Koszty w Polsce mniejsze niż w UE, ale dystans się kurczy. Do Niemiec coraz bliżej [MAPA]

Polskie płace doganiają te w państwach o bardziej rozwiniętej gospodarce niż nasza, a równocześnie zbliżamy się do nich kosztami życia. Jeszcze pięć lat temu życie u nas było o 45 proc. mniej kosztowne niż w Niemczech, lecz ta różnica wyraźnie się zmniejszyła.

Ceny w Polsce są wciąż "super", ale dość szybko doganiamy średnią unijną
Ceny w Polsce są wciąż "super", ale dość szybko doganiamy średnią unijną | Foto: Magda Wygralak, Jacek Frączyk / Shutterstock

To w gruncie rzeczy normalny, aczkolwiek nie gwałtowny proces, że w gospodarkach, w których nie istnieją bariery celne, swobodny przepływ osób, usług i kapitału, ceny sukcesywnie będą się ujednolicać. Tak to wygląda również w Unii Europejskiej.

Mieszkańcy stref przygranicznych będą nabywać tańsze produkty u sąsiadów, tak jak w naszym kraju robią to Czesi, Słowacy czy Niemcy. To ostatnio miało szczególne znaczenie ze względu na niższe u nas obciążenie akcyzą paliw silnikowych. Niemcy masowo odwiedzali polskie i czeskie stacje w celu zatankowania po niższej cenie, polskie stacje i producenci podwyższali ceny w reakcji na wysoki popyt. W efekcie Niemcy płacili trochę mniej, ale Polacy ponosili większe wydatki.

Z roku na rok można obserwować proces wyrównywania się cen. Z wskaźników parytetu siły nabywczej (PPP, czyli purchasing power parities) oszacowanych wstępnie i przedstawionych w ostatnich dniach przez Eurostat wynika, że w 2025 r. co prawda zwolniliśmy tempo doganiania cen w zamożniejszych krajach, lecz wcale go nie wstrzymaliśmy. Największy skok nastąpił w 2024 r., kiedy zbliżyliśmy się do średniej dla UE aż o 4,5 pkt proc., tj. z 60,3 proc. do 72,2 proc. W minionym roku było to zaledwie 0,7 pkt proc.

Tym razem u Czechów i Węgrów — z którymi często lubimy się porównywać, ponieważ wchodziliśmy z socjalizmu do kapitalizmu z analogicznych poziomów, my nawet z nieco gorszych — tempo wzrostu cen było tym razem szybsze, bo o odpowiednio 1,3 pkt proc. i 1,7 pkt proc. w 2025 r. Jednakże w perspektywie pięciu lat nasze ceny rosły jednak znacznie szybciej. A nawet najszybciej w Unii.

Od 2020 r. nasz poziom cen zbliżył się do średniej unijnej aż o 13,1 pkt proc., tj. z 59,8 do 72,9 proc. w 2025 r. Bardziej czytelne może być jednak zestawienie z cenami niemieckimi, do których polskie ceny podniosły się aż o 11,2 pkt proc. do 65,3 proc. Inaczej mówiąc, aktualnie mamy taniej niż w Niemczech o 34,7 proc., ale jeszcze pięć lat temu mogliśmy się cieszyć cenami o 45,9 proc. niższymi niż u naszych zachodnich sąsiadów.

Czytaj też: Inflacja w Polsce przyspiesza przez droższe paliwa. Prognozy wywrócone do góry nogami

To również po części następstwo wzrostu zarobków. Istnieją sektory, takie jak handel detaliczny, w których pensje stanowią znaczną część wydatków i jeśli one wzrastają, zwłaszcza płaca minimalna, to wpływa to na ceny towarów w sklepach. Dodatkowo, na polskie produkty istnieje popyt poza granicami kraju, co powoduje, że część tych towarów nie trafia na półki sklepowe w Polsce, ale w sklepach innych państw Wspólnoty. To jeden z powodów ujednolicania cen.

Kto ma najwyższe ceny w Unii?

Relacja między zarobkami a cenami jest dość wyraźna. Najwyższe ceny w Unii mają kraje, w których płace są wysokie, w kolejności: Luksemburg, Dania, Szwecja, Finlandia i Irlandia.

Najniższe ceny panują natomiast w byłych państwach bloku komunistycznego, z czego najniższe w Rumunii, a najwyższe w Estonii. Czesi pod względem poziomu cen są już prawie na równi z Grecją i Portugalią.

Czytaj też: Wyliczyli koszty pracy w Polsce. W niektórych krajach są trzy razy wyższe

Spośród najdroższych państw najbardziej wzrosły ostatnio ceny w Szwecji, o 3,1 pkt proc., oddalając się w 2025 r. od średniej unijnej. Spośród najtańszych państw najszybciej w minionym roku dystans do średniej unijnej pokonywała Chorwacja, gdzie ceny zbliżyły się do średniej UE o 2,3 pkt proc.

Polska negatywnym liderem

W perspektywie pięciu lat, czyli od 2020 r., to my jesteśmy negatywnym liderem wśród najtańszych państw, nadrabiając aż 13,1 pkt proc. do UE, a najwolniej wzrost cen postępował w Rumunii (+9,1 pkt proc. do 61,3 proc. średniej UE).

Analizując dane, można zauważyć, że za tempo niwelowania różnic cenowych odpowiedzialne są głównie lata od pandemii COVID-19, a zwłaszcza te od agresji Rosji na Ukrainę. O ile w ciągu 10 lat zbliżyliśmy się cenami do średniej w Unii o 14,2 pkt proc., to w ostatnich pięciu latach o 13,1 pkt proc.

To pokazuje, jak bardzo na naszym standardzie życia wpływa konflikt zbrojny toczący się za naszą wschodnią granicą. Na szczęście rosną również wynagrodzenia i to szybciej niż inflacja.

Autor: Jacek Frączyk, redaktor Business Insider Polska

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *