Niemiecki niepokój po decyzji Polski. Żądają szybkiej reakcji władz.

Niemiecka branża przewozowa alarmuje w reakcji na wdrożenie pułapów cenowych paliw w Polsce.

Berlin, Niemcy
Berlin, Niemcy | Foto: Kim Willems / Shutterstock

Według ekspertów z sektora te nowe regulacje powodują poważne zakłócenia konkurencyjności na europejskim rynku. Jak zaznacza Federalne Zrzeszenie Transportu Towarowego, Logistyki i Gospodarki Odpadami (BGL), Polska – tak jak inne państwa – wprowadziła mechanizmy ochronne w odpowiedzi na wzrastające ceny paliw związane z sytuacją wokół Iranu.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Dominik Jaśkowiec, poseł KO, ba posiedzeniu komisji w sprawie ustawy frankowej

Czytaj też: Orlen, PZU i Bank Pekao. Wkrótce zmiany w zarządach państwowych gigantów

Wśród wdrożonych rozwiązań znalazły się limity na ceny paliw, obniżenie akcyzy na energię oraz redukcja stawki VAT.

x.com

Niemcy w tyle? Branża domaga się działań

Zdaniem BGL niemieckie przedsiębiorstwa transportowe nie mogą oczekiwać podobnego wsparcia. Organizacja wzywa rząd do natychmiastowych działań, które zredukują zwiększające się koszty prowadzenia działalności.

Wprawdzie rząd Niemiec wprowadził pewne zasady – w tym ograniczenie wzrostu cen paliw na stacjach do jednego na dzień – jednak według branży to zdecydowanie niewystarczające.

Szczególną dezaprobatę wywołuje tzw. podwójne obciążenie w postaci opłat drogowych dla samochodów ciężarowych (z elementem CO₂) oraz system handlu uprawnieniami do emisji obejmujący paliwa. “Jeśli rząd nie zareaguje, średniej wielkości przedsiębiorstwa transportowe mogą stanąć w obliczu realnego ryzyka bankructwa” – ostrzega przedstawiciel BGL, Dirk Engelhardt.

Czytaj też: Przemówienie Donalda Trumpa zmieniło wszystko. Giełdy akcji i złoto mocno w dół

Tańszy diesel w Polsce, realne straty w Niemczech

Dysproporcje w cenach paliw są znaczne. Zgodnie z obliczeniami BGL, cena diesla w Polsce jest niższa o około 29 centów za litr netto.

Dla firmy transportowej przekłada się to na konkretne wydatki. Jak kalkuluje BGL, przy założeniu 10 tys. km w miesiącu i zużyciu paliwa na poziomie 30 l na 100 km, niemiecki przewoźnik wydaje nawet 870 euro więcej miesięcznie na jedną ciężarówkę niż firma tankująca w Polsce.

Kłopot potęguje fakt, iż zagraniczni przewoźnicy nie są zmuszeni do tankowania w Niemczech. Nowoczesne samochody ciężarowe dysponują zbiornikami o pojemności do 900 l i są w stanie pokonać dystans nawet 3 tys. km bez konieczności uzupełniania paliwa.

W praktyce oznacza to, że firmy z innych państw mają możliwość ominięcia niemieckiego rynku paliwowego, korzystając z tańszych zasobów – np. w Polsce.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *