Wyróżniający się ekonomista z zasługami dla Polski, białoruski działacz opozycyjny, doradca Parlamentu Europejskiego – tak przez lata w kręgach biznesowych i politycznych prezentował się Iwan Czuryłowicz, który rzekomo miał pojawić się w bliskim otoczeniu znanej fizyczki Olgi Malinkiewicz w krytycznym momencie dla jej spółki Saule Technologies. „Rzeczpospolita” ujawnia jego przeszłość.
W toku wielomiesięcznego dochodzenia mnożą się zapytania. Natomiast sam Iwan Czuryłowicz próbował wprowadzić nas w błąd
Izabela Kacprzak,, Grażyna Zawadka
W połowie lutego Olga Malinkiewicz, renomowana badaczka w dziedzinie perowskitów, umieszcza na swoich profilach społecznościowych wpis: „Szanowni Państwo, w nawiązaniu do niedawnych publikacji dotyczących sporu pomiędzy Columbus Energy i DC24 ASI a Saule, na wniosek głównego bohatera tych rewelacji, Iwana Czuryłowicza, udostępniam treść jego oświadczenia wraz z załączonymi dokumentami”. (Od redakcji: W oryginalnej wersji artykułu brakowało informacji, że wspomnianymi „ostatnimi publikacjami”, o których mówi Malinkiewicz, był wyemitowany 10 lutego epizod podcastu Techstorie Radia TOK FM pod tytułem „Szara eminencja. Odkrywamy nowe aspekty sprawy Saule”, w którym Sylwia Czubkowska i Joanna Sosnowska dogłębnie przeanalizowały postać Czuryłowicza i przeprowadziły rozmowy z Olgą Malinkiewicz, Piotrem Krychem, współzałożycielem Saule, Iwanem Czurułowiczem, jak również inwestorami: Dawidem Zielińskim i Piotrem Kurczewskim. Nasze dochodzenie trwało już wówczas dwa miesiące i podjęliśmy decyzję o jego kontynuacji, aby odkryć pełną prawdę o Czuryłowiczu. Poniżej prezentujemy jego rezultaty).
Reklama Reklama
Napięty konflikt udziałowców w firmie Saule, która miała wprowadzić na rynek innowacyjne ogniwa perowskitowe w sektorze energetycznym, od paru miesięcy budzi duże zainteresowanie mediów, nie tylko tych o profilu biznesowym. Całościowy obraz sytuacji przedstawiamy pod tym odnośnikiem. Badaczce ma służyć radą zagadkowy Iwan Czuryłowicz, którego poznała podczas uroczystości TVP Polonia w 2016 roku. Oboje otrzymali wówczas nagrodę „Za zasługi dla Polski i Polaków poza granicami kraju”. Do tej kwestii jeszcze powrócimy. Dekadę później, 52-letni Czuryłowicz jest zmuszony tłumaczyć się w mediach społecznościowych Malinkiewicz ze swojej tożsamości.
Społeczeństwo Na czym polega spór w firmie Saule? Dwie „prawdy” w konflikcie o polskie perowskity
Niedrogą metodę produkcji ultracienkich, drukowanych ogniw słonecznych opartych na materiałach zwanych perowskitami w 2013 r. opracowała i opatentowała fi…
„W kontekście ostatnich publikacji w polskich mediach na temat mojej domniemanej roli w konflikcie wokół Saule, pragnę przedstawić pewne fakty na mój temat” – rozpoczyna. Następnie przedstawia imponujący życiorys. „Jestem absolwentem ekonomii na Uniwersytecie Warszawskim (gdzie później kontynuowałem studia doktoranckie w tej samej dziedzinie), nauk politycznych na Uniwersytecie Stanu Nowego Jorku w USA, prawa na King’s College London oraz stosunków międzynarodowych/dyplomacji na University of Oxford w Wielkiej Brytanii. Byłem beneficjentem stypendium Rządu Polskiego, Open Society Institute oraz University of Oxford. Jako obywatel RP pracowałem w Brukseli dla Ministra Janusza Onyszkiewicza, Ministra Bronisława Geremka oraz Ministra Jana Kułakowskiego” – wylicza Czuryłowicz.
Dalej informuje: „Z delegacji Banku Światowego pełniłem funkcję Głównego Doradcy Ministra Finansów Ukrainy, który był obywatelem Stanów Zjednoczonych. Brałem udział m.in. w rokowaniach z Międzynarodowym Funduszem Walutowym i wspólnie z polskim Ministerstwem Spraw Wewnętrznych nadzorowałem wsparcie rządu polskiego dla Ukrainy”.
W momencie publikacji oświadczenia przez Czuryłowicza, „Rzeczpospolita” od dłuższego czasu prowadzi dochodzenie w sprawie jego przeszłości. Okazuje się, że praktycznie nic z tego, co ten tajemniczy doradca o sobie pisze, nie znajduje potwierdzenia w naszych ustaleniach. Kim jest ten podejrzany człowiek, który rzekomo „rozgrywa” konflikt w firmie, w której pokładano ogromne nadzieje na wniesienie polskiego wkładu w rozwój technologiczny?
Białoruski opozycjonista, który uniknął łagru
Iwan Czuryłowicz zbudował swoją karierę w Polsce i na świecie, opierając się na historii odważnego białoruskiego działacza opozycyjnego. W późnych latach 90. był aktywistą Młodego Frontu – organizacji utworzonej w celu sprzeciwienia się umacnianiu władzy przez Aleksandra Łukaszenkę. Miał tam pełnić funkcję sekretarza wykonawczego zarządu. Z publikacji Pawła Siewiaryńca, znanego lidera Młodego Frontu, wynika, że Czuryłowicz aktywnie uczestniczył w przygotowaniach do Drugiego Marszu Wolności, który odbył się w Mińsku 15 marca 2000 roku.
Siewiaryniec spędził w obozach pracy przymusowej 11 lat. Został zwolniony w grudniu 2025 r. wraz z grupą innych więźniów politycznych – został deportowany z Białorusi na Ukrainę. Obecnie mieszka z rodziną na Litwie.
Nauka Dr Olga Malinkiewicz z prestiżowym wyróżnieniem. Ogromny sukces polskiej badaczki
Olga Malinkiewicz, doktor fizyki i przedsiębiorca, odnotowała kolejny sukces w swojej karierze. Wynalazczyni i bizneswoman jest pierwszą Polką w…
Jak Czuryłowicz trafił do tej organizacji? Kto go zarekomendował? Skąd pochodzi? Byli koledzy z czasów działalności opozycyjnej mają o nim niewiele do powiedzenia. „Od dawna nie mam żadnych wiadomości o Janie Czuryłowiczu” – odpowiada nam Paweł Siewiaryniec. „Pamiętam, że przez pewien czas zajmował się w Młodym Froncie sprawami międzynarodowymi, pracował w Warszawie. Czy jest Białorusinem? Myślę, że tak. Może urodził się w Polsce, a może nie. Skąd się wziął i skąd pochodzi, trudno powiedzieć – Młody Front w latach 90. i na początku lat 2000. był naprawdę dużą i dynamiczną organizacją. Zdarzało się, że w ciągu roku skład osobowy w aktywnych strukturach zmieniał się od jednej trzeciej do połowy. Na pewnym etapie (na początku lat 2000.) Jan Czuryłowicz był osobą zauważalną, organizował konferencje prasowe za granicą, pojawiał się w mediach. Możliwe, że widziałem się z nim gdzieś na Białorusi. Za granicą? Być może później, gdy byłem już przewodniczącym BChD (Białoruska Chrześcijańska Demokracja – red.), a on asystentem Janusza Onyszkiewicza” – relacjonuje Siewiaryniec.
Czy Czuryłowicz był więziony za działalność opozycyjną? „Nie pamiętam żadnej sprawy karnej. Zatrzymania i aresztowania mogły mieć miejsce, ale w tamtym okresie najczęściej kończyły się krótkotrwałym aresztem” – odpowiada.
W prasie z lat 90. Czuryłowicz występuje jako lider Białoruskiego Frontu Narodowego. „Kurier Wileński” w 1997 r. zamieszcza krótką notatkę agencji prasowej o pikiecie przeciwko Łukaszence w Warszawie, zorganizowanej wspólnie z Unią Wolność i KPN. „Jan Czuryłowicz, lider BFN, rok wcześniej pracował w jednej z białoruskich gazet opozycyjnych. Napisał artykuł o fałszowaniu wyników referendum, po czym w wyniku represji uciekł do Polski. Obecnie ubiega się o status uchodźcy” – czytamy.
„Nie można stwierdzić, że Jan Czuryłowicz był liderem” – zastrzega jednak Siewiaryniec. Jak wyjaśnia, „w Młodym Froncie oprócz przewodniczącego było zazwyczaj czterech, pięciu zastępców, plus kierownicy regionalni (sześć obwodów i Mińsk). Jeśli wziąć pod uwagę ścisłe kierownictwo, to nie. Jeśli szersze grono, to zapewne Czuryłowicz przez kilka lat się w nim znajdował” – zaznacza.
Dlaczego nie spotkały go represje ze strony reżimu? Siewiaryniec: „Wydaje mi się (mogę się mylić), że mieszkał w Polsce, dlatego też uniknął więzienia lub obozu pracy przymusowej”.
Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego z rosyjskim paszportem
Iwan Czuryłowicz przybył do Polski i – jak twierdzi w oświadczeniu – studiował ekonomię na Uniwersytecie Warszawskim, a następnie uzyskał tam tytuł doktora. Zweryfikowaliśmy to. To nieprawda. – Osoba o tych danych nie uzyskała stopnia doktora na Uniwersytecie Warszawskim – informuje dr Anna Modzelewska, rzeczniczka prasowa UW.
Natrafiamy jednak na doktoranta Iwana Czuryłowicza w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN. Był „doktorantem w roku akademickim 2003/2004. W roku 2004 złożył podanie o zawieszenie studiów” – odpowiada „Rzeczpospolitej” biuro prasowe PAN.
Czy w ogóle ukończył ekonomię na UW, jak deklarował? Anna Modzelewska odmawia odpowiedzi, powołując się na „ochronę danych osobowych”. – Samo ujawnienie informacji przez zainteresowanego nie oznacza, że uczelnia może je potwierdzać lub uzupełniać wobec osób trzecich – stwierdza rzeczniczka.
Służby Agent FSB ze stypendium polskiego rządu. Jak rosyjski szpieg trafił na specjalną listę MSZ?
Rosyjskie małżeństwo zatrzymane za szpiegostwo i terroryzm otrzymywało pieniądze z polskiego MSZ. Do wąskiego grona stypendystów zakwalifikował je…
Nieoficjalnie udaje nam się ustalić, że Iwan Czuryłowicz (zgadza się jego data urodzenia) figuruje w elektronicznej ewidencji Uniwersytetu Warszawskiego. Odkrywamy, że ma on obywatelstwo rosyjskie, a nie białoruskie.
Podana jest tam data i miejsce jego urodzenia: Stolin, miasto, które do 1991 roku należało do ZSRR. Przy wpisie dotyczącym Czuryłowicza słowo „Rosja” pojawia się trzykrotnie – jest wpisane jako kraj wydania paszportu, kraj pochodzenia oraz przy określeniu obywatelstwa.
Jednak uniwersytecki rejestr, który zazwyczaj zawiera bogate informacje o studentach, w przypadku Czuryłowicza jest niemal pusty – nie ma żadnych wpisów, które potwierdzałyby jego studia ekonomiczne. Brak jest informacji o latach studiów, etapach kształcenia, a także adnotacji o ukończeniu studiów i uzyskaniu dyplomu.
Nawet kierunek studiów nie jest jednoznacznie określony. W rubryce „jednostka osoby” znajduje się oznaczenie cyfrowe przypisane do Wydziału Nauk Ekonomicznych. Według naszych nieoficjalnych ustaleń Czuryłowicz miał obronić pracę magisterską w 1999 roku. Nikt jednak nie potrafi wyjaśnić, dlaczego dane dotyczące etapów kształcenia i uzyskania dyplomu (każdy z nich ma swoje oznaczenie numerowe) w bazie danych przy nazwisku Czuryłowicza są puste. Dlaczego jest to tak istotne?
Pokazujemy to byłemu pracownikowi uczelni. – Formalnie wygląda to tak, jakby w ogóle nie studiował i nie ukończył studiów. Sprawia to wrażenie, jakby ktoś wpisał go „ręcznie” w bliżej nieokreślonym czasie: dane osobowe, rodzaj dokumentu tożsamości i adresy w Polsce – komentuje nasz rozmówca, nie kryjąc zaskoczenia. W takiej ewidencji powinny znajdować się bardzo szczegółowe informacje o studencie – nie tylko data przyjęcia lub wznowienia studiów, ale także status zaliczenia, przerwy w nauce, dyplomy, czyli kompletna dokumentacja. Tymczasem ekonomiczne wykształcenie ma ogromne znaczenie w dalszej karierze Czuryłowicza.
Iwan Czuryłowicz doradzał polskim politykom, w tym byłemu ministrowi obrony narodowej Januszowi Onyszkiewiczowi
Działalność w białoruskiej opozycji otworzyła Iwanowi Czuryłowiczowi pierwsze drzwi do wielkiego świata. Został zarekomendowany – choć nie udało nam się ustalić, przez kogo – Januszowi Onyszkiewiczowi, byłemu ministrowi obrony, gdy ten został wiceprzewodniczącym Parlamentu Europejskiego z ramienia Porozumienia Liberałów i Demokratów na rzecz Europy (lata 2004-2007).
„Jan Czuryłowicz był jednym z moich asystentów w okresie, gdy byłem posłem w Parlamencie Europejskim. Zajmował się głównie (choć nie wyłącznie) sprawami Ukrainy i Białorusi i był jednym z organizatorów wizyty w Brukseli ówczesnego kandydata białoruskiej opozycji na urząd Prezydenta, Aleksandra Milinkiewicza” – odpowiada na nasze pytania były minister obrony. Po szczegóły odsyła nas do szefa swojego gabinetu politycznego, Bartłomieja Nowaka.
– Nie znałem Czuryłowicza wcześniej. Miał po prostu zajmować się u nas polityką wschodnią UE, w szczególności wspieraniem demokratycznej opozycji na Białorusi. Po zakończeniu kadencji nasze drogi się rozeszły i więcej go nie spotkałem – mówi „Rz” dyplomatycznie Nowak.
Akty dywersji i sabotażu w Europie
Pytamy polityków i ich asystentów z tamtego okresu. Czuryłowicz włączał się w różne grupy polityczne, nawiązywał kontakty. – Ale nie był lubiany, miał ostre podejście do ludzi, grał na siebie – opowiada nam jeden z polityków.
Czy prawdą jest, że był doradcą nie tylko Janusza Onyszkiewicza, ale także Bronisława Geremka i Jana Kułakowskiego (obaj już nie żyją)? – Bardziej prawdopodobne jest, że Kułakowski i Geremek wraz z Onyszkiewiczem należeli do jednej grupy politycznej w Parlamencie Europejskim. Wtedy doradcy i asystenci nie mieli statusu urzędnika PE, więc europosłowie składali się na ich wynagrodzenia. Zatem do pensji Czuryłowicza mogli się również dokładać Geremek i Kułakowski – słyszymy.
Według naszych rozmówców Czuryłowicz zaczął wyjeżdżać do Londynu we własnych sprawach. Znikał, nie informując o tym swojego pracodawcy. Później zaczął współpracować z różnymi frakcjami politycznymi w europarlamencie, co budziło wątpliwości co do jego lojalności. Słyszymy, że miał równocześnie pracować dla Vytautasa Landsbergisa, litewskiego europosła z konkurencyjnej Europejskiej Partii Ludowej – Chrześcijańskich Demokratów i Europejskich Demokratów (późniejsza EPP), co spotkało się z negatywnym odbiorem.
Kraj Ośmiu byłych ministrów apeluje ws. sojuszu z USA
Ośmiu byłych ministrów obrony narodowej i ministrów spraw zagranicznych wystosowało list otwarty, w którym apelują o „zaprzestanie wrogich działań…
Zwraca jednak naszą uwagę fakt, że nikt nie pamięta, kto polecił Czuryłowicza Onyszkiewiczowi i dlaczego właściwie były minister obrony narodowej potrzebował białoruskiego opozycjonisty. Inny rozmówca z otoczenia Onyszkiewicza, zastrzegając anonimowość, mówi: – Był jednym z nielicznych Białorusinów, którzy dobrze posługiwali się językiem angielskim. W tamtym czasie na Białorusi działy się ważne rzeczy dla demokracji, Onyszkiewicz działał w organizacjach, które dzisiaj nazwalibyśmy think tankami (np. Stowarzyszenie Euro-Atlantyckie – red.), utrzymujących szerokie kontakty z Białorusinami i Ukraińcami. Dzisiaj może to wydawać się dziwne, ale 20 lat temu tak to wyglądało: ktoś znał angielski, ktoś znał kogoś i go polecił, i tak zostawało się asystentem – słyszymy.
W wywiadzie dla portalu Onet Olga Malinkiewicz, zapytana o Czuryłowicza, stwierdziła, że jest to „były doradca w Parlamencie Europejskim, obecnie pracujący w Brukseli na rzecz sektora prywatnego”. Rzeczywiście, jego praca w PE staje się trampoliną do kariery w biznesie. Czuryłowicz wchodzi do najbardziej dochodowej branży – surowców i energetyki. W 2009 roku zostaje członkiem zarządu odpowiedzialnym za kwestie ekonomiczno-finansowe w firmie PWE Gubin, należącej do Enei (rok później spółka ta wchodzi w skład Grupy Kapitałowej PGE). Paweł Mortas, ówczesny prezes Enei, nie przypomina sobie powodów jego zatrudnienia. W Enei brakuje jego CV, które muszą składać przed zatrudnieniem członkowie zarządu.
Kontakty z Ukrainą otwierają Czuryłowiczowi drogę na cały świat
Później skupia się na Ukrainie. Trafia do Sadovaya Group – firmy węglowej z Donbasu, ponieważ spółka zamierza wejść na giełdę w Warszawie. Jednak krótko po debiucie nie publikuje obowiązkowych raportów finansowych i zostaje zawieszona (od lat jej akcje nie są notowane). Angażuje się również w Euromajdan. Analizując różne dokumenty z tamtego okresu, odnajdujemy nazwisko Czuryłowicza w wykazie korpusu dyplomatycznego państw w USA za rok 2016 – w Ambasadzie Ukrainy w Waszyngtonie. Znajduje się obok nazwiska doradczyni politycznej Oksany Szuliar (od 2024 roku odpowiada za proces akcesji Ukrainy do NATO). Został dopisany w sposób, w jaki dopisuje się współmałżonków do osób o statusie dyplomatycznym. W tamtym czasie na Ukrainie rządził Petro Poroszenko – Szuliar pracowała w jego sztabie, po czym rozpoczęła karierę w dyplomacji.
W tym samym roku, w 2016, Czuryłowicz zostaje laureatem nagrody TVP Polonia „Za zasługi dla Polski i Polaków poza granicami kraju”, która jest przyznawana „wybitnym osobistościom ze świata nauki, kultury, polityki i sportu, które swoimi osiągnięciami promują pozytywny wizerunek Polski i Polaków na świecie”. Tam poznaje Olgę Malinkiewicz. O polskiej badaczce, która mieszkała wówczas za granicą i była autorką przełomowego wynalazku w dziedzinie energii pozyskiwanej z perowskitów, było już głośno.
Wydarzenia Uwierzmy w siebie
Osiągnięcie sukcesu w Polsce jest dziś możliwe jak nigdy wcześniej. Polska zmieniła się nie do poznania, otwierając przed młodymi przedsiębiorcami,…
To 21. edycja konkursu, w ramach którego w przeszłości nagrodzono m.in. Jerzego Giedroycia i Krzysztofa Pendereckiego. Czuryłowicz z kilku powodów nie pasuje do tej nagrody. W czym rozsławia Polskę?
– Polski ekonomista od lat zaangażowany w działania na rzecz przemian demokratycznych w Europie Środkowej – tak rozpoczyna się jego prezentacja podczas gali na Zamku Królewskim. – Studiował ekonomię, nauki polityczne i prawo Unii Europejskiej na Uniwersytecie Warszawskim i Oksfordzie. Jako doradca w PE aktywnie wspierał dążenia krajów Europy Środkowej do członkostwa w UE. W Londynie doradzał przedsiębiorcom z Europy Zachodniej i Polski, którzy inwestowali w Europie Środkowej.
Następnie dowiadujemy się, że „odegrał wyjątkową rolę podczas wydarzeń na Majdanie, pośrednicząc w relacjach między ukraińskimi liderami a zachodnimi politykami”. – Był tłumaczem nie tylko języka, ale i procesów zachodzących w Kijowie. Zależało mu na tym, aby Zachód zrozumiał naturę Majdanu, jego przyczyny i znaczenie – słyszą goście zebrani na gali, a także widzowie TVP Polonia. – W rządzie Arsenija Jaceniuka był jednym z najbliższych współpracowników minister finansów Natalii Jareśko. Nadzorował najważniejsze projekty, w tym reformę służby celnej i podatkowej.
Nie ma jednak wzmianki o tym, że Czuryłowicz jest białoruskim opozycjonistą. Chcemy ustalić w TVP, kto zgłosił Iwana Czuryłowicza do tej nagrody. Okazuje się, że nie ma na ten temat żadnych dokumentów. „TVP nie posiada regulaminu wraz z uzasadnieniem przyznania nagród w 2016 r. ani innych dokumentów, o które pani pyta” – odpowiada Zespół Informacji Publicznej TVP. „Z przeprowadzonych rozmów m.in. z byłym pracownikiem TVP Polonia wynika, że wybór laureatów wspomnianej nagrody odbywał się w pierwszym okresie w następujący sposób: w czasie Kolegium Redakcyjnego pracownicy – uczestnicy kolegium zgłaszali kandydatury wraz z ich uzasadnieniem, a ostateczne decyzje w sprawie wyboru laureatów podejmował dyrektor TVP Polonia. Nie sporządzano wówczas notatek z tych spotkań. Uzasadnienia dotyczące nagradzania konkretnych osób były przedstawiane w czasie Gali w wystąpieniach dyrekcji, jak i prezentowanych felietonach”. Dowiadujemy się więc, że jedyne, co posiada TVP na temat wyboru Czuryłowicza, to link do nagrania z gali TVP Polonia.
