Głowa państwa ponownie udaje się do USA. Ma być szczególnym gościem znanej, prawicowej konferencji CPAC.

W piątek prezydent Karol Nawrocki wyrusza do Dallas w stanie Teksas. Do Stanów Zjednoczonych zaprosiło go stowarzyszenie CPAC (Conservative Political Action Conference). W sobotę w godzinach popołudniowych Nawrocki ma przedstawić mowę w trakcie konferencji CPAC.
Wcześniej w sobotę planuje zwiedzić zakład Lockheed Martin. Przedsiębiorstwo to wytwarza samoloty bojowe F-35. Polska zdecydowała się na ich zakup i oczekuje na dostawy — pierwsze ogłaszane są już na maj bieżącego roku. Na niedzielę wyznaczono natomiast spotkanie Nawrockiego z mieszkającymi w Teksasie przedstawicielami Polonii.
— Pobyt prezydenta Nawrockiego w USA ma miejsce w okresie kluczowych wydarzeń na arenie międzynarodowej. Istotne jest, aby Polska wykorzystała ten moment dla dalszej realizacji swoich strategicznych interesów, wśród których najważniejsze wciąż są: ochrona przed działaniami Federacji Rosyjskiej na wschodniej granicy oraz wzmocnienie stosunków ze Stanami Zjednoczonymi poprzez zagwarantowanie, że ich wojska (około 10 tys. żołnierzy) i bazy pozostaną w Polsce, a dostawy sprzętu i uzbrojenia dla Polski nie “wypadną” z listy priorytetów — oznajmia Business Insiderowi Beata Górka-Winter, analityczka Centrum Stosunków Międzynarodowych.
W jej ocenie siłę przetargową frakcji prezydenckiej wyraźnie zwiększa fakt, że od początku podtrzymuje ona dobre i, w odróżnieniu od niektórych krajów europejskich, wolne od znacznych napięć stosunki z obecną amerykańską władzą.
— Dodatkowo, niezależnie od realnych przesłanek odrzucenia rządowej ustawy o SAFE, w Stanach Zjednoczonych można ten fakt ukazać jako jeden z symptomów chęci umacniania relacji z przemysłem amerykańskim jako jednym z czołowych dostawców kluczowych systemów dla sił zbrojnych RP. Temu może służyć również planowana wizyta w fabrykach Lockheed Martin — podkreśla Górka-Winter.
Z kolei szef MSZ Radosław Sikorski podczas niedawnej konferencji prasowej wspominał, że tym razem pobyt prezydenta w USA nie będzie miał charakteru oficjalnego, lecz partyjny. Według szefa MSZ “prezydent będzie tam jako reprezentant na Polskę ruchu MAGA”. Wyraził jednocześnie nadzieję, że Nawrocki nie będzie przemawiał wbrew polityce zagranicznej Polski.
Nawrocki ma być najważniejszym gościem konferencji CPAC
— Znaczenie wydarzenia, w którym weźmie udział Karol Nawrocki, jest bardzo duże. CPAC jest wyznacznikiem nastrojów w otoczeniu republikańskim, nie tylko w ruchu MAGA (Make America Great Again) — mówi Sebastian Meitz, ekspert Instytutu Sobieskiego w rozmowie z Business Insiderem.
Jak zapewnia Meitz, z uwagi na niepotwierdzoną obecność prezydenta Trumpa, prezydent “będzie najważniejszym rangą gościem tego wydarzenia”. — Jego zaproszenie stanowi dowód uznania dla pozycji Karola Nawrockiego w szeregach konserwatywnych liderów na świecie, a także dowód uznania dla pozycji Polski — sądzi.
Zwraca też uwagę na to, że Karol Nawrocki ma przychylne nastawienie wobec CPAC. — Inicjatywa ta spełnia szerszą rolę w konserwatywnym ruchu na świecie. Konferencja CPAC miała miejsce w Jasionce przed zeszłorocznymi wyborami prezydenckimi, a także na Węgrzech. Planowane są również dalsze konferencje w Europie, w Niemczech i w Wielkiej Brytanii — wylicza ekspert Instytutu Sobieskiego.
Prezydent kształtuje swoją pozycję jednego z liderów międzynarodowego środowiska konserwatywnego
Sebastian Meitz uważa, że ta wizyta jest fragmentem szerszej międzynarodowej aktywności prezydenta. Jak zaznacza, Karol Nawrocki jest bardzo zaangażowany na arenie międzynarodowej. Odbył już wizyty w USA, a także w krajach naszego regionu, takich jak Czechy, Słowacja i Węgry, oraz w państwach rejonu Morza Bałtyckiego. Gościł też kilka prestiżowych delegacji w Polsce, ostatnio chociażby szwedzkiej pary królewskiej czy prezydenta Szwajcarii.
— Prezydent systematycznie kształtuje swoją pozycję jednego z liderów międzynarodowego środowiska konserwatywnego. Jednocześnie dąży do tego, aby umacniać międzynarodową pozycję Polski. Chodzi o to, aby nasz kraj coraz mocniej stawał się liderem współodpowiedzialnym za bezpieczeństwo regionu. Do tej roli predysponują Polskę geopolityczne położenie i wysokie wydatki, jakie ponosi na obronność — przekonuje Sebastian Meitz.
Jak dodaje, wizyta głowy państwa w USA będzie więc elementem tej strategii.
Na czym skupi się przekaz Nawrockiego podczas tej wizyty? Zdaniem Meitza na uwypukleniu znaczenia silnych relacji transatlantyckich.
— Mocne relacje transatlantyckie, niezależnie od tego, kto rządzi w USA, są polską racją stanu. Władza w Waszyngtonie będzie się zmieniać — w perspektywie dwóch lat mamy wybory prezydenckie i nie wiadomo, kto je wygra. Działania wynikające z urazy wobec polityki Donalda Trumpa, a godzące w relacje transatlantyckie, są z punktu widzenia Polski szkodliwe — uważa ekspert Instytutu Sobieskiego.
Według niego podczas wizyty, należy też spodziewać się poruszenia takich tematów, jak budowa z Polski regionalnego centrum energetycznego czy udział kraju, na zaproszenie prezydenta Trumpa, w szczycie G20 w grudniu tego roku. — Obecnie to zaproszenie ma charakter jednorazowy, ale trwają starania nad tym, aby Polska została stałym członkiem G20 — dodaje.

Wizyta głowy państwa w USA odbywa się w cieniu wojny w Iranie
Tłem wizyty jest wojna w Iranie i jej skutki dla rynku paliw. Zwraca na to uwagę Beata Górka-Winter.
W jej ocenie “w obecnej sytuacji należy, niestety, zakładać, że administracja Trumpa może sprawdzać Polskę pod kątem naszego ewentualnego uczestnictwa w prowadzonej przez USA operacji Epic Fury“.
— Do tego konceptu należy podejść z dużą dozą rozwagi ze względu na powszechny brak aprobaty dla tych działań wśród polskiego społeczeństwa, innych sojuszników europejskich, szerszych interesów Polski w regionie, dobrych relacji utrzymywanych w ostatnich latach ze wszystkimi państwami regionu (także z Iranem) oraz przede wszystkim ze względu na absolutną potrzebę skupienia wszystkich sił i środków na odpieraniu zagrożenia ze wschodu, które dla Polski pozostaje bezwzględnym priorytetem — zapewnia ekspertka.
Zwraca też uwagę na jeszcze jeden ważny aspekt powiązany z wojną w Iranie. — Intensywne użytkowanie sprzętu przez USA i ich sojuszników w rejonie Bliskiego Wschodu może w niedalekiej przyszłości przyczynić się do spowolnienia dostaw niektórych zakontraktowanych dla Polski kategorii sprzętu i uzbrojenia — prognozuje Górka-Winter.
Jak mówi, pierwszeństwo dla USA będzie miało uzupełnienie własnych strat i rezerw oraz strat tych sojuszników (w regionie i poza nim), którzy biorą udział w operacji przeciwko Iranowi, kosztem zamówień eksportowych.
— Z tego powodu kontrakty zawarte z Polską mogą “zniknąć” z listy najpilniejszych dostaw, zwłaszcza jeśli konflikt będzie się przedłużał. Linie produkcyjne fabryk takich jak Lockheed Martin czy Raytheon (RTX Corporation) już są obciążone, co z pewnością wpłynie na ustalony harmonogram dostaw. W konsekwencji opóźnienia mogą wydłużyć się nawet do kilku lat — ocenia Beata Górka-Winter.
Do tego, jak dodaje, doliczyć należy zakłócenia łańcuchów dostaw (łącznie ze wzrostem kosztów, a nawet ich przerwaniem) ze względu na prowadzoną przez Iran blokadę cieśniny Ormuz (utrudnienia w transporcie podzespołów).
— Najbardziej zagrożone dziedziny to naturalnie obrona powietrzna (systemy Patriot), ale także amunicja precyzyjna, rakiety itp. Dla Polski będzie to oznaczać przedłużający się stan “capability gap” (np. w systemie Wisła), czyli brak możliwości ogłoszenia pełnej zdolności operacyjnej systemu, ale także scenariusz renegocjacji kosztów zawartych już kontraktów, jeśli podrożeją komponenty do ich produkcji — wymienia.
W tej sytuacji, jej zdaniem, wizyta prezydenta Nawrockiego powinna służyć do przekonywania, że pomimo braku uczestnictwa w operacjach na Bliskim Wschodzie Polska także pozostaje państwem przygranicznym, w bezpośrednim sąsiedztwie trwającego pełnoskalowego konfliktu w Ukrainie, a dostawy baterii Patriot powinny pozostać na liście priorytetów.
— Poza tym to dobra okazja na to, by nakłonić administrację Trumpa do rozmów z krajowym przemysłem zbrojeniowym, by rozważyła przeniesienie części zakładów produkcyjnych w Polsce i zwiększyła swoje inwestycje tutaj, by zdywersyfikować produkcję niektórych elementów (tak jak ma to miejsce np. w WZE w Zielonce, gdzie wytwarza się niektóre fragmenty elektroniki do rakiet Patriot) — zaznacza ekspertka Centrum Stosunków Międzynarodowych.

Wizyta zbiega się z rozpoczęciem prac legislacyjnych nad podatkiem cyfrowym
Kolejnym tłem wizyty prezydenta w USA będzie umieszczenie w tym tygodniu przez Ministerstwo Cyfryzacji projektu ustawy o wprowadzeniu podatku cyfrowego do spisu prac legislacyjnych rządu. Zgodnie z założeniami inicjatywy, największe platformy, czyli Big Techy, mają płacić 3 proc. podatku od wybranych usług cyfrowych.
Ta propozycja wywołuje sprzeciw Amerykańskiej Izby Handlowej w Polsce (AmCham). Stanowisko AmCham do opublikowanych latem założeń projektu wskazuje na wątpliwości co do jej zgodności z prawem międzynarodowym i unijnym, gdyż “w sposób dyskryminacyjny i nieproporcjonalny” podatek miałby obciążyć inwestorów zagranicznych.
— Podatek cyfrowy bezsprzecznie negatywnie wpłynie nie tylko na otoczenie inwestycyjne i rolę Polski jako regionalnego centrum technologicznego dla międzynarodowych liderów technologicznych, ale także na polskie firmy i konsumentów — podkreśla w rozmowie z Business Insiderem dyrektorka ds. prawnych i polityki publicznej w AmCham, Marta Pawlak.
Zdaniem tej izby projektodawcy koncentrują się wyłącznie na wysokości płaconego przez Big Techy podatku CIT. Nie biorą natomiast pod uwagę “szerszego, pozytywnego wpływu inwestorów zagranicznych z branży technologicznej na polską gospodarkę i społeczeństwo, przede wszystkim w zakresie napływu kapitału inwestowanego w ludzi (zwłaszcza poprzez tworzenie wysokiej jakości dobrze płatnych miejsc pracy), infrastrukturę oraz badania i rozwój”.
Wskazuje też na ryzyko związane z potencjalnym naruszeniem przez — stworzony na podstawie tak sformułowanych założeń — projekt prawa Unii Europejskiej, międzynarodowego prawa inwestycyjnego oraz umów o unikaniu podwójnego opodatkowania.
Tak jak już pisaliśmy, można zakładać, że nawet gdyby Sejm przegłosował ustawę o wprowadzeniu podatku cyfrowego, to prezydent ją odrzuci. Tak jak było to np. w sprawie ustawy o podatku cukrowym, czy implementacji DSA (akt o usługach cyfrowych). Według naszych informacji na poziomie Komisji Europejskiej nie ma z kolei woli, by wprowadzić obecnie unijny podatek cyfrowy.
Dziękujemy za przeczytanie naszego artykułu do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
