Czy czeka nas obieg kaucji? Specjaliści alarmują o malwersacjach finansowych

Ile czasu wymagał VAT, aby przekształcić się w machinę oszustw? Parę lat. System depozytowy działa dopiero od kilku miesięcy, a pierwsze poważne niedociągnięcia widać już bardzo wyraźnie. Jak to możliwe — piszą Wojciech Śliż oraz Sławomir Wnuczek. Mimo że system depozytowy miał być nieskomplikowany, przyjazny środowisku i bezpieczny, to jest skomplikowany i narażony na malwersacje.

System depozytowy to nie tylko instrument ekologiczny, ale także system finansowy, w którym kaucja zaczyna działać jak zasób obiegowy w złożonym łańcuchu dostaw. Każdy taki schemat, jeżeli nie zostanie właściwie zabezpieczony, zaczyna podlegać mechanizmom dobrze znanym z historii VAT.

Zwłaszcza wyraźnie widać to w dziedzinie tzw. wyłączenia eksportowego.

Wyłączenie eksportowe. Miejsce, w którym system traci kontrolę

Na pierwszy rzut oka ustawa o gospodarce opakowaniami przewiduje prosty mechanizm. Jeżeli opakowanie zostanie wywiezione za granicę w ramach eksportu lub dostawy wewnątrzwspólnotowej, a wywóz zostanie udokumentowany, przepisy depozytowe nie obowiązują. Co więcej, eksportu nie musi realizować ten, kto towar wprowadził do obrotu. Może to uczynić dowolny podmiot w szeregu. W istocie to właśnie tu zaczynają się trudności.

W ujęciu ogólnym rozwiązanie wydaje się bowiem rozsądne. Skoro opakowanie opuszcza kraj, nie powinno obciążać systemu. Wystarczy jednak przyjrzeć się temu, jak to funkcjonuje, żeby stracić nadzieje.

Konstrukcja przepisu zdaje się brać pod uwagę model wstępny, w którym wprowadzający z góry wie, że dana partia zostanie wyeksportowana i już na etapie wprowadzenia do obrotu ustala swoje obowiązki systemowe. Nawet wtedy nie ma jednak pewności co do prawdziwości dokumentów, które finalnie otrzyma.

Problem pojawia się w modelu następczym, kiedy opakowania weszły już do obrotu krajowego, kaucja została uiszczona, a eksport następuje później przez kolejne ogniwo łańcucha. Na taką okoliczność przepis nie daje odpowiedzi. Zatem rynek znalazł ją samodzielnie, tworząc umowne sposoby korekty kaucji wstecz przez następne ogniwa.

Czytaj też: System kaucyjny w Polsce. Padł rekord oddanych butelek

Dokument zamiast rzeczywistości i kaucja poza systemem

Ustawa wskazuje, że warunkiem wyłączenia jest posiadanie dokumentów potwierdzających eksport lub WDT. Na tym regulacja się kończy. Nie precyzuje bowiem, jakie to dokumenty, kto i kiedy ma je dostarczyć, ani jak weryfikować ich powiązanie z konkretną dostawą. Ustawowego standardu dowodowego po prostu nie ma.

Te braki wykraczają poza zwykłą usterkę techniczną. To eksporter dostarcza dokumenty potwierdzające wywóz i tylko on wie, czy są wiarygodne. Pozostali uczestnicy łańcucha postępują na podstawie tego, co od niego otrzymają, ale to oni dokonują korekty kaucji. Każdy uczestnik łańcucha ryzykuje więc niedopełnienie zobowiązań depozytowych, a wprowadzający dodatkowo naraża się na zaniżenie VAT.

Ustawa nie przewiduje przy tym żadnego mechanizmu wstecznych rozliczeń w łańcuchu dostaw. Kaucja pobrana przez wprowadzającego trafia do operatora systemu, więc wprowadzający nie dysponuje już tymi środkami i nie może ich dowolnie oddać następnym ogniwom. Mimo to w praktyce pojawiają się żądania takich zwrotów, realizowane poza systemem, na podstawie umownych uzgodnień.

W rezultacie system zaczyna funkcjonować przede wszystkim w oparciu o dokumenty. Pojawia się więc dobrze znane ryzyko, że te przestaną odzwierciedlać realną sytuację gospodarczą, a zaczną ją zastępować. Kaucja przestaje być elementem systemu i zaczyna działać jak instrument finansowy krążący w obrocie na swoich zasadach.

Czytaj też: System kaucyjny ominął mleko. Tak branża odzyskuje opakowania. Rozmowa z szefem Tetra Pak na nasz region

Trzy scenariusze nadużyć, z których żaden nie jest teoretyczny

Wbrew pozorom nie są to jedynie akademickie rozważania. Scenariusze nadużyć zostały już rozpoznane, ich mechanika jest precyzyjna, a próg wejścia niepokojąco niski.

Wariant pierwszy: fałszywe poświadczenie. Podmiot składa poświadczenie, że cały towar wywiezie za granicę i na tej podstawie producent nie nalicza kaucji. Poświadczenie ma charakter jedynie deklaratywny, bo w praktyce nikt nie kontroluje, czy taki wywóz faktycznie nastąpi. Podmiot uzyskuje więc towar bez kaucji, sprzedaje go w kraju i pobiera kaucję od kolejnych nabywców, choć do systemu nie wpłynęła ani jedna złotówka. Ten wariant jest jednak trudniejszy do przeprowadzenia niż dwa pozostałe. Opakowania nieobjęte systemem nie mają oznakowania depozytowego, ponieważ ten obowiązek powstaje dopiero przy wprowadzeniu towaru do obrotu krajowego. Brak oznakowania wzbudza jednak nieufność i w praktyce uniemożliwia ciche pobranie kaucji od konsumenta. To jeden z nielicznych przypadków, gdy sama struktura przepisów tworzy naturalną przeszkodę.

Wariant drugi: kaucja wirtualna. Kaucja zostaje prawidłowo pobrana i wpłacona do systemu na każdym etapie łańcucha. Następnie eksporter, deklarując wywóz towaru za granicę, domaga się jej zwrotu. Żądanie wędruje wstecz przez kolejne ogniwa aż do wprowadzającego, który zwraca się do operatora. Kaucja wraca tą samą drogą. Towar jednak nigdzie nie wyjeżdża, pozostaje w kraju i trafia do kolejnych nabywców, gdzie generuje dalsze wpływy depozytowe. Ta sama kaucja wraca do eksportera i jednocześnie dalej funkcjonuje w systemie. Żadne z ogniw pośrednich nie ma realnej możliwości wykrycia tego faktu, bo każde działa w oparciu o dokumenty.

Wariant trzeci: karuzela depozytowa. W tym przypadku nie mówimy już o wykorzystaniu niedociągnięcia, lecz o zaplanowanej operacji. Łańcuch dystrybucji jest bowiem budowany pod oszustwo, a każde ogniwo ma przypisaną rolę: bufora, figuranta i dostawcy dokumentacji. Ostatni podmiot sporządza fikcyjne dokumenty eksportowe, uruchamia zwrot kaucji przez cały łańcuch, inkasuje środki i znika. Dodatkowo pierwszy podmiot w łańcuchu obniża podstawę opodatkowania VAT. Mechanika jest dobrze znana: wieloetapowy łańcuch, fikcyjny eksport na końcu i brak możliwości weryfikacji po drodze. Od karuzeli VAT różni ją tylko to, czyje pieniądze znikają.

Czytaj też: Firmy w tarapatach. Ekspert o ryzykach systemu kaucyjnego [OPINIA]

Podatkowe konsekwencje systemu. VAT i KSeF

Konsekwencje tych mechanizmów nie ograniczają się do samego systemu depozytowego i wchodzą bezpośrednio w obszar VAT.

Kaucja stanowi bowiem element niefiskalny paragonu, a obowiązujące przepisy nie przewidują ani sposobu, ani dokumentu, którym można byłoby dokonywać jej korekt w łańcuchu dostaw.

W praktyce oznacza to, że nawet jeśli podmioty starają się przeprowadzać takie korekty na podstawie uzgodnień umownych, funkcjonują one poza systemem podatkowym i pozostają niewidoczne w KSeF, który nie obsługuje korygowania elementów niefiskalnych. W ten sposób powstaje stała rozbieżność między rzeczywistym przebiegiem rozliczeń a danymi ujawnianymi w systemach raportowych.

Równolegle pojawia się ryzyko obniżenia podstawy opodatkowania VAT. Jeżeli wprowadzający uważa, że opakowania opuściły kraj, nie powiększa podstawy od tych, które nie wróciły do systemu. Jeżeli jednak eksport miał charakter fikcyjny, a opakowania faktycznie pozostają w obrocie krajowym, obowiązek taki powinien się pojawić.

W efekcie dochodzi do kompleksowego zaniżenia podstawy opodatkowania VAT — nie sporadycznego, lecz wbudowanego w mechanizm działania całego systemu. Wprowadzający działa w zaufaniu do dokumentów, których nie ma realnej możliwości zweryfikować, a jednocześnie to na nim spoczywa obowiązek prawidłowego rozliczenia VAT. Powstaje więc strukturalna asymetria: ryzyko podatkowe materializuje się po stronie podmiotu, który nie kontroluje kluczowych danych decydujących o powstaniu obowiązku podatkowego.

W takim modelu błędna kwalifikacja pojedynczej transakcji nie jest wyjątkiem, lecz może prowadzić do trwałego zaniżenia VAT-u w skali całego portfela sprzedaży.

To nie wszystko, problemy zaczynają się znacznie niżej

Oszustwa w łańcuchu eksportowym to niebezpieczeństwo poważne, ale nie jedyne. System depozytowy jest podatny na nadużycia na wielu płaszczyznach i niektóre z nich są jeszcze bardziej prozaiczne.

Założeniem kaucji jest jej neutralność finansowa. Oznacza to, że płaci ten, kto nabywa opakowanie i to on powinien ją odzyskać przy zwrocie. System nie przewiduje jednak żadnego sposobu powiązania zwrotu z wcześniejszą wpłatą. Opakowanie może zostać zwrócone przez kogokolwiek, niezależnie od tego, czy faktycznie uiścił kaucję.

To nie jest niewielka niedoskonałość. W takiej strukturze kaucja przestaje być depozytem, a zaczyna przypominać zapłatę wypłacaną za samo dostarczenie opakowania. W skrajnych przypadkach opakowania są gromadzone i wielokrotnie wprowadzane do automatów, wykorzystywane są fałszywe oznaczenia, przeklejane kody kreskowe, pojawiają się też oszustwa związane z bonami depozytowymi. Automaty nie pytają o to, kto kupił butelkę, ani czy kaucja została wpłacona. Przyjmują opakowanie i wypłacają środki każdemu.

Nie są to już tylko hipotetyczne scenariusze. To raczej pierwsze realne efekty wad systemu. Ich źródłem nie jest przypadek, lecz konstrukcja oparta na braku sposobów identyfikacji pierwotnego nabywcy. System zaprojektowano przy założeniu, że każdy jego uczestnik będzie uczciwy. Rzeczywistość jest jednak zupełnie inna.

Problemy nie ograniczają się do konstrukcji prawnej. Dobrze widać je także na poziomie operacyjnym. Już w pierwszych miesiącach działania systemu automaty zwrotne okazały się niewydolne. Błędne przypisania lokalizacji, zalegające opakowania, brak sygnałów odbioru, rozbieżności między zawartością worków a danymi systemowymi. Każdy z tych problemów można uznać za techniczny, jednak razem tworzą obraz machiny, która nie kontroluje własnych danych, a więc nie jest w stanie efektywnie weryfikować tego, co się dzieje. A przypomnijmy, że środki z tytułu kaucji wypływają z naszych, konsumenckich, kieszeni. Niezależnie od poziomu dopracowania całości.

Czy historia może się powtórzyć?

System depozytowy miał być prosty, ekologiczny i bezpieczny. W praktyce (jak dotąd) okazuje się konstrukcją wielopoziomowo złożoną i podatną na nadużycia.

Na górze mamy wyłączenie eksportowe bez standardu dokumentacyjnego, bez mechanizmu weryfikacji i bez jasnych reguł rozliczeń w łańcuchu dostaw. Na dole — zwroty dokonywane przez osoby, które nigdy kaucji nie uiściły, oraz mechanizmy, których system nie monitoruje. Pomiędzy nimi funkcjonuje łańcuch dostaw oparty na dokumentach, których nie da się zweryfikować.

To nie jest system z paroma usterkami. To struktura, która na wielu płaszczyznach tworzy warunki sprzyjające nadużyciom i która do tej pory broniła się głównie tym, że skala zjawiska jest jeszcze niewielka.

Historia VAT pokazuje, co dzieje się dalej. Pojawiają się pierwsze przypadki nadużyć, dochodzi do sporów interpretacyjnych, a na końcu pojawia się nowelizacja, która okazuje się rozbudowaną konstrukcją uszczelniającą to, czego nie domknięto na początku. Czas na reakcję jest teraz. Nie za rok, nie po pierwszym głośnym przypadku, nie po pierwszym wyroku sądu.

Potrzebny jest ustawowy standard dokumentacyjny dla wyłączenia eksportowego, mechanizm weryfikacji w czasie rzeczywistym oraz jasne zasady wstecznych rozliczeń w łańcuchu dostaw. Uszczelnianie po fakcie jest zawsze droższe i mniej efektywne niż zaprojektowanie systemu solidnie od początku.

Pytanie brzmi, czy tym razem wnioski zostaną wyciągnięte na czas.

Autorzy: Wojciech Śliż, doradca podatkowy i Sławomir Wnuczek, adwokat z kancelarii Kochański i Partnerzy

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *