Po tym, jak amerykański Sąd Najwyższy orzekł, że cła na przywożone towary, wprowadzone przez administrację Donalda Trumpa, były niezgodne z prawem, dziesiątki tysięcy przedsiębiorstw starają się o zwrot uiszczonych opłat. Jednakże procedura refundacji może trwać wiele lat, dlatego część importerów poszukuje innych możliwości finansowania.

Sąd Najwyższy uznał za bezprawne opłaty nałożone w 2025 roku, co implikuje, że rząd USA jest zobowiązany zwrócić importerom środki, które oni uiścili — łącznie blisko 166 mld USD (ponad 700 mld zł) od przeszło 330 tys. firm.
Dalszy ciąg tekstu znajduje się pod materiałem wideo
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Donald Trump grozi Europie cłami. Sojusznicy szykują własne strategie obrony
Niemniej jednak, choć proces zwrotu został oficjalnie zainicjowany, system wypłat jest dopiero tworzony, a wiele przedsiębiorstw obawia się, że rzeczywiste otrzymanie środków zajmie mnóstwo czasu.
Roszczenia jako zabezpieczenie kredytu
Jednakże, jak informuje Reuters, zamiast zbywać swoje prawa do zwrotu opłat za niewielki procent ich wartości, niektóre przedsiębiorstwa rozważają kredyty zabezpieczone tymi prawami. Dzięki temu mogą uzyskać natychmiastowy dostęp do gotówki, nie rezygnując z pełnej przyszłej refundacji.
Takie finansowanie budzi zainteresowanie różnych instytucji — od banków komercyjnych po fundusze hedgingowe i inwestycyjne.
“Jest dużo kapitału, który chce być ulokowany” — mówi Raniero D’Aversa, partner w firmie prawniczej doradzającej w tych transakcjach, cytowany przez agencję Reutera.
Jak działają takie pożyczki?
Jak wyjaśnia Reuters, pożyczki te są często strukturyzowane jako kredyty terminowe, gdzie odsetki są naliczane i regulowane z przyszłej refundacji opłat. Dzięki temu importer zachowuje prawo do całości roszczenia, lecz zyskuje fundusze na bieżące wydatki.
Dla niektórych przedsiębiorstw może to być korzystniejsza opcja niż sprzedaż roszczeń za pokaźną zniżkę — importerzy sprzedają je nierzadko po 55–75 proc. wartości.
Ryzyka po obu stronach
Takie pożyczki nie są jednak wolne od ryzyka, jak donosi Reuters. Po pierwsze, dla kredytobiorców: jeżeli refundacje się opóźnią lub nie zostaną wypłacone w oczekiwanym terminie, mogą być zmuszeni do regulowania odsetek lub nawet części kapitału z własnych środków. Z drugiej strony, istnieje też ryzyko dla pożyczkodawców: wartość zabezpieczenia (roszczenia) może się obniżyć — np. jeśli cena rynkowa takich roszczeń spadnie — co zwiększa ryzyko kredytowe.
Alternatywy: sprzedaż roszczeń
Niektóre przedsiębiorstwa już zbywają swoje roszczenia inwestorom instytucjonalnym, choć zazwyczaj za cenę znacznie poniżej pełnej wartości. To rozwiązanie zapewnia szybki dopływ gotówki, ale wiąże się z utratą części przyszłych wpływów, pisze Reuters.
Procedura zwrotu opłat jest rozległa i skomplikowana — dotyczy milionów przesyłek importowych i wymaga nowych systemów administracyjnych. Amerykańska służba celna tworzy system, który ma przyjmować wnioski i dokonywać wypłat etapami, ale pełne rozliczenie może zająć miesiące lub lata.
Co to oznacza dla firm?
Jak pisze Reuters, dla wielu przedsiębiorstw natychmiastowy dostęp do kapitału może być niezbędny, aby zachować płynność finansową, uregulować zobowiązania wobec dostawców lub kontynuować działalność, zanim zwroty opłat wpłyną na konta.
Nowe formy finansowania, choć obarczone ryzykiem, dają przedsiębiorstwom narzędzie, aby przetrwać okres przejściowy bez konieczności zbywania roszczeń ze stratą.
Unieważnienie opłat wywołało niemałe zamieszanie w relacjach handlowych i finansowych — przedsiębiorstwa, które wcześniej płaciły miliardy w opłatach, teraz muszą zadecydować, jak najefektywniej odzyskać te pieniądze.
Pożyczki zabezpieczone roszczeniami o zwrot to jeden z coraz powszechniejszych i pomysłowych sposobów radzenia sobie z opóźnionymi wypłatami, lecz decyzje te będą wymagały wnikliwej analizy ryzyka i czasu, podsumowuje agencja Reutera.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
