— Jestem zatrwożony, że w obliczu tak poważnych niebezpieczeństw zewnętrznych w Polsce nieustannie dominuje logika wzajemnego niszczenia się dwóch stronnictw — stwierdza w rozmowie z Business Insiderem jeden z wiodących polskich przedsiębiorców. Kontrowersje wokół programu SAFE i wczorajsze weto prezydenta Karola Nawrockiego wzbudziły serię gwałtownych reakcji. Zwróciliśmy się do polskich biznesmenów i kadry zarządzającej o komentarz. W jednym aspekcie nasi rozmówcy są w pełni zgodni.

Prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę dotyczącą SAFE — preferencyjnych pożyczek unijnych na cele zbrojeniowe o wartości około 180 mld zł. Sytuacja ta wywołuje silne emocje, a nasi respondenci potwierdzają, że spór dotyczy zagadnień istotnych dla polskiej gospodarki.
Dalsza część artykułu pod wideo:
Główny ekonomista ING ostrzega przed konsekwencjami obietnic wyborczych: rynki mogą zareagować negatywnie
Zbigniew Jakubas: jestem przerażony
— Jestem zatrwożony, że w obliczu tak poważnych zagrożeń zewnętrznych — szczególnie na Wschodzie, w kontekście Ukrainy — w Polsce wciąż przeważa logika wzajemnego zwalczania się dwóch stronnictw. Zamiast rozsądnej dyskusji od lat mamy nawyk robienia sobie na przekór. Ten nasz narodowy spór przywodzi na myśl liberum veto, które niegdyś doprowadziło państwo do stagnacji. Każda ze stron ma w pewnym stopniu rację, lecz nie widać chęci do wspólnej debaty i wypracowania ugody — akcentuje w rozmowie z Business Insiderem Zbigniew Jakubas, jeden z najbogatszych Polaków i właściciel Grupy Kapitałowej Multico.

— Odradzam pochopne korzystanie z rezerw NBP. Jeśli raz “otworzymy skarbiec”, pojawi się pokusa, by robić to na nowo — teraz na uzbrojenie, jutro na becikowe lub inną bieżącą potrzebę. To krótka droga do presji inflacyjnej i spadku wartości złotego. Z rezerw korzysta się wyjątkowo rzadko i w nadzwyczajnych okolicznościach — mówi Zbigniew Jakubas.
Z drugiej strony mówi o ryzyku długotrwałego zadłużenia. — Jeżeli rozważamy finansowanie z zewnątrz, to pamiętajmy, że dług na 30–45 lat relatywnie nie jest kosztowny, ponieważ pieniądz z czasem traci na wartości. To jednak nie zwalnia nas z rozwagi: być może powinniśmy sięgnąć tylko po część transz i dołączyć inne źródła — na przykład obligacje krajowe. Nie ma czegoś takiego jak ‘darmowe pieniądze’; każdy koszt gdzieś się objawi — dodaje.
Idea obligacji dla obywateli i firm
I podkreśla, że warto zastanowić się nad inną ideą, która mogłaby pogodzić obie strony. — Zamiast sięgać po rozwiązania tymczasowe, rozważyłbym narodowe obligacje zbrojeniowe w euro — z oprocentowaniem rzędu 3 proc. i zwolnieniem z podatku. Dzięki temu środki pozostałyby w portfelach obywateli i firm, a państwo uzyskałoby stabilne finansowanie długoterminowe. Te papiery mogłyby być notowane na giełdzie, zapewniając płynność i transparentność — mówi.
A to przyniosłoby także korzyści społeczne. — Polacy — gospodarstwa domowe i firmy — przechowują obecnie około 3 bln zł oszczędności, w dużej mierze na lokatach bankowych. Rozmawiam z przedsiębiorcami zarządzającymi dużymi firmami: wielu bez wahania przesunęłoby część środków do długoterminowych obligacji obronnych, gdyby warunki były sprawiedliwe i stabilne. Kluczowe jest, aby kapitał rzeczywiście pracował w naszym kraju — ocenia Zbigniew Jakubas.
13. najbogatszy Polak na liście magazynu “Forbes” podkreśla, że musimy kontynuować zbrojenia, lecz w większym stopniu powinniśmy skupić się na krajowym potencjale. — Musimy się zbroić — to oczywiste. Jednak priorytetem powinno być maksymalne zatrzymywanie środków i wiedzy w Polsce. Przez ostatnie dziesięciolecie w zbrojeniach często ‘nabijaliśmy kieszenie’ wielkim koncernom zza oceanu. Tymczasem potrafimy budować przewagi: przykład WB Electronics pokazuje, że w dziedzinie dronów można stać się liderem w Europie — zajęło to 15 lat wytrwałej pracy — mówi biznesmen.
O tym, jak ważne jest stawianie na zamówienia krajowe mówią również inni. — Jako producent komponentów nie bralibyśmy bezpośredniego udziału w dostawach w ramach programu SAFE, jednak jego realizacja mogłaby pośrednio wpłynąć na wzrost liczby zamówień, wynikający ze zwiększonego popytu ze strony naszych klientów z sektora zbrojeniowego — informuje nas Adam Piotrowski, prezes Vigo Photonics, polskiej firmy półprzewodnikowej.
Jego firma nie była objęta bezpośrednio projektami z SAFE, ale dostarcza detektory podczerwieni, które są elementem systemów ochrony polskich pojazdów oraz technologii rakietowej.
Kluczowe programy dla wojska
Nawet przedstawiciele branż niezwiązanych bezpośrednio z sektorem zbrojeniowym przyznają, że SAFE jest niezwykle ważny dla całego polskiego biznesu. — Analizujemy aktualną sytuację z programem SAFE i czekamy na ostateczną decyzję rządu. Osobiście uważam, że programy finansowania inwestycji w obronność są fundamentalne, ponieważ jako państwo musimy nie tylko pozyskiwać nowe technologie, ale również rozwijać potencjał polskiego przemysłu, zarówno firm państwowych, jak i prywatnych — mówi Andrzej Dopierała, wiceprezes Asseco Poland.

— Nowoczesne uzbrojenie to nie tylko sprzęt wojskowy, czołgi i pociski rakietowe, ale także oprogramowanie, które zarządza systemami, analizuje dane i wspiera proces decyzyjny — przypomina.
Zaznacza, że niezależnie od sposobu pozyskania środków, priorytetem jest wspieranie polskich przedsiębiorstw. — Warto zadbać o to, aby jak największa część oprogramowania wykorzystywanego przez wojsko powstawała w Polsce i pozostawała pod kontrolą naszych sił zbrojnych. Takie podejście nie tylko podnosi odporność państwa na wyzwania geopolityczne, ale również stwarza możliwość rozwoju polskich produktów technologicznych, które — podobnie jak rozwiązania firm z Europy Zachodniej czy Ameryki Północnej — mogą być w przyszłości oferowane na rynkach międzynarodowych — mówi Dopierała.
Zachować złoto, wydać pożyczki
Dariusz Blocher, były prezes firm budowlanych Budimeksu i Unibepu potwierdza, jak ważne jest obecnie inwestowanie środków w zbrojenia. Sam opowiada się jednak za wykorzystaniem pożyczki w ramach SAFE.

— Potrzebujemy natychmiastowych inwestycji w sprzęt i infrastrukturę wojskową. Niezależnie od tego, skąd pochodzą fundusze, ale jeśli mamy do wyboru te dwa programy finansowania tych inwestycji, to zawsze uważam, że oszczędności i zasoby gotówkowe (w tym przypadku nasze złoto) należy zachować — mówi.
Jego zdaniem obawy dotyczące zadłużenia unijnego są nieuzasadnione. — Lepiej zaciągnąć niskooprocentowany kredyt, ponieważ nadal jesteśmy częścią Unii Europejskiej i nie powinniśmy się jej obawiać, tylko dążyć do jej ulepszenia — dodaje.
— Chciałbym, żeby Polska nadal przynależała do UE, ponieważ widać wyraźnie, że w dzisiejszych czasach europejskie państwa samodzielnie nie poradzą sobie ani gospodarczo, ani militarnie ze światowymi potęgami — ocenia Dariusz Blocher.
Nie wyklucza jednak całkowicie pomysłu prezydenta Karola Nawrockiego i Narodowego Banku Polskiego. — Jeśli możemy osiągnąć zysk ze sprzedaży złota i wygenerować gotówkę, to zróbmy to, ale zostawmy te środki na tzw. czarną godzinę. Sięgnijmy po środki z SAFE, ponieważ te możemy zawsze spłacić przed terminem z wygenerowanych zysków, jeśli z jakiegoś powodu będziemy chcieli to zrobić — podsumowuje.
Grzegorz Kowalczyk, dziennikarz Business Insider Polska
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
