Wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej Sebastian Gajewski oznajmił w programie "Gościu Wydarzeń", że tegoroczne dyskusje kierownictwa ZUS z reprezentantami związków zawodowych cechuje "niezwykła intensywność". – Pewna realokacja funduszy potrzebuje akceptacji ministra finansów, niekiedy opiniowana jest przez komisję sejmową, lecz generalnie rzecz biorąc, instytucja dysponuje własnymi zasobami i prowadzi odrębną działalność finansową – stwierdził odpowiadając na pytania o postulaty dotyczące wzrostu płac.

W ZUS toczą się rokowania dotyczące wynagrodzeń, przedstawiciele związków zawodowych zabiegają o zwiększenie płac
Osoba prowadząca audycję – Grzegorz Kępka, usilnie dopytywał swego gościa o sytuację w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych. – W ZUS jak co roku, na styku pierwszego i drugiego kwartału ma miejsce tzw. zestawienie bilansu z roku minionego i określenie planu budżetowego, w tym planu odnoszącego się do uposażeń na rok bieżący. Uczestniczą w nich delegaci wszystkich organizacji związkowych i podobnie jak w latach ubiegłych, w tym tygodniu w Warszawie trwają – komunikował Sebastian Gajewski.
Strajk w ZUS. Wiceminister Sebastian Gajewski: Rozmowy wyjątkowo burzliwe
Wiceminister nadmienił, że tego rodzaju konsultacje niezmiennie odbywają się w centrali – Utrzymuję regularny, co godzinę, co pół godziny kontakt z kierownictwem ZUS – zadeklarował i dodał, że tegoroczne pertraktacje mają “szczególnie napięty” charakter. – Ubiegłej nocy debaty trwały do mniej więcej godziny pierwszej. Te rozmowy zostały zakończone na wniosek strony związkowej, bo po prostu pracownicy, członkowie związków odczuwali znużenie. Dziś od rana te rokowania zostały wznowione. Z tego co wiem, ciągle trwają – relacjonował Gajewski.
– Jestem świadom, że wielu pracowników, reprezentantów związków zawodowych rzeczywiście pozostało w siedzibie głównej zakładu na noc, prolongując swoje delegacje. Natomiast w ZUS nie ma akcji strajkowej, strajk jest zdefiniowany w ustawie o związkach zawodowych – wyjaśniał.
Odniósł się również do zachowań, które miały miejsce w czwartek ze strony osób zatrudnionych w ZUS. – To, co się dzieje w filiach, pracownicy podczas przerw wychodzili dziś przed budynek wyrażając poparcie dla swoich związków zawodowych i postulatów, które przedstawiają – mówił wiceminister.
Podkreślał, że kadra tego urzędu to osoby, które “wykonują niezwykle zawiłą i wymagającą pracę”, ale to nie jego resort jest odpowiedzialny za regulację podwyżek płac.
– Politykę płacową w ZUS, w zgodzie z ustawą o systemie ubezpieczeń społecznych, reguluje branżowy układ zbiorowy pracy. To jedyny pracodawca w Polsce, który obligatoryjnie zawiera branżowy układ zbiorowy pracy i musi tam określić całokształt polityki płacowej. (…) ZUS ma własny plan finansowy, który nie jest składową częścią budżetu państwa. (…) Na niektóre zmiany alokacji środków w ramach planu budżetowego zakładu wymagana jest zgoda ministra finansów, w niektórych przypadkach potrzebna jest opinia komisji sejmowej, ale w zasadzie zakład posiada własne środki i zarządza nimi w sposób niezależny.
Rozmowy związkowcy – zarząd ZUS. Cały czas nie ma porozumienia
W ZUS od środy trwają rozmowy dotyczące kwestii wynagrodzeń między pracodawcą a dwunastoma organizacjami związkowymi działającymi wewnątrz zakładu, prowadzone w oparciu o treści Zakładowego Układu Zbiorowego Pracy dla osób zatrudnionych w ZUS (ZUZP). Na swojej witrynie internetowej Zakład zawiadomił, że przedmiotem negocjacji był rozdysponowanie środków, wynikających ze zwiększenia wysokości funduszu wynagrodzeń osobowych o 3 proc.
“W trakcie dyskusji zaprezentowano rozliczenie planu finansowego na wynagrodzenia osobowe za rok 2025 oraz wstępną propozycję podziału funduszy na rok 2026, którą strona związkowa odrzuciła” – przekazano.
Pertraktacje ze stroną związkową, która postanowiła pozostać w siedzibie głównej, do czwartkowego wieczoru nie zaowocowały. Biuro prasowe ZUS doniosło po godzinie 18, że rokowania są w toku, a pracodawca przedstawił możliwości uzyskania dodatkowych środków na wynagrodzenia z innych pozycji planu budżetowego Zakładu na rok 2026.
Obsługa interesantów w placówkach ZUS-u odbywa się na bieżąco, a działalność Zakładu przebiega bez zakłóceń – zapewnili reprezentanci biura prasowego.
ZUS podał na stronie internetowej, że członkowie zarządu w pierwszej kolejności zaproponowali kwotę 170 zł podwyżki wynagrodzeń zasadniczych na jeden etat, co generuje 241 zł uwzględniając dodatkowe składniki wynagrodzeń wynikające z ZUZP (premia, dodatek stażowy, nagroda z Zakładowego Funduszu Nagród, tj. trzynasta pensja, nagroda jubileuszowa, odprawa emerytalno-rentowa).
Po rozmowach następna propozycja uwzględniała podwyższkę wynagrodzeń w wysokości 180 zł na etat, co daje 255 zł z dodatkowymi składnikami wynagrodzeń wynikającymi z ZUZP.
Jeszcze w środę reprezentanci związków zawodowych podjęli decyzję o utworzeniu międzyzwiązkowego komitetu protestacyjno-strajkowego.
“W następnym etapie negocjacji pracodawca wysunął propozycję podniesienia wynagrodzenia zasadniczego o kwotę 200 zł na etat, co przekłada się na kwotę 284 zł uwzględniając dodatkowe składniki wynagrodzeń określone w ZUZP” – zakomunikował Zakład. Dodano, że pracodawca zobowiązał się również skierować do odpowiednich ministerstw wniosek o zwiększenie funduszu wynagrodzeń osobowych na rok 2026 finansowanych z innych pozycji planu budżetowego Zakładu.
W trakcie czwartkowej konferencji prasowej Związkowa Alternatywa przy ZUS poinformowała, że w wyniku braku porozumienia około 30 reprezentantów związków zawodowych kontynuuje pobyt w Centrali ZUS przy ul. Szamockiej w Warszawie. – Spaliśmy na krzesłach – oświadczyła Ilona Garczyńska z zarządu tej organizacji. Dodała, że związek oczekuje na rozmowę z osobą decyzyjną reprezentującą Ministerstwo Finansów.
Strona związkowa nie zgadza się na warunki finansowe zaprezentowane przez władze ZUS. Domaga się podwyższenia płac średnio o 1200 zł brutto na pracownika.
Ujrzałeś coś istotnego? Prześlij fotografię, nagranie wideo albo opisz, co się wydarzyło. Użyj naszej Wrzutni
WIDEO: Rodzinna tragedia w Wołominie. Znaleziono ciała dwóch osób
Artur Pokorski/polsatnews.pl
