
Aby zapewnić sobie amunicję, Polacy chcą produkować pociski GMLRS dla HIMARS, ale po prawie trzech latach negocjacji USA nie wyraziły na to zgody.
Polska skarży się, że jej projekt HOMAR-A wraz z późniejszym zakupem pocisków rakietowych M142 HIMARS MLRS jest wstrzymany od kilku lat. Problem polega na tym, że Stany Zjednoczone nie pozwalają im na lokalną produkcję pocisków GMLRS.
Jak dowiedział się Defence24, negocjacje w tej sprawie trwają od 2023 roku, czyli od prawie trzech lat, ale przez cały ten czas nie osiągnięto żadnego postępu. A to właśnie kwestia uzgodnienia transferu procesów produkcyjnych stanowi największy problem.

Co więcej, Polska Agencja Uzbrojenia, która realizuje zamówienie, podkreśliła, że sama zgoda Departamentu Stanu USA nie wystarczy. Potrzebna jest również zgoda Wielkiej Brytanii, Niemiec, Francji i Włoch.
We wrześniu 2023 roku Polacy podpisali umowę ramową z Lockheed Martin na zakup 486 wyrzutni. Umowa została podzielona na dwa kontrakty na 126 i 360 jednostek, które miały zostać zamontowane na polskim podwoziu Jelcz i zintegrowane z systemem kierowania ogniem Topaz.

Ponadto, możliwość produkcji pocisków GMLRS w Polsce została uznana za warunek złożenia zamówienia, więc cały projekt „wisi w powietrzu”. Twierdzi się, że Amerykanie nie są gotowi dzielić się tak krytycznymi technologiami z krajami Europy Wschodniej.
Defense Express zauważa, że mamy bardzo ciekawy przykład tego, jak niechętne mogą być Stany Zjednoczone wobec lokalizowania swojej broni w innych krajach, nawet jeśli są krajem stosunkowo proamerykańskim, jak Polska.

Obecnie poza Stanami Zjednoczonymi pociski GMLRS są produkowane wyłącznie w Australii, gdzie montaż odbywa się z amerykańskich komponentów, ale w przyszłości planowane jest ich całkowite opanowanie przez lokalny przemysł. Obecnie całkowita roczna produkcja na świecie wynosi 14 000 pocisków.
Jeśli chodzi o powody niechęci do przekazywania technologii produkcji amerykańskich pocisków rakietowych, można przypuszczać, że wynika to częściowo z możliwości wycieku wrażliwych danych do Federacji Rosyjskiej. Jest również całkiem prawdopodobne, że USA po prostu nie chcą stracić potencjalnych zamówień na załadunek własnego przemysłu.

Jeśli będziemy trochę „adwokatem diabła”, problemem może być również cena transakcji. Owszem, lokalizacja zazwyczaj wiąże się ze znacznymi kosztami, więc Polska chce obniżyć koszty projektu, podczas gdy strona amerykańska chce zmaksymalizować korzyści. Jednak, powtórzę, to tylko przypuszczenie, nie znamy dokładnych przyczyn.
Przypomnijmy, że Stany Zjednoczone odmówiły Niemcom integracji pocisków GMLRS z niemiecko-izraelskim systemem EuroPULS MLRS, znanym również jako MARS 3. W związku z tym można zachować ostrożność w kwestii transferu takich technologii do Europy w ogóle.

Jeśli chodzi o samą Polskę, warto przypomnieć, że lokalizuje ona południowokoreański wieloprowadnicowy karabin maszynowy K239 Chunmoo z własnym podwoziem i systemem kierowania ogniem HOMAR-K. Obejmuje to również wdrożenie produkcji i pocisków do nich,
nad czym obecnie pracujemy
.
