Szef rządu, Donald Tusk, wzywa do odrzucenia prezydenckiego weta względem ustawy o aktywach kryptograficznych. Ma to związek z trudnościami w realizacji wypłat przez Zondacrypto.
Niektórzy politycy obarczają nawet Karola Nawrockiego odpowiedzialnością za niedogodności, z którymi mogą zmagać się użytkownicy platformy. Niemniej jednak, odrzucona ustawa nie wpłynęłaby na ich sytuację.
W miniony poniedziałek Money.pl poinformował, że najobszerniejsza polska platforma wymiany kryptowalut prawdopodobnie ma poważne problemy z zapewnieniem płynności finansowej, a klienci sygnalizują opóźnienia w dostępie do swoich środków.
Członkowie koalicji rządzącej, w tym Andrzej Domański, minister finansów, sugerują, że przyczyną jest weto prezydenta, który dwukrotnie odrzucił ustawę dotyczącą rynku kryptoaktywów. Swoje zdanie wyraził także premier Donald Tusk.
x.com
Jednakże, politycy łączą odmienne kwestie w jednym przekazie medialnym. Odrzucona ustawa nie miałaby wpływu na bezpieczeństwo klientów Zondacrypto, ponieważ jest ona zarządzana przez firmę z Estonii, której udziałowcem jest z kolei szwajcarski holding. Wyjaśnienie tego faktu znajduje się w dalszej części artykułu.
Zarówno działania rządu, jak i Karola Nawrockiego, mają jednak konsekwencje dla branży kryptowalut w Polsce. Poniżej prezentujemy kluczowe fakty.

1. Niejasne powiązania Zondacrypto z prawicą
W środę, podczas konferencji prasowej poprzedzającej posiedzenie rządu, premier Donald Tusk poinformował, że szef Zondacrypto, Przemysław Kral, oraz związana z nim firma przekazali jesienią 2025 roku ponad 700 tys. zł na fundacje związane ze Zbigniewem Ziobro i Przemysławem Wiplerem.
Miało to miejsce na miesiąc przed tym, jak prezydent zawetował ustawę o aktywach kryptograficznych.
— Posiadam informacje, które wywołują poważne wątpliwości: dlaczego PiS, Konfederacja i prezydent blokują regulacje dotyczące rynku kryptowalut. Być może niestety odkryliśmy przyczynę ich działań — powiedział Tusk, przekazując informację uzyskaną od Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
x.com
Premier Donald Tusk wezwał do odrzucenia prezydenckiego weta względem ustawy o rynku kryptoaktywów. — Zbliża się czas ponownego głosowania w Sejmie nad wetem prezydenta. Wetem, które po raz kolejny ma zablokować regulacje na rynku kryptowalut oraz, otwarcie mówiąc, ochronę klientów na tym rynku — zaznaczył Donald Tusk, apelując do Włodzimierza Czarzastego o wyznaczenie jak najszybszego terminu głosowania nad odrzuceniem kolejnego weta prezydenckiego w sprawie kryptowalut.
Odrzucenie weta nie poprawi jednak położenia osób, które mogą mieć problemy, jeśli doniesienia medialne o sytuacji finansowej Zondacrypto znajdą potwierdzenie. Wynika to z charakteru giełdy.
2. Zondacrypto to nie jest polska giełda
Zondacrypto jest własnością estońskiej spółki BB Trade Estonia OÜ, której udziałowcem jest szwajcarska firma DIVISIO HOLDING (zarejestrowana w Zug, uznawanym za szwajcarski raj podatkowy).
Zgodnie z informacjami zawartymi w estońskim odpowiedniku Krajowego Rejestru Sądowego, BB Trade Estonia OÜ nie ma zaległości podatkowych i zatrudnia jedynie 10 osób. W czwartym kwartale 2025 roku firma osiągnęła obrót w wysokości 1 360 544 euro, który podlegał opodatkowaniu. W przeliczeniu to około 5,8 mln zł. Od tej kwoty firma zapłaciła 369 tys. euro podatku (około 1,5 mln zł), ale nie w Polsce.

Zatem, pomimo że Zondacrypto działa w Polsce, nie jest własnością polskiej firmy i zasadniczo nie podlega polskiemu prawu.
Jak można przeczytać w Regulaminie Świadczenia Usług i Polityce Wewnętrznej Zondacrypto, działa ona na podstawie estońskiej licencji VASP (Virtual Asset Service Provider), wydanej przez estoński Financial Intelligence Unit (FIU) o numerze FVT000209.
Licencja ta uprawnia do świadczenia usług wymiany waluty wirtualnej na walutę fiducjarną oraz prowadzenia usługi portfela waluty wirtualnej. Licencje te są ważne do 1 lipca 2026 roku.
Aby kontynuować działalność po 1 lipca br., firma musi uzyskać nową licencję CASP (Crypto-Asset Service Provider). Wynika to wprost z unijnego rozporządzenia w sprawie rynków kryptoaktywów (MiCA), do którego przepisów miała dostosować polskie prawo zawetowana ustawa. Jej brak uniemożliwi jej legalne funkcjonowanie.
Nawet gdyby weto prezydenta nie miało miejsca, jest mało prawdopodobne, że Zondacrypto ubiegałaby się o licencję w Polsce.
— Brak weta nic by nie zmienił. Z tych samych powodów, które Karol Nawrocki przedstawił w uzasadnieniu weta, Zonda nie wystąpiła o licencję w Polsce, a działa na licencji z Estonii. Polski projekt ustawy był po prostu, delikatnie mówiąc, słaby — ocenia Piotr Biernatowski, radca prawny, partner w kancelarii GP Partners Gawroński Biernatowski, szef praktyki sporów, prawa gospodarczego i transakcji.
3. KNF nic nie może
KNF aktualnie nie posiada uprawnień do nadzorowania giełd kryptowalut.
— W związku z tym Zondacrypto nie jest podmiotem nadzorowanym przez KNF, co w praktyce oznacza, że KNF nie ma uprawnień do monitorowania, kontrolowania czy ograniczania lub zakazywania jej działalności — informuje Jacek Barszczewski, rzecznik KNF.
Odrzucona ustawa faktycznie wskazywała KNF jako organ nadzorczy nad rynkiem kryptoaktywów, ale nie bezpośrednio nad Zondacrypto.
Nawet gdyby ustawa weszła w życie, swoim działaniem obejmowałaby jedynie te podmioty, które ubiegałyby się o licencję w Polsce od lipca 2026 roku.
Podmioty posiadające licencję CASP z innego kraju UE i tak mogłyby prowadzić działalność w naszym kraju.
Zgodnie z informacjami KNF, po 1 lipca 2026 roku transgraniczna działalność w Polsce na podstawie rozporządzenia MiCA będzie nadal możliwa, podobnie jak przed 1 lipca 2026 roku.
4. Nadzór tam, skąd licencja
Zatem, ani teraz, ani w wyniku nowej ustawy, KNF nie sprawowałaby nadzoru nad Zondacrypto. To efekt rozporządzenia MiCA.
MiCA całkowicie zmieni zasady funkcjonowania rynku kryptowalut, ale wejdzie w życie dopiero od 1 lipca 2026 roku. Firmy posiadające licencję MiCA z jednego kraju UE, uzyskują prawo do świadczenia usług w całej Unii bez konieczności uzyskiwania oddzielnych licencji krajowych, tzw. paszportowanie.
MiCA zastępuje rozproszone krajowe rejestracje jedną unijną autoryzacją. Nadzór nad tak autoryzowaną firmą sprawuje regulator z kraju rejestracji, a nie regulator z kraju, w którym mieszkają klienci.
— Każdy podmiot może działać w Polsce na licencjach z innych krajów UE. Tak robiła i robi Zondacrypto, która przecież pierwotnie pochodzi z Katowic — mówi Piotr Biernatowski.
O ile podmiot otrzyma licencję w innym kraju. Zapytaliśmy Zonda
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Czy stać nas na zieloną transformację? | Onet Rano Finansowo
5. Politycy przespali szansę na rynek
Prawnicy podkreślają, że branża kryptowalut zazwyczaj ubiega się o licencję za granicą, ponieważ projektowane, a następnie uchwalone polskie przepisy są wyjątkowo restrykcyjne. Druga ustawa przedłożona prezydentowi do podpisu nie zawierała istotnych zmian w porównaniu do swojej pierwszej wersji.
Zgodnie twierdzą, że przez to Polska, prawdopodobnie bezpowrotnie, straciła okazję, by stać się ważnym ośrodkiem dla podmiotów z branży kryptowalut. Tak twierdzili dla Business Insidera Katarzyna Szczudlik, adwokatka, partner w kancelarii Schoenher oraz Tomasz Konarzewski, adwokat, doradca podatkowy w kancelarii Tomczykowski Tomczykowska.
Piotr Biernatowski wyraża podobne zdanie. Dodaje również, że jeszcze przed pojawieniem się pierwszego projektu ustawy o rynku kryptoaktywów, komunikaty KNF i polskich polityków z obozu rządzącego brzmiały jak werbalne odstraszanie branży kryptowalut.
— Pojawiały się porównania kryptowalut do hazardu oraz deklaracje sceptycznego podejścia regulatora do kryptoaktywów. To było nierozsądne z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że branża kryptowalut jest stosunkowo nowa i wszystkie kraje startują z podobnego pułapu, a także miały szansę zachęcić znaczący kapitał do osiedlenia się w danym kraju. Natomiast fakt, że branża jest na wczesnym etapie rozwoju sprawia, że tym bardziej istotne jest konstruktywne i partnerskie podejście ze strony regulatora, a nie odstraszanie. Podsumowując, polscy rządzący, w tym KNF, osiągnęli to, czego chcieli. Nie nadzorują podmiotów z branży kryptowalut, ponieważ je odstraszyli. To nie poprawia sytuacji polskich konsumentów — ocenia Piotr Biernatowski.
Czytaj też: Fakty i mity wokół ustawy o kryptoaktywach. Wiceminister finansów ostrzega prezydenta [WYWIAD]
6. Prokuratura ze związanymi rękoma
Prokuratura Krajowa zadeklarowała, że przeanalizuje informacje medialne dotyczące nieprawidłowości w funkcjonowaniu Zondakrypto, ale może to być mocno utrudnione.
— Polskie regulacje przyznają prokuraturze szerokie uprawnienia. Natomiast fakt, że mówimy o podmiocie z Estonii, utrudnia działania polskiej prokuratury. Przy wielu czynnościach musiałaby ona działać w drodze pomocy prawnej z Estonii, co jest trudniejsze niż działanie w Polsce i bardziej czasochłonne. A czas jest na wagę złota również w tego typu sprawach — podkreśla Piotr Biernatowski.
Dodaje również, że sprawa z Zondacrypto dobrze podsumowuje (bez)sens odstraszania branży kryptowalut od Polski. — Pokazuje, że nie trzeba być w Polsce, żeby działać w Polsce. Tylko w konsekwencji jest trudniej organom z Polski realizować ich ustawowe uprawnienia i społeczne role — podkreśla prawnik.
Z kolei TVN24 poinformował, że estoński regulator (FIU) nie zajmuje się płynnością giełd kryptowalutowych. FIU “Nie może badać tego, czy giełdy kryptowalutowe są wypłacalne i czy mają pełne pokrycie środków klientów, może jedynie zajmować się wykrywaniem i zapobieganiem praniu pieniędzy przez te giełdy” — czytamy na portalu TVN24.
7. Konsumenci mogą wytoczyć spór w Polsce
W efekcie, jeśli doniesienia o kłopotach finansowych Zondacrypto znajdą potwierdzenie, to poszkodowani będą musieli sobie radzić sami. Jeśli będą to konsumenci, będą mogli dochodzić swoich praw przed polskimi sądami, o ile Zondacrypto nie ogłosi upadłości.
W Regulaminie Świadczenia Usług przez Zondacrypto znajduje się zapis, że prawem właściwym dla sporów jest prawo Estonii, jednak w przypadku konsumentów będą to polskie przepisy.
— Konsumenci zawsze mogą wnieść pozew przed sądem właściwym dla miejsca ich zamieszkania i pod prawem polskim. W sprawach wnoszonych przez konsumentów Zondacrypto nie może się przed tym bronić wspomnianą klauzulą jurysdykcyjną. Konsumenci, którzy korzystają z usług w zakresie niezwiązanym z działalnością gospodarczą lub zawodową, mogą pozywać i sądzić się w Polsce, a więc przed polskim sądem i zgodnie z polskim prawem — wyjaśnia Piotr Biernatowski.
Aktywa w kryptowalutach posiadają jednak nie tylko konsumenci, ale też firmy. One muszą się liczyć ze sporami prowadzonymi zgodnie z prawem estońskim.
Gdyby zaś doszło do upadłości, będzie ona podlegała estońskim przepisom. Tu nie będzie działał ten sam scenariusz co dla Cinkciarz.pl.
Czytaj też: Koniec polskiej branży krypto? KNF ostrzega przed brakiem zawetowanej ustawy
8. Kto stracił i zyskał na braku ustawy
Weto prezydenta miało jednak znaczenie. Dotknęło bowiem tych, którzy w branży kryptowalut działają dotychczas zgodnie z polskim prawem, a nie mają możliwości ubiegania się o licencję za granicą.
Chodzi głównie o podmioty wpisane do rejestru działalności w zakresie walut wirtualnych, prowadzonego przez Izbę Administracji Skarbowej w Katowicach.
Brak ustawy oznacza, że nie mają one możliwości ubiegania się w Polsce o licencję CASP (Crypto-Asset Service Provider), zgodną z unijnym rozporządzeniem MiCA.
Przedstawiciele branży otrzymują zaproszenia mailowe od innych regulatorów do rozważenia uzyskania licencji CASP w innych krajach, na co zwracała uwagę w Business Insider Katarzyna Szczudlik.
Na sporze w Polsce zyskały więc państwa, które szybko uchwaliły nowe prawo dla nowego, ale nieuregulowanego rynku. Są to Czechy, Łotwa, Litwa i Estonia.
Czytaj też: To koniec rynku krypto w Polsce? Spór rządu i prezydenta nie ma końca
9. Co opisali dziennikarze, co mówi prezes Zondacrypto
Firma Recoveris, specjalizująca się w śledzeniu kryptoaktywów, przeanalizowała portfele Zondacrypto na zlecenie Money.pl i Wirtualnej Polski. Wyniki tej analizy zostały opublikowane w poniedziałek 6 kwietnia.
Z analizy wynika, że średni miesięczny stan BTC na hot walletach (portfelach służących do bieżących wypłat) zmalał z około 55,7 BTC w sierpniu 2024 r. do zaledwie 0,18 BTC w marcu 2026 r. Jeśli to prawda, oznacza to spadek o 99,7 proc. W marcu saldo nie przekroczyło jednego BTC, a 1 kwietnia wyniosło 0,086 BTC.
Jednocześnie analitycy wskazali na serię 511 transferów dokonanych między 18 grudnia 2025 r. Aktywa o wartości ponad 21 mln dolarów (około 76,1 mln zł) trafiły na pojedynczy adres depozytowy giełdy Kraken. Równocześnie klienci skarżyli się głównie na blokady i opóźnienia w wypłatach Bitcoina (do 6 kwietnia), a ostatnio problemy objęły również Ethereum (ETH) oraz stablecoiny.
Prezes giełdy, Przemysław Kral, zdecydowanie odrzucił te wnioski, nazywając je “fundamentalnym błędem analitycznym”. Twierdził, że analiza objęła jedynie portfele operacyjne (hot), podczas gdy giełda ma posiadać ponad 4,5 tys. BTC na portfelach zimnych (cold wallets), odłączonych od sieci. Nie przedstawił jednak żadnego dowodu potwierdzającego te rezerwy.
x.com Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
