
Japonia zamówiła 400 pocisków Tomahawk w 2024 roku, otrzymała już pierwszą partię, ale teraz pojawia się pytanie, jak będą kontynuowane dalsze dostawy
Wojna USA w Iranie bezpośrednio wpływa na dostawy broni do innych krajów, gdyż armia amerykańska zużywa podczas tych działań ogromne ilości broni ofensywnej i defensywnej. Teraz zagrożona jest realizacja kontraktu na dostawę pocisków manewrujących Tomahawk do Japonii, dla której miały one stać się ważnym elementem broni dalekiego zasięgu służącej do zwalczania takich przeciwników jak Chiny, Korea Północna i Federacja Rosyjska.
Bloomberg pisze o możliwych problemach z dostawami, powołując się na własne źródła. „Nie jest jasne, czy istnieje ryzyko, że Stany Zjednoczone nie będą w stanie zrealizować dostaw do marca 2028 roku z powodu spodziewanych zakłóceń w dostawach” – zauważa publikacja.
Zauważają, że dostawa pocisków manewrujących Tomahawk do Japonii była jednym z tematów rozmowy telefonicznej między szefami japońskich agencji obronnych, Shijiro Koizumi, a Amerykaninem Pete'em Hegsethem. Rozmowa odbyła się w połowie marca, choć nie podano jej oficjalnie do wiadomości publicznej.

Jednocześnie Departament Obrony USA odmówił komentarza na temat możliwych problemów z dostawami pocisków Tomahawk do Japonii, a japoński departament nie odpowiedział na prośbę o komentarz. RTX oświadczył, że nie ma informacji o żadnych opóźnieniach w dostawach w ramach japońskiego kontraktu.
Według Defense Express prawdopodobieństwo przesunięcia kontraktu na dostawę pocisków manewrujących Tomahawk do Japonii jest całkiem realne – biorąc pod uwagę fakt, że w ciągu około miesiąca działań wojennych USA wykorzystały około jednej czwartej swoich zapasów pocisków manewrujących Tomahawk, co stanowi 3-krotnie więcej niż w trakcie operacji Pustynna Burza, a przy takim samym tempie zużycia zapasy tych pocisków wyczerpią się na początku lipca.
I choć USA planują zwiększyć produkcję pocisków Tomahawk do 1000 sztuk rocznie, to zajmie to aż 7 lat, a nawet takie liczby nie wystarczą, aby zaspokoić zapotrzebowanie amerykańskiej armii, a także wszystkich innych klientów.
Jeśli chodzi o Japonię, wieści o możliwych zakłóceniach w dostawach pocisków manewrujących pojawiły się zaledwie kilka dni po tym, jak ujawniono, że japoński niszczyciel klasy Kongō – JS Chōkai – był pierwszym okrętem, który przeszedł modernizację i uzyskał możliwość używania pocisków manewrujących Tomahawk.

A dla tego kraju Tomahawk jest nowym i kluczowym elementem odstraszania na dystansie 1600 km, co czyni go bronią o najdłuższym zasięgu w arsenale tego kraju, podczas gdy w tym roku
plan przyjęcia rakiet typu
12 o zasięgu do 1200 km.
Przypomnijmy, że umowa na dostawę do Japonii pocisków manewrujących Tomahawk została zawarta w 2024 roku, dotyczyła ona dostawy łącznie 400 jednostek, a dostawy miały trwać do marca 2028 roku. Wcześniej japońskie Ministerstwo Obrony poinformowało o otrzymaniu pierwszej partii pocisków.
