Przez ostatnie miesiące, koszt jednej tony pszenicy w Etiopii oscylował między 750 a 850 dolarów. W naszym kraju była o wiele bardziej dostępna cenowo. Dla polskich gospodarzy Afryka stanowi bogaty wachlarz możliwości.

W minioną sobotę, podczas targów Agrotech w Kielcach, zawarto kilkanaście umów oraz listów intencyjnych pomiędzy rodzimymi a afrykańskimi firmami rolniczymi. Wspomniane umowy dotyczą eksportu zbóż, wyspecjalizowanych urządzeń i know-how z zakresu upraw.
Dalsza część artykułu znajduje się poniżej materiału wideo
Doradca Karola Nawrockiego: polskiego rolnictwo jest w kleszczach
Polskie firmy robią interesy z Afryką
W rozmowach uczestniczyli polscy wytwórcy sprzętu rolniczego i przedsiębiorstwa z branży rolno-spożywczej, jak również importerzy i dystrybutorzy z afrykańskich państw, w tym z Ghany, Nigerii i Rwandy.
Marcin Obałek z Polsko-Afrykańskiej Izby Przemysłowo-Handlowej zaznaczył, że ugody obejmują między innymi dostarczenie maszyn rolniczych, technologii upraw oraz innowacji wspomagających ochronę roślin i produkcję rolną.
Przedstawiciele firmy Jakpol podpisali deklaracje intencyjne dotyczące eksportu polskiej mąki, pszenicy oraz pozostałych zbóż. Partnerem w Afryce ma być grupa BrazAfric, funkcjonująca w Kenii, Ugandzie, Rwandzie i Tanzanii. Firma Polfluid, operująca w sektorze chemicznym i technologicznym, zapewni płyny eksploatacyjne kluczowe dla afrykańskiego parku maszynowego. Natomiast firma Agrarius usankcjonowała kooperację w zakresie zaopatrywania w biostymulatory i bionawozy. Polskie preparaty przeszły już pozytywne testy w Etiopii i Zimbabwe, demonstrując podwyższenie plonów o 20-30 proc.
Polska może zwiększyć swoje szanse. Ważne projekty
Marcin Obałek podkreślił, że umowy dają możliwość rozwinięcia stosunków i współpracy biznesowej pomiędzy podmiotami z Polski i krajów Afryki. Z kolei dostęp do afrykańskiego rynku uprościłoby wejście w posiadanie udziałów w ważnych punktach logistycznych, takich jak port morski w Mombasie (Kenia). Własne nabrzeże umożliwiłoby polskim eksporterom bezpośrednią kontrolę nad rozładunkiem i magazynowaniem zboża oraz wyeliminowanie pośredników.
Przedstawiciel PAIPH wskazał, że do finalizacji przedsięwzięcia konieczne jest stworzenie partnerstwa publiczno-prywatnego. Konieczne jest zaangażowanie prywatnych środków i poparcia politycznego, aby zlikwidować bariery biurokratyczne i blokady ze strony zagranicznej konkurencji, której przeszkadza obecność polskiego zboża na tym rynku. Z danych zaprezentowanych przez Marcina Obałka wynika, że w ostatnich miesiącach cena jednej tony pszenicy w Etiopii wynosiła od 750 do 850 dol. W tym samym czasie cena tony ziarna w Polsce była niższa niż 250 dol.
Co z uprawą ziemi w Afryce?
Polscy przedsiębiorcy nie tylko oferują sprzęt i produkty afrykańskim partnerom, ale także prowadzą działalność na terenie Afryki. Od ponad dwóch lat rolnik Mariusz Baścik prowadzi gospodarstwo w Zambii. Na powierzchni 550 hektarów uprawia kukurydzę, pszenicę i soję. Przedsiębiorca przekazał PAP, że rentowność produkcji w Afryce jest kilkukrotnie wyższa niż w Polsce. Klimat Zambii pozwala na dwukrotne zbiory w ciągu jednego roku.
— Jeśli chodzi o uprawę ziemi, nie można jej nabyć na własność. Istnieją jednak trzy sposoby na jej pozyskanie: od rządu na użytkowanie do 99 lat, od naczelnika plemienia oraz od prywatnych właścicieli. Stale się rozwijamy; na stałe zatrudniamy 70 osób, a w okresach wzmożonego zapotrzebowania nawet 400 — dodał.
Jako główne trudności wymienił korupcję oraz potrzebę intensywnej ochrony roślin przed owadami.
Dziękujemy za przeczytanie naszego artykułu w całości. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
