Wyprawa do Wietnamu. Oblicze państwa, gdzie przetrwał komunizm.

Przez całe życie słyszałem zapewnienia, że komunizm definitywnie upadł, a zachodnie wartości zatriumfowały. Jednak blisko czterdzieści lat po obaleniu PRL zawitałem do kraju, gdzie wciąż powiewają czerwone sztandary, a na każdym kroku widnieją afisze propagandowe i emblematy z sierpem i młotem. Czy to jedynie komunistyczna fasada — czy może ten ustrój nadal jest mocny w Wietnamie? Postanowiłem to sprawdzić.

Komunizm jest bez przyszłości — to twierdzenie było nieustannie powtarzane w latach 90., ale i później można je było często napotkać. Faktem jest, że Chiny odniosły sukces jako państwo formalnie komunistyczne — ale dzięki przyjęciu wielu ultrakapitalistycznych rozwiązań.

Jak zatem prezentuje się współcześnie Wietnam, kraj, w którym komunizm przetrwał “na poważnie”? To, co zobaczyłem w Hanoi, wywołało we mnie niemałe zdumienie.

Po upadku ZSRR niewielu dawało wiarę w komunizm. W Polsce dominowało przekonanie, że ten system po prostu skończył na śmietniku historii. Tymczasem w roku 2026 istnieje wciąż niemało krajów komunistycznych. Na przykład Wietnam.

Sierp i młot widać na każdym kroku
Sierp i młot widać na każdym kroku | Mateusz Madejski / Business Insider Polska

Przebywałem parę dni w Hanoi, stolicy tego kraju. Muszę przyznać, że oczekiwałem, iż zobaczę państwo, w którym jednak nowoczesny kapitalizm zwycięża z komunizmem — poniekąd jak w Chinach. Jednakże Wietnam wywarł na mnie zupełnie odmienne wrażenie.

Wszędzie dostrzegalny jest duch systemu Karola Marksa. Czerwone sztandary widnieją na każdym kroku, podobnie jak sierp i młot. Symbole te widnieją na flagach, afiszach, na ubraniach… Plakaty propagandowe ukazujące dostatni i sprawiedliwy kraj — również. O tym, że system ten funkcjonuje nie tylko teoretycznie, przekonałem się, gdy chciałem… zamienić dolary na lokalne dongi. Udałem się do miejscowego banku, który na swoim szyldzie ogłaszał, że prowadzi również działalność kantorową. Wyjąłem więc z kieszeni 18 dolarów i poprosiłem pracowniczkę banku o dongi. Pani spojrzała na mnie z wahaniem. Przez następne pół godziny analizowała mój paszport i podsuwała mi kolejne dokumenty do podpisu. Potem przekazała jeszcze paszport dwóm koleżankom, które też bardzo dokładnie go obejrzały. W końcu prawie się udało. Jednakże pani z banku stwierdziła, że mój podpis jest nieczytelny. W efekcie musiałem podpisywać wszystko raz jeszcze — ale ostatecznie swoje dongi otrzymałem.

Panorama Hanoi
Panorama Hanoi | Mateusz Madejski / Business Insider Polska

Ulice pod kontrolą

“Duch” komunizmu jest wyczuwalny w Hanoi dosłownie wszędzie. A co z jego sednem? Z pewnością fakt, że pracownicy banku obawiają się dolarów, jest zaskakujący dla osoby z Zachodu. Komunizm w Polsce kojarzył się także z silną obecnością państwa i — nie owijając w bawełnę — z nadzorem nad obywatelami.

Policjant kontroluje ruch w Hanoi
Policjant kontroluje ruch w Hanoi | Mateusz Madejski / Business Insider Polska

W Wietnamie również to się odczuwa. Na każdym kroku widać kogoś w mundurze — nie takim “roboczym”, lecz eleganckim, galowym. Nie jestem pewien, czy przeważają funkcjonariusze policji, innych służb, czy może pracownicy ochrony — ale widać, że urzędnicy są obecni i nieustannie doglądają obywateli. Ich ilość robi wrażenie na przybyszu z Zachodu — i oczywiście może budzić niepokój. Z drugiej strony — muszę przyznać, że dawno już nie czułem się w obcym kraju tak bezpiecznie. Nie widać ludzi w kryzysie bezdomności, nie widać osób uzależnionych od substancji psychoaktywnych. W centrum ośmiomilionowego Hanoi korzystałem na przykład z przejść podziemnych między głównymi ulicami. Były one zupełnie czyste, a nad porządkiem czuwali specjalnie do tego wyznaczeni pracownicy. Coś nie do wyobrażenia w zachodnioeuropejskich metropoliach, w których tego typu przejścia są zazwyczaj brudne, często oblepione reklamami i pełne odpadów.

Vinfast, wielki sukces Wietnamu
Vinfast, wielki sukces Wietnamu | Mateusz Madejski / Business Insider Polska

Ile kapitalizmu w komunizmie

Pomimo tego wszystkiego Wietnam jest państwem ubogim — na ulicach widzi się skromnie odziane osoby, domy są w opłakanym stanie, a infrastruktura wymaga pilnej poprawy. Technologicznie również jest sporo wyzwań — na przykład w centrum Hanoi trudno zapłacić kartą nawet w renomowanych sklepach znanych sieci. Jednocześnie to państwo staje się też symbolem sukcesu gospodarczego. W ubiegłym roku PKB poszybowało o imponujące 8 proc.

Wietnam może się poszczycić realnymi osiągnięciami. W Polsce na przykład chcieliśmy mieć swój samochód elektryczny — Izerę. Plany zrodziły się w 2016 r., ale projektu nie udało się jak dotąd zrealizować. Wietnamczycy tymczasem wystartowali rok później z marką samochodów Vinfast. Pojazdy nie tylko schodzą z linii produkcyjnych, ale stały się także prawdziwym przebojem. W kraju, w którym dominują skutery, coraz więcej osób pragnie przesiąść się na niedrogie auta. W ubiegłym roku — jak wynika z oficjalnych danych — firma sprzedała ponad 170 tys. elektryków. Obecnie marka usiłuje podbić inne rynki, również w krajach zachodnich. Dziennikarze motoryzacyjni narzekają na mierną jakość wykonania aut. Ale Vinfasty są tanie i interesująco zaprojektowane — więc być może mają szansę na powodzenie na innych rynkach.

Podobnych przykładów jest wiele. Widać imponujące realizacje budowlane, całkiem sprawnie funkcjonuje też sektor IT. Ile jest więc kapitalizmu w komunizmie? Na miejscu można odnieść wrażenie, że to naród przedsiębiorców. Na każdym kroku ktoś coś oferuje na sprzedaż. Mnóstwo jest niewielkich zakładów usługowych, drobnych sklepów, kawiarni czy punktów gastronomicznych. Jednocześnie stosunkowo mało widać znanych marek. Na przykład McDonalds’ów w ogromnym Hanoi jest zaledwie pięć. Starbucksów ponoć jest nieco więcej, ale i tak trudno je znaleźć. Zachodnio-azjatycki kapitalizm staje się jednak coraz bardziej widoczny. Można dostrzec, że popularna jest azjatycka aplikacja Grab, która działa trochę jak amerykański Uber. Dostawców i kierowców w zielonych kaskach Grab można zobaczyć w Hanoi wszędzie. Można także natrafić na butiki luksusowych marek — Hermesa, Louis Vuitton, Prady…

Dlatego Wietnam przypomina mi Polskę z 1991 r.

Ulica w Hanoi
Ulica w Hanoi | Mateusz Madejski / Business Insider Polska

Dlatego obecna atmosfera w Hanoi przywodzi mi na myśl nieco Polskę z mojego dzieciństwa, powiedzmy, z roku 1991. Było to już po obaleniu komunizmu, ale transformacja była jeszcze na bardzo wczesnym etapie. Dziś wietnamskie społeczeństwo — jak mi się wydaje — jest również z jednej strony bardzo pracowite, spragnione sukcesu i dysponujące ogromnym potencjałem. Z drugiej strony — widać, że piętno odcisnęły na nim dekady komunizmu. Przede wszystkim czuć jednak niebywałą energię ludzi. Czy system spod znaku czerwonych sztandarów to przetrwa? Po zaledwie trzech dniach w Wietnamie z pewnością nie będę nawet próbował odpowiadać na to pytanie. Ale wiem, że to, co się będzie w nim działo w nadchodzących latach, będzie niezwykle fascynujące.

Komunistyczne symbole widać wszędzie
Komunistyczne symbole widać wszędzie | Mateusz Madejski / Business Insider Polska
Budynek w centrum Hanoi
Budynek w centrum Hanoi | Mateusz Madejski / Business Insider Polska
Propagandowy plakat i butik Louis Vuitton
Propagandowy plakat i butik Louis Vuitton | Mateusz Madejski / Business Insider Polska

Autor: Mateusz Madejski, dziennikarz Business Insider Polska

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *