziom ściągalności mandatów był bardzo niski — zwłaszcza w odniesieniu do obcokrajowców — tłumaczy Łukasz Mazur.

Z danych udostępnionych przez czeskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych wynika, że mniej więcej połowa kar, których nie udało się ściągnąć od razu na miejscu, ostatecznie nie była opłacana, a w przypadku kierowców z zagranicy wskaźnik ten był jeszcze mniej korzystny. Taki stan rzeczy przez długi czas wpływał negatywnie na bezpieczeństwo na drogach i powodował straty z tytułu niezapłaconych kar.

— Nowe przepisy miały to zmienić, koncentrując się przede wszystkim na kierowcach z zagranicy, którzy unikają płacenia — mówi Łukasz Mazur.

Jaki był efekt? W pierwszym roku pełnego obowiązywania (2023) policja odzyskała ponad 3 mln koron (czyli ponad 0,5 mln zł) zaległych mandatów, egzekwując je od ok. 1100 kierowców.

— Jak donosiły czeskie media, w 84 przypadkach kierowcy odmówili dokonania płatności na miejscu — w konsekwencji stracili tablice i nie mogli kontynuować podróży. To pokazuje, że mechanizm ten działa i jest konsekwentnie egzekwowany przez czeskie organy — komentuje doradca podatkowy.

Inny kierowca nie uregulował mandatu, a ty masz z tego powodu problem

Kierowca, który zostanie skontrolowany przez czeską policję, a korzysta z samochodu, którego właścicielem jest leasingodawca mający nieopłacony mandat, może mieć poważne kłopoty.

— Podczas standardowej kontroli czeska policja weryfikuje w systemie CEPAN, czy kierowca lub pojazd mają niezapłacone, wymagalne mandaty. W takiej sytuacji funkcjonariusze żądają uregulowania należności na miejscu — nie zależy to od uznania policjanta, ma on taki obowiązek — wyjaśnia Łukasz Mazur.

Co się stanie, jeżeli kierowca odmówi zapłacenia mandatu? — W przypadku odmowy zapłaty, policjanci mogą niezwłocznie zdemontować tablice rejestracyjne lub fizycznie unieruchomić pojazd, np. poprzez założenie blokady na koła. Tablice są odsyłane na komisariat lub do urzędu celnego i zostaną oddane dopiero po uregulowaniu zadłużenia. Tablice można odebrać osobiście lub przez upoważnioną osobę. Samochód musi pozostać w miejscu kontroli — jazda bez tablic jest niedozwolona (grozi za to kara grzywny w wysokości od 4 do 10 tys. koron oraz zakaz prowadzenia pojazdów przez okres 6–18 miesięcy — przyp. red.) — informuje Łukasz Mazur.

Oczywiście kierowca ma możliwość przetransportowania pojazdu na lawecie do Polski.

Uregulujesz mandat kogoś innego albo nie

pojedziesz dalej?

Przepisy dotyczą zarówno pojazdów z czeskimi, jak i zagranicznymi tablicami rejestracyjnymi — w tym np. polskich samochodów w leasingu. Jak wyjaśnia Łukasz Mazur, mandat powiązany z pojazdem “podąża” za nim: jeżeli leasingodawca lub inny właściciel nie uregulował kary, konsekwencje poniesie kierowca, który aktualnie porusza się tym pojazdem.

Innymi słowy, można stracić tablice nawet za wykroczenie, którego się nie popełniło, np. jeżeli dotyczyło ono poprzedniego użytkownika pojazdu.

— W Czechach nie jest wymagane posiadanie gotówki. Mandat, w tym także zaległy, można opłacić za pomocą karty płatniczej. Praktycznie każdy patrol drogowy policji jest wyposażony w mobilny terminal płatniczy, więc brak gotówki nie stanowi usprawiedliwienia. Dzięki temu każdy dłużnik ma możliwość uregulowania należności od razu i uniknięcia unieruchomienia pojazdu — mówi nasz rozmówca.

Czy porady MSZ są w pełni pomocne?

— Czeska policja na co dzień wykazuje się profesjonalizmem, uprzejmością i chęcią pomocy, co potwierdzają miejscowe opinie, jednak w kwestii zaległych mandatów nie akceptuje żadnych kompromisów. Zazwyczaj wystarczy sama groźba konfiskaty tablic. Według czeskiej policji większość dłużników, słysząc o takiej możliwości, niezwłocznie decyduje się na zapłatę na miejscu — informuje Łukasz Mazur.

Jakie działania mogą podjąć Polacy, aby uniknąć problemów w Czechach?

— Osoba niebędąca właścicielem pojazdu nie ma możliwości sprawdzenia, czy właściciel posiada nieuregulowane mandaty w Czechach. Wszelkie zalecenia dotyczące sprawdzania, w tym te pochodzące z polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, należy traktować z przymrużeniem oka — twierdzi Łukasz Mazur.

Ministerstwo na stronie gov.pl zasugerowało, aby przed wyjazdem do Czech upewnić się, czy firma leasingowa, z której usług się korzysta, ma uregulowane wszystkie zobowiązania.

Według Łukasza Mazura najlepszym rozwiązaniem jest: przestrzeganie przepisów ruchu drogowego w Czechach, ponieważ kontrole inne niż te dotyczące przekroczenia prędkości zdarzają się sporadycznie.

Uważasz, że czeskie prawo jest absurdalne? Zobacz, jak jest na Słowacji i w Austrii

Jak sytuacja wygląda w innych krajach, które w najbliższym czasie będą często wybierane przez Polaków na wyjazdy narciarskie, czyli na Słowacji i w Austrii? To również wyjaśnia ekspert w rozmowie z Business Insiderem.

W przypadku podróży na Słowację i nieuregulowania mandatu na miejscu, słowacka policja ma prawo zatrzymać prawo jazdy. Kierowca otrzymuje wówczas tymczasowe zaświadczenie uprawniające do prowadzenia pojazdu na terytorium Słowacji przez 15 dni w celu uregulowania kary. Słowacy nie konfiskują jednak tablic rejestracyjnych — pojazd co do zasady nie jest unieruchamiany, choć dalsza jazda bez prawa jazdy jest ograniczona. Po uregulowaniu kary można osobiście odebrać prawo jazdy na komisariacie, który je zatrzymał.

W Austrii obowiązują jeszcze surowsze regulacje, ale o innym charakterze. W przypadku poważnych wykroczeń drogowych (np. przekroczenie dopuszczalnej prędkości o ponad 60 km/h w terenie zabudowanym lub powyżej 70 km/h na autostradzie) istnieje możliwość konfiskaty pojazdu, również w odniesieniu do obcokrajowców. W skrajnych przypadkach samochód może zostać trwale zajęty i zlicytowany przez organy władzy.

Austriacy doszli do wniosku, że “kto nie posiada samochodu, ten nie będzie przekraczał prędkości” — stąd tak restrykcyjne podejście jako środek prewencyjny.

Autor: Łukasz Zalewski, dziennikarz działu Prawo Business Insider Polska

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *