W ostatnich latach Polska rozpoczęła intensywne zakupy wyposażenia wojskowego, w znacznej mierze pozyskując je ze Stanów Zjednoczonych. Problem tkwi w tym, że Amerykanie intensywnie wykorzystali swoje zasoby na Bliskim Wschodzie, nie zwiększając znacząco zdolności produkcyjnych. Ministerstwo Obrony Narodowej zapewnia o braku problemów, jednak eksperci przewidują trudności, szczególnie w odniesieniu do pewnego rodzaju uzbrojenia.
Działania w Iranie znacząco uszczupliły amerykańskie zasoby magazynowe. Można zatem oczekiwać, że priorytetem dla amerykańskich koncernów będzie uzupełnienie zapasów własnych sił zbrojnych, a nie realizacja dostaw sprzętu do Polski.
Co jest najbardziej zagrożone? Czy może skorzystamy ze statusu “uprzywilejowanego sojusznika” i unikniemy trudności? Zapytaliśmy o to polityków, ekspertów oraz amerykańskie firmy zbrojeniowe.
USA przez długi czas były postrzegane jako wiarygodny dostawca uzbrojenia. Jednakże interwencja w Iranie okazała się dla Amerykanów bardzo kosztowna. Przykładem jest sytuacja Szwajcarii, która rozważa anulowanie umowy na systemy Patriot z powodu opóźnień w dostawach i braku możliwości określenia przez USA wiążących terminów.
Nie powinno to dziwić, biorąc pod uwagę, że konflikt w Iranie pochłonął setki milionów dolarów dziennie i wyczerpał zapasy sprzętu wojskowego, które i tak nie były pełne z powodu wieloletnich cięć budżetowych i wsparcia udzielanego siłom ukraińskim w ostatnich latach.
W tym czasie Polska rozpoczęła zakrojone na szeroką skalę zakupy w Stanach Zjednoczonych. Nabyto tam myśliwce F-35, zestawy Patriot, czołgi Abrams, różnego rodzaju amunicję, pojazdy opancerzone, śmigłowce Apache… Lista jest długa.
HtmlCode
Polski F-35 jeszcze przed lakierowaniem
Czy Ministerstwo Obrony Narodowej przewiduje w tym kontekście problemy? “Aktualnie Agencja Uzbrojenia realizuje umowy zgodnie z ich treścią i ustalonymi harmonogramami dostaw” – brzmi zwięzła odpowiedź, którą otrzymaliśmy od biura prasowego resortu.
“Boeing pozostaje oddany wypełnianiu swoich zobowiązań” – oświadczyli przedstawiciele koncernu, który produkuje zamówione przez nas śmigłowce AH-64E Apache Guardian.
Czy to oznacza brak problemów? Niekoniecznie.
Eksperci wyrażają zaniepokojenie
— Wszystko wskazuje na to, że mogą wystąpić zwłoki w dostawach uzbrojenia z USA — zauważa w rozmowie z Business Insider Polska Mariusz Cielma, ekspert i redaktor naczelny miesięcznika “Nowa Technika Wojskowa”.
Pocieszające jest to, że nie dotyczy to prawdopodobnie wszystkich rodzajów broni, którą zamówiliśmy w Stanach Zjednoczonych. — Nie spodziewam się problemów ze wszystkimi zamówieniami. Uważam, że nie dotyczy to na przykład czołgów Abrams, które nie były wykorzystywane przez USA na Bliskim Wschodzie — dodaje ekspert. Wkrótce do Polski mają w końcu dotrzeć myśliwce F-35 (prawdopodobnie w maju lub czerwcu).
— Inaczej wygląda sytuacja w przypadku dostaw sprzętu do obrony przeciwlotniczej. Otrzymaliśmy już dwie baterie Patriot, ale zamówiliśmy sześć kolejnych. Dostaw sprzętu w ramach programu Wisła obawiam się najbardziej. Systemy Patriot były używane bardzo intensywnie, a ich produkcja utrzymuje się na poziomie około 600 rocznie. To może być niewystarczające, aby uzupełnić zapasy USA i jednocześnie dostarczać sprzęt do Polski — wyjaśnia Mariusz Cielma.
— Kolejna kwestia to uzbrojenie lotnicze — od bomb po pociski montowane na samolotach. Niestety, można odnieść wrażenie, że podczas konfliktu w Iranie rakiety były wystrzeliwane jak z karabinu, bez należytego zastanowienia nad celowością takich działań. Ponadto amerykańska gospodarka nie działa w trybie wojennym, a produkcja wymaga czasu. Należy pamiętać, że konflikt w Iranie został na razie zawieszony, a działania wojenne mogą zostać wznowione. Wydaje się również, że Bliski Wschód pozostanie priorytetem dla obecnej administracji USA, a nie wschodnia flanka NATO. Zatem Amerykanie mogą gromadzić zapasy uzbrojenia głównie z myślą o konflikcie w tamtym regionie — dodaje ekspert.
“Uprzywilejowany sojusznik”
Polska nie brała bezpośredniego udziału w konflikcie w Iranie, chociaż z wypowiedzi Donalda Trumpa można było wywnioskować, że prezydent USA oczekiwał wsparcia ze strony sojuszników. Czy otrzymał je w Warszawie? Nie bardzo, chociaż trzeba przyznać, że polscy politycy przynajmniej go nie krytykowali, a prezes Karol Nawrocki mówił na przykład o “upadku niebezpiecznego reżimu” w Teheranie.

Administracja Donalda Trumpa nie krytykowała Polski, choć wielokrotnie krytykowano władze Wielkiej Brytanii, Francji, a nawet Korei Płd. czy Japonii. Nie powinno to dziwić, ponieważ Warszawa jest bardzo wartościowym sojusznikiem Waszyngtonu. Karol Nawrocki ma doskonałe relacje z Donaldem Trumpem, a Władysław Kosiniak-Kamysz z sekretarzem obrony Petem Hegsethem. Czy możemy zatem liczyć na specjalne traktowanie, czyli czy istnieje szansa, że broń będzie do nas dostarczana, nawet jeśli inni będą mieli problemy?
Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że takie są oczekiwania Warszawy. Niewiele osób ma wątpliwości, że zbrojeniówka to nie jest zwykły biznes, a kluczowe decyzje zapadają raczej w gabinetach polityków niż prezesów firm. “Kwestie dotyczące harmonogramów dostaw sprzętu wojskowego są związane z decyzjami rządu Stanów Zjednoczonych” — podkreśla biuro prasowe Boeinga.
W podobnym tonie odpowiadają na nasze pytania przedstawiciele koncernu Lockheed Martin, który dostarcza m.in. kluczowe rakiety do zestawów Patriot. “Sprzedaż wojskowa za granicę stanowi transakcję między rządami, a my ściśle współpracujemy z rządem Stanów Zjednoczonych przy każdej transakcji sprzedaży sprzętu wojskowego naszym międzynarodowym sojusznikom” — dodają przedstawiciele Lockheed Martin.
Menedżerowie firmy przyznają, że “globalny popyt na systemy ofensywne i defensywne firmy Lockheed Martin osiągnął bezprecedensowy poziom”, co ich zdaniem wynika m.in. z ich “sprawdzonej skuteczności w warunkach bojowych”.
“Od początku pierwszej kadencji prezydenta Donalda Trumpa firma Lockheed Martin zainwestowała ponad 7 mld dol. w rozbudowę mocy produkcyjnych w zakresie systemów priorytetowych, w tym około 2 mld dol. przeznaczono na przyspieszenie produkcji amunicji. Te inwestycje pozwalają na osiągnięcie wyższych wskaźników produkcji w krótkim czasie i na dużą skalę” — dodają także przedstawiciele firmy.
Nasi rozmówcy nie mają wątpliwości, że z perspektywy dostaw broni do Polski doskonałą wiadomością jest zawieszenie broni w Iranie. Sytuacja uległaby znacznemu pogorszeniu, gdyby operacja wojskowa została wznowiona. Jeszcze gorzej byłoby, gdyby Amerykanie zdecydowali się na operację lądową. Wówczas nawet dostawy czołgów, pojazdów, śmigłowców czy innych systemów lądowych mogłyby zostać zagrożone.
Autor: Mateusz Madejski, dziennikarz Business Insider Polska
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
