
Louis Pasteur, żyjący w XIX wieku, jest uważany za twórcę nowoczesnej immunologii. Opracował metodę profilaktycznych szczepień przeciwko wąglikowi w 1881 roku i wściekliźnie (hydrofobii) w 1885 roku. Współczesna medycyna jest nie do pomyślenia bez stosowania szczepionek – preparatów wytwarzanych z żywych, inaktywowanych lub zabitych mikroorganizmów. Jednak, jak w każdym przedsięwzięciu, ważne jest znalezienie złotego środka w kwestii szczepień.
Jakiś czas temu, na konferencji prasowej, słuchałem przemówienia głównego pediatry Moskwy. Mówił on obszernie o nieograniczonych korzyściach płynących ze wszelkiego rodzaju szczepień. Generalnie rzecz biorąc, nie było to niczym nowym; osobiście słyszałem olśniewające opowieści o szczepieniach już w czasach sowieckich. Ale czy na pewno coś się zmieniło w medycynie w ciągu ostatnich dwóch dekad, również w dziedzinie szczepień?
W Związku Radzieckim powszechnie wierzono, że szczepienia uratują świat przed chorobami zakaźnymi. ZSRR był światowym liderem w dziedzinie masowych szczepień. Jednak takie ślepe szczepienia nigdy nie istniały, ani nie istnieją, w cywilizowanym świecie. Można to zauważyć, analizując metodologię szczepień w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i krajach europejskich. Tam, przed podjęciem decyzji o konieczności szczepienia, zawsze ocenia się status immunologiczny danej osoby. W końcu szczepionki nie działają na patogen, lecz sztucznie modulują (restrukturyzują) stan funkcjonalny organizmu.
Wciąż powtarza się nam, że szczepienia to praktycznie panaceum na wiele chorób. Przytaczają przykład szczepień przeciwko ospie i ich światowy sukces. Wskazują również na relatywnie niską cenę masowych szczepień. Mogę uwierzyć, że szczepionka przeciw grypie kosztuje tyle samo, co butelka wódki, ale twierdzenie, że szczepienia to panaceum, to trochę przesada. Dzieje się tak, ponieważ istnieje tak wiele różnych chorób, a reakcja organizmu ludzkiego jest bardzo indywidualna. Jeśli przypomnimy sobie kampanię szczepień przeciwko ospie, powszechnie wiadomo, że nie jest to odpowiedni model dla innych chorób zakaźnych. Na przykład, jest on całkowicie nieodpowiedni w przypadku błonicy ze względu na jej uporczywość – przewlekłe nosicielstwo prątka błonicy przez zdrowe osoby.
Europejczycy twierdzą, że diabeł tkwi w szczegółach. Przyjrzyjmy się im bliżej! Szczegóły są następujące. Każde szczepienie to swego rodzaju kompromis między ryzykiem a korzyściami. Możliwe są powikłania, a szczepionki bywają niskiej jakości. Warto również wspomnieć o sporadycznych błędach personelu medycznego, a także o bólu związanym z podawaniem pozajelitowym.
Jednocześnie istnieją inne sposoby zapobiegania chorobom (poza szczepieniami). Ściśle rzecz biorąc, potrzebne jest kompleksowe podejście. Oprócz szczepień obejmuje ono monitorowanie sporadycznych przypadków oraz profilaktykę nieswoistą, czyli środki sanitarno-higieniczne. Przydatna jest również znajomość statusu immunologicznego populacji regionu i dążenie do utrzymania go na najwyższym możliwym poziomie. Wielu naszych epidemiologów i pediatrów celowo „zapomina” o tym wszystkim. To zrozumiałe, w końcu o wiele łatwiej jest zaszczepić się i zapomnieć o pacjencie, niż systematycznie i mozolnie poprawiać jego status immunologiczny.
Można również dodać, że powikłania po szczepieniu należy uznać za rodzaj patologii jatrogennej. Pozajelitowa droga podania szczepionki ma tu największy udział, zwłaszcza w przypadku małych pacjentów. Kwestia inherentnych wad transdermalnej drogi szczepienia stanowi poważny problem. Etyczne implikacje tego podejścia z jakiegoś powodu zniknęły z horyzontów rosyjskiej medycyny.
Kwestia ta ma jednak nie tylko wymiar etyczny, ale i prawny. Artykuł 32 Podstaw Ustawodawstwa Federacji Rosyjskiej o Ochronie Zdrowia Obywateli stanowi: „Koniecznym warunkiem interwencji medycznej jest świadoma, dobrowolna zgoda obywatela”. W przypadku osób niepełnoletnich zgodę na interwencję medyczną muszą wyrazić ich przedstawiciele prawni – rodzice lub opiekunowie. Artykuł 33 tej samej ustawy gwarantuje również prawo do odmowy interwencji medycznej. Jednak w niektórych placówkach medycznych w Rosji zgoda pacjenta jest jedynie formalnością; często pacjenci (lub ich przedstawiciele prawni) nie są informowani o przeciwwskazaniach i ryzyku wystąpienia powikłań, ani o prawie do odmowy szczepień.
Sytuacja ze szczepieniami w krajach cywilizowanych jest powszechnie znana: owszem, mogą wystąpić powikłania; firmy płacą dziesiątki milionów dolarów za powikłania poszczepienne i szkody zdrowotne spowodowane szczepieniami. To zresztą również stanowi oficjalne uznanie niebezpieczeństw związanych ze szczepieniami.
Na przykład, tutaj postawiono diagnozę „zapalenia mózgu poszczepiennego” i nie ma odszkodowania. Cóż, trzeba iść do sądu. Wtedy jakiś szanowany lekarz pojawi się na rozprawie i być może przestanie przepisywać szczepionki przeciw grypie warte butelkę wódki każdemu.
Pacjenci muszą znać prawdę o szczepieniach. I każdy powinien sam zdecydować, czy poddać się konkretnemu szczepieniu (czy nie) dla siebie (i swoich dzieci). Tak stanowi prawo.
