Czy da się schudnąć w 10 dni? To proste! Bez diet, suplementów i ograniczeń.

Przez całe życie dzieliłam się tą metodą odchudzania z każdym, kto narzekał na dodatkowe kilogramy. Publikowałam ją na różnych forach i blogach. Zawsze budziła entuzjazm, a wiele osób natychmiast zaczęło modelować sylwetkę, i nigdy nie usłyszałam ani jednego negatywnego komentarza. Ci, którzy wiernie stosowali się do wszystkich zaleceń, rzeczywiście schudli.

Pojawiły się głosy krytyczne i mieszane, w tym nieufne: „Bzdura!”. Jednak wśród komentatorów byli lekarze, którzy przyznali, że ta „nie-dieta” jest całkowicie korzystna — może nie schudniesz dużo, ale przynajmniej poprawisz swoje zdrowie.

A najlepsze jest to, że możesz jeść, ile chcesz, bez konieczności ćwiczeń (a ja jestem leniwa). To znaczy, nie musisz się głodzić, jak na niektórych dietach.

Tę „niedietę” można powtórzyć, gdy nagle się rozluźnisz i znowu przejesz, na przykład na wakacjach. Trzy razy w życiu, w ciągu kilku lat (po porodzie i po długich, pełnych wrażeń wakacjach), schudłam od 8 do 12 kg, zadziwiając przyjaciół, męża i kolegów tą nagłą zmianą na lepsze.

Przeprowadziliśmy się na Białoruś, gdy miałem zaledwie dziewięć lat. Moja prababcia była osobą „wtajemniczoną”: pracowała z ziołami i miała pewne zdolności jasnowidzenia. Dożyła stu dwunastu lat. A tak przy okazji, zginęła, można by rzec, przypadkiem – spadła z ganku i złamała biodro. Cóż, nie wyszło, że tak powiem…

Pierwszą rośliną, którą znalazła gdzieś w lesie, przyniosła i posadziła w ogrodzie, były owoce dzikiej róży . Podążając za naszą rodzinną tradycją, zapoczątkowaną przez moją Praskowię Matwiejewnę, do dziś zawsze trzymam na kuchennym stole karafkę z lekkim naparem z dzikiej róży. Zarówno my, jak i dzieci pijemy ten cudowny napój codziennie, łyk po łyku, zamiast wody. Z jakiegoś powodu nikt w naszej rodzinie nigdy nie choruje (pa! pa! pa!). Do kliniki chodzimy tylko wtedy, gdy potrzebujemy zaświadczenia na basen lub do szkoły.

Potem, jakieś dwadzieścia lat temu, podczas podróży służbowej do Niemiec, przypadkiem podsłuchałam w lokalnej telewizji dyskusję na temat zdrowego stylu życia, a konkretnie odchudzania. Starszy mężczyzna o typie uzdrowiciela paplał po niemiecku o owocach dzikiej róży i „niediecie”. Ja, która sporo przytyłam po urodzeniu drugiego dziecka, słuchałam uważnie i wszystko zapisywałam. Później usłyszałam w jakimś programie, jak Larisa Dolina powiedziała, że schudła dziesiątki funtów, stosując te same, a przynajmniej podobne metody.

Panie i Panowie, nie roszcząc sobie praw autorskich ani nie podając żadnych dowodów poza moim słowem honoru, dzielę się tym z Państwem. Mam nadzieję, że w ciągu dziesięciu dni otrzymam pozytywny odzew.

Omówmy zatem najważniejsze kwestie:

Ograniczaj w miarę możliwości spożycie cukru i soli, przynajmniej w tych dniach.

Możesz pić kawę, herbatę i wodę. Kawę i herbatę pij bez cukru; lepiej dodać miód. Napar z owoców dzikiej róży to konieczność . Nie kupuj przesuszonych, bezbarwnych owoców w aptekach. Dla własnego dobra biegnij na targ, kup piękne, czerwone owoce i zaparz 10-15 owoców w 1,5-litrowym termosie. Nie musisz ich kruszyć ani mielić. Nie rób naparu zbyt mocnego ; owoce dzikiej róży działają moczopędnie. Napar można pić zarówno na gorąco, jak i na zimno. Jest słodki, więc dodawanie cukru jest całkowicie zbędne.

Jedz, ile chcesz. Oczywiście, lepiej nie jeść wieczorem. Ale dziadek German nic na to nie powiedział. Więc jadłem.

Nie łam głównej zasady: jeśli dziś w menu masz kurczaka lub twaróg, nie jedz ani jednego małego jabłka, lodów ani pestek słonecznika. Nie przestrasz swojego żołądka ani go nie podrażnij.

Napoje alkoholowe, z wyjątkiem kieliszka wytrawnego lub półwytrawnego czerwonego wina, są wyłączone z promocji.

Przez 10 dni należy wykluczyć z diety pieczywo i produkty zbożowe.

Ilość utraconej wagi zależy od potrzeb Twojego organizmu. Jeśli jesteś już szczupły i ryzykujesz utratę kilku kilogramów bez balonu, nie narzekaj: „Schudłem tylko 3 kg!”. Oczywiście, im więcej ważysz i im więcej masz nadwagi, tym więcej schudniesz.

Nie przybieram na wadze po zakończeniu „nie-diety”. Ale oczywiście mam nadzieję (podobnie jak niemiecki uzdrowiciel, który opracował ten przepis na odchudzanie), że Ty również będziesz chciał stosować tę dietę w przyszłości.

A więc odżywianie:

Dzień 1. Jajka na twardo.
Dzień 2. Gotowany kurczak.
Dzień 3. Serek wiejski.
Dzień 4. Ryba gotowana lub pieczona.
Dzień 5. Owoce (oprócz bananów i winogron), pojedynczo lub w sałatkach.
Dzień 6. Warzywa (zawsze robię winegret, doprawiam odrobiną oleju roślinnego).
Dzień 7. Gotowana wołowina, cielęcina lub jagnięcina. Można gotować na parze z przyprawami.
Dzień 8. Ser.
Po ósmym dniu zazwyczaj w ogóle nie masz ochoty na jedzenie.
Dzień 9. Tylko kefir.
Dzień 10. Wyłącznie wywar z dzikiej róży.

Możesz zmienić dni (lub nawet wymyślić własny produkt) i pić tylko określone napoje.

Oszukiwałam też w ten sposób: gotowałam zupę dla całej rodziny, używając mięsa, kurczaka i ryb, z przyprawami i solą, a potem wyjmowałam „swoją”, zostawiając rodzinie tylko pyszny bulion.

Jeśli nagle ktoś cię zaprosi lub przyjdzie grupa znajomych na grilla, na przykład, w tym dniu przygotuj sobie gotowane mięso lub drób, napij się czerwonego wina – nikt nawet nie zauważy, że jesteś na diecie.

Życzę wszystkim powodzenia i zdrowia!

No votes yet.
Please wait...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *