We wtorkowy poranek dowiemy się, jak mocno podskoczyła inflacja w Polsce przez konflikt zbrojny na Bliskim Wschodzie, którego następstwem jest gwałtowny zwyżka kosztów benzyny. Dotychczasowe optymistyczne predykcje dotyczące zmniejszenia się inflacji należy odsunąć na dalszy plan, aczkolwiek wskaźnik wciąż powinien mieścić się w celu inflacyjnym NBP.

Zanim Stany Zjednoczone i Izrael zaatakowały Iran, ekonomiści przewidywali, że inflacja konsumencka (CPI) w naszym kraju może spaść w marcu poniżej 2 proc. rok do roku. Niektórzy sugerowali nawet, że może to być tylko 1,7 proc. Niemniej jednak te prognozy są już kompletnie nieaktualne i zamiast spadku inflacji z 2,1 proc. rok do roku zarejestrowanych w styczniu i lutym nastąpi w marcu zauważalny wzrost.
Inflacja w marcu. Trzeba liczyć się ze wzrostem
Przyczyną są perturbacje na światowym rynku nośników energii (gwałtowny wzrost ceny ropy naftowej i gazu) w związku z wojną w Iranie, które podnoszą inflację. Odnosi się to szczególnie do Europy, która jest importerem netto zasobów energetycznych. Polska silnie odczuwa podwyżki cen ropy, ponieważ dodatkowo osłabił się — choć w niewielkim stopniu — złoty.
We wtorek o godz. 9.30 Główny Urząd Statystyczny ogłosi szacunkowe dane o inflacji (tzw. flash) za marzec. Przeciętna z przewidywań wskazuje, że będzie to około 3,1 proc., czyli o 1 pkt proc. więcej niż w lutym. Przyczyną przyspieszenia wskaźnika CPI jest szacunkowy wzrost cen paliw w Polsce o 18 proc. w ujęciu miesięcznym.
To oznaczałoby, że wskaźnik CPI mimo wszystko pozostałby w przedziale celu NBP, który wynosi 2,5 proc. z zakresem odchyleń +/- 1 pkt proc. Istnieją jednak bardziej pesymistyczne predykcje, wskazujące, że marcowa inflacja mogła dotrzeć do górnej granicy szerokiego przedziału celu NBP (byłby to najwyższy poziom od czerwca 2025 r.).
“Konflikt na Bliskim Wschodzie i wynikający z niego nagły wzrost cen ropy naftowej spowodowały, że koszty paliw na stacjach benzynowych osiągnęły poziomy niespotykane od 2022 roku, kiedy to Rosja najechała na Ukrainę. Już same wyższe koszty benzyny i oleju napędowego wywołały zwiększenie wskaźnika CPI o ponad 1 pkt proc. w porównaniu z lutym. W połączeniu z dynamiką wzrostu kosztów żywności oraz nieznacznie wyższą inflacją bazową mogło to skutkować wzrostem ogólnego wskaźnika CPI do 3,5 proc. rok do roku, czyli do górnej bariery dopuszczalnych odchyleń od celu inflacyjnego” — napisał w prognozie tygodnia ekonomista ING Adam Antoniak.

Za dwa tygodnie poznamy marcowy odczyt inflacji bazowej, czyli wskaźnika, który pomija ceny energii, paliw i żywności, innymi słowy parametry, które są ustalane na rynkach międzynarodowych i na które Rada Polityki Pieniężnej ma ograniczony wpływ. Inflacja bazowa zgodnie z przewidywaniami jeszcze nie wzrośnie (wyższe koszty paliw potrzebują czasu, aby “przesączyć się” do innych kategorii) i możliwa jest stabilizacja wskaźnika CPI w okolicach 2,6 proc.
Zobacz też: Scenariusze odwrócone o 180 stopni. Zamiast maleć, raty kredytów mogą pójść w górę
Gwałtowny wzrost na rynku ropy i paliw stanowi obecnie główne niebezpieczeństwo dla prognoz inflacji w Polsce i na świecie. Na razie jednak retoryka przedstawicieli RPP wskazuje, że Rada raczej zamierza zakończyć dalsze obniżki stóp, przejść w tryb obserwacji i wstrzymuje się od zapowiedzi ewentualnego zaostrzenia polityki pieniężnej.
Jak RPP zareaguje na podwyższoną inflację?
Ekonomiści Goldman Sachs ocenili, że pomimo ryzyka dla krótkoterminowych perspektyw inflacji prawdopodobieństwo podwyżek stóp procentowych jest raczej niewielkie. “Biorąc pod uwagę słabszą niż oczekiwano dynamikę inflacji przed szokiem irańskim oraz przekonanie, że wstrząs ten różni się od sytuacji z 2022 r., NBP uważa, że wyczekiwanie na ustąpienie skutków wyższych cen ropy to adekwatna strategia, przynajmniej na obecną chwilę. Względna stabilność złotego jest postrzegana jako czynnik łagodzący w tym zakresie. O ile nie dojdzie do nagłego, dodatkowego pogorszenia sytuacji geopolitycznej, lipcowy raport o inflacji powinien zapewnić wystarczającą okazję do rzetelnej oceny skutków tego wstrząsu” — zaznaczyli.
Z kolei eksperci PKO BP w poniedziałkowym raporcie napisali, że o ile wcześniej planowali obniżenie stóp w Polsce do 3,50 proc. (po lutowej obniżce stopa referencyjna wynosi 3,75 proc.), to teraz przewidują, że do końca roku koszt pieniądza już się nie zmieni.
Nowym elementem w analizach perspektyw CPI i stóp w Polsce jest wprowadzenie przez rząd pod koniec minionego tygodnia maksymalnych cen na paliwa na stacjach, wraz z obniżeniem stawki VAT do 8 proc. na paliwa i redukcją stawek akcyzy.
Ekonomiści PKO BP ocenili, że obniżka VAT i akcyzy zredukuje inflację w kwietniu o około 0,9 pkt proc., a w ujęciu średniorocznym (przy założeniu, że rozwiązania pozostaną w mocy przez cały rok) o około 0,5 pkt proc. “Działanie rządu zmniejsza ryzyko odkotwiczenia się oczekiwań inflacyjnych i wystąpienia efektów drugiej rundy, a tym samym zwiększa prawdopodobieństwo scenariusza, że — zgodnie z deklaracjami niektórych członków RPP — konflikt na Bliskim Wschodzie nie spowoduje podwyżek stóp proc.” — dodali.

Według ekonomistów Santandera, rządowa decyzja o tymczasowym obniżeniu podatków pośrednich na paliwa ma szansę zniwelować znaczną część wzrostu cen paliw zaobserwowanego w marcu, przy założeniu, że światowe ceny ropy i gazu nie będą dalej rosły, co mogłoby obniżyć CPI w kwietniu z powrotem w okolice 2 proc. rdr.
“Gdyby jednak cena ropy Brent utrzymała się dłużej na obecnym poziomie (ok. 110 dol. za baryłkę) lub wyżej, inflacja CPI w kolejnych miesiącach ponownie zaczęłaby się podnosić, pod koniec roku zapewne przekraczając 4 proc., przy założeniu braku dodatkowych interwencji ze strony rządu” — dodali.
Rządowe instrumenty kontroli cen paliw mają obowiązywać — według deklaracji rządu — wstępnie do końca czerwca. Zgodnie z wyliczeniami ministerstwa finansów obniżka akcyzy na paliwa ma kosztować budżet 700 mln zł miesięcznie, a obniżka VAT — 900 mln zł miesięcznie. Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański ocenił w weekend, że od najbliższego wtorku będzie można zaobserwować na stacjach paliw niższe koszty.
Zobacz też: Wojna w Iranie a polskie portfele. Ekonomiści prognozują efekt drugiej rundy
Ekonomiści Citi oceniają, że tego typu działania dość często okazują się trwalsze niż początkowo zakładano. Przyjęli, że obniżona stawka VAT będzie obowiązywać dłużej niż do czerwca, nawet jeśli akcyza wzrośnie do wcześniejszego poziomu. “W tym scenariuszu, podobnie jak w bazowym, nadal zakładamy niewielkie efekty drugiego rzędu i wyższą ścieżkę cen żywności, ale ogólnie ścieżka inflacji wydaje się stosunkowo spokojna, co pozwoli RPP bez obaw zignorować szok cenowy” — napisano w raporcie Citi.
Efektem wprowadzenia działań rządu w życie będzie obniżenie kosztów paliw na stacjach o 1,2 zł na litrze, co według ekspertów Santandera mogłoby odjąć około 0,8 pkt proc. od stopy inflacji w kwietniu. To przy założeniu, że ceny surowców nie będą dalej wzrastać. “Jest to jednak coraz bardziej niepewne, z uwagi na brak sygnałów deeskalacji na Bliskim Wschodzie” — napisali. Dodali, że kontrola kosztów paliw w Polsce obniża w ich ocenie ryzyko podwyżek stóp, o ile koszty ropy i gazu nie pójdą bardziej w górę.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
