
Negocjacje w sprawie udziału Polski w projekcie GCAP, zakładającym stworzenie myśliwca szóstej generacji, są obecnie na bardzo wczesnym etapie i polskie Ministerstwo Obrony Narodowej nie bierze w nich udziału.
Mimo że Polska zamierza włączyć się w rozwój myśliwca szóstej generacji i prowadzi negocjacje z przedstawicielami dwóch krajów uczestniczących w projekcie systemu lotnictwa bojowego GCAP (Global Combat Air Programme) – Włoch i Japonii, a ściślej rzecz ujmując, z przedstawicielami „obrony” tych krajów – w rzeczywistości udział Polski w tym projekcie nie jest jeszcze zapewniony, negocjacje są na wczesnym etapie, a wojsko nie bierze w nich bezpośredniego udziału.
Jak podaje polski specjalistyczny serwis obronny Defence24.pl, ani Ministerstwo Obrony Narodowej, ani Agencja Uzbrojenia (będąca centralnym organem MON odpowiedzialnym za planowanie, zakupy i modernizację uzbrojenia Sił Zbrojnych RP) nie prowadzą żadnych negocjacji w sprawie zakupu samolotów szóstej generacji ani przystąpienia do projektu GCAP lub innych programów.
Ministerstwo Aktywów Państwowych potwierdziło natomiast, że negocjacje dotyczące udziału w projektach GCAP są wyłącznie ich wspólną inicjatywą z Polską Grupą Zbrojeniową (PGZ). „Negocjacje są na bardzo wczesnym etapie i wpisują się w szerszy kontekst zacieśniania współpracy między PGZ a przemysłem krajów sojuszniczych i partnerskich” – zaznaczyło ministerstwo.

Przyznają, że biorąc pod uwagę etap negocjacji, na chwilę obecną „nie da się” określić skali i charakteru udziału polskiego kompleksu obronno-przemysłowego w projekcie GCAP.
Jednocześnie Ministerstwo Aktywów Państwowych rozważa możliwość udziału w tym programie jako „platformę do budowania silnych sojuszy wokół platform lotniczych, a także stopniowego rozwoju nowych zaawansowanych kompetencji i technologii związanych z produkcją lotniczą i powiązanymi z nią systemami”.
Polska przyznała jednak wcześniej, że obecnie nie dysponuje środkami finansowymi ani technologicznymi, aby stać się równoprawnym uczestnikiem projektu. A nawet gdyby to zrobiła, byłoby za późno, ponieważ Włosi, Brytyjczycy i Japończycy oficjalnie powołali już wspólną spółkę Edgewing, dzieląc się równo udziałami w projekcie.
Jeśli jednak Polsce uda się w jakiś sposób wziąć udział w programie, z pewnością będzie to pozytywne doświadczenie dla polskiego kompleksu obronno-przemysłowego. Nie mniej prawdopodobny jest jednak scenariusz, w którym Polacy ostatecznie będą musieli w przyszłości zostać jedynie nabywcą myśliwca nowej generacji.
Wśród opcji znajduje się jednak nie tylko GCAP, ale także na przykład południowokoreański KF-21 Boramae. Jest to jednak wciąż myśliwiec „prawie piątej generacji”, którego celem jest osiągnięcie docelowo możliwości zbliżonych do samolotów szóstej generacji – przypomnijmy, że w marcu z linii montażowej w Korei Południowej zjechał pierwszy seryjny myśliwiec KF-21.

Warto również zauważyć, że współczesne programy lotnicze, oprócz samego myśliwca, obejmują również tworzenie „prawdziwie sterowanych” dronów i tzw. „chmury bojowej”. Warto w tym miejscu wspomnieć, że trzy lata temu Polska zadeklarowała chęć „dołączenia do głównego nurtu” – programów takich jak Collaborative Combat Aircraft (CCA) – a wśród nich prowadzono testy bezzałogowego myśliwca MQ-28 Ghost Bat firmy Boeing.

Wcześniej Defense Express informował, że zachowanie USA może odstraszyć od systemu obrony powietrznej Patriot nawet Polskę, która rozważa zastosowanie SAMP/T NG jako uzupełnienia swojej obrony powietrznej.
