
Tak zwany „lotniczy start” rakietowych nośników nie jest technologią praktyczną, choć przegrał z tańszymi, wielokrotnego użytku rakietowymi nośnikami, ale jest również stosowany w przypadku pocisków balistycznych, co daje szereg zalet.
Ukraina przeprowadziła już eksperymentalny test wystrzelenia rakiety z wykorzystaniem systemu „air launch”, który potencjalnie pozwala na zwiększenie zasięgu istniejących i obiecujących rakiet balistycznych lub uzyskanie specjalnie zaprojektowanej rakiety balistycznej odpalanej z powietrza.
Jak dotąd, z tego, co ogłosił Fiodor Wenisławski, członek Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego, Obrony i Wywiadu Rady Najwyższej, który poinformował również, że Ukraina posiada już rakiety balistyczne o zasięgu 500 km, wynika jedynie, że wystrzelenie nienazwanego pocisku nastąpiło z wysokości 8 km. Jednocześnie nie ujawniono, czy był to ten sam nienazwany pocisk o zasięgu 500 km, czy inny.
A jeśli chodzi o starty z powietrza, na Ukrainie od razu przypomina się niezrealizowany projekt byłego ZSRR z systemem kosmicznym wielokrotnego użytku MAKS, którego pierwszym stopniem był An-225 „Mrija”. Podobnie jak późniejsze koncepcje wykorzystania unikalnych możliwości tego samolotu, na którym proponowano instalację niezrealizowanego brytyjskiego systemu HOTOL lub stworzenie kompleksu lotniczo-kosmicznego „Switiaź” z wersją pocisku „Zenit”.

Jednak z powodu zniszczenia An-225 przez rosyjskich okupantów podczas próby zdobycia Gostomel, te i podobne projekty przeszły do historii. Istnieje jednak inna metoda wystrzeliwania rakiet kosmicznych z samolotu. To zwykłe zawieszenie na pylonie.
W szczególności tak powstała amerykańska rakieta nośna Pegasus, służąca do taniego wynoszenia lekkich satelitów. Chodzi tu jednak zarówno o specjalnie przystosowany do tego celu samolot nośny, jak i o samą rakietę. Ostatecznie Pegasus zniknął z powodu dominacji startów grupowych na rakietach wielokrotnego użytku Falcon 9 firmy Space X, które były tańsze dla klientów.

Jeśli jednak w przypadku lotów kosmicznych przewaga mierzona jest kosztem i dostępnością, to w celach wojskowych chodzi o potencjalne korzyści w zakresie zasięgu i/lub masy głowicy. W szczególności powszechnie uważa się, że Ch-47M2 Kinżał to przerobiony pocisk balistyczny 9M723 dla Iskandera OTRK, który był montowany na myśliwcach MiG-31.
Ze względu na samą prędkość nośnika, a także jego wysokość, „Sztylet” może, według Rosjan, pokonać dystans 1500-2000 km zamiast 500 km. Jednak MiG-31K wznosi się na wysokość ponad 10 km i wystrzeliwuje „Sztylet” z prędkością naddźwiękową. Stany Zjednoczone, Izrael i Chiny również posiadają te same pociski balistyczne powietrze-powietrze, podczas gdy te ostatnie po prostu podwieszają pełnoprawny pocisk średniego zasięgu CH-AS-X-13 pod bombowcem H-6N.

Dzięki zarówno prędkości, jak i wysokości startu, a także optymalizacji silnika, aerodynamiki rakiety i jej profilu lotu dostosowanego do startów z dużej wysokości, możliwe jest znaczne zwiększenie zasięgu. Jednocześnie wymaga to stworzenia kompletnego kompleksu aerobalistycznego, składającego się z nośnika przystosowanego do tych zadań oraz samej rakiety.
Jednak najbardziej osiągalnym i najłatwiejszym do zintegrowania rozwiązaniem jest wystrzelenie pocisku balistycznego ze specjalnego pojemnika ze spadochronami, który po prostu zrzuca się z rampy samolotu transportowego. Ta metoda wystrzeliwania pocisków balistycznych jest całkiem możliwa i sprawdzona.
W szczególności przykład amerykańskich pocisków balistycznych średniego zasięgu (MRBM), produkowanych obecnie przez L3Harris, jest bardzo ilustratywny. Są one zazwyczaj wykorzystywane do testowania systemów obrony przeciwrakietowej i nowych głowic.
Algorytm jest dość prosty – na żądanej wysokości z samolotu zrzucany jest specjalny pojemnik transportowo-startowy, rozkładane są spadochrony, które stabilizują konstrukcję pod wymaganym kątem, po czym rakieta zostaje zrzucona, a jej silnik odpalony.
Taki system nie wymaga ani specjalnej rakiety, ani specjalnego nośnika. Jednak w przypadku zrzucania rakiety z samolotu transportowego na spadochronie, do korzyści dodaje się jedynie warunkowe 8 kilometrów wysokości, a nie prędkość samego nośnika. Oznacza to, że jego użycie zapewni raczej warunkowe zwiększenie zasięgu lotu lub zwiększenie głowicy bojowej, ponieważ podwojenie prędkości czterokrotnie zwiększa energię kinetyczną, a zwiększenie wysokości eliminuje jedynie konieczność przebijania się przez gęste warstwy atmosfery.
