Polskie dysproporcje zarobkowe najmniejsze w Unii.

Luka płacowa, czyli różnice w dochodach kobiet i mężczyzn, nadal stanowi rozpowszechniony problem w całej Unii Europejskiej. Mniejsze zarobki mają wpływ na brak równowagi w kwotach emerytur. To z kolei wystawia kobiety w wieku emerytalnym na nędzę. Parlament Europejski podczas ostatniej sesji zaapelował do Komisji Europejskiej o przygotowanie planu działań mających na celu zwalczanie tych nierówności. Według opinii polskich eurodeputowanych chodzi m.in. o ułatwienie kobietom w trosce o dzieci i osoby niesamodzielne, co umożliwiłoby im szybszy powrót do zatrudnienia.

Polska luka płacowa najniższa w UE

fot. Adam Chelstowski / / FORUM

– Różnica w zarobkach i świadczeniach emerytalnych ma ogromne znaczenie. Kobiety wciąż poświęcają więcej czasu w pracy niż mężczyźni na tych samych stanowiskach i nie otrzymują za to godziwej, czyli sprawiedliwej płacy. Później to oddziałuje na ubóstwo kobiet na starość – relacjonuje agencji Newseria Mirosława Nykiel, europosłanka z Koalicji Obywatelskiej (EPL), sprawozdawczyni sprawozdania na temat luki płacowej i emerytalnej ze względu na płeć w Komisji Praw Kobiet i Równouprawnienia w PE.

Z najnowszych, udostępnionych danych Eurostatu wynika, że w 2024 roku uśredniona przepaść płacowa między kobietami a mężczyznami w Unii Europejskiej wynosiła 11,1 proc. To trochę mniej niż w 2023 roku, kiedy ten wskaźnik oscylował wokół 12 proc. Największe rozbieżności w poziomie wynagrodzeń zarejestrowano w Estonii (18,8 proc.). Jedynym państwem członkowskim, w którym mężczyźni zarabiali mniej, był Luksemburg (-0,8 proc.). Polska może się poszczycić jedną z najmniejszych luk płacowych w skali unijnej, wynoszącą 4 proc.

– Oczywiście nie cieszy nas fakt, że u nas różnica wynosi 4 proc. Mimo że nie jest duża, to jednak wciąż istnieje. Polskie regulacje mogą być jednak wzorem tego, jak ją minimalizować, jak spowodować, żeby przepaść była jak najmniejsza. Jeśli dodamy do tego, że to kobiety wykonują większość obowiązków domowych, a pomimo tego zarabiają mniej, to sądzę, że wciąż mamy trochę do zrobienia – akcentuje Jadwiga Wiśniewska, europosłanka z Prawa i Sprawiedliwości.

Dane Eurostatu wskazują jednocześnie, że średnia emerytura kobiet w Unii Europejskiej w wieku 65+ w 2024 roku była o 24,5 proc. niższa niż świadczenie mężczyzn. Największe dysproporcje stwierdzono na Malcie (40,3 proc.) i w Holandii (36,3 proc.), najniższe z kolei w Estonii (5,6 proc.) i Słowacji (8,4 proc.). Luka emerytalna w Polsce wyniosła 14,5 proc., co łączy się nie tylko z niższymi zarobkami kobiet, lecz także różnicą w wieku emerytalnym. W 2024 roku w UE 16,9 proc. kobiet na emeryturze było zagrożonych nędzą – niemal dwukrotnie więcej niż w przypadku mężczyzn.

– Przepaść emerytalna w Unii Europejskiej wynosi blisko 25 proc., co oznacza, że kobiety otrzymują o jedną czwartą mniej pieniędzy z emerytury, ponieważ nie mogą pracować na pełen etat. Ten odsetek wynosi około 30 proc., natomiast u mężczyzn jedynie 7,7 proc. Kobiety muszą poświęcić więcej czasu na opiekę nad dziećmi i osobami niesamodzielnymi, ponieważ brak dostępnej opieki nad nimi oraz odpowiednich ośrodków – twierdzi Mirosława Nykiel.

Eurodeputowana w sprawozdaniu, które przedstawiła 9 marca br. na forum Parlamentu Europejskiego, zaakcentowała, że luka płacowa w UE na poziomie ok. 12 proc. (odnotowana w 2023 roku) oznacza, że kobiety pracują średnio od 54 do 67 dni w roku bez wynagrodzenia. Nierówności potęguje również niesprawiedliwy podział pracy bezpłatnej. Po dodaniu pracy zawodowej i obowiązków opiekuńczych okazuje się, że kobiety wykonują pracę odpowiadającą około ośmiu dodatkowym tygodniom pracy rocznie. Codzienne prace domowe wykonuje ok. 74 proc. kobiet w porównaniu z 42 proc. mężczyzn.

Jak podkreśla Mirosława Nykiel, przyjęcie przez PE sprawozdania zdecydowaną większością głosów (458 za przy 72 przeciw i 98 wstrzymujących się) stanowi ważny sygnał dla Komisji Europejskiej na temat konieczności przygotowania stosownego planu działania. Według opinii europosłów plan ten powinien zawierać ukierunkowane kroki mające na celu poprawę warunków zatrudnienia i ucziwego wynagrodzenia w branżach zdominowanych przez kobiety. Powinien również priorytetowo traktować inwestycje w ramach następnego długoterminowego budżetu UE w celu wzmocnienia harmonii między życiem zawodowym a prywatnym kobiet oraz zapewnienia rozwoju sektora opieki.

– W tym raporcie prezentujemy propozycje zmiany tej sytuacji. W XXI wieku nie możemy tego lekceważyć – oznajmia europosłanka KO.

Jak zaznaczono w komunikacie Europejskiej Partii Ludowej, szacuje się, że przepaść płacowa i emerytalna ze względu na płeć w 2023 roku kosztowała UE 390 mld euro z powodu utraconych zarobków i niższych wpływów publicznych. Zniwelowanie przepaści w zatrudnieniu ze względu na płeć mogłoby powiększyć PKB per capita o 3,2-5,5 proc. do 2050 roku, a wyższe zarobki zachęciłyby więcej kobiet do wejścia na rynek pracy i pozostania na nim.

– Po pierwsze, jawność płac. Istnieje dyrektywa, która zaczęła obowiązywać w 2024 roku, ale nie we wszystkich krajach jest właściwie wdrażana – mówi Mirosława Nykiel. – Przedsiębiorcy muszą sprawiedliwie wynagradzać za pracę na tych samych stanowiskach, musi istnieć przejrzystość płac. Nie możemy pomijać faktu, że występuje ta sama wartość pracy, a zupełnie odmienne zarobki.

Państwa członkowskie mają czas na wprowadzenie dyrektywy w sprawie przejrzystości wynagrodzeń do 7 czerwca br. Polska dokonała tego poprzez nowelizację Kodeksu pracy, która weszła w życie 24 grudnia 2025 roku. Część przepisów już obowiązuje, a pracodawcy muszą m.in. udostępniać widełki wynagrodzenia w ogłoszeniach o pracę. Od 7 czerwca br. pracownicy z kolei będą mogli zapytać o informację na temat średnich zarobków osób wykonujących taką samą lub analogiczną pracę.

– Przejrzystość wynagrodzeń nie do końca wypełnia przesłankę eliminowania luki płacowej. Pracodawcy zwracają uwagę, że pracownicy na tym samym stanowisku nie zawsze w taki sam sposób wykonują swoje obowiązki. Zdarza się tak, że te różnice są bardzo znaczące i to pracodawca reguluje te kwestie. Przy jawności płac wszyscy widzą, ile kto na jakim stanowisku zarabia, ale też wiemy, że każdy z nas swoje obowiązki wykonuje odmiennie. To także ogranicza możliwości sterowania płacami przez pracodawców, co ich zdaniem nie jest w porządku – zaznacza Jadwiga Wiśniewska.

Mirosława Nykiel we współtworzonym sprawozdaniu wskazuje również na konieczność innych działań. Jednym z nich są dostępne formy opieki, bez których – jej zdaniem – nie ma mowy o prawdziwej równości zawodowej.

– Infrastruktura, czyli dostępność żłobków dla dzieci, przedszkoli w każdym miejscu, również na wsiach, gdzie jest z nią jeszcze gorzej. Do tego dochodzi infrastruktura opiekuńcza nad osobami niesamodzielnymi, rodzicami, dziadkami – podkreśla sprawozdawczyni sprawozdania na temat luki płacowej i emerytalnej ze względu na płeć.

– Potrzeba szeregu działań, poczynając od systemowych, które pozwolą paniom na łączenie kariery zawodowej z życiem rodzinnym. Równowaga między pracą a życiem prywatnym jest niezwykle ważna, ponieważ ona często jest przyczyną różnicy płacowej. Kobiety, spełniając się jako matki, wypadają na pewien okres z zawodu, przez co potem doświadczamy dysproporcji w płacach. Dlatego też poszukujemy rozwiązań, jak wspierać młode mamy, żeby mogły wracać do zawodu i łączyć macierzyństwo z pracą zawodową – uważa Jadwiga Wiśniewska.

Wraz z nowelizacją Kodeksu pracy, wynikającą z wprowadzenia dyrektywy work-life balance, ojcowie uzyskali osobiste prawo do części urlopu rodzicielskiego oraz dziewięciu tygodni urlopu rodzicielskiego, którego nie mogą „oddać” mamie. Jak wynika z raportów Fundacji Share the Care i Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, w Polsce liczba ojców korzystających z urlopów rodzicielskich w stosunku do liczby urodzeń wzrosła z 1 proc. w 2022 roku do 24 proc. w 2025 roku. Eksperci podkreślają jednak, że niepokoi spadek w tym czasie odsetka mężczyzn korzystających z urlopu ojcowskiego – z 64 proc. w 2024 roku do 58 proc. w 2025 roku.

Pomimo rosnącej liczby ojców korzystających z urlopów rodzicielskich ich udział w ogólnej liczbie wykorzystanych dni pozostaje niewielki i wynosi 6 proc. Średnia długość urlopu ojca to 43 dni, podczas gdy matki korzystają średnio przez 143 dni. Oznacza to, że ojcowie nie wykorzystują w pełni przysługującego im dziewięciotygodniowego urlopu, którego nie można przenieść.

– Miejsce matki zaraz po porodzie jest przy dziecku z wielu względów, przede wszystkim fizjologicznych i emocjonalnych. Pierwsze tygodnie są najważniejszym okresem do budowania więzi. Rozwiązanie, które zostało wprowadzone już kilka lat temu w formie urlopów tacierzyńskich, jest krokiem w tym kierunku, żeby, po pierwsze, zaangażować mężczyzn do opieki nad dziećmi, a po drugie, dać kobietom możliwość na to, żeby mogły się realizować zawodowo. Ten kierunek jest zdecydowanie właściwy – ocenia Jadwiga Wiśniewska.

Raport ZUS i Fundacji Share the Care wskazuje, że pomimo pozytywnych przemian kobiety wciąż wykonują większość nieodpłatnej pracy opiekuńczej. W 2025 roku 78 proc. dni nieobecności z powodu opieki nad chorym dzieckiem wykorzystały matki.

No votes yet.
Please wait...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *