Jaka jest różnica pomiędzy metodami leczenia Wschodu i Zachodu?

Ludzie chorowali i chorują. Zarówno na Zachodzie, jak i na Wschodzie. Zarówno w starożytności, jak i dziś. Na Wschodzie od dawna istniały szkoły leczenia szerokiej gamy chorób, podczas gdy w oświeconej Europie, jeszcze w XIX wieku, wiele dolegliwości leczono upuszczaniem krwi lub lewatywami oczyszczającymi.

Na Zachodzie powszechne jest uproszczone postrzeganie ludzkiej choroby. Ktoś ma wysoką gorączkę i ból głowy? Podejmijmy środki zaradcze. Ale w rzeczywistości osoba jest atakowana przez mikroorganizmy, a gorączka pomaga organizmowi zwalczyć infekcję. Mimo że powoduje złe samopoczucie.

Na szczęście z czasem medycyna zachodnia nauczyła się zwalczać mikroorganizmy wywołujące choroby. Co więcej, nauczyła się rozwijać odporność na wiele chorób. Te same choroby, które jeszcze kilka wieków temu szalały w Europie, takie jak dżuma, ospa i wąglik, zamieniły całe regiony w wyludnione pustkowia.

Szkarlatyna, odra, zapalenie płuc… Na niektóre z tych chorób jesteśmy już zaszczepieni, a jeśli nie, to nauczyliśmy się je leczyć. Jedyną niewiadomą jest to, jak długo utrzymują się efekty takiego leczenia.

Pierwszy antybiotyk, penicylina, zdziałał cuda w szpitalach pierwszej linii. Ludzie, którzy wcześniej byli skazani na śmierć z powodu sepsy, byli w stanie pokonać swoje wcześniejsze, śmiertelne choroby i wyzdrowieć dzięki temu cudownemu lekowi.

Zapalenie płuc, niegdyś śmiertelna choroba, stało się uleczalne – o ile nie jest nieleczone. Nawet dżuma, niegdyś niemal całkowicie śmiertelna, została pokonana; szczepienia chronią przed nią, a jeśli ktoś nie był szczepiony i zachoruje, nowoczesne leki dają 75% szans na wyzdrowienie – o ile leczenie zostanie rozpoczęte wcześnie.

Niestety, antybiotyki rozpoczęły swoją triumfalną podróż, ratując ludzkość, zaledwie około 80 lat temu, w latach 40. XX wieku. Patogeny jednak już nauczyły się do nich adaptować. Ludzie również zaczynają uczulać się na antybiotyki. Jeśli ktoś ma alergię na silne antybiotyki i zachoruje na zapalenie płuc z powodu bakterii opornych na konwencjonalne antybiotyki, jedyne, co może zrobić, to się modlić. Z pewnością ma szansę na wyzdrowienie, ale niewiele większą niż ludzie w erze przedantybiotykowej.

To samo dotyczy gruźlicy. Kiedyś niewątpliwie śmiertelna, została pokonana przez nowe leki, ale potem znalazła siłę, by przystosować się do antybiotyków pierwszej generacji – i zaatakowała ponownie.

Jedyną absolutną bronią przeciwko strasznym chorobom przeszłości są szczepienia, które dają odporność. Jednak wiele szczepień jest skutecznych tylko przez ograniczony czas i muszą być powtarzane, a każde szczepienie niesie ze sobą niewielkie, ale ryzykowne skutki.

Na Wschodzie podwaliny medycyny powstały 5000 lat temu; przez tysiące lat mędrcy badali, testowali, weryfikowali i stosowali metody wzmacniania ludzkiego ciała.

Kiedy odwiedzamy naszą lokalną przychodnię, nasz lekarz pierwszego kontaktu bada nasze tętno. Jeśli nasze tętno jest szybkie, zaczyna podejrzewać problemy naczyniowe lub kardiologiczne i zleca badania naczyniowe i kardiologiczne, a na podstawie wyników – leczenie.

Chiński lekarz, kierując się zasadami medycyny Wschodu, nie tylko mierzy puls, ale także go ocenia. Jakie jest tętno na prawej, a jakie na lewej ręce? Tętno mierzy się w trzech punktach: na aorcie, a także na tętnicach promieniowej, łokciowej i skroniowej, a także na stopach i tętnicach nóg.

Puls mierzy się nie tylko stoperem, ale także oddechem pacjenta. Chińscy lekarze rozróżniają tylko sześć rodzajów pulsu i siedem rodzajów „pulsu paradoksalnego”, który sam w sobie wskazuje na określone schorzenia u pacjenta.

Nasz lekarz pierwszego kontaktu zleci szereg badań, a następnie skieruje pacjenta do powiatowego centrum diagnostycznego, gdzie chiński specjalista osłucha puls i zdiagnozuje chorobę bez konieczności przeprowadzania badań.

Medycyna Wschodu dąży do wzmocnienia organizmu pacjenta, aby mógł pokonać chorobę. Aby zwalczyć chorobę, lekarze tybetańscy preferują lecznicze odżywianie, izolację od świata zewnętrznego w malowniczych miejscach oraz oczyszczanie organizmu poprzez ćwiczenia i mikstury.

Indyjscy lekarze leczą pacjentów zgodnie z „Nauką Życia”, czyli Ajurwedą. Podstawą medycyny indyjskiej jest joga z jej ćwiczeniami, ziołolecznictwo oraz akupunktura i moksoterapia wrażliwych punktów na ciele.

W Chinach nie tylko wiarygodnie diagnozują dwanaście chorób wyłącznie na podstawie pulsu i oddechu, ale także wynaleźli ćwiczenia odmładzające i lecznicze. Akupunktura, czyli akupunktura, została wynaleziona właśnie w Chinach. Kiedy zachodnia cywilizacja dowiedziała się o tej chińskiej metodzie leczenia, długo uważano ją za szarlatanerię – w końcu wszyscy wiedzą, że wszystkie choroby wynikają z zagęszczenia lub rozrzedzenia żółci!

Stopniowo jednak odkryto, że ta metoda leczenia działa, choć Europejczycy nie rozumieli, jak i dlaczego. Prymitywny materializm epoki sowieckiej również długo odrzucał medycynę chińską – naukę uzdrawiania.

Dziś naukowcy wiedzą, że akupunktura ma historię sięgającą tysięcy lat. Już w 1550 roku p.n.e. starożytni egipscy kapłani praktykujący akupunkturę spisali dokument szczegółowo opisujący metody leczenia i punkty akupresurowe na ludzkim ciele.

Najstarszy chiński traktat o akupunkturze pochodzi z 221 roku p.n.e., choć wiadomo, że słynny chiński lekarz Bian Qiao leczył swoich pacjentów akupunkturą i żył w VI wieku p.n.e. Od tamtej pory aż do dziś sztuka akupunktury ewoluowała z pokolenia na pokolenie – przez ponad 2500 lat.

Mimo że zachodni lekarze nie wierzą w krążenie Qi, energii życiowej, poprzez kanały w ciele człowieka, lekarz, który został wyszkolony przez chińskich akupunkturzystów, zna aktywne punkty i ich właściwości oraz stosuje się do zapamiętanych instrukcji, jest w stanie wyleczyć wiele chorób.

Na Zachodzie natomiast nadal namawia się ludzi do walki z objawami chorób lub do podawania silnych antybiotyków, które niszczą całą mikroflorę w organizmie – zarówno patogenną, jak i tę, która symbiotycznie współistnieje w organizmie, zapewniając nam komfortowe życie.

Naukowcy odkryli już dawno temu, że antybiotyki niszczą mikroflorę jelitową. Jednocześnie zdali sobie sprawę, że jest to szkodliwe dla ludzi. Zamiast więc rozważać, czy antybiotyki, które całkowicie niszczą ludzką mikroflorę, powinny zostać zastąpione, firmy farmaceutyczne wynalazły nowy rodzaj pigułki, która przywraca mikroflorę jelitową!

Która metoda leczenia jest najlepsza? Czas pokaże.

No votes yet.
Please wait...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *