Samoloty szturmowe A-10 wykonują kluczowe misje ratunkowe pilotów podczas huraganu Sandy, ale są wycofywane ze służby i teraz pojawia się problem, czym je zastąpić

A-10 Thunderbolt II (wszystkie zdjęcia: US DoD)

Podczas akcji ratowania zestrzelonych pilotów to właśnie A-10 mają pełnić rolę tarczy między pilotami a jednostkami wroga, a także ochraniać grupę ewakuacyjną. Do tego zadania idealnie nadają się samoloty szturmowe, jednak w Siłach Powietrznych USA nie ma jeszcze bezpośredniego następcy, który mógłby je zastąpić.

Wycofanie z użytku legendarnego samolotu szturmowego A-10 Thunderbolt II do 2029 r. ujawniło kolejny problem, ponieważ samoloty te wykonują misję Sandy w trakcie operacji poszukiwawczo-ratowniczych oraz ewakuacji zestrzelonych pilotów z terytorium wroga, na którym prowadzone są działania z zakresu CSAR.

Samoloty A-10 mają pełnić rolę tarczy między zestrzelonymi pilotami a jednostkami wroga, a także torować drogę ekipom ratowniczym. I to właśnie samoloty szturmowe najlepiej nadają się do tego zadania, które jest dodatkowo wzmacniane przez specjalistyczne szkolenie pilotów. Jednak to, co stanie się po wycofaniu z użytku ostatnich A-10, wciąż pozostaje nieznane. Problem ten został nagłośniony przez Defense News.

Warto zacząć od tego, że tradycyjnie rolę tę pełniły samoloty szturmowe. Nazwa Sandy pojawiła się jeszcze w okresie wojny wietnamskiej, kiedy w 1965 roku jeden z pilotów A-1 Skyraidera (JW „Doc” George), wykonujący misje poszukiwawczo-ratownicze, nie przyjął tego znaku. Został on „odziedziczony” przez jego następcę, a znak wywoławczy Sandy zaczął być nadawany każdemu pilotowi A-1 Skyraidera wykonującemu misje poszukiwawczo-ratownicze.

HH-53C Super Jolly Green Giant i dwa A-1 Skyraider

Od 1972 roku rolę Sandy'ego przejął odrzutowy A-7D Corsair II, który ze względu na większą prędkość gorzej sobie z tym radził. Jego pilot miał trudności z prowadzeniem wizualnego poszukiwania pilotów i zagrożeń na ziemi, a także z eskortowaniem śmigłowców.

A-7D Corsair II

Dlatego też od końca lat 70. misję Sandy zaczęto wykonywać za pomocą samolotów A-10, które zostały specjalnie zbudowane do bliskiego wsparcia powietrznego, mogły prowadzić długi ostrzał, skutecznie atakować cele naziemne i charakteryzowały się wyjątkowo dużą przeżywalnością.

Najnowszy przykład – tuż podczas ostatniej operacji ewakuacji załogi zestrzelonego F-15E w czasie wojny z Iranem, jeden z A-10 został uszkodzony, ale pilotowi udało się dotrzeć do Kuwejtu i tam porzucić zestrzelony samolot szturmowy.

A-10 podczas wojny z Iranem

Koniec ery tego samolotu jest jednak nieodwracalny – Stany Zjednoczone niedawno zwolniły ostatnich nowych pilotów tych samolotów szturmowych, a jednostka konserwacyjna, która zajmowała się modernizacją i remontem A-10, została rozwiązana. Dlatego kwestia, co dokładnie powinno zastąpić A-10 podczas misji Sandy, pozostaje otwarta i musi zostać rozstrzygnięta w nadchodzących latach.

Nie chodzi tylko o znalezienie samolotu zastępczego – F-16, F-15E czy F-35 – ale także o taktykę. W szczególności wszystko jest obecnie dostosowane do możliwości i mocnych stron A-10.

Typowy skład grupy samolotów podczas misji Sandy to cztery. Pilot pierwszego samolotu szturmowego bezpośrednio dowodzi operacją na ziemi, wykonuje zadanie identyfikacji pilotów na ziemi i ochrony ich przed jednostkami wroga. Drugi pilot osłania i musi być gotowy do przejęcia dowodzenia w razie potrzeby. Dwa kolejne bezpośrednio towarzyszą i chronią śmigłowce ewakuacyjne na całej trasie.

HH-60 Pave Hawk i A-10 Thunderbolt I

Chodzi również o odpowiednie szkolenie pilotów, którzy muszą nawigować w złożonej, dynamicznej sytuacji, operując głęboko za liniami wroga, podejmując się poszukiwania, identyfikacji i eliminacji zagrożeń, a wszystko to zazwyczaj na bardzo niskich wysokościach. Dlatego w misjach nad Sandy mogą brać udział tylko najbardziej doświadczeni piloci. A przejście, na przykład, na F-35 w misjach nad Sandy będzie wymagało przebudowy całego systemu.

W imieniu Defense Express zachęcamy do przyłączenia się do zbiórki na to, co działa: „Pojedyncza kolekcja” z „Fundacji Prytula” na drony przechwytujące.

No votes yet.
Please wait...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *