— Nie pozostaną tu długo. Węgry nie staną się bezpieczną przystanią dla przestępców o międzynarodowym zasięgu — oznajmił przywódca partii TISZA, Peter Magyar, odnosząc się do Zbigniewa Ziobry i Marcina Romanowskiego. Jednak sytuacja obu działaczy PiS wykazuje pewne różnice. I nie jest zależna wyłącznie od przyszłego premiera Węgier. Znaczenie ma dokument genewski. Prawniczka Anna Mika-Kozak tłumaczy prawne aspekty.
Porażka Viktora Orbana w wyborach parlamentarnych otworzyła temat przyszłości dwóch polityków PiS: byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry oraz byłego wiceministra Marcina Romanowskiego. Sympatycy Koalicji 15 października pokładają nadzieję w ich rychłym sprowadzeniu do kraju i postawieniu przed wymiarem sprawiedliwości za nadużycia w Funduszu Sprawiedliwości.
Czytaj też: Fiasko Orbana i kres “Orbanomiki”. O analizie upadku władzy na Węgrzech
W serwisach społecznościowych popularność zdobywa wideo, na którym premier Donald Tusk czeka w pobliżu radiowozu na Zbigniewa Ziobrę, byłego wiceministra sprawiedliwości. Sam premier deklaruje, że z radością powita Ziobrę w Polsce.
x.com
Oczekiwania podsyca deklaracja polityczna Petera Magyara, lidera zwycięskiej formacji TISZA.
— Sugeruję panom Ziobrze i Romanowskiemu, aby, jeśli nie mają nic do ukrycia, powrócili do kraju i stanęli przed opinią publiczną. Ziobro piastował urząd ministra sprawiedliwości, więc powinien znać system prawny Polski. Powinien oczyścić się z tych oskarżeń. To jednak nie moja sprawa. Odnajdziemy zatem odpowiedni sposób. Chyba że już opuścili kraj. Lecz jeśli tego nie zrobili, doprowadzimy do ich ekstradycji do Polski — oznajmił Magyar w trakcie konferencji prasowej. Jednakże decyzja polityczna to za mało.
Anna Mika-Kozak, prawniczka specjalizująca się w prawie karnym i Europejskim Nakazie Aresztowania, rzecznik dyscyplinarny Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie, tłumaczy, co musi nastąpić, aby obaj politycy stanęli przed polskim wymiarem sprawiedliwości.
Jak długo węgierski azyl może chronić obu polityków?
Po pierwsze, zarówno Marcin Romanowski, jak i Zbigniew Ziobro wciąż są pod ochroną azylu. W uproszczeniu mówi się, że o jego przyznaniu zadecydował Viktor Orban, lecz w rzeczywistości decyzję wydał węgierski urząd ds. cudzoziemców (Országos Idegenrendészeti Főigazgatóság, Dyrekcja Generalna ds. Imigracji), podlegający ministrowi spraw wewnętrznych. Azyl może zostać cofnięty, np. przez ponowne wszczęcie postępowania z urzędu na skutek zaistniałych okoliczności.
— Bez znajomości szczegółów trudno określić, kiedy i jak to będzie możliwe. Decyzja o azylu jest obecnie kluczowa, ponieważ blokuje działania węgierskich sądów — informuje nas Anna Mika-Kozak.
A dzięki niemu politycy PiS mają dostęp do unikalnego dokumentu, o czym piszemy poniżej.
Już z planu węgierskich wyborów wynika, że w ciągu nadchodzących czterech tygodni sytuacja polityków PiS nie ulegnie zmianie.
Po pierwsze, sesja inauguracyjna Zgromadzenia Narodowego jest zwoływana przez prezydenta w ciągu miesiąca od dnia wyborów. Oznacza to, że Tamás Sulyok, prezydent Węgier, związany z Fideszem, ma czas do 12 maja.
Wraz z rozpoczęciem kadencji nowego parlamentu wygasa mandat poprzedniego rządu. Podczas sesji inauguracyjnej głowa państwa proponuje kandydata na nowego premiera, który musi uzyskać poparcie bezwzględnej większości Zgromadzenia Narodowego. Jednak do czasu powołania nowego rządu, stary rząd Orbana pełni funkcję rządu tymczasowego.
Kiedy ekstradycja staje się możliwa?
Obecny rząd nie będzie raczej dążył do cofnięcia decyzji o przyznaniu azylu. To sprawia, że węgierski sąd nie ma możliwości wyrażenia zgody na ekstradycję na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania (ENA).
Wynika to z nowelizacji węgierskiej ustawy o współpracy karnej z krajami Unii Europejskiej, obowiązującej od 13 grudnia 2025 r.
— Ta zmiana, nazywana lex Ziobro, polega na tym, że wykluczono możliwość wydania osoby objętej ENA, jeśli istnieje podstawa do udzielenia azylu politycznego. A obaj politycy są pod taką ochroną na Węgrzech — wyjaśnia Anna Mika-Kozak.
W kwestii ENA, decyzję podejmuje sąd, podobnie jak w innych krajach.
— Aktualnie sąd jest ograniczony przez nowelizację przepisów. Jeśli regulacja ulegnie zmianie lub azyl zostanie cofnięty, powrócimy do przesłanek z dyrektywy w sprawie ENA. W takim przypadku można przypuszczać, że sąd przychyli się do argumentacji strony polskiej i wyrazi zgodę na ekstradycję. Nie jest to decyzja automatyczna, i politycy nie mają na nią wpływu, chyba że nowy premier będzie chciał postępować jak Viktor Orban — mówi Mika-Kozak.
Warto zaznaczyć, jak wskazywał w rozmowie z Business Insider węgierski prawnik dr György Kecser, że zmiana prawa wymaga kwalifikowanej większości głosów, czyli poparcia dwóch trzecich obecnych członków parlamentu. To 133 ze 199 posłów. Obecnie szacuje się, że Tisza uzyskała 138 mandatów, co daje jej przewagę.
Istotne jest, że o potencjalnej ekstradycji można mówić tylko w przypadku Marcina Romanowskiego. Wobec Zbigniewa Ziobry ENA nie został wydany, o czym piszemy dalej.
Zobacz też: Konsekwencje upadku Orbana dla Polski. Najważniejsze z nich
Co z ENA dla Zbigniewa Ziobry?
Zbigniew Ziobro jest wprawdzie osobą poszukiwaną listem gończym, ale tylko na terenie Polski. Jest to wynik decyzji Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa z lutego 2026 r. o zastosowaniu tymczasowego aresztu wobec byłego ministra sprawiedliwości. Postanowienie to zostało jednak zaskarżone przez jego obrońców, co oznacza, że nie jest prawomocne.
Mimo to prokurator z Zespołu Śledczego nr 2 Prokuratury Krajowej w lutym złożył do Sądu Okręgowego w Warszawie wniosek o wydanie ENA wobec Zbigniewa Ziobry.
Obrońcy Zbigniewa Ziobry złożyli wniosek o zawieszenie postępowania w sprawie ENA do czasu uzyskania prawomocnego orzeczenia w sprawie aresztu tymczasowego. Sąd Okręgowy odmówił zawieszenia. Obrońcy wnieśli zażalenie. Jeden z nich popełnił błąd formalny i nie podpisał wniosku. Sąd zwrócił go do uzupełnienia w ciągu siedmiu dni. Mogą zyskać 21 dni, jeśli odbiorą awizo z sądu w ostatnim możliwym terminie. Do czasu zakończenia sprawy Zbigniew Ziobro może bezpiecznie przebywać poza granicami Polski. Aby mógł być poszukiwany za granicą, sąd musi wydać wobec niego ENA.
Czy Ziobro z Romanowskim mogą opuścić Węgry?
W przestrzeni publicznej pojawiają się spekulacje, że obaj politycy PiS już wyjechali z Węgier lub planują to zrobić. Jako potencjalny kierunek emigracji wymienia się USA. Jak to możliwe, skoro polskie paszporty Zbigniewa Ziobry i Marcina Romanowskiego zostały zatrzymane?
Obaj politycy mogą posługiwać się tzw. paszportem genewskim, ważnym we wszystkich krajach świata. Ograniczeniem może być konieczność uzyskania wizy. Paszport ten, zwany też dokumentem podróży zgodnym z Konwencją Genewską, jest wydawany przez państwo, które przyznało uchodźcy ochronę międzynarodową.
Marcin Romanowski posiada taki dokument, co potwierdził jego pełnomocnik, adwokat Bartosz Lewandowski.
Zbigniew Ziobro, jako osoba, która uzyskała ochronę międzynarodową, również powinien otrzymać taki dokument. Zapytaliśmy o to adwokata Adama Gomołę, ale nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
— Jak widać, obaj politycy nie są obecnie zagrożeni na Węgrzech ze względu na posiadany azyl, a ich status nie ulegnie szybkiej zmianie. Potrzeba na to czasu i nie można oczekiwać, że zostaną sprowadzeni do Polski z dnia na dzień. Z pewnością uchylenie azylu i wydanie ENA wobec Zbigniewa Ziobry ułatwiłoby i przyspieszyło cały proces, o ile politycy nadal przebywają na Węgrzech — podsumowuje mec. Anna Mika-Kozak.
Dziękujemy za przeczytanie naszego artykułu. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
