Biznesmeni oburzeni: System SENT uderza wysokimi grzywnami w sektor odzieżowy.

Ukarano niewinnego za błędy winnego — tak można streścić położenie, w jakim znaleźli się drobni handlowcy sprzedający obuwie i odzież. Bowiem od 17 marca muszą meldować o transporcie towarów skarbowi państwa. Jednakże Ministerstwo Finansów nie wyklucza interwencji.

— Stop SENT dla ubrań i butów! Dość tych niedorzecznych regulacji — wołali w środę przed gmachem Sejmu przedsiębiorcy z sektora odzieżowo-obuwniczego. Od 17 marca są zmuszeni zgłaszać przewóz swych towarów fiskusowi (do tego służy platforma SENT). Objęte są tym wszystkie firmy, zwłaszcza uczciwi handlowcy, chociaż motywacją dla objęcia branży systemem SENT były nadużycia podmiotów importujących towary z Azji (Wólka Kosowska). Potwierdził to wczoraj po raz kolejny Jurand Drop, wiceminister finansów podczas obrad sejmowych komisji ds. deregulacji oraz gospodarki i rozwoju. Komisje zajmowały się wczoraj reperkusjami wprowadzenia platformy SENT na odzież i obuwie. Jednak obciążenia nałożono nie na Azjatów prowadzących działalność w Polsce i unikających opodatkowania, lecz na rodzime firmy, np. zajmujące się importem odzieży i obuwia. Dlatego wczoraj przed Sejmem odbyła się manifestacja przedsiębiorców.

SENT w obecnym kształcie to zamieszanie, obawa i realne niebezpieczeństwo bankructw. Każdy uchyb oznacza sankcję. Każdy transport to kłopot. Tak nie wygląda normalna działalność gospodarcza. Nie akceptujemy prawa, którego nie można pojąć ani wdrażać — protestowali przedsiębiorcy. Mowa tu o artykułach o wartości około 60–80 mld zł rocznie i blisko 100 tys. firm funkcjonujących w branży odzieżowo-obuwniczej.

Według Dominika Szlęzaka, starszego konsultanta w BTTP, problem tkwi także w tym, że organy podatkowe zaogniają sytuację. Mimo że SENT powinien obejmować przemieszczanie towarów między firmami, to w rzeczywistości fiskus wymaga, aby firmy zgłaszały każdy transport, nawet na targowisko lub kiermasz, gdzie sprzedaje się odzież i obuwie konsumentom, czyli osobom nieprowadzącym działalności gospodarczej.

Na część zarzutów odpowiedzieli delegaci Ministerstwa Finansów podczas obrad komisji w Sejmie.

Zobacz również: Sprzedaż samochodu w rodzinie bez podatku będzie utrudniona. Nie wszyscy odczują skutki zmian

Kto musi monitorować przemieszczanie ubrań i obuwia oraz jakie grożą kary

SENT (System Elektronicznej Kontroli Transportu) to system nadzorowania transportu towarów. Celem jest wiedza, skąd, dokąd i jaka ilość tzw. towarów newralgicznych (m.in. paliw) jest transportowana. Od 17 marca system został rozszerzony na przewóz odzieży i obuwia.

Jak donosiliśmy w Business Insiderze, obowiązek zgłoszenia transportu w systemie SENT objął m.in. podmioty importujące odzież i obuwie przeznaczone do dalszej dystrybucji, w tym importujące te artykuły na własne potrzeby, np. do celów promocyjnych lub jako odzież roboczą dla personelu — o ile przesyłki przekroczą konkretne progi (np. powyżej 10 kg w przypadku odzieży lub powyżej 20 sztuk obuwia).

Firmy importujące odzież i obuwie do Polski muszą:

  • rejestrować transport towaru w systemie SENT przed przekroczeniem granicy Polski lub dopuszczeniem towaru do obrotu,
  • przekazać informacje przewoźnikowi, który musi uzupełnić zgłoszenie i włączyć lokalizator GPS w pojeździe, którym przewożona jest odzież i obuwie,
  • zatwierdzać przyjęcie towaru w systemie SENT po zakończeniu przewozu.

Za pomyłki w zgłoszeniach lub brak meldowania grożą wysokie kary finansowe. Za niezarejestrowanie transportu w systemie SENT kara wynosi 46 proc. wartości niezgłoszonego towaru (jednak nie mniej niż 20 tys. zł). Jeśli firma popełni błąd, a więc towar będzie odbiegał od zgłoszenia SENT, grozi jej zatem dotkliwa sankcja. — Ryzyko na poziomie minimalnej kary, czyli 20 tys. zł, jest tak wysokie, że poddaje w wątpliwość celowość podejmowania jakiejkolwiek inicjatywy handlowej — zaznacza Dominik Szlęzak.

Jeśli dane w zgłoszeniu ulegną zmianie, a podmiot ich nie zaktualizuje, kara wynosi 10 tys. zł. Identyczną karę trzeba uiścić za brak urządzenia GPS w samochodzie lub jego niewłączenie.

Jakie transporty należy zgłaszać — co wynika z przepisów, a co z praktyki urzędów

Podczas posiedzenia komisji jako jeden z problemów zasygnalizowano, że przedsiębiorcy muszą raportować nie tylko transport i odbiór towaru od firm (B2B), ale również sprzedaż artykułów na rzecz klientów indywidualnych (B2C), np. na bazarach, targach, jarmarkach.

Jak podkreśla Dominik Szlęzak, sprzedaż towarów B2C w ogóle nie powinna być ujmowana w SENT. W myśl bowiem art. 5 ust. 1 ustawy o SENT obowiązek raportowania przy sprzedaży (krajowej, WDT, eksportu) dotyczy (oprócz przewoźników i kierowców) stron transakcji spełniających warunki podmiotu wysyłającego i na etapie zamykania zgłoszenia podmiotu odbierającego. Zarówno podmiot odbierający, jak i wysyłający zostali sprecyzowani w art. 2 pkt 6 i 7 ustawy SENT jako przedsiębiorcy.

— W konsekwencji, skoro dla obowiązków sprzedawcy w SENT musi dojść do transportowania towarów na rzecz podmiotu odbierającego (a ten zgodnie z przytoczoną definicją musi być przedsiębiorcą), to uzasadnione jest pominięcie raportowania w przypadku transportu na rzecz konsumentów — wyjaśnia Dominik Szlęzak.

Potwierdza to także Ministerstwo Finansów w oficjalnych wskazówkach opublikowanych na platformie PUESC (Platformie Usług Elektronicznych Skarbowo-Celnych, https://puesc.gov.pl/faq). W odpowiedzi na jedno z pytań czytamy: “Transport odzieży do osoby fizycznej nieprowadzącej działalności gospodarczej nie jest objęty systemem SENT, przy czym — na potrzeby ewentualnej kontroli — rekomendowane jest posiadanie w trakcie transportu dokumentów uprawdopodabniających dostarczanie towaru do osób fizycznych”.

Odpowiedź Ministerstwa wskazuje na potencjalną trudność dochodową, która — jak twierdzą przedsiębiorcy i eksperci — jest realna. Jak tłumaczy Dominik Szlęzak, chodzi o to, że urzędy skarbowe żądają, aby podatnik udowodnił, że sprzedaż i transport odzieży oraz obuwia odbywa się tylko na rzecz osoby fizycznej (B2C), również w przypadku transportu na targowisko, czy jarmark.

— Zatem urzędy przerzucają na przedsiębiorców, w tym mikroprzedsiębiorców, obowiązek udowodnienia charakteru transportu, a dodatkowo mogą to podważać. Przytoczone stanowisko Ministerstwa z PUESC należy postrzegać jako przejaw zdrowego rozsądku, ale problem polega na tym, że postępowanie zgodnie z nim jest wysoce ryzykowne z uwagi na brak jasnych kryteriów oceny, kiedy uznaje się sprzedaż na rzecz B2C za uprawdopodobnioną — zaznacza Dominik Szlęzak. Dodaje, że chodzi przecież o transporty towarów, które dopiero mogą zostać zbyte na bazarze. — Sprzedawca w trakcie kontroli może próbować dowieść na różne sposoby, że jego klienci to wyłącznie konsumenci, a obrót z tego tytułu ewidencjonuje na kasie fiskalnej, ale urzędnik nie musi uwierzyć w te wyjaśnienia. Nie sporządzono żadnych wytycznych, by można było w bezpieczny sposób stosować już istniejące przepisy, co jest niedopuszczalne i wymaga pilnej interwencji — uważa Dominik Szlęzak.

Jakie są żądania firm z branży odzieżowej i obuwniczej. Co na to Ministerstwo Finansów

Podczas posiedzenia połączonych komisji z 15 kwietnia przedstawiciele branży zgłosili również kilka postulatów. Głównie chodzi o to, aby uczciwi przedsiębiorcy byli w stanie spełnić wymagania związane z SENT oraz aby nie byli dotkliwie karani. Zwłaszcza że problem z uchylaniem się od opodatkowania i przestępczością gospodarczą dotyczy głównie podmiotów z Azji (Wólka Kosowska), a nie polskich firm.

Posłowie i senatorowie podkreślali, że system, który miał chronić uczciwych przedsiębiorców, drastycznie utrudnia im działalność. Wśród parlamentarzystów panowała zgoda co do tego, że konieczne są bezzwłoczne zmiany w rozporządzeniu, które wprowadziło SENT na odzież i obuwie (rozporządzenie ministra finansów i gospodarki z 10 września 2025 r., Dz.U. poz. 1244, przypomnijmy, że weszło w życie 17 marca br., a więc z półrocznym vacatio legis).

Według Michała Lesiaka z Bazaru Głuchów, branża chciałaby wstrzymać obowiązywanie przepisów, aby przedsiębiorcy nie otrzymywali 20 tys. zł kary za to, że przykładowo wiozą 10 kg skarpet o wartości 200-300 zł. Po drugie, chodzi o to, aby SENT obejmował transport do pierwszego magazynu w Polsce, a tranzyt w Polsce był zwolniony z raportowania w tym systemie.

Inni przedstawiciele branży (Małgorzata Łukawczyk) zwracali uwagę m.in. na to, że aktualne limity (10 kg w przypadku odzieży, 20 sztuk obuwia) raportowania transportów w SENT są wyjątkowo niskie. Przykładowo Węgry weryfikują transport kontenerowy (od 2,5 tony). Na tego typu przesyłkach powinien również skupić się polski system.

Robert Michalski, wicedyrektor Departamentu Zwalczania Przestępczości Ekonomicznej w Ministerstwie Finansów wyjaśnił, że w trakcie konsultacji przepisów nikt nie poruszał kwestii limitu w kilogramach i sztuk butów. – Obuwie liczone jest w sztukach, a nie w parach, ponieważ gdyby przepisy odnosiły się do par, to można by je łatwo obejść, importując kontener lewych butów i kontener prawych butów — argumentował Robert Michalski. Przyznał jednak, że mali przedsiębiorcy nie mieli swojego przedstawicielstwa podczas konsultacji. Nie wykluczył także reakcji resortu na zgłoszenia małych przedsiębiorców.

Według producentów odzieży i obuwia SENT w ogóle nie powinien ich dotyczyć, ponieważ wszystkie problemy są związane z importem tych produktów, a nie ich wytwarzaniem przez rodzime podmioty. Obecnie — jak mówił reprezentant producentów — przez te regulacje firmy nie są w stanie funkcjonować.

Przedstawiciele Ministerstwa Finansów odparli jednak, że producentów SENT zasadniczo nie dotyczy. – Producent, który wystawi fakturę na sprzedawany towar, nie ma żadnych powinności w zakresie zgłoszenia SENT. Nie ma zatem mowy ani o karach, ani mandatach — skomentował Robert Michalski z MF. Zwracał on także uwagę, że mali i średni przedsiębiorcy często nawet nie zdają sobie sprawy, że są ogniwem szarej i czarnej strefy. – Jeśli nie zredukujemy szarej i czarnej strefy, to polscy mali i średni przedsiębiorcy, a także duzi legalni importerzy będą w niekorzystnej sytuacji. Naszym celem nie jest hamowanie legalnej działalności polskich firm — zapewniał Robert Michalski.

— Problemem jest również niespójna interpretacja przepisów, zwłaszcza gdy procedura SENT zostanie uruchomiona, a odbiorca odmawia przyjęcia towaru — zauważył Jakub Drożdż z Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji. W ten sposób przedsiębiorcy są narażeni na sankcje. Jakub Drożdż także apelował o zawieszenie przepisów oraz o umiar w karach.

Robert Michalski z MF ripostował, że przepisy dopuszczają upomnienie przedsiębiorcy i w praktyce kontrolerzy faktycznie stosują również upomnienia. Przedstawił także dane statystyczne. Od 17 marca w systemie SENT dokonano przeszło 54 tys. zgłoszeń, z tego KAS przeprowadził 653 kontrole, z czego w 86 przypadkach wykryto nieprawidłowości. KAS nałożył 34 mandaty, 13 na osoby zagraniczne i 21 na Polaków.

Dobromir Szymański z Biura Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców przyznał, że przedsiębiorcy wysłali do rzecznika bardzo wiele zażaleń i spostrzeżeń na temat SENT. Najwięcej trudności mają najmniejsze podmioty, które nie dysponują zasobami organizacyjnymi i finansowymi, aby spełnić nowe wymogi dotyczące raportowania SENT. — Napotykają one również na niejasności interpretacyjne — mówił Dobromir Szymański.

Autor: Łukasz Zalewski, dziennikarz działu Prawo, Business Insider Polska

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *