Dubaj nadzieją dla luksusowych marek. Konflikt irański wstrząsnął rynkiem.

Czołowe, globalne firmy z sektora dóbr luksusowych odnotowują znaczące uszczuplenie wartości od początku napięć z Iranem. Z opinii ekspertów wynika, że obroty na coraz istotniejszym obszarze, jakim jest Bliski Wschód, mogą zmaleć nawet o połowę.

Marki luksusowe zaliczają spadki. Branża liczyła na odbicie po dwóch latach stagnacji
Marki luksusowe zaliczają spadki. Branża liczyła na odbicie po dwóch latach stagnacji | Foto: Kaveh Kazemi / Dominique BERBAIN / Getty Images

Udziały LVMH oraz Hermès obniżyły się w minionym miesiącu kolejno o 16 proc. i 20 proc., podczas gdy indeks S&P 500 zmniejszył się o niecałe 6 proc. Ferrari zanotowało regres o 15 proc. i czasowo zawiesiło dostawy do krajów bliskowschodnich. Bentley, Maserati oraz pozostali wytwórcy ekskluzywnych pojazdów również redukują wysyłki z uwagi na zagrożenia dla bezpieczeństwa oraz trudności logistyczne.

— Od strony produkcyjnej nie napotykamy na komplikacje, ale obecnie konsumenci na Bliskim Wschodzie mają inne kwestie na uwadze niż zakup nowego Bentleya — stwierdza Frank-Steffen Walliser, dyrektor Bentleya.

Obszar, który miał napędzać sektor, obecnie jest jego piętą achillesową

Pomimo, że region odpowiada za niewielki ułamek globalnej sprzedaży, jego dynamiczny rozwój jest dla sektora fundamentalny. Według analityka Bernsteina, Luci Solci, Bliski Wschód był w zeszłym roku najszybciej wzrastającym rynkiem towarów luksusowych na świecie (6-8 proc. wzrostu). Region odpowiada już za około 6 proc. globalnej dystrybucji sektora i niedługo może zrównać się z Japonią (9 proc.).

Największym motorem progresu nadal jest Dubaj, generujący 80 proc. wzrostu w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, które stanowią ponad połowę wzrostu całego obszaru — wynika z danych Morgan Stanley.

Kłopoty na Bliskim Wschodzie pojawiają się w czasie, gdy branża dóbr luksusowych oczekiwała poprawy sytuacji po dwóch latach stagnacji. Chiński rynek stopniowo zaczyna się polepszać, amerykańscy klienci pozostają silni, a Europa zachowuje stabilność dzięki turystyce.

Inwestorzy w najgorszych nastrojach od lat

Sentymeny na giełdzie są nadzwyczaj pesymistyczne. Zgodnie z przewidywaniami analityków, chociaż początek roku dał nadzieję na odrodzenie, nasilająca się niepewność geopolityczna prawdopodobnie wpłynie negatywnie na rezultaty i opóźni ożywienie sektora.

LVMH i Hermès utraciły już po przeszło 40 mld dol. wartości. Eksperci przestrzegają, iż zniżka sprzedaży na Bliskim Wschodzie o połowę może zredukować kwartalne tempo progresu wielu firm o blisko 1 punkt procentowy.

Niektórzy łagodzą jednak emocje. Analityk Luca Solca z Bernstein podkreśla, że sporo firm wciąż potrafi dotrzeć do kluczowych klientów, a bogaci obywatele Dubaju i tak często nabywają luksusowe towary poza granicami kraju. Jeśli sytuacja wkrótce się ustabilizuje, skutki dla branży mogą być ograniczone.

Dubaj pozostaje magnesem dla zamożnych

Dubaj pozostaje jednym z największych globalnych ośrodków przyciągających osoby zamożne. Brak podatku dochodowego, stabilność oraz klimat zwabiły w minionej dekadzie rekordowe liczby milionerów — wg danych Henley & Partners ich liczba wzrosła dwukrotnie, do przeszło 81 tys.

W 2025 r. do miasta relokowało się kolejnych 9,8 tys. osób o łącznym kapitale 63 mld dol. — najwięcej na świecie. Większość z nich pochodzi z Wielkiej Brytanii, Chin, Indii oraz krajów Europy i Azji.

Jednocześnie renoma Dubaju jako bezpiecznej przystani została nadszarpnięta. Aż 60 proc. wydatków na dobra luksusowe w ZEA pochodzi od turystów — głównie z Rosji, Arabii Saudyjskiej, Chin i Indii. To właśnie ta grupa może ograniczyć podróże do regionu, nawet jeśli konflikt ustanie.

Rosnące ceny ropy i wahania giełd to kolejny cios

O ile najzamożniejsi konsumenci wciąż mają dostęp do kapitału, o tyle tzw. aspirujący nabywcy mogą wstrzymać zakupy z uwagi na rosnące koszty paliw i żywności. Podwyższone ceny ropy potęgują także groźbę korekt na giełdach — a wydatki najbogatszych są bardzo silnie związane z kondycją rynków akcji.

Wyższe ceny ropy mogą spowodować korektę na rynkach. A to byłby bardzo negatywny scenariusz — ostrzega Solca. — Nastroje wśród najbogatszych inwestorów, których aktywa są ulokowane w akcjach, mogłyby gwałtownie się pogorszyć.

Źródło: CNBC

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *