
Amerykańskie wojsko naprawdę chce w końcu zakupić nowe działa samobieżne, ponieważ są to poszukiwania trwające od kilkudziesięciu lat.
Armia USA nie chce kupować dodatkowych samobieżnych systemów artyleryjskich M109A7 Paladin Integrated Management (PIM) na potrzeby przyszłego roku – jak stwierdził sekretarz armii USA Dan Driscoll podczas spotkania z ustawodawcami USA, armia USA rozważa alternatywne rozwiązania mające na celu zaradzenie niedoborom systemów artyleryjskich.
Jak podkreślił Driscoll, armia amerykańska rozważa prawdziwie mobilny system, co jest „bardzo ważne w kontekście zagrożenia ze strony dronów” – podał przykład wojny na Ukrainie, gdzie ważne jest posiadanie systemów, które można szybko rozmieścić i zadać obrażenia wrogowi. „Paladin [działo samobieżne M109A7] po prostu nie jest w stanie tego zrobić z [niezbędną] prędkością” – powiedział minister, cytowany przez Breaking Defense.
Driscoll podkreśla, że pomimo faktu, iż to działo samobieżne pozostanie na wyposażeniu armii amerykańskiej przez długi czas, należy jak najlepiej wykorzystać pieniądze podatników na zakup nowych, bardziej efektywnych systemów, które „zrównoważą” istniejące platformy.

„Musimy przejść na systemy, które ważą znacznie mniej, abyśmy mogli dostarczyć je tam, gdzie powinny, w krótkim czasie” – powiedział pełniący obowiązki szefa sztabu armii amerykańskiej generał Christopher LaNeve.
Stany Zjednoczone od ponad roku, a nawet dekady poszukują następcy legendarnego karabinu M109, którego pierwsza wersja służyła w armii amerykańskiej od 1963 roku.
Obejmuje to rozwój samobieżnej haubicy XM2001 Crusader, którą anulowano, ponieważ okazała się zbyt wolna i miała problemy z celnością, oraz samobieżnej haubicy dalekiego zasięgu ERCA, która była modyfikacją Paladin M109A7 z lufą kalibru 58, która miała strzelać na dystans do 110 km lub więcej. Twórcom nigdy nie udało się jednak rozwiązać problemów związanych z nadmiernie szybkim zużyciem lufy, więc program zamknięto.

Co więcej, decyzję o stworzeniu własnych dział samobieżnych „od podstaw” lub o modernizacji systemu obecnie będącego na wyposażeniu armii amerykańskiej podjęto w Stanach Zjednoczonych po przeprowadzeniu „spotkania” w celu znalezienia najlepszego na świecie kołowego działa samobieżnego. Jednak po rozważeniu takich modeli, jak ATMOS 2000, Archer, CAESAR, Nora B52 i Brutus, armia amerykańska doszła do wniosku, że żadne z istniejących kołowych dział samobieżnych nie spełnia jej oczekiwań.

Po fiasku programu ERCA Stany Zjednoczone postanowiły powrócić do pomysłu zakupu gotowego systemu i w 2024 roku podpisały kontrakty na demonstracje z czterema firmami – Rheinmetall, BAE Bofors, Hanwha Defense i Elbit Systems. Konkurs ten jednak zakończył się fiaskiem, a w ubiegłym roku armia amerykańska ogłosiła nowe zapytanie ofertowe dotyczące dział samobieżnych w ramach modernizacji artylerii polowej.
Przecież już wcześniej w tym roku Urząd ds. Zamówień Sprzętu Wsparcia Ogniowego USA (US Fire Support Acquisition Authority) poinformował, że do lipca tego roku armia amerykańska chce zawrzeć kontrakty w ramach nowego programu, mającego na celu wyposażenie armii w instalacje artylerii samobieżnej.
Warto jednak zauważyć, że chociaż armia amerykańska nie planuje zakupu nowych dział samobieżnych M109A7 PIM, firma BAE Systems otrzymała już co najmniej dwa kontrakty na modernizację istniejących dział samobieżnych do poziomu M109A7 Paladin, do czasu znalezienia następcy. Wiadomo, że te działa samobieżne mają pozostać w służbie co najmniej do 2050 roku.
Wcześniej Defense Express zastanawiał się, czy czeska MORANA mogłaby zastąpić stary karabin M109 lub doczepiany karabin M777, jeśli armia amerykańska byłaby nim zainteresowana.
