Donald Trump znalazł nowego przeciwnika — administrację hiszpańską. Prezydent USA ogłosił “wstrzymanie wymiany handlowej” z tym państwem. Zastanawiamy się, czy jest to w ogóle możliwe — i jakie mogą być tego następstwa. Główny ekonomista ING Banku Śląskiego twierdzi, że ekonomia USA zmierza w stronę “kształtu K”, gdzie niektóre sektory dynamicznie się rozwijają — a inne równie szybko kurczą.

Władze hiszpańskie nie wyraziły zgody na to, by siły amerykańskie wykorzystywały ich bazy wojskowe do działań powiązanych z atakiem na Iran. Odezwa Donalda Trumpa była ostra — prezydent zaznaczył, że postawa tego kraju była “fatalna” i oświadczył o zakończeniu z nim wymiany handlowej. Premier hiszpańskiego rządu póki co nie obawia się jednak zaczepnego tonu wobec prezydenta USA. Później Biały Dom zaczął insynuować, że Madryt jednak zgodził się na kooperację z wojskiem USA przy operacji, lecz MSZ Hiszpanii bezzwłocznie temu zaprzeczyło.
Dalsza część artykułu znajduje się pod materiałem wideo
Co, jeśli Trump straci Kongres? "Sytuacja byłaby dla niego tragiczna"
USA kontra Hiszpania. Jakie będą konsekwencje?
Czy w takim razie Stany rzeczywiście zakończą powiązania handlowe z Hiszpanią? Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego, stwierdza w wywiadzie z Business Insider Polska, że Hiszpanii “nie da się traktować wybiórczo” — wszak to państwo, które przynależy do Unii Europejskiej, z którą przecież Stany całkiem niedawno wynegocjowały porozumienia handlowe.
— Jak takie wstrzymanie wymiany handlowej może wyglądać? Zazwyczaj wprowadzano blokady na kraje o problematycznej reputacji — ale przecież Hiszpania do tej grupy nie należy i dotyczą jej umowy dotyczące handlu USA z całą UE — komentuje Rafał Benecki.
Prawdopodobnie Donald Trump — który potrafi nowatorsko podchodzić do zasad międzynarodowych — mógłby obmyślić jakiś sposób, aby wstrzymać relacje handlowe USA i Hiszpanii. Jennifer Hillman, profesor prawa handlowego na Uniwersytecie Georgetown, przytaczana przez Reutersa, wskazała, że Donald Trump mógłby to zrobić, lecz musiałby uznać Hiszpanię za “niezwykłe i nadzwyczajne” zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych. Ekspertka dodała, że takie działanie wykraczałoby daleko poza wszystkie dotychczasowe sytuacje nadzwyczajne.
Być może bardziej prawdopodobny jest inny wariant — że prezydent USA po prostu prędko zapomni o sprawie.
— Wstrzymanie wymiany handlowej z Hiszpanią przez Trumpa może być przykładem jego następnej zmiany frontu, która będzie trudna do urzeczywistnienia w praktyce. Podobnie jak jest obecnie z cłami — komentuje ekspert z ING Banku Śląskiego.
Lecz napięcie pomiędzy Waszyngtonem a Madrytem w żadnym razie nie jest nowością. Donald Trump wywierał presję na państwa europejskie, by te podniosły wydatki na obronność. Ogólnie efekt tych nacisków był niezły, lecz Hiszpania jest państwem, które akurat silnie się temu przeciwstawia. Chce przeznaczać na obronność nieco ponad 2 proc. PKB, a nie 5 proc. “Dla Hiszpanii nie ma sensu wydawać 5 proc. PKB. Hojne wydawanie miliardów euro nie uczyniłoby nas lepszymi sojusznikami” — mówił w ubiegłym roku premier Pedro Sanchez. Pojawiają się więc w USA opinie, że może warto nawet usunąć ten kraj z Sojuszu. W praktyce byłoby to jednak niezwykle skomplikowane.

“Gospodarka na K”. Ekspert tłumaczy
Rafał Benecki sądzi, że nawet jeśli z obietnicy “wstrzymania” niewiele wyniknie, to i tak taka retoryka szkodzi Stanom i ich interesom gospodarczym.
— Z pewnością takie raptowne zmiany i wolty są szkodliwe — i to nie tylko Hiszpanii, lecz również samym Stanom Zjednoczonym. Zresztą znamy to dobrze z Polski, gdzie przecież pojawiały się niespodziewane modyfikacje w zasadach dotyczących prowadzenia działalności i w podatkach. Amerykańskie firmy funkcjonują w coraz większym zamieszaniu — nie wiedzą, jakie właściwie są cła, z kim mogą prowadzić handel, a z kim nie — opowiada ekspert.
— Nic dziwnego, że mówi się coraz częściej o amerykańskiej “K-Shaped Economy” (gospodarka w kształcie litery K), w której niektóre, wyselekcjonowane sektory rosną, lecz inne gwałtownie maleją. Rzecz jasna w USA wzrasta sektor IT, napędzany szałem na AI. Lecz inne gałęzie mają się gorzej, co pokazują ich inwestycje które maleją — dodaje Rafał Benecki.
O co chodzi z “gospodarką na K”? Ma to odzwierciedlać wykres, w którym jedno ramię zmierza zdecydowanie do góry, a drugie — zdecydowanie w dół. Kolejne zmiany frontu Donalda Trumpa zbytnio nie szkodzą branży IT, która ciągle w USA pnie się w górę. Moda na AI jest globalna i potężna, więc posunięcia Donalda Trumpa zbytnio nie krzywdzą tego sektora. Lecz kolejne zapowiedzi prezydenta USA w sprawie ceł i “wstrzymywania” wymiernie szkodzą tradycyjnym dziedzinom przemysłu, które w Stanach wcale nie prosperują tak dobrze.
Dalszy chaos i nieprzewidywalność po prostu nie służą amerykańskiemu “tradycyjnemu” biznesowi, który przecież w dużej mierze opiera się na eksporcie. Ale również patrząc na czyste liczby, trzeba stwierdzić, że “zerwanie” z Hiszpanią Waszyngtonowi się po prostu nie kalkuluje. Według danych amerykańskiego urzędu statystycznego w 2025 r. USA zanotowały czwarty rok z rzędu nadwyżkę handlową z Hiszpanią w wysokości 4,8 mld dol. — przy ekssporcie wynoszącym 26,1 mld dol. i imporcie wynoszącym 21,3 mld dol.
W ostatnich latach szczególnie wzrastał eksport ropy naftowej i skroplonego gazu ziemnego ze Stanów Zjednoczonych do Hiszpanii. Hiszpanie natomiast eksportują do Stanów Zjednoczonych przede wszystkim leki, oliwę, maszyny, urządzenia elektryczne oraz rafinowaną ropę naftową.
Autor: Mateusz Madejski, dziennikarz Business Insider Polska
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
